W 1981 roku w warszawskim „Kwartalniku Historii Kultury Materialnej” ukazał się artykuł dwóch autorów: Józefa Domańskiego, historyka i pracownika Archiwum Wojewódzkiego we Wrocławiu, oraz Karla Sillego, emeryta z Bergisch Gladbach koło Kolonii. Opublikowali oni pierwszą część zapomnianego szesnastowiecznego rękopisu — Księgę rachunkową trzebnickiego klasztoru cysterek z lat 1523–1524, przechowywaną od 1945 roku w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.
Historia odkrycia jest godna osobnej opowieści. Karl Sille, prowadząc prywatne badania genealogiczne, trafił na ślad swoich przodków, którzy w XVI wieku mieszkali w klasztornej wsi Domanowice. To doprowadziło go do rękopisu w Ossolineum. Na własny koszt zamówił reprodukcje fotograficzne, własnoręcznie przepisał trudno czytelną szesnastowieczną niemczyznę na maszynie i zaofiarował transkrypcję polskim badaczom. Domański porównał ją z oryginałem, uzupełnił luki, poprawił błędy i opatrzył 143 naukowymi przypisami. Tak powstało pierwsze wydanie — obejmujące Percepta, czyli część dochodową Księgi.
Wydanie drugiej części — Exposita, rejestr wydatków klasztoru — wziął na siebie Heinrich Grüger, historyk z Trewiru związany z Johann-Gottfried-Herder-Institut w Marburgu nad Łyną. Ossolineum przesłało mu mikrofilm rękopisu; Grüger odbył też pobyt studyjny we Wrocławiu i wielokrotnie konsultował się z Domańskim. W 1986 roku w Marburgu ukazała się kompletna edycja całej Księgi rachunkowej wraz z towarzyszącymi jej źródłami do historii klasztoru — i to ona jest podstawą tego artykułu.
Częścią publikacji z Marburga jest Urbarium z roku 1410 — rejestr wszystkich dochodów i powinności poddanych klasztoru, sporządzony przez ówczesnego szafera klasztornego, Mikołaja Senitze, pełniącego zarazem funkcję plebana w Wińsku. Oryginał spłonął — zachował się jedynie odpis z 1718 roku, wpisany do sądowej księgi sądu ziemskiego w Trzebnicy. W 1863 roku opublikował go po raz pierwszy August Meitzen w monumentalnym zbiorze Urkunden schlesischer Dörfer (Codex Diplomaticus Silesiae, t. 4); Grüger przedrukował go w swoim wydaniu z poprawionymi i uzupełnionymi przypisami.
Opowieści z Księgi rachunkowej
Fundator i jego motywacje
W pierwszych latach XIII wieku Trzebnica była niewielką osadą na Dolnym Śląsku, kilkanaście kilometrów na północ od Wrocławia. Nic nie zapowiadało, że w ciągu kilku dziesięcioleci stanie się jednym z najważniejszych ośrodków życia zakonnego w środkowej Europie. Stało się to możliwe dzięki woli i funduszom jednego człowieka — Henryka I Brodatego, księcia śląskiego.
Dokument fundacyjny klasztoru wystawiony został między 28 czerwca 1202 a 22 stycznia 1203 roku w Szczepinie — na Przedmieściu Mikołajskim we Wrocławiu, przed kościołem świętego Mikołaja. Henryk zapisał w nim, że klasztor powstaje „dla zbawienia duszy naszej i naszych bliskich” oraz „ku czci Boga i świętego Bartłomieja”. Za tą formułą pobożności kryła się też konkretna potrzeba: stworzenie miejsca, w którym córki i krewne rodu mogły poświęcić się życiu zakonnemu bez utraty związanego z urodzeniem statusu.
Główną inspiratorką fundacji była żona Henryka — Jadwiga z rodu Andechs-Meranien, późniejsza święta. Córka bawarskiej dynastii, spokrewniona ze świętą Elżbietą Węgierską, wychowana jako dziecko w benedyktyńskim opactwie w Kitzingen nad Menem — klasztor był jej naturalnym środowiskiem od najwcześniejszych lat.
Cysterki — zakon z misją
Wybór zakonu nie był przypadkowy. Cystersi — wywodzący się z Burgundii, z opactwa Cîteaux — byli w XIII wieku zakonem nowoczesnym i dynamicznym: surowym w regule, wzorowym w zarządzaniu gospodarstwem. Klasztory żeńskie cysterek powstawały w tym czasie licznie w całej Europie Środkowej, niemal zawsze przy wsparciu panujących dynastii.
Klasztor trzebnicki był pierwszą fundacją cysterek na ziemiach polskich.
Na czele nowej wspólnoty Henryk I postawił Petrissę — profeskę benedyktyńskiego opactwa w Kitzingen nad Menem, tę samą kobietę, która jeszcze przed ślubem Jadwigi z Henrykiem wychowywała małą księżną. Grüger wymienia ją pod rokiem 1203 jako pierwszą zwierzchniczkę klasztoru. Była człowiekiem zaufanym obu stron — i rodzinie fundatora, i przyszłej patronce miejsca.
Przez niemal trzy dekady — do roku 1232 — Petrissa stała na czele wspólnoty. Dopiero wtedy urząd ksieni objęła Gertruda, córka Henryka I, która jako mniszka wstąpiła do Trzebnicy w 1212 roku. Przed wstąpieniem do zakonu była zaręczona z Ottonem Wittelsbachem, zabitym w 1209 roku — i to zapewne śmierć narzeczonego pchnęła ją ku życiu zakonnemu. Gertruda rządziła klasztorem do roku 1268, i to pod jej kierownictwem Trzebnica stała się prawdziwym centrum życia duchowego na Śląsku.
Pierwsze uposażenie — ziemie i przywileje
Klasztor od początku otrzymał rozległe uposażenie ziemskie, bez którego żadna wspólnota zakonna nie mogłaby przetrwać. Dokument z lat 1202–1203 przekazał zakonnicom tak zwany „pierwszy obwód” — pierścień czternastu wsi rozciągający się wokół Trzebnicy. Należały do niego miejscowości, które przez ponad trzy stulecia będą głównym źródłem dochodów klasztoru: Brochocin (Brokotschine), Brzyków (Brietzen), Domanowice (Domnowitz), Kobylice (Kobelwitz), Księżnice (Kniegnitz), Malczów (Maltschawe), Małuszyn (Maluschütz), Marcinowo i Rzepowice (Groß und Klein Märtinau), Pawłów Trzebnicki (Pawellau), Raszów (Raschen), Szczytkowice (Schickwitz), Świątniki (Groß Schwundnig) i Węgrzynów (Pflaumendorf).
W 1212 roku, przy okazji wstąpienia Gertrudy do klasztoru, doszedł „drugi obwód” — kolejnych dwadzieścia sześć wsi, zwany w źródłach posagiem wniesionym przez księżniczkę przy „ślubie z zakonem”. W następnych dziesięcioleciach sieć posiadłości rozciągnęła się daleko poza Trzebnicę — na okręgi Oleśnicy, Ziębic, Ząbkowic Śląskich, Złotoryi, Lwówka Śląskiego, Legnicy, Środy Śląskiej, Ścinawy i Lubina, a nawet na tereny Marchii Brandenburskiej. Osobnym rozdziałem było morze — książęta pomorscy przekazali w 1214 roku klasztorowi wolną od opłat warelnię soli w Kołobrzegu i prawo corocznego przejazdu jednego statku ze śledziem bez cła.

Urbarium
Pośrodku klasztornego archiwum, między dokumentami fundacyjnymi a listami procesowymi, leżał szczególny rodzaj księgi: urbarium — rejestr wszystkich wsi, posiadłości, czynszów i powinności, jakie klasztor miał prawo pobierać od swoich poddanych. Nie jest to kronika, nie jest to dokument prawny — to przede wszystkim narzędzie administracyjne, coś w rodzaju zinwentaryzowanej „mapy finansowej” całego dominium.
Trebnicki klasztor posiadał takie urbarium z roku 1410. Zostało sporządzone przez Mikołaja Senitza — świeckiego szafera (Schaffer) klasztoru, pełniącego zarazem obowiązki plebana w Winzig (Wińsku). Dokument przetrwał w odpisie z 1718 roku i został opublikowany po raz pierwszy przez Augusta Meitzena w 1863 roku; w niniejszym cyklu korzystamy z jego przedruku w edycji Grügera z 1986 roku.
Rok 1410 był rokiem bitwy pod Grunwaldem — co przypomina, jak niespokojny był to czas na Śląsku i w całej środkowej Europie. Tymczasem skryba klasztorny spokojnie zapisywał, ile wiardunków wypłaci wieś Pawłów Trzebnicki na Walburgi, a ile na Michała.
Dwa obwody klasztornego dominium
Urbarium z 1410 roku opisuje majątek klasztoru według zasady dwóch obwodów (circuitus) — koncentrycznych kręgów wsi otaczających samą Trzebnicę.
Pierwszy obwód — czternaście wsi leżących bezpośrednio wokół klasztoru, stanowiących jego „rdzeń” od czasów fundacji — obejmował: Brochocin, Brzyków, Domanowice, Kobylice, Księżnice, Malczów, Małuszyn, Marcinowo, Pawłów Trzebnicki, Raszów, Rzepowice, Szczytkowice, Świątniki i Węgrzynów.
Drugi obwód — kolejny pierścień wsi w nieco większej odległości — uzupełniał go o Bukowice (Frauenwaldau), Cielętniki (Tschelentnig), Czeszów (Deutsch Hammer), Grabowno Małe, Kotowice (Kottwitz), Kuźniczysko (Groß Hammer), Ludgierzowice (Luckerwitz), Łazy Wielkie (Groß Lahse), Łuczynę (Luzine), Pierstnicę (Groß Perschnitz), Rogoż (Rux), Sadków (Zantkau), Skoroszów (Katolisch Hammer), Ujeździec (Ujeschütz), Zawonię (Schawoine) i Złotów (Schlottau).
Poza obydwoma obwodami klasztor posiadał rozległe dobra w dalszych okręgach — od Oławy i Ziębic, przez Ząbkowice Śląskie i Złotoryję, po odległe wsie w Marchii Brandenburskiej i na pograniczu ze Świebodzinem.
Jak wyglądało typowe wiejskie zobowiązanie?
Weźmy jako przykład Marcinowo (Groß Märtinau) — największą wieś pierwszego obwodu. Liczyła 36 łanów czynszowych (czyli pełnych gospodarstw chłopskich obciążonych stałym czynszem na rzecz właściciela).
Każdy łan płacił co roku pół szoka (halp schock; szok = jednostka obrachunkowa licząca 60 groszy, a więc pół szoka to 30 groszy) — po jednej trzeciej na Walburgi, Michała i Marcina (czyli na terminy płatności przypadające na dzień św. Walburgi — 1 maja, św. Michała Archanioła — 29 września, i św. Marcina — 11 listopada). Ponadto od każdego łana należały się klasztorowi półtora korczyca (maldir; dawna miara objętości zboża) żyta, jęczmienia i owsa.
Cztery łany sołtysie (czyli gospodarstwa należące do sołtysa, uprzywilejowanego zwierzchnika wsi) były zobowiązane do służby konnej (Roßdienst; obowiązku stawienia się z koniem do służby lub transportu na rzecz pana) oraz do dodatkowych 18 groszy od łanu, a w ciągu roku — trzech wiardunków (czyli ćwierci grzywny, dawnej jednostki pieniężnej) za „jedzenie” na każdy z trzech dingów sądowych (czyli wiejskich lub okręgowych posiedzeń sądu) oraz jednego szoka za narzaz (nazwa pochodzi od narzynania nacięć na patykach służących za pokwitowanie) i pełnego obiadu dla urzędnika klasztoru.
W sumie — na Walburgi klasztor inkasował z Marcinowa 5 marek i 1 wiardung, na Michała 10 marek i 1 wiardung, na Marcina 15 marek. A do tego 56 korczyców zboża rocznie.
Taka struktura — pieniądze plus zboże plus służba plus przysługi w naturze — była typowa dla wszystkich wsi pierwszego i drugiego obwodu, choć szczegóły różniły się znacznie w zależności od miejsca i historii poszczególnych osad.
Szczególne formy zobowiązań — dziedzice, kamerowie, zeidlerzy
Nie wszystkie wsie miały łany czynszowe. Dokument ujawnia fascynującą różnorodność form własności chłopskiej.
Dziedziny (Czeczynen, pol. dziedziny) — to forma polskiego prawa własności, starszy typ gospodarstwa opartego na dziedzicznym prawie polskim, charakterystyczny dla wsi takich jak Brzyków, Szczytkowice, Raszów, Domanowice czy Brochocin. Dziedzic płacił zróżnicowane czynsze — w Brzykowie trzy marki rocznie łącznie od wszystkich ośmiu dziedziców — ale ponadto był zobowiązany do dostarczania drewna na opał (trzy fury na Wielkanoc, Bartłomieja i Boże Narodzenie), do świadczeń w kurach, serach, jajach i konopiach, a często też do określonej liczby dni żniwnych przy klasztornym owsie.
Kamerowie (Kemerer) — to najniższy stopień uzależnienia feudalnego, służba osobista. Ich pojawienie się w dokumencie sygnalizuje, że część poddanych klasztoru żyła w szczególnie ścisłym stosunku zależności, który nie był zwykłym czynszem.
Zeidlerzy (Zeidler) — pszczelarze — stanowią osobną, specjalistyczną grupę. W Łazach Wielkich i Pierstnicy klasztor pobierał od zeidlerów miód lub jego ekwiwalent pieniężny (jeden wiardunek za eimer miodu). Łazy miały aż ośmiu bartnych dziedziców zobowiązanych do dostaw: od 3 do 8 eimerów miodu każdy. Jeśli nie mieli miodu — płacili wiardunkiem za każdy eimer (wiardunek – 1/4 marki).
Młyny i stawy — infrastruktura wodna klasztoru
Trebnicki klasztor był właścicielem lub beneficjentem dochodów z licznych młynów w okolicy. Urbarium z 1410 roku wymienia je systematycznie.
Przy samej Trzebnicy działały: młyn klasztorny za klasztorem (die Mohel hynder dem Closter), młyn pieprzowy (Pfeffermöhel) i młyn na piasku (Möhel uf dem Sande) — te dwa ostatnie trzymała niejaka Jentschna w dzierżawie za 17 marek rocznie. Oddzielnie czynszowały: młyn Jeske Przedwoya (3 marki), młyn Lorenza Korsnera (1,5 marki plus połowa ryb ze stawu), młyn Rżemena (1 marka plus całe ryby ze stawu), młyn sołtysa w Ludgierzowicach (1 marka plus połowa ryb), a do tego jeszcze kilka młynów w Łuczynie i Zawoni.
Równie ważne były stawy rybne (Teyche). Urbarium z 1410 roku wymienia ich wokół Trzebnicy aż dziewięć: staw Jeszkowski (największy, przy Polnisch Hammer), trzy stawy koło Jeszkowskiego, staw Brzykowski, staw za domem wypiekowym, staw przy klasztornym młynie, dwa stawy przy Wischawe (Grüntal) i staw przy Pfeffermühle. To nie były dekoracyjne oczka wodne — to były przedsiębiorstwa rybne, regularnie zasilające klasztorną kuchnię i generujące dochód.
Folwarki własne — centrum zarządzania majątkiem
Klasztor nie tylko pobierał czynsze, ale też prowadził własne folwarki (Vorwerke), stanowiące centrum jego bezpośredniej gospodarki. Urbarium z 1410 roku wymienia sześć takich majątków:
- Nowy Dwór (Neuhof) — z opisem „co się da tam zarobić”
- Księżnice trzebnickiego okręgu (Kniegnitz) — z tym samym komentarzem
- Wyschawe (Wischawe) — mały folwark przy Trzebnicy
- Weinberg (Weynhoff) — dosłownie winogradnik, wzgórze z sadem
- Vogteigut — folwark sądowy
- Speichervorwerk (Czedlitz) i Waldkirch (Comerow) — dzierżawione na zewnątrz
Skrótowa formuła „co się da zarobić” (was man des mag genüssen) oznaczała, że dochód był zmienny, trudny do z góry określenia. Klasztor zarządzał folwarkami przez wyznaczonych szaferów i zarządców terenowych.
Łąki, pastwiska, lasy — majątek niewidoczny na pierwszy rzut oka
Urbarium zwraca uwagę na zasoby, które łatwo pominąć. Na rozległych pastwiskach i łąkach wokół Trzebnicy klasztor mógł liczyć w skali roku na co najmniej 50 korczyców owsa (tyle zbierało się samym pasterstwem, nie licząc siana za gotówkę). Do tego ogrody na Winogradniku i drzewa orzechowe, a w Buchwald — przy klasztorze — co najmniej szesnaście uli pszczół, które trafiły do klasztoru na skutek wymarcia poprzednich właścicieli.
Rozległy drugi krąg — posiadłości poza Trzebnicą
Poza obydwoma obwodami klasztor czerpał dochody z wsi rozsianych po całym Dolnym Śląsku. Urbarium z 1410 roku porządkuje je według okręgów.
W okręgu oleśnickim — Czeszów (Deutsch Hammer) i Kuźniczysko (Polnisch Hammer), płacące po 10 marek półrocznych czynszów ze swoich kuźnic żelaza; Złotów (Schlottau) — 31 łanów czynszowych; Łazy Wielkie i Pierstnica z ich pszczelarskimi zobowiązaniami; Grabowno Małe — 36 łanów.
W okręgu ziębickim — Wigancice (Weigelsdorf) i dwa Kunzendorf z po 57 łanami każde. To potężne wiejskie dobra, generujące samymi czynszami pieniężnymi ponad 28 marek rocznie, a do tego 30 korczyców zboża.
W okręgu ząbkowickim — Sadlno (Zadel), Olbrachcice Wielkie, Jaworek (Heinersdorf) i Strakowa (Kunzendorf), dostarczające łącznie dziesiątek marek na dwa terminy.
W okręgu złotoryjskim — Proboszczów (Probsthain), Sokołowiec (Falkenhain) i Twardocice (Harpersdorf), wnosząc dochody sięgające łącznie kilkudziesięciu marek rocznie.
W okręgu lwóweckim — Zbylutów (Deutmannsdorf) i Skorzynice (Hartliebsdorf), a w okręgu legnickim — Gądków (Mönchhof), gdzie 20 łanów z karczmą przynosiło 40 marek rocznie plus wieprzowe łopatki i kury na Wielkanoc.
W okręgu średzkim — Chomiąża (Kamöse), Lipnica (Schadewinkel) i Bródno (Breitenau), z których ta ostatnia wnosiła m.in. prawa do stawów, rzek i lasów szczegółowo opisanych w urbarium.
Wreszcie w okręgu świebodzińskim — rozległy zbiór wsi wokół Schwiebus: Skąpe (Skampe), Radoszyn (Rentschen), Darnawa (Dornau), Łąkie (Lanken), Ołobok (Mühlbock) i kilka innych, łącznie dostarczających pokaźnych sum pieniężnych, zbóż i uprawnień do połowu ryb.
W Marchii Brandenburskiej — cztery wsie w okolicach Müncheberg: Trebnitz bei Müncheberg, Jahnsfelde, Görlsdorf i Buchholz, każda z 40–41 łanami, niegdyś płacącymi 8 skotów od łanu.
Ile to wszystko było warte?
Dokładne zsumowanie dochodów z urbarium z 1410 roku przekracza możliwości niniejszego artykułu, ale rzędy wielkości są porażające. Sam pierwszy obwód generował rocznie dziesiątki marek pieniężnych i setki korczyców zboża. Łącznie z posiadłościami odległymi roczny dochód klasztoru w gotówce i ekwiwalencie szacować można na kilkaset marek — w czasach, gdy wykwalifikowany rzemieślnik zarabiał kilka groszy dziennie. Klasztor trzebnicki był po prostu jednym z największych posiadaczy ziemskich na Dolnym Śląsku.
Ciągłość i zmiana — między 1410 a 1523 rokiem
Porównując urbarium z 1410 roku z Księgą rachunkową z 1523–1524 — a takie porównanie było właśnie jednym z celów edycji Grügera — widać wyraźnie kurczący się majątek. W ciągu 113 lat klasztor utracił de facto prawa do czerpania czynszów zbożowych z kilkudziesięciu wsi w okręgach wołowskim, ścinawskim i lubińskim, gdzie w 1410 roku pobierał jedynie polowy dziesięciny (Feldzehnt), a nie czynsze gruntowe — ta subtelna różnica prawna sprawiała, że nie był tam faktycznym właścicielem, lecz jedynie beneficjentem. W kilku wsiach samego okręgu trzebnickiego opustoszały całe folwarki i sołectwa. W Pawłowie Trzebnickim w 1523 roku odnotowano siedem pustych siedlisk. W Sadkowie (Zantkau) dopiero co — tuż przed 1523 rokiem — osadzono dwóch nowych „dziedziców” na opustoszałej ziemi sołtysiej.
Zestawienie obu źródeł pokazuje więc nie tylko rozmiar klasztornego majątku, ale też zmiany, jakie zaszły w jego strukturze między początkiem XV a pierwszą ćwiercią XVI wieku. Zanim jednak przejdziemy do samej codzienności zapisanej w Księdze rachunkowej — zakupów, napraw, kuchni i administracji — warto jeszcze spojrzeć na społeczne i religijne tło funkcjonowania trzebnickiego konwentu.
Życie klasztorne i struktura społeczna konwentu
Klasztor trzebnicki na początku XVI wieku był instytucją mocno wplecioną w ówczesny porządek feudalny i społeczny. Mniszki — zwane dominae lub „jungfrawen” — rekrutowały się przeważnie ze szlachty i bogatego mieszczaństwa ziemi oleśnickiej i okolicznych terenów. Fakt, że cała dokumentacja klasztorna prowadzona była po niemiecku, świadczy o tym, że zarówno zakonnice, jak i urzędnicy klasztorni byli Niemcami, podczas gdy chłopska ludność okolicznych wiosek była w przytłaczającej większości słowiańska — na co wskazują zachowane w Księdze liczne polskie imiona i nazwiska.
Klasztor nie posiadał nawet własnej piekarni ani szewstwa — jedynym zakładem rzemieślniczym wewnątrz murów był browar. Egzystencja konwentu i jego familia opierała się niemal całkowicie na systemie renty feudalnej od licznych poddanych. Pod względem struktury majątkowej klasztor trzebnicki był praktycznie nie do odróżnienia od świeckiego latyfundium szlacheckiego.
Wymownym świadectwem stylu życia sióstr są wydatki kuchenne opisane w Księdze. Oprócz darów naturalnych od poddanych zakupiono w 1523 roku około 20 wołów i krów, 190 cieląt, ponad 1200 ptaków, 300 kur, 5000 jaj i 11 000 serów, a do tego kaczki, gęsi, wieprze, prosięta, ryby i dziczyznę. Zakonnice spożywały nie gruby chleb prosty, lecz bułki, strucle, pierniki i białe pieczywo, kupowane u trzebnickich piekarzy często dwa lub trzy razy w tygodniu. Na stołach pojawiały się importowane przyprawy i rarytasy niedostępne zwykłym obywatelom — pieprz, szafran, goździki, gałka muszkatołowa, rozmaryn, cukier, migdały, figi i ryż.
Interesującą osobliwością były prywatne dochody niektórych zakonnic. Przy wstępowaniu do klasztoru wnosiły one jako osobisty wkład znaczny kapitał, od którego pobierały dożywotnie odsetki wypłacane przez zarząd klasztoru. Pozwalało im to na prowadzenie swego rodzaju prywatnego życia w obrębie klasztoru — podróże do krewnych lub opata z Lubiąża, wyposażenie celi, utrzymanie własnej służącej. Praktyka ta, choć sprzeczna ze statutami zakonu, była przez schyłek średniowiecza powszechna w klasztorach śląskich i de facto nieodwracalna.
Jadwiga i kanonizacja — klasztor w blasku świętości
Jadwiga towarzyszyła klasztorowi przez całe jego pierwsze dziesięciolecia. Po śmierci Henryka I w 1238 roku zamieszkała przy klasztorze jako conversa — nie składając ślubów zakonnych, lecz żyjąc według reguły i zachowując prawo do własnego majątku. Umarła 15 października 1243 roku. Pochowano ją w kościele klasztornym.
Zaledwie dwadzieścia cztery lata później, 19 marca 1267 roku, papież Klemens IV wystawił bullę kanonizacyjną. Trzebnica stała się miejscem pielgrzymek. Relikwie świętej księżnej przyciągały rzesze wiernych z całego Śląska, z Czech, z Niemiec i z Wielkopolski — co przysparzało klasztorowi zarówno chwały, jak i wymiernych dochodów.
Rok 1267 był ważny jeszcze z jednego powodu: ta sama bulla potwierdziła wszystkie posiadłości klasztoru i wyłączyła go spod jurysdykcji biskupa wrocławskiego. Trebnitz podlegał odtąd bezpośrednio Stolicy Apostolskiej i zakonowi cysterskiemu — co dawało mu daleko idącą niezależność wobec miejscowego kościelnego zwierzchnictwa.
Przyjęcie do zakonu cystersów
Formalny związek Trzebnicy z zakonem cysterskim był procesem rozciągniętym w czasie. Przez pierwsze lata klasztor funkcjonował pod opieką opata z Pforty (Naumburg nad Soławą), od 1205 roku zaś — opata z Lebus. Dopiero w 1218 roku, na Kapitule Generalnej w Cîteaux, opat Konrad i opaci pięciu opactw założycielskich zaświadczyli, że kapituła przyjęła Trzebnicę do zakonu. Od tej chwili klasztor podlegał regularnym wizytacjom, a jego status prawny był w pełni unormowany.
Miasto Trzebnica — klasztor jako centrum urbanizacyjne
Klasztor nie tylko modlił się i uprawiał ziemię — był też motorem lokalnego rozwoju. Dokument datowany na 1 maja 1224 roku, choć uznany przez badaczy za późniejsze fałszerstwo opierające się na autentycznej tradycji, opisuje założenie przez Henryka I miasta Trzebnica: wyznacza granice rynku, nadaje klasztorowi prawa do dochodów z ceł, opłat targowych, ław mięsnych, chlebowych i szewskich oraz pełną jurysdykcję sądową. Miasto miało stać „przed bramami klasztoru” i służyć zakonnicom jako zaplecze handlowe i rzemieślnicze.
Trzebnica stała się typowym miastem klasztornym — fundowanym i zarządzanym przez instytucję kościelną, która czerpała z niego systematyczne dochody i której interesy wyznaczały rytm życia całej osady.
Dziedzictwo pierwszych wieków
W ciągu pierwszego stulecia swego istnienia klasztor w Trzebnicy wyrósł na jedną z największych i najbogatszych instytucji zakonnych na Śląsku. Jego posiadłości rozciągały się od okolic Wrocławia po Marchię Brandenburską. Kult świętej Jadwigi czynił z niego centrum religijne o ponadregionalnym znaczeniu.
Przez cały XIII i XIV wiek — i jeszcze przez pierwsze piętnaście lat wieku XVI — każda ksieni Trzebnicy wywodziła się z dynastii piastowskiej lub pokrewnych rodów książęcych. Klasztor był częścią dynastycznego ładu Śląska: miejscem, w którym córki panujących żyły, rządziły i były chowane.
To nie koniec opowieści z Księgi rachunkowej. Będą kolejne części. Tymczasem…
Dziś klasztor potrzebuje naszej pomocy
Zostały ostatnie tygodnie na złożenie zeznań podatkowych. To ostatni moment, żeby zdecydować, gdzie trafi 1,5% Twojego podatku.
Fundacja dla Ratowania Klasztoru św. Jadwigi Śląskiej „By służyć” — organizacja pożytku publicznego od piętnastu lat wspierająca Siostry Boromeuszki w ratowaniu trzebnickiego klasztoru — prosi o przekazanie 1,5% na II etap prac remontowych i konserwatorskich w wirydarzu północnym.
Co obejmuje ten etap? Remont i konserwację ścian fundamentowych wraz z wykonaniem izolacji przeciwwilgociowej, konserwację reliktów średniowiecznej budowli z miejscem upamiętniającym dawną celę Świętej Jadwigi Śląskiej, remont i konserwację ścian cokołowych z tynkami renowacyjnymi, odtworzenie zniszczonych studzienek doświetlających i okien piwnic, a także usunięcie zdegradowanych tynków, cegieł i fug ze ścian zewnętrznych.
To nie są prace kosmetyczne. To ratowanie fundamentów — dosłownie i w przenośni — jednego z najstarszych zachowanych zespołów klasztornych w Polsce.
KRS: 0000383662





















