Nie trzeba było długo szukać, by zrozumieć, że filmowa historia gminy Wisznia Mała nie kończy się na jednym z Matwiejczyków. Tam, gdzie pojawia się Piotr, bardzo często – równolegle lub tuż obok – pojawia się także Dominik Matwiejczyk. I choć każdy z braci wypracował własny język filmowy, to ich początki są wspólne, silnie zakorzenione w tych samych miejscach, ludziach i doświadczeniach.
To druga część mojej opowieści. Jeśli nie czytałeś jeszcze pierwszej, warto zacząć właśnie od niej:
Niedaleko od szosy. Historia braci Matwiejczyków. Część I – Piotr
Podobnie jak w przypadku pierwszej części tego cyklu, warto to podkreślić na samym początku: to nie jest historia „z zewnątrz”. To opowieść o kinie, które powstawało tutaj – w Rogożu, Krynicznie i okolicznych miejscowościach, często przy udziale rodziny, sąsiadów i przyjaciół.
Początek: kamera, podwórko i wyobraźnia
Wszystko zaczęło się na początku lat 90. To wtedy Dominik i Piotr Matwiejczykowie – razem z rodzeństwem, kuzynami i kuzynkami – zaczęli kręcić pierwsze filmy amatorskie w Rogożu i Krynicznie. Nie były to jednorazowe próby. Z roku na rok filmy stawały się coraz bardziej dopracowane, ambitniejsze, a ich twórcy coraz bardziej świadomi tego, co chcą opowiadać kamerą.
Dla Dominika przełom przyszedł w 1996 roku, kiedy „Videomania 2” zdobyła nagrodę za scenariusz na festiwalu w Zielonej Górze. To moment, w którym dziecięca zabawa przeradza się w coś więcej – w misję twórczą. Kilka lat później, w 1999 roku, „Videomania 4” zdobyła już dziesiątki nagród – nie tylko w Polsce, ale również za granicą, m.in. w Niemczech i Austrii. Amatorskie kino zaczęło przeradzać się w świadome, autorskie filmowanie.
Coraz poważniejsze kino, coraz głośniejsze nazwiska
Z czasem produkcje stają się coraz bardziej profesjonalne. Do małych wsi pod Wrocławiem zaczynają ściągać znani aktorzy. W 2004 roku w Krwi z nosa pojawia się Robert Gonera. Ale prawdziwym przełomem jest Rzeźnia nr 1 – film kręcony w całości w Rogożu, w którym występują Łukasz Garlicki, Olga Frycz, Aleksandra Kisio i Wojciech Mecwaldowski. Profesjonalni aktorzy, profesjonalna ekipa – a w tle wiejskie pejzaże Wiszni Małej.
Mimo rosnącego rozmachu, Dominik Matwiejczyk nigdy nie zapomina o korzeniach. W filmach regularnie pojawiają się członkowie rodziny, a nestorka rodu – babcia Regina Grudzień (rocznik 1926) – gra nie epizody, ale całkiem duże, czasem nawet główne role. W Ugorze z 2005 roku jej kreacja staje się jednym z najważniejszych elementów filmu.
„Czarny” i kino z Rogoża
Niewątpliwie jednym z kluczowych filmów w dorobku Dominika Matwiejczyka jest „Czarny” (2009). W produkcji wystąpili m.in.: Michał Żurawski, Maria Niklińska, Mateusz Damięcki, Marta Klubowicz, Edward Żentara, Magdalena Różdżka, Sebastian Stankiewicz.
Co szczególnie istotne – aż 90% zdjęć do filmu powstało w Rogożu. To kolejny przykład na to, że lokalna przestrzeń nie była jedynie tłem, ale pełnoprawnym elementem narracji.
Film – podobnie jak wiele innych produkcji Dominika – jest dziś dostępny na YouTube, co pozwala zobaczyć, jak bardzo te miejsca wpisały się w historię niezależnego kina.
Rogoż, Kryniczno, Szymanów – filmowa mapa
Wśród produkcji niemal w całości realizowanych w okolicach gminy Wisznia Mała znalazły się również: „Ostatnie drzewo po lewej” (2002, 80 minut) i „Fiat to za mało” (2002, 90 minut). Zdjęcia powstawały w: Rogożu, Krynicznie oraz na lotnisku w Szymanowie
To kino drogi, kino obserwacji, ale też kino bardzo mocno osadzone w realnej przestrzeni – tej samej, którą znamy z codziennych spacerów czy przejazdów samochodem.
Kino, które wyrasta z miejsca
Historia Dominika Matwiejczyka to opowieść o pasji, konsekwencji i wierności miejscu. O tym, że talent może rozkwitnąć wszędzie – nawet niedaleko od szosy, w małych wioskach gminy Wisznia Mała. O tym, że rodzinne domy, wiejskie drogi i lokalne lotniska mogą stać się scenografią dla wielkich historii.
I być może właśnie dlatego te filmy – mimo upływu lat – wciąż działają. Bo są zapisem nie tylko historii bohaterów, ale też fragmentu lokalnej pamięci.
Ciąg dalszy nastąpi…
To zamknięcie opowieści o dwóch braciach, którzy zaczynali z kamerą na podwórku, a trafili na festiwale w Polsce i za granicą.
Ale to nie koniec historii o filmach kręconych niedaleko od szosy.
Bo jak pokazuje przykład Matwiejczyków – czasem wystarczy dobre oko, wrażliwość i znajome miejsce, by powstało kino, które zostaje na dłużej.
—
Zdjęcie główne: BRATstudio


























