Początkowo nie planowałem zajmować się na moim blogu sprawami Powiatu Trzebnickiego. Od pewnego czasu docierały do mnie jednak sygnały o narastającym konflikcie w Radzie Powiatu — i bardzo różne, często sprzeczne wyjaśnienia jego przyczyn. Postanowiłem więc przyjrzeć się tej sprawie. Nie na podstawie plotek, ale krok po kroku: sesja po sesji, wypowiedź po wypowiedzi, decyzja po decyzji.
Interesuje mnie nie pełna kronika uchwał, lecz polityczna dynamika tej kadencji: jak ułożyła się większość, jak reagowała opozycja, gdzie zaczęły się pierwsze spory i dlaczego z czasem przerodziły się w otwarty konflikt. Zaczynam od pierwszych pięciu sesji VII kadencji Rady Powiatu Trzebnickiego 2024-2029 roku, które odbyły się w 2024 roku — by skończyć na ostatnich sesjach w kolejnych odcinkach cyklu.
—
I sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 6 maja 2024r.
Pierwsza sesja rady rozpoczęła się w atmosferze żałoby — na kilka dni przed obradami zmarł nowo wybrany radny Mirosław Lisowski, który nie zdążył złożyć ślubowania. Uczczono go minutą ciszy, a jego mandat objęła Bogumiła Lewandowska. Po tej podniosłej części obrady bardzo szybko przeszły w spór polityczny, który miał towarzyszyć tej kadencji już od jej pierwszego dnia.
Dwie strony stołu
Podział zarysował się natychmiast. Po jednej stronie zasiadła nowa większość — koalicja Samorządowców dla Powiatu Trzebnickiego i Prawa i Sprawiedliwości, w imieniu której wnioski proceduralne składał najczęściej Daniel Buczak. Po drugiej stronie znalazła się opozycja Koalicji Obywatelskiej, gdzie głos zabierali przede wszystkim Robert Adach — dwukrotny starosta i przewodniczący Rady poprzedniej kadencji — oraz Paweł Oleś i Marzanna Jurzysta-Ziętek. Przewaga większości była jednomandatowa, co przesądzało wynik każdego głosowania personalnego. Spór toczył się więc nie o rozstrzygnięcia, lecz o sposób ich przeprowadzenia.
Pierwsze starcie: regulamin głosowania
Jeszcze przed wyborem przewodniczącego Rady większość zgłosiła wniosek o przyjęcie regulaminu głosowania tajnego, powołując się na zapis statutu, że „każdorazowo rada ustala sposób głosowania tajnego”. Opozycja oprotestowała kolejność. Robert Adach przekonywał, że najpierw należy wybrać przewodniczącego, a dopiero potem zmieniać porządek obrad ustalony przez Komisarza Wyborczego, i ostrzegał przed ryzykiem unieważnienia głosowania. Paweł Oleś dodawał, że przez sześć poprzednich kadencji przewodniczącego wybierano bez żadnego regulaminu, wyłącznie na podstawie ustawy.
Buczak odpierał, że skoro wybór jest tajny, to zasad tajności nie sposób przyjąć już po głosowaniu, a statut wprost nakłada na radę obowiązek ich określenia. Wątpliwości rozstrzygnął obecny na sali radca prawny, który wskazał, że bez ustalenia takich zasad statut nie precyzuje nawet, jak głosowanie ma przebiegać przy jednym i przy większej liczbie kandydatów. Regulamin przyjęto. Adach wstrzymał się od głosu, zaznaczając, że sam regulamin mu nie przeszkadza — spór dotyczy wyłącznie momentu jego wprowadzenia.
Wybór władz
Na przewodniczącą Rady wybrano Annę Morawiecką, która w bezpośrednim pojedynku pokonała Roberta Adacha stosunkiem 11 do 10 — wynik ten wyznaczył układ sił na całą sesję. Morawiecka objęła prowadzenie obrad, deklarując dbałość o sprawiedliwość i demokratyczny styl pracy.
Zaraz potem Daniel Buczak zgłosił obszerny wniosek o rozszerzenie porządku obrad, obejmujący regulaminy oraz wybory całego kierownictwa, a także zmianę statutu powiatu. W kolejnych głosowaniach obsadzono wszystkie stanowiska: starostą została Małgorzata Matusiak, pokonując Pawła Olesia; wicestarostą Janusz Szydłowski; członkami zarządu Sławomira Misiura-Hermann, Daniel Buczak i Agnieszka Brząkała; wiceprzewodniczącymi Rady Bogumiła Lewandowska i Jerzy Trela.
Jednym z nielicznych momentów, w których podział sali okazał się mniej sztywny, był wybór Janusza Szydłowskiego — uzyskał on więcej głosów, niż wynikałoby z arytmetyki koalicji, i sam przyznał, że się tego nie spodziewał, zapowiadając współpracę z obiema stronami.
Spór o „czarodziejski długopis”
Osobny, emocjonalny wątek otworzył Robert Adach, zgłaszając poprawkę nakazującą oddawanie głosów wyłącznie długopisem niezmywalnym. Uzasadnił ją głośną historią sprzed lat o radnym, który miał postawić krzyżyk, a następnie go wymazać, w efekcie czego — jak twierdził — sfałszowano wybór starosty. Morawiecka odpierała te oskarżenia spokojnie, prosząc, by nie wracać do zdarzeń sprzed niemal dekady i podkreślając, że obecna większość nie ma z tamtą sprawą nic wspólnego.
Radca prawny okazał Adachowi analogiczną uchwałę z 2019 roku, podpisaną przez samego radnego, wskazując, że dzisiejsze rozwiązania są jej odpowiednikiem. Poprawka o niezmywalnym długopisie upadła, a jej drugą część — nadruk instrukcji na karcie — Adach wycofał, gdy okazało się, że karty są już wydrukowane.
Główna oś sporu: etatowy członek zarządu
Najostrzejsza wymiana zdań dotyczyła zmiany statutu, tworzącej stanowisko etatowego, płatnego członka zarządu. Opozycja domagała się doręczenia projektów z wyprzedzeniem, czasu na analizę i opinii prawnej. Robert Adach mówił wprost o „sądzie kapturowym” i o zmienianiu ustroju powiatu „w minutę przed głosowaniem”, wnioskując o przerwę do czwartku i pracę komisji statutowej. Podnosił też kwestię kosztów i przekonywał, że kompetencji powiatom raczej ubywa niż przybywa. Paweł Oleś apelował o szacunek dla wyborców i zaproszonych gości oraz o odłożenie statutu na kolejną sesję, argumentując, że pierwsza sesja tradycyjnie służy wyłącznie wyborowi organów.
Większość odpowiadała rzeczowo. Starosta Małgorzata Matusiak rozdzieliła pojęcia, wskazując Adachowi, że nie chodzi o zmianę ustroju, lecz struktury organizacyjnej starostwa, i uzasadniała potrzebę stanowiska rosnącą liczbą zadań oraz koniecznością zapewnienia dwóch podpisów, gdy jeden z członków zarządu przebywa na urlopie lub zwolnieniu. Zwróciła też uwagę, że krytykę zatrudnienia w urzędzie formułuje radny, który sam przez dwie kadencje tym urzędem kierował. Zadeklarowała, że nowy zarząd przyjrzy się etatyzacji starostwa.
Kwestię wnioskowanej przez opozycję przerwy rozstrzygnął radca prawny, wskazując, że zgodnie ze statutem prawo takiego wniosku przysługuje przewodniczącemu, komisji, klubowi lub zarządowi, a nie pojedynczym radnym — klubów zaś formalnie nie ukonstytuowano. Opozycja próbowała jeszcze podważyć bezstronność obsługi prawnej, zwracając uwagę na zmianę osoby obsługującej biuro rady. Statut ostatecznie zmieniono.
Podsumowanie
Pierwsza sesja przyniosła obraz większości, która w ciągu jednego posiedzenia ukonstytuowała całe kierownictwo powiatu i przeprowadziła zapowiadaną zmianę statutu. Opozycja Koalicji Obywatelskiej postawiła szereg pytań i zastrzeżeń — część z nich, jak koszty nowego etatu, zapewne powróci w kolejnych miesiącach — jednak jej linia obrony opierała się głównie na argumentach proceduralnych, które kolejno rozwiewał neutralny prawnik. Ton nadany tej kadencji jest wyraźny, a spór z pewnością będzie się przewijał przez następne sprawozdania.
—
II sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 27 maja 2024r.
Druga sesja, zwołana pod koniec maja 2024 r. na wniosek zarządu, potwierdziła podział zarysowany na inauguracji i przyniosła najostrzejsze jak dotąd starcie — odwołanie skarbnika powiatu. Zanim jednak do niego doszło, obie strony ścierały się kolejno o porządek obrad, o treść sprawozdania starosty i o koszty rozbudowy zarządu.
Nowa radna i apel o współpracę
Obrady otworzyło ślubowanie Jadwigi Głodowskiej, która objęła mandat po zmarłym Mirosławie Lisowskim. Przewodnicząca Rady Anna Morawiecka poinformowała o utworzeniu klubu radnych Koalicji Obywatelskiej i zaapelowała o współpracę „ponad podziałami”, zapowiadając regularne dyżury prezydium wraz z wiceprzewodniczącymi Bogumiłą Lewandowską i Jerzym Trelą. Ten pojednawczy ton nie przetrwał długo.
Spór o porządek obrad
Pierwsze zgrzyty pojawiły się przy porządku obrad. Opozycja — Robert Adach i Paweł Oleś — zwróciła uwagę, że skoro jest to sesja zwyczajna, musi ona obejmować interpelacje i zapytania radnych, których w przedłożonym porządku zabrakło. Wicestarosta Janusz Szydłowski ponownie odczytał rozszerzony porządek, a punkt „interpelacje i zapytania” ostatecznie umieszczono na końcu sesji.
Sprawozdanie starosty — spór o treść
Napięcie wzrosło przy sprawozdaniu z prac zarządu. Starosta Małgorzata Matusiak ograniczyła się do bardzo ogólnego omówienia („liczby nie kłamią”, wyliczenie obszarów: sprawy społeczne, edukacyjne, inwestycyjne, organizacyjne), odsyłając radnych do materiału przesłanego mailem. Opozycja nie przyjęła tej formuły. Robert Adach przekonywał, że od kilkunastu lat każdy starosta streszczał pracę zarządu, aby radni mogli się do niej odnieść, i że tak ogólną „regułkę” można by odczytywać przez całą kadencję, nie dowiadując się z niej niczego konkretnego. Podobnie Grzegorz Terebun i Paweł Oleś domagali się informacji o konkretnych inwestycjach, dotacjach i decyzjach zarządu.
Do sporu merytorycznego doszła kwestia techniczna: część radnych nie otrzymała sprawozdania, bo maile wychodziły z kilku różnych adresów — z powodu długiej absencji dotychczasowej szefowej biura rady. Morawiecka zadeklarowała uporządkowanie korespondencji i poprosiła radnych o potwierdzanie odbioru wiadomości.
Wynagrodzenie starosty i cień etatowego członka zarządu
Uchwałę o wynagrodzeniu starosty wicestarosta Szydłowski przedstawił jako utrzymanie dotychczasowego, maksymalnego poziomu. Opozycja wykorzystała ten punkt, by wrócić do zapowiadanego etatowego członka zarządu. Robert Adach, w imieniu klubu KO, poddał pod dyskusję koszt tego stanowiska — jego zdaniem rzędu 300 tys. zł rocznie — zestawiając go z oszczędnościami czynionymi na pracownikach: redukcją kierowników technicznych w szkołach i likwidacją szkolnej księgowości. Pytał, czy w tej sytuacji starosta, dzieląca się kompetencjami z przyszłym etatowym członkiem zarządu, powinna pobierać maksymalne wynagrodzenie.
Większość odpierała, że dyskusja jest przedwczesna, bo etatowego członka zarządu jeszcze nie ma, a temat wróci, gdy stanowisko zostanie obsadzone; Matusiak zapowiadała przy tym analizę finansową. Grzegorz Terebun zarzucił przewodniczącej podnoszenie głosu na radnych i apelował o realne, a nie tylko deklarowane, standardy demokratyczne. Po zamknięciu dyskusji uchwałę o wynagrodzeniu przyjęto głosami większości.
Większość obsadza komisje
Powołanie czterech komisji stałych przebiegło według utrwalonego układu sił. Wszystkie funkcje przewodniczących przypadły większości: komisję budżetu objął Sławomir Błażewski (pokonując zgłoszoną przez opozycję Jadwigę Głodowską), komisję polityki społecznej — Katarzyna Jarczewska, komisję rewizyjną — Rafał Zagórski, a komisję skarg, wniosków i petycji — Bogusław Rubaszewski. Kandydatury i propozycje opozycji na funkcje kierownicze kolejno przepadały.
Kulminacja: odwołanie skarbnika powiatu
Punktem, wokół którego skupiła się cała sesja, było zgłoszone przez zarząd — już w trakcie obrad — rozszerzenie porządku o odwołanie skarbnika powiatu. Reakcja opozycji była gwałtowna. Robert Adach mówił o „wrzutce” i „sądzie kapturowym”, podkreślając, że skarbnik to trzeci najważniejszy urzędnik w starostwie, powoływany ustawowo do pilnowania finansów publicznych, a nie pracownik prywatnej firmy odwoływany z powodu „wyczerpania formuły”. Zarzucał większości, że sprawę tej wagi celowo wnosi się w połowie sesji, z pominięciem komisji.
Podniesiono też zarzut proceduralny: Marzanna Jurzysta-Ziętek i Adach wskazywali, że wniosek, podpisany w piątek, nie trafił do porządku na początku sesji, lecz dopiero w jej trakcie, co ich zdaniem naruszało statut. Większość, ustami Szydłowskiego i Daniela Buczaka, odpowiadała, że rada może bezwzględną większością głosów zmienić porządek obrad w każdej chwili. Rozszerzenie przeszło stosunkiem 11 do 10 — tą samą jednomandatową przewagą, która przesądza o każdym rozstrzygnięciu tej kadencji.
Głos zabrała następnie sama skarbnik. Przedstawiła własną interpretację sytuacji: jej syn, wieloletni radny gminy Żmigród, wystartował w ostatnich wyborach z listy Trzeciej Drogi, a ona — jak każdy rodzic — publicznie go wspierała. W jej odczuciu to właśnie stało się przyczyną odwołania, które odczytała jako odwet polityczny; przypomniała lata pracy i pozytywne rozliczenie rekordowych inwestycji. Matusiak odpowiedziała, że nie zamierza roztrząsać wątków personalnych publicznie; uznała lojalność wobec dziecka za rzecz ludzką, ale problem widziała w lojalności wobec pracodawcy, nie rozwijając tej myśli.
W obronie skarbnika wystąpiła opozycja. Paweł Oleś apelował o „człowieczeństwo” i partnerskie rozwiązanie sprawy, przypominając, że odwoływana osoba z dnia na dzień traci pracę; Grzegorz Terebun — sam były członek zarządu — podkreślał, że to „skarbnik powiatu, a nie skarbnik pani starosty”, i domagał się argumentów merytorycznych; Jadwiga Głodowska opowiedziała o podobnej „kapturowej” sytuacji, której była świadkiem, pracując w starostwie w poprzednich latach. Daniel Buczak, wobec przeciągającej się dyskusji, zgłosił wniosek o jej zamknięcie. Uchwałę o odwołaniu skarbnika przyjęto ponownie stosunkiem 11 do 10.
Wolne wnioski
W ostatnim punkcie Marzanna Jurzysta-Ziętek podniosła kwestię pory sesji, wnosząc o godziny popołudniowe — ze względu na pracę zawodową radnych i brak miejsc parkingowych; Morawiecka obiecała w miarę możliwości terminy popołudniowe i wcześniejszy harmonogram. Klub Koalicji Obywatelskiej zapowiedział wniosek o powołanie dwóch dodatkowych komisji — oświaty i zdrowia oraz infrastruktury — który przewodnicząca skierowała do rozpatrzenia na kolejnej sesji. Wcześniej, przy zmianach w budżecie, Jadwiga Głodowska i Paweł Oleś dopytywali o harmonogramy dokumentacji drogowej i o zaniedbane, ich zdaniem, zadania z zakresu bezpieczeństwa na drogach powiatowych, a Matusiak broniła dorobku inwestycyjnego zarządu. Henryk Cymerman, z okazji Dnia Samorządowca, złożył wszystkim życzenia spokoju i „obniżenia temperatury” obrad.
Podsumowanie
Druga sesja pogłębiła podział z inauguracji. Większość — koalicja Samorządowców dla Powiatu Trzebnickiego i PiS — obsadziła kierownictwo wszystkich komisji i przeprowadziła odwołanie skarbnika powiatu, mimo proceduralnych zastrzeżeń opozycji, jednomandatową przewagą 11:10. Koalicja Obywatelska przedstawiała to odwołanie jako odwet polityczny, większość powoływała się na prawo pracodawcy do doboru najbliższych współpracowników. Otwarty pozostał wątek kosztów przyszłego etatowego członka zarządu, który — jak zapowiedziały obie strony — powróci na kolejnych posiedzeniach.
—
III Sesja Rady Powiatu Trzebnickiego 2024-2029 — 26 czerwca 2024r.
Sesję otworzyło wspomnienie o zmarłym byłym radnym Andrzeju Brewce, wygłoszone przez Agnieszkę Brząkałę. Podkreśliła współpracę zmarłego z Prawem i Sprawiedliwością, w tym otwarcie w 2006 roku biura poselskiego Dawida Jackiewicza w Wiszni Małej oraz jego wsparcie dla jej własnej kampanii w 2018 roku. Uczczono go minutą ciszy.
Spór o sprawozdanie zarządu i odwołanie skarbnika
Pierwsze poważne starcie wywołał Robert Adach, który zarzucił zarządowi, że poprzednie sprawozdanie było „oszczędne” i pominęło kluczową kwestię — głosowanie zarządu nad odwołaniem skarbnika. Oskarżył większość o wybiórcze, wygodne dla siebie przedstawianie spraw i podniósł, że o odwołaniu skarbnika radni dowiedzieli się dopiero w trakcie poprzedniej sesji. Zasugerował też związek uchwały z „prowadzonym dochodzeniem prokuratorskim” i „postawionymi zarzutami” — Małgorzata Matusiak stanowczo temu zaprzeczyła i ucięła: „proszę nie iść w tym kierunku”.
Adach dopytywał również o odebranie dyrektor biura starosty kompetencji do podpisywania przelewów. Gdy Matusiak, tłumacząc kwestie protokołowania zarządów, odwołała się do osoby przebywającej na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, wybuchł Grzegorz Terebun, zarzucając jej wprost kłamstwo i wprowadzanie w błąd radnych oraz opinii publicznej. Matusiak odbiła atak, przypominając, że to on jako wicestarosta „szczególnie niedbał o wizerunek tego urzędu”.
Z tego wyrósł dłuższy spór proceduralny: większość, wspierana przez mecenasa, dowodziła, że sprawozdanie jest jedynie informacją przyjmowaną bez głosowania, więc pytania należą do punktu „wolne wnioski”. Opozycja (Adach, Terebun, także Grzegorz w tle) uznała to za próbę „kneblowania” i błędną interpretację statutu, podnosząc, że mają prawo pytać do każdego punktu. Przewodnicząca ostatecznie zamknęła dyskusję, odsyłając radnych do dalszych punktów porządku obrad.
Raport o stanie powiatu — spór o promocję
Najostrzejsza debata rozgorzała wokół raportu o stanie powiatu i towarzyszącego mu filmu. Robert Adach określił materiał jako „laurkę” promującą władzę i polityków zamiast dziedzictwa historycznego, kulturowego i turystycznego powiatu. Zażądał większej transparentności wydatków na promocję, przypominając ustalenia Komisji Rewizyjnej (której przewodniczył wcześniej Wiktor Lubieniecki z PO), że wydatki te asygnował jednoosobowo jeden członek zarządu.
Kluczowym punktem zapalnym stała się kwota wydatków. Matusiak najpierw podała 100 tys. zł, po czym — wobec nacisków — padła kwota ok. 373 tys. zł za 2023 rok, a Terebun szacował całość, łącznie z etatami, na 300–500 tys. zł. Opozycja zarzuciła staroście, że „powiedziała nieprawdę” i myli dane z 2023 i 2024 roku; Matusiak i przewodnicząca odpierały, przypominając, że raport dotyczy roku ubiegłego.
W obronie większości wystąpił Rafał Zagórski, punktując niekonsekwencję opozycji: przez pięć lat Terebun był wicestarostą, a Adach wiceprzewodniczącym rady i wtedy nie kwestionowali wydatków na promocję. Adach replikował, że uwagi zgłaszał zawsze i powoływał się na protokół pokontrolny. Emocjonalnie zabrała głos Sławomira Misiura-Hermann, broniąc raportu i krytykując skupienie debaty na promocji — „moje serce krwawi” — wskazując, że mieszkańców interesują drogi, chodniki, szpital, praca i szkoły, nie promocja. Częściowo przyznała rację Adachowi Agnieszka Brząkała, popierając promowanie działań, a nie osób, i dorzucając postulat promocji dziedzictwa chrześcijańskiego.
Adach i Misiura-Hermann starli się też o strategię drogową — Adach twierdził, że brak algorytmu opartego na natężeniu ruchu, a remonty odzwierciedlają „umiejętności lobbystyczne poszczególnych radnych”. Wywołał tu wątek chodnika w Domanowicach.
Mimo sporów raport uzyskał wotum zaufania, a sprawozdanie finansowe i absolutorium przeszły. Po głosowaniu absolutoryjnym Rafał Zagórski wręczył kwiaty staroście.
Powołanie skarbnika i cień poprzedniego odwołania
Rada powołała Jolantę Razik na stanowisko skarbnika. Paweł Oleś, gratulując, nie omieszkał przypomnieć niezręczności sytuacji: „okraszona moją mieszkanką, gdzie radni głosowali za odwołaniem” — nawiązując do wcześniejszego, spornego odwołania poprzedniej skarbnik.
Chodnik w Domanowicach — zarzut politycznej wendety
Przy zmianie budżetu Adach wrócił do Domanowic, gdzie burmistrz Trzebnicy Marek Długozima wycofał współfinansowanie chodnika. Zasugerował polityczną wendetę: inwestycje omijają Domanowice, bo reprezentuje je opozycyjny radny gminny Modliborski, podczas gdy Janiszów radnego Janika, zaprzyjaźnionego z burmistrzem, jest realizowany. Daniel Buczak odparł atak, broniąc większości — burmistrz nie ma prawnego obowiązku dofinansowywania inwestycji powiatowych, a opozycja próbuje z tego „ukręcić bicz” i wbić klin w koalicję. Adach uderzył wprost w Matusiak: „powiedz mi, co zrobiłeś w ogóle w Domanowicach” przez dwie kadencje starostowania. Przewodnicząca zakończyła wymianę, proponując interpelację na piśmie.
Zapytania i sprawy różne
Ton końcówki był spokojniejszy. Henryk Cymerman dopytywał o harmonogram sesji i komisji przed wakacjami oraz o procedurę zgłaszania włamań na skrzynki mailowe radnych. Paweł Oleś pytał o status prawny obsługującego radę mecenasa (adwokata na umowie zlecenie). Sesję zamknęła Anna Morawiecka.
—
IV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego 2024-2029 — 19 lipca 2024r.
Czwarta sesja Rady Powiatu Trzebnickiego miała charakter nadzwyczajny i została zwołana na wniosek zarządu. Obrady prowadziła przewodnicząca rady Anna Morawiecka. Zanim jeszcze otwarto sesję, linia politycznego podziału została nakreślona formalnie: przewodnicząca poinformowała o zawiązaniu dwóch klubów radnych tworzących większość. Klub „Samorządowcy dla Powiatu Trzebnickiego” (Sławomir Błażewski, Daniel Buczak, Małgorzata Matusiak, Sławomira Misiura-Hermann, Bogusław Rubaszewski, Jerzy Trela i Rafał Zagórski) pokieruje Daniel Buczak, a do klubu „Prawo i Sprawiedliwość” weszli Agnieszka Brząkała, Anna Morawiecka, Bogumiła Lewandowska i wicestarosta Janusz Szydłowski. Tym samym koalicja Samorządowców i PiS stanęła naprzeciw opozycyjnej Koalicji Obywatelskiej — i to właśnie ten podział zdominował całą sesję.
Spór o chodnik w Domanowicach i filozofię inwestowania
Głównym polem starcia stała się uchwała o zmianie budżetu, a w niej — chodnik w Domanowicach (gmina Trzebnica). Opozycja zwróciła uwagę, że zadanie, które wcześniej zniknęło z projektu uchwały, wróciło dopiero we wczorajszej autopoprawce, i to wyłącznie w wieloletniej prognozie finansowej, bez realnego finansowania na bieżący rok. Grzegorz Terebun zarzucił zarządowi, że najpierw inwestycję zdjął, a starosta z wicestarostą mieli telefonicznie zapewniać sołtysa Domanowic Zenobiusza Modliborskiego, że zadanie zostanie zrealizowane. Padło wprost oskarżenie o manipulację i o to, że to właśnie zarząd — a personalnie także Szydłowski jako radny gminy Trzebnica — bierze odpowiedzialność za brak chodnika.
Wicestarosta Janusz Szydłowski odpowiedział obszernym wywodem, przenosząc ciężar odpowiedzialności na poprzednie lata. Przypomniał, że pierwszy etap chodnika powstał kilka lat temu przy partycypacji gminy w kosztach na zasadzie 50 na 50, i że tej zasady zarząd trzymać się będzie także teraz. Wytknął, że Modliborski, dziś związany z Koalicją Obywatelską, wcześniej zasiadał w gminnym klubie „Skutecznie dla Rozwoju” i — zdaniem wicestarosty — sam blokował tę inwestycję przez całą, pięcioipółletnią kadencję. Odwołując się do publikowanych przez opozycję nagrań, oskarżył jej przedstawicieli o „bicie politycznej piany”. Starosta Małgorzata Matusiak studziła emocje deklaracją, że chodnik w Domanowicach powstanie — w razie potrzeby nawet ze środków własnych powiatu, gdyby gmina Trzebnica się nie dołożyła — ale przy zachowaniu parytetu, by nie „otwierać puszki Pandory” wobec innych miejscowości.
W tym samym wątku Daniel Buczak, przewodniczący klubu Samorządowców, przyjął ton pojednawczy, sprowadzając rzecz do „racjonalnej reguły”: inwestować tam, gdzie jest zewnętrzne dofinansowanie. Ponieważ gmina Trzebnica nie podtrzymała deklaracji współfinansowania Domanowic, środki przesunięto na współfinansowane zadania — do Ujeźdźca Wielkiego (z dotacją firmy Tarczyński) oraz na drogę Janiszów–Biedaszków. Buczak przypomniał przy tym opozycji, że w 2019 roku, gdy to jej środowisko rządziło, drugi etap tego samego chodnika w Domanowicach również zdjęto — także po otwarciu ofert i przed podpisaniem umowy z wykonawcą.
Osobną odsłoną sporu była kwestia rozdziału środków między gminy. Katarzyna Jarczewska dopytywała, dlaczego gmina Wisznia Mała otrzymuje kwoty „śmieszne” w porównaniu z milionami kierowanymi gdzie indziej, i czy zarząd planuje te nakłady zwiększyć. Sławomira Misiura-Hermann odpowiedziała stanowczo, odrzucając logikę równego dzielenia budżetu „po równo na gminę”: nakłady wynikają z dokumentacji i realnych potrzeb, a nie z arytmetyki. Tłumaczyła wzrost kosztów drogi Janiszów–Biedaszków koniecznością wykonania lepszej podbudowy (stąd dołożone pół miliona) oraz wymieniała własne, przygotowywane inwestycje w Wiszni Małej.
Do dyskusji o oszczędnościach włączył się nieobecny osobiście Paweł Oleś, którego pytanie odczytała Jarczewska — z sugestią ponownego ogłoszenia przetargu na Korzeńsko dla uzyskania niższej ceny. Starosta i wicestarosta odrzucili ten pomysł: przy ośmiu ofertach oscylujących wokół dziesięciu milionów i najniższej ofercie znanej firmy szanse na istotną obniżkę są bliskie zeru, a termin realizacji wymusza zakończenie zadania do końca roku. Szydłowski dodatkowo dogryzł Olesiowi — mieszkańcowi Żmigrodu i Korzeńska — że dziś proponuje powtórkę przetargu, choć wcześniej zapowiadał, że będzie o inwestycję „walczył”.
W tle toczył się jeszcze spór o chodnik w Pawłowie Trzebnickim, gdzie 22 mieszkańców złożyło pismo kwestionujące zakres projektu. Terebun zarzucił staroście, że gmina Prusice nadal deklaruje współfinansowanie, a zarząd wprowadza mieszkańców w błąd; Matusiak zażądała dowodów na zarzut kłamstwa i broniła stanowiska, że o bezpieczeństwie decyduje budowa chodnika, a nie samo poszerzenie jezdni. Jarczewska dopominała się również o pobocza i newralgiczny odcinek Osolin–Bagno oraz o termin przetargu na dokumentację chodnika w Osolinie.
Mimo ponad godzinnej i bardzo ostrej wymiany zdań uchwałę budżetową ostatecznie przyjęto — głosujący radni poparli ją jednogłośnie. Bez sporu przeszły też powiązane z nią zmiany w wieloletniej prognozie finansowej.
Skargi na starostę oddalone głosami większości
Politycznie wymowny był blok skarg. Radni rozpatrywali trzy skargi na starostę Małgorzatę Matusiak: dwie autorstwa Roberta Korytkowskiego (dotyczące braku nadzoru nad Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie oraz naruszenia praworządności) i jedną złożoną przez radnego Roberta Borczyka (o nienależyte wykonywanie zadań i naruszenie praworządności). Komisja skarg, wniosków i petycji rekomendowała uznanie wszystkich za bezzasadne, a większość konsekwentnie tak głosowała — przy czym przy skardze Borczyka pojawiły się już głosy sprzeciwu ze strony opozycji. Henryk Cymerman ujawnił przy tej okazji, że w równolegle toczącym się postępowaniu z udziałem Borczyka występuje jako pełnomocnik pracodawcy; sprawa w pierwszej instancji zakończyła się korzystnie dla pracodawcy, lecz wyrok nie jest prawomocny i czeka na rozpoznanie apelacji.
Punkty bezsporne
Sprawnie i bez politycznych napięć przeszła większość pozostałych punktów: delegowanie do komisji bezpieczeństwa i porządku (starosta zaprosiła do niej Henryka Cymermana i Rafała Zagórskiego), przejęcie dawnej drogi wojewódzkiej DW 341 do kategorii dróg powiatowych, a także trzy dotacje na zabytkowe kościoły — w Barkowie (św. Marcina), Powidzku (św. Jana Chrzciciela) i Żmigrodzie (Trójcy Świętej). Przy porozumieniu z powiatem krotoszyńskim w sprawie interwencji kryzysowej starosta i Ewa Kowal, przewodnicząca komisji polityki społecznej, zapowiedziały, że w ciągu pół roku powiat podejmie działania na rzecz utworzenia własnego ośrodka interwencji kryzysowej.
Punktem, który wywołał dłuższą, choć w dużej mierze ponadpodziałową dyskusję, było uchylenie uchwały o rozkładzie godzin pracy aptek. Starosta Matusiak mówiła o dyżurach jako o problemie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców. Głosy z sali — w tym Henryka Cymermana — sprowadzały jednak rzecz do problemu systemowego, leżącego po stronie ustawodawcy i nierozwiązanego od kadencji, przestrzegając zarazem przed obciążaniem dyżurami wyłącznie aptekarzy z Trzebnicy.
Wolne wnioski: starcie o sprzęt i promocję powiatu
Najostrzejsza konfrontacja rozegrała się na koniec, w wolnych wnioskach. Starosta Matusiak przypuściła frontalny atak na Koalicję Obywatelską — imiennie na nieobecnego Roberta Adacha i na Grzegorza Terebuna — w odpowiedzi na ich publiczną krytykę wydatków powiatu na promocję (określaną przez opozycję jako „powiatowe biuro podróży”, wyjazdy na narty czy „pławienie się w morzu”). Broniła promocji, wskazując, że udział powiatu w telewizyjnej akcji w Świnoujściu kosztował ok. 15 tys. zł, podczas gdy samo wystąpienie w ogólnopolskiej antenie kosztowałoby ponad 20 tys.
Następnie przewodnicząca zarządu przeszła do kwestii nierozliczonego mienia. Pokazała radnym zdjęcia zniszczonego laptopa, telefonu i samochodu marki Skoda użytkowanego przez byłego wicestarostę, zarzucając Adachowi oddanie sprzętu w opłakanym stanie, a Terebunowi — niezwrócenie trzech telefonów; wyliczyła przy tym koszty odtworzenia. Przewodniczący komisji rewizyjnej złożył na gorąco wniosek, by zarząd obciążył byłych użytkowników kosztami, a w sprawie telefonów skierował zawiadomienie do prokuratury o przywłaszczenie mienia publicznego.
Grzegorz Terebun odpowiedział bardzo ostro. Nazwał postępowanie przewodniczącej „skandalicznym”, zarzucił jej „robienie Show” i pogoń za „politycznym złotem” oraz prowadzenie obrad wbrew deklarowanej apolityczności — wymiana zdań z Anną Morawiecką zeszła do poziomu wzajemnych przytyków („panie platformersie”, „pisowska przewodnicząca”). Merytorycznie tłumaczył, że sprzęt telekomunikacyjny kupowany jest w pakietach operatorskich (powiat płaci za abonament, nie za aparaty), że sam składał wniosek o wykup użytkowanego sprzętu, lecz zarząd odmówił, a Skoda była pojazdem dziesięcioletnim, amortyzowanym przez całą dekadę, nie zaś przez pół roku jego użytkowania. Morawiecka podtrzymywała, że obowiązkiem odchodzącego wicestarosty był protokolarny zwrot mienia. Spór zamknął Rafał Zagórski, uznając, że trzy miesiące po wyborach temat w ogóle nie powinien się pojawić, i zapowiadając, że rozliczeniem sprzętu zajmie się komisja rewizyjna w przyszłym tygodniu.
W wolnych wnioskach zabrzmiały też głosy mniej konfrontacyjne. Henryk Cymerman alarmował o niebezpiecznych, pochylonych po nawałnicach drzewach na terenach powiatu w Obornikach Śląskich (rejon ulic Kopernika i Parkowej oraz Powiatowego Zespołu Szkół) i — polemizując z Misiurą-Hermann — przekonywał, że statystyka i sprawiedliwy rozdział środków między gminy jednak mają znaczenie, bo z tego mieszkańcy rozliczają radnych. Naczelnik wydziału ochrony środowiska Ewa Długosz relacjonowała szybką reakcję na powalone drzewa i wcześniejsze odmowy konserwatora co do wycinek. Marzanna Jurzysta-Ziętek pytała, która gmina nie dołożyła się do zakupu samochodu, i wnioskowała o wizję lokalną w sprawie nawracającej krytyki dotyczącej drogi w Machnicach. Na zakończenie Anna Morawiecka zapowiedziała, że do końca sierpnia nie przewiduje się kolejnych sesji zwyczajnych, oraz przypomniała o dyżurach prezydium rady.
—
V sesja Rady Powiatu Trzebnickiego 2024-2029 — 30 sierpnia 2024r.
Pierwsza po wakacjach sesja, prowadzona przez przewodniczącą Annę Morawiecką, rozpoczęła się od minuty ciszy — uczczono pamięć wieloletniego dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy oraz, zgodnie z sugestią Henryka Cymermana przyjętą wcześniej na komisji bezpieczeństwa, strażaków, którzy zginęli na służbie w Poznaniu. Na wniosek zarządu z porządku obrad wycofano uchwałę o powołaniu Rady Seniorów — z uwagi na pojawiające się wątpliwości temat miał wrócić na kolejnej sesji. Reszta obrad, choć formalnie spokojniejsza niż na lipcowej sesji nadzwyczajnej, ponownie ułożyła się wzdłuż linii podziału większość–opozycja.
Spór o formę pracy rady i o „monolog” zarządu
Osią politycznego napięcia stało się tym razem samo sprawozdanie starosty z prac zarządu w okresie międzysesyjnym. Małgorzata Matusiak referowała je bardzo długo i szczegółowo — od umowy z koronerem, przez rozstrzygnięcie konkursu na dyrektora Powiatowego Zespołu Szkół (wygrał Mateusz Błaszków) i powierzenie obowiązków dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy Joannie Dragosz-Grzyb, po decyzję o utworzeniu — w strukturze Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Trzebnicy — własnego ośrodka interwencji kryzysowej, co było kontynuacją zobowiązania z poprzedniej sesji. Sprawozdanie rozrosło się dodatkowo o obszerną, techniczną dyskusję o podtopieniach w Machnicach.
Właśnie ta długość dała opozycji pretekst do ataku. Grzegorz Terebun (Koalicja Obywatelska) zwrócił uwagę, ile czasu pochłaniają tego rodzaju tematy, i przekonywał, że powinny być omawiane merytorycznie na komisjach. Przypomniał, że przewodniczący klubu KO złożył do przewodniczącej wniosek o powołanie komisji infrastruktury oraz komisji oświaty, i zaapelował, by sprawozdania zarządu rozsyłać radnym mailem. Poparł go przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Robert Adach: przekonywał, że rada zajmuje się przede wszystkim drogami, szpitalem i szkołami, a mimo to brakuje jej merytorycznego forum do tej pracy.
Wątek szybko przerodził się w powrót sporu o Domanowice. Robert Adach — jako radny reprezentujący ten teren — dopominał się o chodnik, który wypadł z tegorocznego budżetu, i pytał, jaki jest plan na wypadek, gdyby burmistrz Trzebnicy Marek Długozima nie dołożył do inwestycji. Posunął się do sugestii, że niektóre miejscowości w gminie są preferowane, a inne „szykanowane” ze względów politycznych.
Matusiak odpowiadała ostro, przy czym przewodnicząca Morawiecka kilkakrotnie przywoływała Adacha do trzymania się przedmiotu obrad, on zaś protestował, że jest nieustannie przerywany. Starosta tłumaczyła, że zadanie wypadło, ponieważ gmina Trzebnica nie dołożyła środków — mimo wcześniejszego, corocznego pisma burmistrza deklarującego współfinansowanie każdej inwestycji. Przypomniała też Adachowi, że to on w poprzedniej kadencji, jako przewodniczący Rady, sam był za ściągnięciem tego samego zadania z realizacji — już po przetargu i wyłonieniu wykonawcy — i przez pięć–sześć lat nic w tej sprawie nie zrobił, a obecny budżet, który realizuje nowa większość, przygotowała jeszcze poprzednia, koalicyjna ekipa. Zapewniła, że chodnik znajdzie się w przyszłorocznym budżecie, a zarząd będzie zabiegał o środki zewnętrzne. Wymiana była napięta; przewodnicząca zamknęła ją, odsyłając rozmowę o drogach do właściwego punktu porządku obrad.
Transport publiczny i komisja infrastruktury
Drugim polem sporu — tym razem bardziej konstruktywnego — okazał się publiczny transport zbiorowy. Robert Adach wskazywał na wykluczenie komunikacyjne mieszkańców, którzy nie mają jak dojechać do lekarza (w gminie Prusice funkcjonuje „taksówka społeczna”), i proponował, by powiat stworzył własny transport publiczny, sięgając po zewnętrzne źródła finansowania. Zarząd odpowiedział, że jest już o krok dalej: zlecił firmie zewnętrznej opracowanie dokumentu o zrównoważonym transporcie publicznym, starosta rozmawiała z wojewodą i korzystała z doświadczeń m.in. powiatu kłodzkiego, a radnym mają zostać przedstawione trzy warianty rozwiązania. Terebun wykorzystał to, by wzmocnić postulat komisji infrastruktury — argumentował, że taki „wsad merytoryczny” powinien powstawać „od dołu”, z udziałem radnych i mieszkańców, a nie wyłącznie jako gotowe opracowanie zamówione na zewnątrz.
W sprawie samej komisji infrastruktury Matusiak zajęła stanowisko raczej rozjemcze: wyjaśniła, że jej powołanie to kompetencja rady, a nie zarządu, i zadeklarowała, że większość pomoże wnieść stosowny projekt uchwały, „żeby nie kłopotać zarządu”. Napięcie w tym punkcie zostało więc wyraźnie złagodzone.
Podtopienia w Machnicach
Sporą część sesji zajęła sprawa lokalna, prowadzona w dużej mierze ponad podziałami. Wicestarosta Janusz Szydłowski, a następnie — bardzo szczegółowo, jako znająca teren — członkini zarządu Sławomira Misiura-Hermann, tłumaczyli genezę podtopień posesji pani Barbary Galery w Machnicach: zmianę sposobu użytkowania okolicznych wzgórz sprzed lat, nieuregulowaną rzekę Ławę, konieczność przebudowy przepustu w drodze powiatowej oraz bezskuteczne dotąd apele do Polskich Wód. Marzanna Jurzysta-Ziętek (Koalicja Obywatelska) wnioskowała o wspólną wizję lokalną i o przygotowanie pisemnego porozumienia, które precyzyjnie rozdzieliłoby zadania powiatu, gminy i właścicielki, tak aby zakończyć ciągnące się publiczne pretensje kierowane pod adresem powiatu. To właśnie długość tej dyskusji Terebun przywołał jako dowód, że takie tematy wymagają osobnego, komisyjnego forum.
Sprawy różne i wolne wnioski
W ostatniej części sesji wiceprzewodnicząca Bogumiła Lewandowska przedstawiła sprawozdanie prezydium z okresu międzysesyjnego, w tym z cyklicznych dyżurów rady, na które zapraszano wszystkich radnych. Marzanna Jurzysta-Ziętek i Jadwiga Głodowska prosiły, by zarząd informował radnych o wyjazdach w teren na obszarze ich gmin, tak by mogli w nich uczestniczyć.
Powróciła też skarga na sposób prowadzenia obrad: Robert Adach zarzucił, że radni godzinami słuchają sprawozdania zarządu, po czym na pytania zostają im dosłownie minuty, i ponowił prośbę o przesyłanie sprawozdań mailem. Przewodnicząca Morawiecka odbiła zarzut, wskazując, że sam Adach mówił znacznie dłużej niż wspomniane półtorej minuty, ale przychyliła się do pomysłu przekazywania sprawozdań na piśmie. Wywiązała się ponadpartyjna dyskusja o tym, kiedy zwoływać komisje — tuż przed sesją czy w osobnych terminach; tu Jurzysta-Ziętek otwarcie nie zgodziła się z przewodniczącą, tłumacząc, że jako osoba pracująca we Wrocławiu ceni sobie załatwianie wszystkiego w jednym dniu. Henryk Cymerman złożył wniosek o zwolnienie go z prac w komisji polityki społecznej, motywując to zasiadaniem w dwóch komisjach.
Obrady zamknęła przewodnicząca Anna Morawiecka, dziękując radnym i życząc miłego weekendu.









