Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

XI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 30 stycznia 2025r.

Sesja nadzwyczajna w cieniu sporu o tryb jej zwołania

XI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego miała charakter nadzwyczajny — została zwołana na wniosek Zarządu Powiatu na podstawie art. 15 ust. 7 ustawy o samorządzie powiatowym. Przewodnicząca Rady Anna Morawiecka stwierdziła kworum przy obecności osiemnastu radnych. Obrady rozpoczęto minutą ciszy ku pamięci śp. Tadeusza Iwaszuka, wieloletniego radnego gminy Wisznia Mała i powiatu trzebnickiego, członka i pełnomocnika Prawa i Sprawiedliwości na gminę Wisznia Mała, zmarłego 2 stycznia. Sylwetkę zmarłego przypomniała członkini Zarządu Agnieszka Brząkała, mówiąc o wielkim patriocie, człowieku szczerym, otwartym i zawsze służącym ludziom.

Spokój skończył się jednak natychmiast po przejściu do porządku obrad. Opozycja z Koalicji Obywatelskiej zaprotestowała przeciwko trybowi zwołania sesji: powiadomienia mailowe i SMS-owe dotarły do radnych poprzedniego dnia około godziny 17-18. Radni KO pytali wprost, czy sesja zwołana w taki sposób jest w ogóle zgodna z prawem, skoro warunkiem legalności posiedzenia jest skuteczne poinformowanie wszystkich radnych — a dwóch radnych na sesję nie dotarło. Padły słowa o pierwszym w historii przypadku tak „skandalicznego” zwołania Rady Powiatu i o stwarzaniu radnym, pracującym m.in. w instytucjach samorządu województwa, ryzyka konfliktu z pracodawcami. Robert Adach posunął się dalej, zarzucając większości działanie celowe — z „pełną premedytacją”, obliczone na to, by część radnych nie mogła przyjechać. Wskazywał przy tym, że o pilności sesji świadczyć miały faktury z terminem płatności 16 stycznia, o których sam dowiedział się od wykonawcy, podczas gdy wykonawca ów wiedział o terminie sesji wcześniej niż radni.

Przewodnicząca Morawiecka odpierała zarzuty dwutorowo. Z jednej strony konsekwentnie prosiła o składanie wątpliwości na piśmie i podkreślała, że uzasadnienie przedłożone przez Zarząd ją przekonało, a kompetencja do zwołania sesji nadzwyczajnej przysługuje jej z mocy prawa. Z drugiej — przyznała wprost: „popełniłam błąd, przepraszam”, argumentując zarazem, że skoro na sali obecna jest zarówno większość koalicyjna, jak i przedstawiciele opozycji, dyskusja o kworum jest bezprzedmiotowa. Ostrą wymianę zdań wywołała także wypowiedź skierowana do wicestarosty Janusza Szydłowskiego, któremu jeden z radnych opozycji zarzucił, że „potrafi tylko krytykować i mówić ludziom, że nie mają prawa mówić o swoich prawach”, zasiadając na stanowisku „za duże pieniądze”. Ostatecznie porządek obrad przyjęto przy jednym głosie wstrzymującym się.

Zmiany w budżecie na 2025 rok — inwestycje drogowe w centrum uwagi

Zasadniczym punktem sesji było rozpatrzenie uchwały w sprawie zmiany budżetu powiatu na 2025 rok. Starościna Małgorzata Matusiak wyjaśniała, że styczniowa aktualizacja wiąże się z rozliczeniem sprawozdawczym roku 2024 i wprowadzeniem do budżetu zadań inwestycyjnych, w tym opracowań dokumentacji niezbędnych do dalszej realizacji inwestycji. Podkreśliła, że w budżecie znalazły odzwierciedlenie pisemne wnioski radnych — m.in. wniosek Sławomira Błażewskiego o budowę chodnika przy drodze powiatowej w Nowosielcach.

Szczegółowe omówienie zadań drogowych przedstawił dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Paweł Kazimierczak. Wśród wprowadzanych i kontynuowanych zadań znalazły się m.in.: dokumentacja przebudowy drogi Chodlewo–Garbce (o którą na poprzedniej sesji zabiegał radny Paweł Oleś), realizowana przebudowa drogi Laskowa–Korzeńsko z poszerzeniem jezdni, budowa i przebudowa drogi na odcinku Łapczyce do drogi wojewódzkiej nr 339 z dotacją Urzędu Marszałkowskiego, ciąg pieszo-rowerowy w Ligocie Pięknej, przebudowa drogi Krzyżanowice–Psary w ramach Polskiego Ładu, chodnik przy ulicy Oleśnickiej w Trzebnicy, etapowana przebudowa drogi w Brzeziu, dokończenie chodnika w Brzykowie, dokumentacja chodnika w Nowosielcach oraz przebudowy drogi Bagno–Osolin, ostatni etap drogi Czeszów–Złotów, dokumentacja drogi Głuchów Dolny–Skotniki, chodnik w Zawoni, zadania w Czeszowie i Kuźniczysku, a także duże zadanie z Polskiego Ładu Domanowice–Kaszyce Wielkie–Kaszyce Milickie, obejmujące gminy Trzebnica, Prusice i Żmigród, oraz przebudowa drogi od Pęgowa do skrzyżowania na Lubnów i ścieżka rowerowa Żmigród–Węglewo.

Przy omawianiu inwestycji pęgowskiej radny opozycji dopytywał o możliwość poszerzenia końcowego odcinka drogi przy krzyżówce na Lubnów, sygnalizowanego dzień wcześniej podczas spotkania z udziałem starościny i wicestarosty; dyrektor Kazimierczak zapowiedział analizę tematu pod kątem bezpieczeństwa i wystąpienie z odpowiednimi wnioskami, wspominając też o postulacie mieszkańców Pęgowa dotyczącym wyniesionego przejścia dla pieszych przy przejeździe kolejowym.

Odczytywanie przez skarbnik powiatu pełnej tabeli zmian wywołało kolejne spięcie. Robert Adach ironizował, że „pierwszy raz w życiu pani skarbnik czyta całą tabelę” i pytał, czy istnieje „nakaz przedłużania obrad”, skoro radni potrafią czytać samodzielnie, a czas sesji nadzwyczajnej musieli wykroić z dnia pracy w trybie pilnym. Skarbnik odparła, że czyta właśnie dlatego, iż radni nie mieli czasu dokładnie zapoznać się z materiałami. Ostatecznie odstąpiono od pełnego referowania tabel.

„Jedni radni składają wniosek i zostaje przyjęty, a drudzy nie” — spór o kryteria wyboru inwestycji

Dyskusję nad budżetem otworzyła radna Jadwiga Głodowska, która — ciesząc się z powrotu zadania w Nowosielcach, wcześniej z budżetu „wyrzuconego” — zażądała wyjaśnienia toku działania starościny: dlaczego wniosek jednych radnych o to samo zadanie zostaje przyjęty, a wniosek innych nie. Starościna Matusiak odpowiedziała, by „nie być małostkowym i drobiazgowym” — najważniejsze, że zadanie zostało w budżecie uwzględnione, a radnym, którzy dostrzegają potrzeby mieszkańców, należy się za to uznanie.

Członkini Zarządu Sławomira Misiura-Hermann tłumaczyła mechanizm styczniowej aktualizacji: budżet składany do RIO do 15 listopada przygotowuje się w wersji „zamykającej”, a dopiero po sprawozdaniu za rok poprzedni i wyliczeniu wolnych środków Zarząd mógł pochylić się nad wnioskowanymi wcześniej zadaniami — tym razem już w oparciu o konkretne oferty z zapytań ofertowych. Zapowiedziała też, że na kolejnej sesji spodziewa się powrotu zadania dotyczącego dokumentacji na Ozorowice i Pęgów, po powtórzeniu zapytania w zmienionej wersji (chodnik od strony zabudowań zamiast droższego wariantu od strony rzeki Ławy). Na pytanie Sławomira Błażewskiego o wolne środki skarbnik odpowiedziała, że wyliczona nadwyżka to ponad 15 mln zł, z czego do budżetu wprowadzono około 14 mln.

Prawdziwa burza rozpętała się jednak wokół dwóch inwestycji na terenie gminy Prusice. Radny Grzegorz Terebun, były wicestarosta, pytał starościnę, kto zainicjował wprowadzenie do budżetu przebudowy drogi w kierunku powiatu wołowskiego, skoro zadanie nie było uzgadniane z nikim z terenu gminy Prusice — podczas gdy jednocześnie zdjęto projektowanie chodnika w Brzeźnie, obiecane przez starościnę na poprzedniej sesji. Gmina Prusice — mówił — jest najbardziej pokrzywdzona: nie dość, że nie wprowadza się nowych zadań, to zdejmuje się te, które miały być choćby projektowane. Starościna odpowiadała, że inwestycja jest pokłosiem spotkań z mieszkańcami Ligoty Strupińskiej, gdzie powiat kończył wcześniejsze etapy przebudowy, a spotkanie odbyło się na zaproszenie sołectwa. Terebun ripostował, że bywa w Ligocie Strupińskiej dwa razy w roku i pierwszy raz słyszy, by mieszkańcy zabiegali w pierwszej kolejności o drogę do Pawłoszewa, z której korzystają głównie mieszkańcy gminy Wołów — „żadnej logiki w tym nie ma”.

Gdy wicestarosta Szydłowski zasugerował, że skoro radny kwestionuje inwestycję, to „możemy ją w każdej chwili zdjąć”, opozycja odebrała to jako szantaż. Padło pytanie, czy wicestarosta „szantażuje radnych” — bo to radni decydują o kształcie budżetu, a nie „nie wiadomo jakie grupy interesów”.

Adach kontra Zarząd: lobbyści, strategia i „najgorszy budżet w historii”

Robert Adach nadał sporowi wymiar systemowy. Pytał, kto ustala strategiczne wydatki powiatu na drogi, skoro droga na Domanowice, którą jeżdżą tysiące samochodów i która jest w tragicznym stanie, nie otrzymała w tym roku złotówki, a do budżetu „wrzucane” są zadania — jak Łapczyce czy droga do powiatu wołowskiego — których geneza sprowadza się do bliżej nieokreślonych spotkań z mieszkańcami. Ostrzegał, że w ten sposób starościna „podlega lobbystom”, i sugerował, że o wyborze inwestycji decydują prywatne powiązania. Przypominał, że składał wnioski o zadania strategiczne, w tym Domanowice i obwodnicę Trzebnicy, do których Zarząd w ogóle się nie odniósł. Dodawał, że obecny budżet ma najniższy w historii powiatu wskaźnik wydatków inwestycyjnych do bieżących — „najgorszy budżet w historii”, w którym dużych zadań drogowych są praktycznie trzy, podczas gdy dróg strategicznych biegnących przez powiat jest kilkadziesiąt. Kryterium przekazywania milionów — przekonywał — powinna być analiza natężenia ruchu, uciążliwości i jakości drogi, a nie to, „z kim pani się spotka”.

Starościna odpowiedziała, że radny „mierzy swoją miarą”, na co Adach replikował, iż jako starosta opierał inwestycje na badaniach intensywności ruchu i corocznej weryfikacji stanu dróg przez Zarząd Dróg Powiatowych. Do wymiany włączyła się Agnieszka Brząkała, pytając, czy w poprzedniej kadencji istniała strategia rozwoju dróg powiatowych na piśmie — a jeśli tak, prosiła o jej udostępnienie, „a my będziemy ją doskonalić”. Adach odparł, że strategia nie musi być dokumentem, lecz działaniem w oparciu o merytoryczne informacje, o których przygotowanie — łącznie z zabezpieczeniem środków — sam wielokrotnie na sesjach zabiegał.

W obronie Łapczyc wystąpił radny Rafał Zagórski, prosząc Adacha, by „raz na zawsze zamknął temat” i nie wracał do niego insynuacjami o budowaniu „dla rodziny i znajomych”. Przekonywał, że łącznik Łapczyc to temat strategiczny, o który od dawna zabiegali włodarze gmin Żmigród i Prusice — skraca drogę z Prusic do Żmigrodu i dalej na Lubin o 5 km, a jego równie ważnym elementem są ścieżki rowerowe biegnące od Milicza przez Żmigród, Bychowo, Karnice i Kędzie do Łapczyc. Na dowód pokazał mapę planowanych ścieżek rowerowych gminy Prusice. Odgrażał się też, że oszczerstwa jest w stanie „w trzy minuty obalić”, a genezę inwestycji łączącej obie gminy wywodził jeszcze z wcześniejszych lat. Terebun odpierał, że nie kwestionuje samej inwestycji, lecz kolejność i priorytety, a wywołany przez starościnę do odpowiedzi przyznał, że jako wicestarosta odpowiadał za prowadzenie inwestycji, ale nie decydował jednoosobowo — w poprzedniej kadencji to radni z poszczególnych gmin ustalali priorytety inwestycyjne, weryfikowane następnie przez zarząd, z planem na pierwsze i drugie dwa i pół roku kadencji, co pozwoliło zrealizować „najwięcej inwestycji w historii powiatu”.

Ton koncyliacyjny próbował nadać dyskusji Henryk Cymerman. Przypomniał, że zadania ZDP zleca Zarząd Powiatu, i wskazał, że radnym brakuje wspólnego określenia dróg strategicznych — stąd niepotrzebny spór polityczny, podczas gdy mieszkańcy wybrali radnych do sporu merytorycznego. Przypomniał wieloletnią historię zabiegów o chodnik w Nowosielcach — od spotkań z sołtys i montażu progów zwalniających w 2021 roku, przez koncepcję przygotowaną przez gminę Oborniki Śląskie, po oczekiwanie mieszkańców trwające od 2023 roku — zastrzegając, że nie chce „uzurpować zasługi tej czy tamtej osoby”. Zaapelował o pamięć o zrównoważonym rozwoju wszystkich sześciu gmin powiatu. Głos porządkujący zabrał także Daniel Buczak, wyjaśniając, że droga Nowy Dwór–Brzyków–Domanowice jest niewątpliwie strategiczna i w fatalnym stanie, ale mogłaby być realizowana już teraz, „gdyby ktoś w poprzedniej kadencji pomyślał” o dokumentacji projektowej — której nie było; stąd w budżecie 120 tys. zł właśnie na jej opracowanie.

Przewodnicząca Morawiecka, próbując zakończyć spór, zaproponowała, by radni złożyli do biura Rady pisemne wnioski w sprawach dróg, a jedna sesja lub posiedzenie Zarządu zostały poświęcone ich wspólnemu omówieniu — „przestańmy się kłócić, bo to nie ma sensu”. Adach dopytał jeszcze o faktury z przekroczonym terminem płatności 16 stycznia; skarbnik zapewniła, że po sesji powiat zmieści się w terminach, a przedłużenia płatności są uzgadniane z wykonawcami — co radny skomentował tezą, że zaognianie spraw wynika z tego, iż Rada od półtora miesiąca praktycznie nie pracuje: nie zbierały się żadne komisje, z rewizyjną włącznie, a radni „biorą diety”. Przewodnicząca oponowała, że swoje obowiązki wypełniała, pełniąc dyżury i pracując z mieszkańcami. Uchwałę o zmianie budżetu podjęto 16 głosami za; wobec problemów z tabletami głosowano przez podniesienie ręki. Następnie bez dyskusji przyjęto uchwałę o zmianie wieloletniej prognozy finansowej — tu radni wyprosili u skarbnik jedynie skrótowe omówienie, apelując o poszanowanie czasu.

Wniosek o odwołanie starościny: spór o komisję rewizyjną i zarzut łamania prawa

Najostrzejszy polityczny spór sesji dotyczył losów złożonego przez klub radnych KO wniosku o odwołanie starościny Małgorzaty Matusiak. Opozycja powołała się na pismo wojewody dolnośląskiego, w którym organ nadzoru stwierdził, że prowadzone przez wojewodę postępowanie w sprawie uchwały Zarządu Powiatu z 31 października o odwołaniu Katarzyny Lech ze stanowiska dyrektora Powiatowego Zespołu Szkół im. Jana Pawła II w Trzebnicy jest postępowaniem w odrębnej sprawie — i „brak jest jakichkolwiek podstaw”, by zwołanie sesji nadzwyczajnej uzależniać od jego wyniku.

Przewodnicząca Morawiecka odczytała swoje pismo z 13 stycznia, w którym informowała, że sesja nadzwyczajna w sprawie odwołania starościny nie zostanie zwołana w instrukcyjnym terminie z art. 15 ust. 7 ustawy o samorządzie powiatowym, ponieważ komisja rewizyjna nie wydała jeszcze opinii wymaganej przez art. 31 ust. 3 — a zwoływanie sesji, na której nie będzie można rozstrzygnąć wniosku zgodnie z ustawą, jest bezprzedmiotowe. Zapewniła, że sesję zwoła niezwłocznie po otrzymaniu opinii — i obiecała, z przekąsem odnotowanym przez salę, że „postara się nie zwoływać jej o godzinie 17 na dzień przed”.

Przewodniczący komisji rewizyjnej Rafał Zagórski tłumaczył, że po otrzymaniu skierowanego wniosku zwrócił się na piśmie do starościny o ustosunkowanie się do zarzutów — tak jak przy każdej skardze komisja wysłuchuje drugiej strony, by członkowie mogli podjąć obiektywną decyzję. Zadeklarował, że odpowiedź starościny jest już przygotowana i niezwłocznie po jej wpłynięciu zwoła posiedzenie komisji. Opozycja ripostowała, że taki tryb nie ma podstawy prawnej: wniosek można było po prostu rozesłać członkom komisji, a starościnę zaprosić na posiedzenie. Robert Adach wskazywał, że 30-dniowy termin z ustawy wiąże także przewodniczącego komisji, a przy braku opinii zachodzi „milcząca zgoda” — przywołał analogiczny spór z Rady Miejskiej w Żmigrodzie rozstrzygnięty przez sąd. Ostrzegał, że przyjęta przez większość wykładnia pozwalałaby paraliżować każdy wniosek o odwołanie starosty latami, i stawiał tezę, że koalicja celowo gra na czas, „żeby w jakiś sposób pozyskać radnych”. Padł wprost zarzut łamania prawa i przekroczenia uprawnień — zarówno wobec przewodniczącej, jak i przewodniczącego komisji rewizyjnej.

Morawiecka konsekwentnie odpowiadała żądaniem formułowania zarzutów na piśmie i zapowiedzią, że sama wystąpi do wojewody z pytaniem, czy w którymkolwiek momencie złamała obowiązujące prawo; przypomniała też, że wojewodzie złożyła wyjaśnienia w obowiązującym ją terminie, a kolejne złoży nazajutrz. Nie omieszkała wytknąć opozycji, że ta zdążyła już poinformować media — na co odniosła się osobiście: „nie jestem siostrą premiera, tylko Anną Morawiecką, i bardzo mi to odpowiada”. Zagórski przestrzegł z kolei, że publiczne zarzucanie popełnienia przestępstwa „może się skończyć na drodze sądowej”. Adach odpowiadał, że pismo do wojewody — organu nadzoru prawnego — opozycja złożyła zgodnie z prawem i to rozstrzygnięcie nadzoru pokaże, kto ma rację. W obronie przyjętego trybu wystąpiła także radna koalicji, argumentując, że odwołanie starosty to odwołanie organu administracji, a prawo do obrony przysługuje każdemu — stąd pismo przewodniczącego komisji do starościny było zasadne. Starościna Matusiak dodała, że wbrew wprowadzaniu opinii publicznej w błąd Katarzyna Lech nie została zwolniona, lecz odwołana ze stanowiska i nadal pracuje w szkole jako nauczycielka, a rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody w sprawie uchwały Zarządu dotychczas nie było, więc uchwała pozostaje w obiegu prawnym.

Sprawa tablicy pamiątkowej: depozyt u wykonawcy i zastrzeżenia IPN

W punkcie wolnych wniosków powrócił temat tablicy pamiątkowej, za którą powiat zapłacił 10 tys. zł. Radni opozycji domagali się umożliwienia jej obejrzenia, wskazując, że tablica — według relacji osób, które ją widziały — wykonana jest na nietrwałym materiale „typu paździerz czy dykta”, a przechowywana jest w depozycie u prywatnego wykonawcy, do którego radni nie mają wstępu; delegacja radnych, która pojechała ją obejrzeć, spotkała się z odmową. Przypominali też, że Instytut Pamięci Narodowej odpisał redakcji, iż nic nie wie o piśmie powiatu w sprawie tablicy, na które starościna powoływała się na poprzedniej sesji.

Starościna Matusiak wyjaśniała, że po uroczystościach w gminie Prusice tablica została protokolarnie złożona w depozycie u wykonawcy, ponieważ IPN ustnie zakwestionował jej treść — na tablicy znalazły się imiona i nazwiska osób przypisanych do formacji, która według ustaleń badaczy nie istniała w przywoływanym kształcie, a wśród wymienionych są osoby z „tak zwanymi teczkami ubeckimi”, których nie chciałaby krzywdzić. Zapewniła, że powiat nie poniesie kosztów wykonania drugiej tablicy, a radni zostaną poinformowani, gdy tablica będzie przewożona. Odnosząc się do faktu, że Robert Adach z grupą radnych poinformowali organy ścigania, oceniła, że informacje przetwarzane na sesji są „manipulowane”, a opinii publicznej towarzyszą krzywdzące domysły i pomówienia — i zażądała kierowania zarzutów na piśmie bądź do prokuratury. Radni opozycji złożyli ustnie do protokołu wniosek o udostępnienie w trybie informacji publicznej pisma do IPN, na które starościna powoływała się na poprzedniej sesji; sekretarz potwierdził, że wniosek o informację publiczną nie wymaga formy pisemnej i zostanie rozpatrzony.

Stały kalendarz sesji i zaproszenie na spotkanie z marszałkiem

W punkcie zapytań radnych opozycja ponowiła apel o ustalenie stałego terminu sesji — radna opozycji relacjonowała, że z powodu zwołania sesji z dnia na dzień musiała odwołać zaplanowane spotkania w dwóch urzędach, a powiadomienie wysłane o godzinie 18 nie pozwala nawet uprzedzić instytucji pracujących do 15.30. Przewodnicząca Morawiecka poinformowała, że ustalono już — choć jeszcze nie ogłoszono — iż sesje zwyczajne odbywać się będą w ostatni czwartek każdego parzystego miesiąca.

Na zakończenie starościna Matusiak zaprosiła radnych i publiczność na organizowane nazajutrz wspólnie z marszałkiem województwa dolnośląskiego Pawłem Gancarzem spotkanie „Perspektywy rozwoju i możliwości pozyskiwania środków finansowych”, podkreślając rolę radnej Katarzyny Jarczewskiej, dyrektor Dolnośląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, wśród prelegentów. Nie obyło się bez uszczypliwości pod adresem Roberta Adacha, „którego szef jutro będzie obecny i będzie otwierał posiedzenie”. Po wyczerpaniu porządku obrad przewodnicząca zamknęła sesję, dziękując za udział w — jak to ujęła — „dosyć gorącej sesji, mimo że tutaj jest dosyć zimno”.

XII sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 11 lutego 2025r.

Sesja nadzwyczajna: wniosek o odwołanie starościny

XII sesja Rady Powiatu Trzebnickiego zwołana została na wniosek grupy radnych i miała jeden zasadniczy cel: rozstrzygnięcie złożonego 28 listopada 2024 roku przez opozycję wniosku o odwołanie starościny Małgorzaty Matusiak z pełnionej funkcji. Obrady otworzyła przewodnicząca Rady Anna Morawiecka, stwierdzając kworum. W sesji uczestniczyło ostatecznie dwudziestu radnych — nieobecny był jedynie Paweł Oleś.

Na wstępie przewodnicząca zgłosiła rozszerzenie porządku obrad o punkt dotyczący podjęcia uchwały w sprawie regulaminu głosowania tajnego, wymaganego statutem powiatu przy odwoływaniu starosty. Radni opozycji poprosili o możliwość zapoznania się z projektem regulaminu przed podjęciem decyzji, po czym zmiana porządku obrad została przyjęta jednogłośnie, podobnie jak sam regulamin.

Zarzuty opozycji

Przewodnicząca Morawiecka odczytała pełną treść wniosku o odwołanie. Opozycja z Koalicji Obywatelskiej postawiła starościnie sześć zarzutów. Po pierwsze — brak realizacji założeń rozwojowych i znaczący spadek intensywności inwestycji, skutkujący „rosnącą stagnacją rozwojową powiatu”. Po drugie — niepokojące praktyki kadrowe: zwalnianie merytorycznych, wysoko wykwalifikowanych urzędników przy jednoczesnym utrzymywaniu w zatrudnieniu osób z zarzutami prokuratorskimi dotyczącymi zamontowania urządzeń podsłuchowych w samochodzie wicestarosty poprzedniej kadencji. Po trzecie — naruszenie przepisów RODO poprzez upublicznienie adresów zamieszkania osób składających skargi na działania organu wykonawczego powiatu. Po czwarte — nierzetelne i nieterminowe odpowiedzi na zapytania radnych, utrudniające pracę Rady. Po piąte — nieuzasadnione i nietrafione wydatki budżetowe na cele promocyjne, świadczące zdaniem wnioskodawców o marnotrawieniu środków publicznych. Po szóste wreszcie — merytorycznie nieuzasadnione odwołanie Katarzyny Lech ze stanowiska dyrektora Powiatowego Zespołu Szkół w Żmigrodzie, placówki ocenionej krótko wcześniej przez kuratorium na ocenę bardzo dobrą.

Przed oddaniem głosu starościnie przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rafał Zagórski odczytał uchwałę komisji z dnia sesji, opiniującą wniosek negatywnie. Pod opinią podpisali się także wiceprzewodniczący komisji Bogusław Rubaszewski oraz członek komisji.

Obszerna riposta Małgorzaty Matusiak

Starościna odniosła się do zarzutów punkt po punkcie, odczytując odpowiedzi skierowane wcześniej do Komisji Rewizyjnej. Zarzut spadku inwestycji nazwała niepopartym faktami, wskazując, że wnioskodawcy nie dokonali żadnej analizy porównawczej, a wartość zadań inwestycyjnych w budżecie rośnie — czego dowodem miały być zmiany wprowadzone przez Zarząd na styczniowej sesji Rady. Podkreśliła, że rozwój powiatu to efekt współdziałania wielu podmiotów, a bieżące zadania inwestycyjne wynikają z „wsłuchiwania się w głos mieszkańców”.

W kwestii kadrowej starościna oceniła zarzut jako pozamerytoryczny: wszystkie decyzje personalne podejmowano zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, a brak jakichkolwiek rozstrzygnięć sądu pracy przeciwko starostwu świadczy o działaniu zgodnym z prawem. W sprawie pracowników z zarzutami prokuratorskimi powołała się na konstytucyjną zasadę domniemania niewinności.

Naruszenie RODO przyznała jako fakt, lecz przedstawiła je jako jednorazową omyłkę pracownika, który zamieścił na portalu internetowym materiały ze skargami bez anonimizacji. Podkreśliła, że materiał niezwłocznie usunięto, naruszenie zgłoszono prezesowi UODO, a skarżących poinformowano — co urząd ochrony danych osobowych potwierdził, uznając działania administratora za prawidłowe. Stawianie zarzutu w tej sytuacji uznała za celową nadinterpretację.

Zarzut nieterminowych odpowiedzi odrzuciła, powołując się na kwerendę dokumentacji, która nie wykazała przypadków przekroczenia ustawowego terminu, a ocenę „nierzetelności” nazwała subiektywnym odczuciem wnioskodawców, budowanym na uogólnieniach „jedynie na potrzeby niniejszego wniosku”. Broniąc wydatków promocyjnych, wskazała na audyt wewnętrzny, który nie stwierdził nieprawidłowości, oraz na efekty budowania marki powiatu — w tym udział w międzynarodowych targach w Berlinie. Zarzuty w tym zakresie uznała za wynikające z niezrozumienia, czym jest nowoczesny marketing terytorialny.

Najwięcej miejsca poświęciła sprawie odwołania Katarzyny Lech. Odczytała obszerne stanowisko wojewody dolnośląskiego, który — po skardze grupy radnych — zbadał legalność uchwały Zarządu i nie znalazł podstaw do stwierdzenia jej nieważności. Starościna nie ukrywała przy tym paradoksu sprawy: pani dyrektor otrzymała bardzo dobrą ogólną ocenę pracy, jednak w dwóch kryteriach cząstkowych — organizowania pracy szkoły zgodnie z przepisami prawa oraz zapewnienia uczniom i nauczycielom bezpieczeństwa — oceniona została negatywnie, co w świetle prawa oświatowego stanowiło samodzielną przesłankę odwołania bez wypowiedzenia. Zaznaczyła zarazem, że organ nadzoru nie badał merytorycznej słuszności samej oceny, a jedynie zachowanie procedury. Wystąpienie zakończyła stwierdzeniem, że grupa radnych kierowała się przesłankami politycznymi, a refleksję pozostawia pozostałym członkom Rady.

Spór o ramy dyskusji

Otwierając debatę, przewodnicząca Morawiecka zastrzegła, że dyskusja może obejmować wyłącznie kwestie zawarte we wniosku i w odpowiedzi starościny — inne zarzuty nie będą jej przedmiotem. Wyjaśnienie prawne było jednoznaczne: dopuszczenie nowych zarzutów naruszałoby wymóg ustawy o samorządzie powiatowym, zgodnie z którym od złożenia wniosku do głosowania musi upłynąć co najmniej trzydzieści dni.

To zastrzeżenie stało się jednym z osi sporu. Grzegorz Terebun ostro zaprotestował przeciwko ograniczaniu wypowiedzi: radni są na sesji po to, by wygłaszać opinie, a rolą przewodniczącej jest prowadzenie obrad, „a nie mówienie radnym, co mają mówić albo czego nie mogą mówić”.

Robert Adach: wniosek był szerszy niż klub KO

Jako pierwszy głos zabrał lider opozycji Robert Adach. Zaczął od satysfakcji o posmaku proceduralnym: przypomniał, że opozycja dysponuje już stanowiskiem nadzoru prawnego wojewody potwierdzającym, iż niezwołanie sesji w ustawowym terminie stanowiło naruszenie prawa — nie musi więc dłużej zastrzegać, że to jedynie jego opinia.

Przechodząc do meritum, Adach podtrzymał zarzut stagnacji: wydatki bieżące rosną w tempie wielokrotnie szybszym niż inwestycyjne, co oznacza — jak ujął — że powiat „coraz więcej wydaje na siebie, a coraz mniej dla ludzi”. Zakwestionował także tezę o rozwoju turystycznym powiatu poza okolicami Milicza i Żmigrodu oraz niezależność przywołanego przez starościnę audytu wydatków promocyjnych, dopytując, czy przeprowadził go pracownik starostwa. Wypomniał również sprawę opłacanej przez dwa lata tablicy, której powiat nie otrzymał, oraz „wykwintną kolację” radnych koalicji — pytając wprost, czy odbyła się za pieniądze podatnika.

Najostrzejszą wymianę zdań wywołało jednak inne twierdzenie Adacha: że wniosek o odwołanie nie był wyłącznie inicjatywą Koalicji Obywatelskiej. Jak przekonywał, przez dwa miesiące opozycja prowadziła negocjacje z przedstawicielami klubu koalicyjnego, którzy działania starościny „oceniali bardzo źle” — i to oni mieli skłonić KO do złożenia wniosku. Przewodnicząca Morawiecka stanowczo zaprotestowała: radny mówi rzeczy niemożliwe do zweryfikowania, a jego słowo stoi przeciwko jej słowu. Adach odparł, że bierze pełną odpowiedzialność za wniosek, a jeśli osoby uczestniczące w rozmowach mają odwagę, mogą zabrać głos i potwierdzić jego wersję. Przewodnicząca ucięła wątek, prosząc, by dyskusja nie poszła „w stronę łapania ludzi”.

Sprawa Katarzyny Lech: „zwolnienie” czy „odwołanie z funkcji”

Emocje sięgnęły zenitu przy zarzucie dotyczącym dyrektor szkoły w Żmigrodzie. Adach, który — jak podkreślił — zna Katarzynę Lech od kilkudziesięciu lat ze współpracy w czasach, gdy sam był starostą, nazwał ją „legendą” i oświadczył, że została skrzywdzona: pozytywnie oceniona zarówno przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, jak i radę pedagogiczną, a mimo to pozbawiona stanowiska w oparciu o — jak to ujął — „kruczki prawne”. Zwracając się do Zarządu, mówił: „zrobiliście krzywdę zarówno powiatowi, jak i tej osobie”.

Przewodnicząca Morawiecka przypomniała, że była to jednogłośna uchwała całego Zarządu, a nie osobista decyzja starościny. Strona koalicyjna prostowała też konsekwentnie terminologię: pani Lech nie została zwolniona — pozostaje nauczycielem w tej samej szkole, a jedynie odwołano ją z funkcji dyrektora. Padł również argument, że w karcie oceny w sferze bezpieczeństwa figurowała „tylko i wyłącznie laurka”, a zarzuty wobec dyrektor pojawiły się poza jej treścią.

Na to odpowiedział Grzegorz Terebun, nazywając rozróżnienie „zwolnienia” i „odwołania” manipulacją w czystej postaci: Katarzyna Lech nie była nauczycielem tej szkoły przed objęciem stanowiska — wygrała konkurs na dyrektora, a więc pozbawienie funkcji oznaczało w praktyce utratę pracy, dla której została zatrudniona. Terebun sformułował też tezę, która stała się mottem opozycji na tej sesji: to, że coś jest zgodne z prawem, nie znaczy jeszcze, że jest etyczne i że istniały autentyczne powody, by to zrobić. Przewodnicząca Morawiecka odpowiedziała, że system prawny został stworzony po to, by chronić ludzi, więc „ze swojej natury jest etyczny” — na co Terebun zripostował, że w historii istniały systemy prawne, które na mocy prawa krzywdziły, i nie może się z takim postawieniem sprawy zgodzić.

Bitwa na liczby i zarzut propagandy

Terebun podtrzymał również zarzut inwestycyjny w wersji zaostrzonej: znacząco ponad dziewięćdziesiąt procent inwestycji realizowanych w bieżącym i ubiegłym budżecie to zadania pozyskane lub zakontraktowane jeszcze w poprzedniej kadencji, a część zadań wprowadzonych do budżetu na ostatniej sesji to pozycje wcześniej zdjęte i ponownie wpisane. Chwalenie się nowymi inwestycjami uznał w tej sytuacji za nietrafione. Zapowiedział przy tym, że opozycja przygotuje pogłębioną analizę wydatków inwestycyjnych powiatu.

Do polemiki włączyła się skarbnik powiatu, przekonująca — w dłuższej wymianie zdań z Adachem — że udział wydatków majątkowych w budżecie utrzymuje się na poziomie porównywalnym lub wyższym niż w poprzednich kadencjach, a wzrost wydatków bieżących wynika przede wszystkim z narzuconych odgórnie podwyżek wynagrodzeń, zwłaszcza nauczycielskich, oraz wzrostu cen mediów. Adach ripostował, że przy takim tempie „wszystko zżerać będziemy w wydatkach bieżących” i zabraknie środków na chodniki, drogi i remont szpitala — przypominając, że za jego kadencji powstały trzy hale sportowe i szpital rehabilitacyjny. Starościna kontrowała, że obecnej kadencji dedykowany był dotąd jeden konkurs drogowy, rozstrzygany w cieniu powodzi, a wniosek powiatu znalazł się na liście rezerwowej; kontynuowanie inwestycji przygotowanych poprzednio nazwała zaś „cudowną laurką dla obecnego zarządu”, za którą radnym poprzedniej kadencji podziękowała.

Z obszernym wystąpieniem w obronie Zarządu wystąpiła Sławomira Misiura-Hermann. Powołując się na zestawienie przygotowane przez skarbnik, sięgające roku 2007, dowodziła, że wzrost wydatków bieżących kosztem inwestycyjnych to tendencja ogólnopolska, dotykająca wszystkich samorządów — obciążonych kosztami energii, odpadów i wynagrodzeń — a udział wydatków majątkowych w poprzednich kadencjach podlegał znacznie większym wahaniom niż obecnie. „Cyfry nie kłamią” — przekonywała, a zarzut inwestycyjny nazwała propagandą.

To określenie wywołało ostrą reakcję Adacha: opozycja nie otrzymała zestawienia, na które powołuje się radna, nie mogła się więc przygotować ani zweryfikować danych — sam korzysta z danych regionalnej izby obrachunkowej, „z goła innych”. Zarzucanie propagandy przy nierównym dostępie do materiałów nazwał postępowaniem niepoważnym i nieuczciwym: „to jest dopiero propaganda”. Przewodnicząca poleciła skarbnik przekazanie zestawienia wszystkim radnym.

Zamknięcie dyskusji i tajne głosowanie

Wniosek o zamknięcie dyskusji, wybór komisji skrutacyjnej i przejście do głosowania złożył Rafał Zagórski, oceniając, że debata „do niczego nie prowadzi — przekonanych już nie przekonamy”. Wniosek przeszedł głosami piętnastu radnych przy pięciu wstrzymujących się.

Rada jednogłośnie powołała pięcioosobową komisję skrutacyjną w składzie: Jerzy Trela (przewodniczący), Katarzyna Jarczewska, Marzanna Jurzysta-Ziętek, Agnieszka Brząkała i Jadwiga Głodowska. Po przerwie i objaśnieniu zasad głosowania tajnego radni kolejno otrzymywali karty i oddawali głosy do urny.

Wynik ogłosił przewodniczący komisji Jerzy Trela: na dwudziestu uprawnionych i głosujących radnych za odwołaniem starościny opowiedziało się ośmiu, przeciw — dwunastu, przy wymaganym progu trzynastu głosów. Wszystkie głosy były ważne. Przewodnicząca Morawiecka stwierdziła, że uchwała w sprawie odwołania Małgorzaty Matusiak nie została podjęta, i pogratulowała starościnie.

„Dziś nas dwanaścioro”

W wystąpieniu zamykającym starościna Matusiak nie kryła, że odczytuje wynik w kategoriach politycznego zwycięstwa i konsolidacji obozu władzy. Wyraziła nadzieję na refleksję nad tym, „co powinno być istotą naszej pracy”, przestrzegając, by „osobiste ambicje i polityczne intrygi” nie przysłoniły dobra mieszkańców. „Dziś nas dwanaścioro — mam nadzieję, że przyjdzie czas, że będzie nas jeszcze więcej” — mówiła, dziękując wnioskodawcom za to, że — jak ujęła — zjednoczyli jej obóz. Odnotowała też historyczny wymiar posiedzenia: po raz pierwszy w dziejach powiatu odbyła się sesja w sprawie odwołania starosty. Podziękowała obecnym na sali włodarzom gmin powiatu oraz mediom, po czym przewodnicząca Morawiecka zamknęła obrady.

XIII sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 24 kwietnia 2025r.

Otwarcie po długiej przerwie i przemeblowanie porządku obrad

Sesję — pierwszą po dwumiesięcznej przerwie, która nastąpiła po lutowej próbie odwołania starościny — otworzyła przewodnicząca Rady Anna Morawiecka, stwierdzając kworum i witając radnych „w zdrowiu i prawie wszystkich obecnych”. Rozbudowany, dwudziestosiedmiopunktowy porządek obrad od razu stał się przedmiotem zabiegów obu stron sali.

W imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej Robert Adach zgłosił trzy propozycje: przesunięcie na początek sesji punktu o nadaniu tytułu honorowego Agnieszce Zakęś, przeniesienie przed pozostałe uchwały zmian w budżecie („nie chciałbym dyskutować na temat najważniejszej uchwały na samym końcu, bo już będziemy zmęczeni”) oraz zdjęcie z porządku obrad dwóch uchwał dotyczących petycji — w sprawie Poczty Polskiej i w sprawie edukacji zdrowotnej. Argumentował, że nie leżą one w kompetencjach rady, są polityczne i będą jedynie „biciem piany”: „każdy się okopie na swoich pozycjach, każdy powie to, co w mediach słyszymy na co dzień”. Przestrzegał też, że uchwała dotycząca — jak to ujmował — seksualizacji „dzieli mieszkańców powiatu”.

Starościna Małgorzata Matusiak w części zgodziła się z liderem opozycji: przyznała, że rada nie jest adresatem petycji i że petycja w sprawie edukacji zdrowotnej zostanie zgodnie z właściwością przekazana ministerstwu, a takie samo stanowisko zajął wcześniej zarząd. Ostatecznie — po konsultacji z obsługującym obrady radcą prawnym — punktów nie zdjęto z porządku, przyjmując, że rada pozostawi petycje bez rozpatrzenia, co nie powinno zająć wiele czasu.

Porządek obrad rozszerzono za to o dwa punkty zgłoszone przez stronę koalicyjną: powołanie rady społecznej szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy oraz uchwałę intencyjną w sprawie wyrażenia woli organizacji powiatowych przewozów pasażerskich. Oba rozszerzenia przegłosowano jednogłośnie, a po przerwie technicznej — również jednogłośnie — cały nowy porządek. Na wniosek zgłoszony z sali radni uczcili minutą ciszy pamięć zmarłego papieża Franciszka.

Tytuł honorowy dla Agnieszki Zakęś — chwila jednomyślności

Punkt przeniesiony na początek obrad okazał się jedynym momentem pełnej zgody obu stron. Po projekcji filmu poświęconego Agnieszce Zakęś — związanej ze świętą Jadwigą od urodzenia w trzebnickim klasztorze, gdzie mieścił się wówczas szpital, a zawodowo między innymi ze współtworzeniem Kolei Dolnośląskich — rada jednogłośnie nadała jej tytuł honorowy za zasługi dla rozwoju powiatu trzebnickiego. W podziękowaniach laureatka wspominała współpracę z kolejnymi starostami i marszałkami, a uruchomienie połączenia kolejowego do Trzebnicy wiązała z początkami działań Roberta Adacha. Przewodnicząca Morawiecka dziękowała radnym „za jednomyślność w tej sprawie”.

Podział działki przy starostwie i wizja nowej siedziby — rzadki moment zbliżenia

Przy informacji starościny z prac zarządu Robert Adach dopytywał o wniosek zarządu w sprawie podziału działki, na której stoi siedziba starostwa. Starościna wyjaśniła, że do podziału jeszcze nie doszło — sprawę bada dolnośląski konserwator zabytków — a intencją burmistrza i zarządu jest rozbudowa szkoły muzycznej o salę koncertową dla dzieci i młodzieży z całego powiatu; w grze pozostaje też warunek odtworzenia drewnianych wiat czekających w Rościsławicach.

Adach nie krytykował samej idei, ale przekonywał, że „krojenie tej działki nie ma sensu”: najpiękniejszy obręb trzebnicki „zapycha się”, budynek starostwa przestaje być funkcjonalny, a powiat powinien wspólnie z gminą Trzebnica przystąpić do budowy nowej siedziby przy ulicy Piwnicznej, przekazując za odpłatnością obecny kompleks gminie na odtworzenie Trzebnicy-Zdroju. Szacował, że przy partycypacji gminy rzędu 15–20 milionów i budżecie powiatu na poziomie 200 milionów inwestycja rozłożona na lata jest realna.

Odpowiedź strony koalicyjnej była przychylna. Padło przypomnienie, że podobny pomysł zgłaszał już na zarządzie wicestarosta Janusz Szydłowski, a starościna mówiła o powołanym zespole, o trwającym porządkowaniu terenu przy Piwnicznej i o perspektywie powrotu do zasobów powiatu budynku komendy policji po jej przeprowadzce na ulicę Czereśniową — zastrzegając zarazem, że przy obecnych długach i kosztach szacowanych nawet na 80 milionów nie będzie to łatwe bez środków zewnętrznych. Daniel Buczak posunął się do deklaracji, że choć zdarzało mu się z Robertem Adachem zgadzać, to „chwalić chyba jeszcze nie” — i że właśnie nastąpił ten dzień; warunkiem powodzenia jest jednak konsensus ponad kadencjami, by „nowa ekipa nie wyrzucała pomysłów poprzedniej do kosza”. Paweł Oleś poparł kierunek, choć uznał padające kwoty za wygórowane, i dopytywał — z nutą złośliwości — dlaczego starościna, w poprzedniej kadencji przeciwna przekazaniu fragmentu działki, dziś zmieniła zdanie. „Tylko krowa nie zmienia zdania ani poglądów” — odparła Matusiak, podkreślając, że ostateczna decyzja i tak należy do rady. Grzegorz Terebun oceniał, że skoro wniosek do konserwatora został skierowany, to procedura faktycznie ruszyła i zarząd powinien mówić o tym otwarcie, a nie „pływać w mętnej wodzie”; pytał też, co w zamian za oddanie części majątku powiatu zyskają mieszkańcy pozostałych gmin. Adach przypomniał na koniec, że 80% otaczającego terenu powiat przekazał gminie Trzebnica bezpłatnie, wcześniej spłaciwszy przejęty od marszałka z długami szpital.

Plan pracy rady: obrona cywilna wchodzi do kalendarza

Przy planie pracy rady na 2025 rok Paweł Oleś zawnioskował o dopisanie na listopad informacji starosty o realizacji zadań z nowej ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Starościna przekonywała, że tematyka ta jest już domeną komisji bezpieczeństwa, że planowane są szkolenia i że sama uczestniczy w obligatoryjnych szkoleniach centralnych — Oleś jednak wniosek podtrzymał, wskazując, że nie wszyscy radni zasiadają w komisji bezpieczeństwa, a ustawa nakłada na powiat obowiązki, w tym szkolenie podmiotów w niej wskazanych. Marzanna Jurzysta-Ziętek upomniała się o szkolenia dla samych mieszkańców — z zachowań w sytuacjach kryzysowych i pierwszej pomocy, o które wnioskowali mieszkańcy gminy Wisznia Mała. Henryk Cymerman przypomniał o zapowiadanych rządowych broszurach dla obywateli i o ćwiczeniach, na które powoływani są włodarze gmin, popierając wniosek Olesia. Poprawkę — odczytaną precyzyjnie przez radcę prawnego — i całą uchwałę przyjęto bez sprzeciwu, podobnie jak wcześniejsze sprawozdania i plany pracy komisji.

Rada społeczna szpitala — pierwsza otwarta próba sił

Prawdziwy spór rozgorzał przy powołaniu rady społecznej szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej. Z mocy prawa w jej skład weszły starościna Małgorzata Matusiak jako przewodnicząca oraz desygnowana przez wojewodę wójt Agnieszka Wersta. Na cztery pozostałe miejsca zgłoszono aż sześcioro kandydatów: przewodnicząca Morawiecka zaproponowała Bogumiłę Lewandowską (która kandydatury nie przyjęła), klub Platformy Obywatelskiej ustami Adacha — Adama Gubernata, wieloletniego lekarza i znawcę szpitala; strona koalicyjna — Jerzego Trelę; Grzegorz Terebun — Sławomira Zarentowicza, zaangażowanego w działalność szpitala; Jerzy Trela — Sławomira Błażewskiego, który przez lata nadzorował szpital jako członek zarządu; Daniel Buczak — burmistrza Trzebnicy Marka Długozimę, argumentując, że gmina od 19 lat konsekwentnie umarza szpitalowi podatek od nieruchomości; Rafał Zagórski — wiceburmistrza Żmigrodu Jerzego Siudę.

Adach zaproponował, by zamiast przypadkowej rywalizacji przyjąć klucz — na przykład powołać do rady włodarzy gmin, co wymagałoby zmiany statutu szpitala i poszerzenia składu, ale związałoby gminy ze szpitalem także finansowo: „chodzi o to, żeby się jednoczyć wokół szpitala, a nie dzielić”. Przypominał, że rada społeczna nie ma kompetencji rady nadzorczej, jedynie opiniuje, a jej wartość mogłaby polegać na skłonieniu wójtów i burmistrzów do partycypacji w kosztach lecznicy. Starościna odpowiadała, że taki pomysł analizowała już pół roku wcześniej, lecz wymagał zmiany statutu, a zarząd długo czekał na wskazanie przedstawiciela wojewody; Agnieszka Brząkała dopytywała, czy Adach uzgadniał z włodarzami deklaracje finansowe, które w jego wywodzie „równają się” ich udziałowi w radzie. Wymiana między Terebunem a starościną o powody, dla których nie zmieniono statutu zawczasu, zaostrzyła się na tyle, że padło z jej strony: „to jest pana problem”.

Większość przeforsowała głosowanie kolejno nad wszystkimi kandydaturami, z wyborem czterech osób o największej liczbie głosów. Już pierwsze głosowanie — nad kandydaturą Adama Gubernata — wywołało zgrzyt proceduralny i gorzki komentarz opozycji: „już widzieliśmy, kto głosował przeciwko doktorowi Gubernatowi”, a na sugestię reasumpcji padła z sali koalicyjnej riposta, by „procedować dalej i nie kombinować”. Ostatecznie Jerzy Trela otrzymał 21 głosów, Sławomir Błażewski 19, Marek Długozima i Jerzy Siuda po 14, natomiast Adam Gubernat i Sławomir Zarentowicz — po 10, co pozostawiło obu kandydatów opozycji poza radą społeczną.

Wynik natychmiast skomentowano. Henryk Cymerman zauważył, że trzy gminy zyskały swoich przedstawicieli, a pozostałe „zostały wycięte”, co potwierdza słuszność koncepcji Adacha — i prosił o powrót do tematu celem rozszerzenia rady. Marzanna Jurzysta-Ziętek apelowała wręcz o ponowne głosowanie nad kandydaturami Gubernata i Zarentowicza, przekonując, że obaj „na pewno nie zaszkodzą radzie społecznej”. Zabierająca głos przedstawicielka obsługi prawnej wyjaśniła jednak, że statut szpitala dopuszcza — poza dwiema osobami z mocy prawa — wyłącznie cztery osoby i wybór kogokolwiek ponad ten limit byłby działaniem niezgodnym ze statutem. Jerzy Trela zadeklarował, że na najbliższym posiedzeniu rady społecznej złoży wniosek o zmianę statutu i poszerzenie składu — statut pisany był bowiem jeszcze pod dwa osobne szpitale. Paweł Oleś uznał tę deklarację za wystarczającą, oczekując, że „strona naprzeciw zreflektuje się” i zapewni opozycji reprezentację. Agnieszka Brząkała odwróciła perspektywę, prosząc o symetryczną deklarację: jeśli kiedyś to obecna koalicja znajdzie się w mniejszości, opozycja również zapewni jej miejsce w radzie. „Tak zawsze było. Są rzeczy, które są ponad polityką” — odpowiadał Adach, dodając jednak cierpko, że rada „została w jakimś sensie upolityczniona” i że obawia się, iż to „przygrywka do większej gry”. Zagórski prostował Cymermana: przedstawicieli mają cztery gminy, bez reprezentacji pozostały Prusice i Wisznia Mała. Uchwałę o powołaniu rady społecznej w składzie Matusiak, Wersta, Trela, Błażewski, Długozima, Siuda przyjęto większością 16 głosów, z pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na 28 kwietnia 2025 roku.

Powiatowe przewozy pasażerskie — zgoda co do celu, ostrożność co do pieniędzy

Uchwałę intencyjną w sprawie organizacji powiatowych przewozów pasażerskich zreferowano jako początek szerszego procesu: spotkań z gminami i przewoźnikami, badań preferencji mieszkańców, aktualizacji planu transportowego i pilotażu linii łączących siedziby gmin ze stolicą powiatu — z argumentem, że mieszkańcy choćby Wiszni Małej nie mają dziś połączeń z Obornikami Śląskimi, a powiat leży w aglomeracji wrocławskiej. Jerzy Trela dopytywał, kto będzie rozliczał ulgi w biletach miesięcznych i przestrzegał, by plan objął dojazdy młodzieży do szkół — także poza województwo, bo Żmigród leży na pograniczu — „żeby nie wejść w duży problem finansowy dla powiatu”. Adach stawiał sprawę pryncypialnie: szkolnictwo średnie to zadanie własne powiatu, a z większości wsi nie da się dziś dojechać do szkół powiatowych, więc niezamożny rodzic bez samochodu nie jest w stanie zrealizować obowiązku szkolnego dziecka — „i to jest niesprawiedliwe”. Doświadczeniami gminnej komunikacji z Wiszni Małej — dziewięciu linii dowożących mieszkańców głównie do Wrocławia — dzielono się jako punktem odniesienia, zastrzegając, że model powiatowy ma być nakierowany przede wszystkim na osoby wykluczone komunikacyjnie, uczniów oraz pacjentów i petentów starostwa. Uchwałę przyjęto bez głosów przeciwnych.

Budżet, prognoza finansowa i drogowa lista próśb

Zmiany w budżecie na 2025 rok, pozytywnie zaopiniowane dzień wcześniej przez komisje, przeszły bez sporu — ale stały się okazją do drogowych interwencji radnych z gminy Oborniki Śląskie. Henryk Cymerman prosił o poszerzenie — póki wykonawca jest jeszcze na budowie — zbyt wąskiego, niebezpiecznego trzystumetrowego odcinka przebudowywanej drogi od strony Lubnowa, gdzie autobusy szkolne mijają się z ciężarówkami „ratując się poboczem”, oraz o informowanie radnych o odbiorach inwestycji drogowych. Wicestarosta zadeklarował wizję lokalną z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych. Jadwiga Głodowska poparła postulat informowania o odbiorach, wypominając, że o odbiorze drogi w Przecławicach dowiedziała się „kruczkami”, nie od powiatu. Przy wieloletniej prognozie finansowej Głodowska dopytywała o chodnik Osola–Wielka Lipa — dyrektor ZDP zapowiedział, że po potwierdzeniu deklaracji gminy Oborniki Śląskie o finansowaniu pół na pół przetarg może ruszyć w maju, a kilometrowy odcinek jest wykonalny jeszcze w tym roku. Katarzyna Jarczewska relacjonowała na gorąco deklaracje z równolegle trwającej sesji w Obornikach Śląskich, a Cymerman upomniał się dodatkowo o przedłużenie chodnika między Pęgowem, Zajączkowem a Ozorowicami — temat, jak wyjaśnił dyrektor, ma zostać potraktowany kompleksowo w ramach zleconej właśnie dokumentacji przebudowy drogi Pęgów–Ozorowice — oraz o końcówki chodników w Paniowicach i Kotowicach, dla których zbierane są oferty projektowe. Obie uchwały finansowe przyjęto.

Petycje: komunizm i Poczta Polska bez rozpatrzenia, spór o edukację zdrowotną w pełnej krasie

Dwie pierwsze petycje — o „pomoc w likwidacji trwającego nadal ustroju komunistycznego” oraz organizacji związkowych Poczty Polskiej — rada, za rekomendacją komisji skarg, wniosków i petycji odczytaną przez jej przewodniczącego Rafała Zagórskiego i opartą na opinii radcy prawnego, pozostawiła bez rozpatrzenia z powodów formalnych. Przy petycji pocztowej Agnieszka Brząkała zaznaczyła jednak, że choć formalnie wesprzeć jej nie można, sama idea obrony Poczty Polskiej jako instytucji „z wieloletnimi tradycjami” jest słuszna.

Zapowiadany przez Adacha przy porządku obrad scenariusz „okopania się na pozycjach” ziścił się przy petycji 115 mieszkańców gminy Wisznia Mała „Chcemy katechizacji, a nie seksualizacji dla naszych dzieci”. Choć komisja uznała radę za organ niewłaściwy, dyskusja światopoglądowa wybuchła z pełną siłą. Agnieszka Brząkała podziękowała wnioskodawcom „dbającym o dobro naszych dzieci” i punktowała zapisy podstawy programowej nowego przedmiotu edukacja zdrowotna — od omawiania orientacji psychoseksualnej w szkole podstawowej, przez prawne aspekty związków nieformalnych, po zagadnienia aborcji i form aktywności seksualnej: „to już nie jest informacja, to wkraczanie w obszar intymności, który należy do rodziny”. Przywołała myśl Platona, że „największym błędem w wychowaniu było sądzić, że dziecko należy do państwa, a nie do rodziny”. Bogusław Rubaszewski wtórował jej, mówiąc o „typowej seksualizacji pod hasłami i płaszczykiem”, pytając „w jakim państwie chcemy żyć”, i przyznał, że przy głosowaniu w komisji wstrzymał się od głosu, bo jest „dumny, że tacy ludzie napisali petycję”. Marzanna Jurzysta-Ziętek studziła emocje: rada nie jest stroną, a w zmianach oświatowych nie widzi „żadnego zakazu czy odbierania prawa rodzicom” — nie zakładajmy z góry złych intencji nauczycieli-pedagogów.

Robert Adach odpowiedział obszernym wywodem: zgadzając się, że dziecko powinno być wychowywane przez rodziców, wskazywał, że kompetencja ta „dotyczy tylko rodziców, którzy robią to w sposób normalny” — a państwo musi bezwzględnie ingerować, gdy dziecku dzieje się krzywda, bo „dziecko jest podmiotem, a nie przedmiotem”. Wspominał, że o aborcji dowiedział się jako uczeń na lekcji religii z drastycznego filmu „Niemy krzyk”, i przekonywał, że dzieci są dziś „atakowane treściami poza szkołą i poza rodziną” — wulgarnymi filmikami i presją internetu — a szkoła udaje, że nic nie wiedzą; chodzi o naukę tolerancji, antykoncepcji i asertywnego podchodzenia do emocji, nie o odbieranie rodzicom praw. Wymiana zdań z Brząkałą — o to, czy ktokolwiek „pozwala dzieciom wybierać w podstawówce, czy są chłopcem czy dziewczynką” — przybrała ton osobisty, aż przewodnicząca Morawiecka, kilkakrotnie próbując zakończyć dyskusję, odebrała głos i zarządziła głosowanie. Uchwałę o przekazaniu petycji według właściwości przyjęto.

Skarga na PCPR uznana za bezzasadną

Skargę na działalność dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Trzebnicy — dotyczącą refundacji środków pomocniczych — komisja skarg, wniosków i petycji zarekomendowała uznać za bezzasadną. Dyrektor PCPR wyjaśniała sekwencję zdarzeń: wniosek strony wpłynął na początku lutego, a Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych poinformował powiat o przyznanych środkach dopiero 5 marca; podział środków wymagał ponadto zaopiniowania przez powiatową radę do spraw osób niepełnosprawnych i uchwały rady — podjętej na bieżącej sesji — po której wypłata świadczenia ruszy niezwłocznie. Adach, przywołując uwagę Jadwigi Głodowskiej z komisji, sugerował, by w podobnych przypadkach nie czekać trzech miesięcy na sesję — „w trybie nadzwyczajnym na pięć minut zawsze możemy się spotkać”. Uchwałę, z autopoprawką doprecyzowującą, że skarga dotyczy dyrektora PCPR, przyjęto.

Sprawy różne: rytm obrad i spór o komisję oświaty

W sprawach różnych rada — po kilku podejściach do głosowania — przyjęła kierunkowo, że komisje będą obradować po południu w dniu poprzedzającym sesję, a sesje odbywać się rano następnego dnia; Zagórski przypominał, że część radnych i kierowników jednostek zasiada na sali po kilkunastu godzinach pracy.

Ostatni spór wieczoru dotyczył postulowanej przez klub KO komisji oświaty. Adach dowodził, że oświata — obok szpitala i dróg — to kluczowe zadanie własne powiatu, a przed samorządem stoją realne dylematy: telefony na lekcjach, bezpieczeństwo pod szkołami, zdrowie psychiczne młodzieży „utykającej w sferze wirtualnej”. Krytykował przy tym obecny model pracy rady: łączone, dwudziestojednoosobowe komisje „dublują sesję” i nie zostawiają przestrzeni na poważną rozmowę — sensowna komisja to sześć-siedem osób znających się na rzeczy. Jerzy Trela w dużej mierze przyznał mu rację co do diagnozy — wspólne „wałkowanie wszystkich uchwał” zaczęło się już w poprzedniej kadencji, a komisje powinny pracować problemowo i niezależnie od rytmu sesji — proponował jednak najpierw naprawić działanie komisji istniejących. Przewodnicząca Morawiecka i radca prawny wskazali na wymóg statutowy: wniosek klubu musi mieć formę projektu uchwały, choć — jak przyznano po interwencji Adacha — biuro rady służy wszystkim radnym i taki projekt może na ich prośbę przygotować. Agnieszka Brząkała pytała, po co dodatkowa komisja, skoro na wczorajszych komisjach łączonych temat oświaty w ogóle nie wybrzmiał, a Morawiecka zapewniała, że nie jest przeciwniczką komisji, prosząc o projekt zgodny z prawem — na co Adach odparł, że to „pokazuje stosunek do projektu i do radnych, którzy proszą”. Temperaturę obniżyła dopiero podchwycona przez obie strony propozycja starościny Sławomiry Misiury-Hermann: zorganizowania w ciągu miesiąca-dwóch powiatowej debaty o oświacie z udziałem dyrektorów, nauczycieli, rodziców i specjalistów z powiatowych poradni. Adach zastrzegł jedynie, by eksperci gwarantowali jakość i nie reprezentowali „żadnej strony”.

Na zakończenie zaproszono radnych na majówkę tysiąclecia organizowaną 25 maja w trzebnickim klasztorze, połączoną ze zbiórką sióstr boromeuszek na renowację obiektu, przypomniano o terminie składania oświadczeń majątkowych do końca kwietnia, po czym przewodnicząca Anna Morawiecka zamknęła XIII sesję Rady Powiatu Trzebnickiego.

XIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024–2029 — 27 maja 2025r.

Sesja nadzwyczajna z materiałami na ostatnią chwilę

XIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego została zwołana na wniosek Zarządu Powiatu w trybie nadzwyczajnym. Obradom przewodniczyła Anna Morawiecka, a w posiedzeniu uczestniczyło 20 radnych, co zapewniło kworum. Porządek obrad był krótki i skoncentrowany wokół zmian w budżecie powiatu, zmian w wieloletniej prognozie finansowej oraz dotacji dla trzebnickiej parafii — i został przyjęty bez sprzeciwu.

Tryb zwołania sesji nie umknął jednak uwadze opozycji. W sprawach różnych Robert Adach, lider klubu Koalicji Obywatelskiej, zaapelował do władz powiatu o dostarczanie radnym porządku obrad i materiałów z wyprzedzeniem. Podziękował wprawdzie pracownikom biura rady i sekretarzowi za wcześniejszego SMS-a zapowiadającego sesję, ale zwrócił uwagę, że same materiały radni otrzymali dopiero w dniu obrad. Przestrzegał, że taka praktyka mogłaby w skrajnym przypadku podważyć prawomocność sesji — gdyby ktoś z radnych nie zdołał dojechać, a rozstrzygnięcie zależało od jednego głosu, uchwały mogłyby być uchylane. Zaproponował zasadę dostarczania materiałów przynajmniej dzień lub dwa wcześniej, tak by radni zdążyli je przeczytać. W odpowiedzi usłyszał, że sytuacja była wyjątkowa — jeszcze poprzedniego dnia planowano posiedzenie zarządu, ale dyrektor szpitala złożył wniosek o zabezpieczenie kwoty wyższej, niż pierwotnie zakładano, przez co zarząd musiał obradować dopiero w dniu sesji. Za zaistniałą sytuację radnych przeproszono.

Chodniki i pieniądze dla parafii w zmianach budżetowych

Zmiany w budżecie powiatu na 2025 rok przedstawiła skarbnik powiatu. Do budżetu wprowadzono dotacje od gmin na inwestycje drogowe: gmina Żmigród dołożyła się do przebudowy drogi powiatowej w Rudzie Żmigrodzkiej polegającej na budowie chodnika, a gmina Oborniki Śląskie — do budowy chodnika przy drodze powiatowej Osola–Wielka Lipa. Zaplanowano również opracowanie dokumentacji dla dwóch kolejnych chodnikowych zadań w gminie Oborniki Śląskie: przy skrzyżowaniu ulic Agatowej i Szafirowej w Kotowicach oraz przy skrzyżowaniu ulic Głównej i Odrzańskiej w Paniowicach. Z rezerwy ogólnej wygospodarowano też środki na dotację dla parafii rzymskokatolickiej pw. świętych apostołów Piotra i Pawła w Trzebnicy, a w dziale dotyczącym szpitala zmieniono nazwę zadania związanego z transformacją cyfrową ochrony zdrowia.

Opozycja upomina się o wniosek proboszcza z Prusic

Dyskusję nad zmianami budżetowymi otworzył Grzegorz Terebun, który upomniał się o los wniosku złożonego przez proboszcza parafii w Prusicach. Radny przypomniał, że wniosek trafił do zarządu tuż po poprzedniej sesji, a więc około miesiąca wcześniej, i było dość czasu, by go rozpatrzyć oraz udzielić proboszczowi odpowiedzi — pozytywnej lub negatywnej. Podkreślał, że ksiądz czeka na decyzję, bo od niej zależą jego dalsze plany dotyczące prac w parafii.

Wicestarosta Janusz Szydłowski odpowiedział, że wniosek był omawiany, ale zawiera braki w dokumentacji — między innymi brakuje pozwolenia na budowę — i to właśnie one zablokowały jego rozpatrzenie. Terebun zripostował, że jeśli dokumentacja jest niekompletna, to należało poinformować składającego o odmowie lub wezwać go do uzupełnienia, a nie czekać, aż sprawa zostanie wywołana na sesji. Głos zabrała wówczas naczelnik wydziału organizacyjnego, która przedstawiła kalendarium: wniosek wpłynął 23 kwietnia, na początku maja skierowano do parafii pismo z prośbą o doprecyzowanie nazwy zadania i dostarczenie pozwolenia na budowę, a w dniu sesji parafia odpowiedziała — nazwę zadania doprecyzowano, ale pozwolenia nie dołączono, powołując się na stanowisko księdza, że nie jest ono wymagane. Starostwo, po konsultacji z naczelnikiem wydziału architektury i budownictwa, jest innego zdania. Obsługujący obrady radca prawny odczytał przepis prawa budowlanego, z którego wynika, że roboty budowlane przy obiekcie wpisanym do rejestru zabytków — a takimi jest wymienione we wniosku sukcesywne oczyszczanie sztukaterii na sklepieniu — wymagają decyzji o pozwoleniu na budowę. Decyzja o dotacji będzie więc możliwa dopiero po skompletowaniu dokumentacji.

Adach o skarbach powiatu, starościna o strategii i terminach

Do tematu zabytków nawiązał Robert Adach, który — jak sam przyznał, „przyjaźnie” i nie po raz pierwszy — przypomniał, że powiat ma we władaniu obiekt o dużej wartości historycznej, związany z postacią Edyty Stein, i zaapelował o zabezpieczenie pieniędzy przynajmniej na ratowanie dachu tego budynku. Zaznaczył, że poczucie zaniedbania w tej sprawie rozkłada się na wszystkich.

Starościna Małgorzata Matusiak zgodziła się, że nie można dopuszczać do dalszej degradacji obiektu, i poinformowała, że zarząd podjął już rozmowy z wydziałem inwestycji. Koncepcja zakłada zabezpieczenie środków w przyszłorocznym budżecie i aplikowanie przez powiat jako jednostkę samorządu terytorialnego do konkursów ministerialnych lub do urzędu marszałkowskiego. Przy okazji starościna odniosła się do sprawy wniosków parafialnych, zgłaszając wątpliwość natury proceduralnej: zgodnie z uchwałą powiatu, jeśli prace przy zabytku nie wynikają z nakazu nadzoru budowlanego i nie zagrażają bezpieczeństwu, oferenci powinni składać wnioski do końca września. Pytała, jak ma się to do praktyki składania wniosków na początku roku lub w jego trakcie — zastrzegając, że nie widzi powodów, by nie wspierać parafii, ale chce mieć pewność, że dzieje się to zgodnie z prawem.

Adach odpowiedział, że w przypadku trzebnickiego kościoła Piotra i Pawła sprawa może mieć charakter pilny — chodzi najprawdopodobniej o tumbę grobową Melchiora Hatzfeldta, nad którą odpadają całe płaty tynku, co radny oglądał wspólnie z Instytutem Czartoryskich i co, jak mówił, wymaga zabezpieczenia w trybie pilnym. Przy okazji wygłosił krótki wykład historyczny: na nagrobku Hatzfeldta wyrzeźbiono sceny odbicia Krakowa z rąk Szwedów, a sam wódz — choć Niemiec — walczył dla Polaków i spoczywa w Prusicach. W kontekście zabytków, zastrzegał Adach, trzebnickiej bazyliki nikt nie przebije, ale tumba Hatzfeldta to jeden z historycznych skarbów powiatu, który warto pokazywać turystom.

Przed głosowaniem opozycja dopytała jeszcze o szczegóły inwestycji chodnikowych. Terebun ustalił, że procedura przetargowa dla zadań współfinansowanych przez gminy nie została jeszcze rozpoczęta. Katarzyna Jarczewska zapytała z kolei, czy odbyło się spotkanie z przedstawicielami gminy Oborniki Śląskie w sprawie zabezpieczenia środków na chodnik Wielka Lipa–Osola — i otrzymała potwierdzenie, że spotkanie z burmistrzem się odbyło, a wszystkie uzgodnienia zapadły. Uchwałę o zmianie budżetu przyjęto jednogłośnie.

Szpital sięga po miliony z KPO na cyfryzację

Właściwym powodem pilnego zwołania sesji okazała się zmiana w wieloletniej prognozie finansowej, umożliwiająca Szpitalowi im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy start w konkursie z Krajowego Planu Odbudowy na informatyzację szpitali. Dyrektor placówki wyjaśnił radnym, że konkurs ogłoszono niecały miesiąc wcześniej, a jego termin przedłużono, ponieważ jednym z warunków jest posiadanie przez podmioty promesy finansowej niezależnie od ich sytuacji — co, jak to ujął, „namieszało” w konkursach. Trzebnicki szpital, biorąc pod uwagę punkty akredytacyjne, wielkość kontraktu i liczbę hospitalizacji, plasuje się w grupie placówek z dużymi szansami na dofinansowanie. Projekt obejmuje integrację i rozbudowę systemów dokumentacji medycznej, wzmocnienie cyberbezpieczeństwa, wdrożenie rozwiązań sztucznej inteligencji oraz podłączenie do centralnego repozytorium w ochronie zdrowia. Dyrektor przypomniał, że infrastruktura informatyczna szpitala, dofinansowana jeszcze w 2018 roku ze środków regionalnych, starzeje się — komputery pracują na systemie, który wkrótce straci wsparcie producenta, a wymiany wymagają także serwery, kopie bezpieczeństwa i zapory, niewidoczne na co dzień ani dla personelu, ani dla pacjentów. Rada przyjęła zmiany w prognozie finansowej jednogłośnie, dając szpitalowi zielone światło do aplikowania.

Dotacja dla kościoła Piotra i Pawła w Trzebnicy

Bez dyskusji i jednogłośnie rada przyznała dotację parafii rzymskokatolickiej pw. świętych apostołów Piotra i Pawła w Trzebnicy na drugi etap wykonania izolacji pionowej ścian prezbiterium, wieży i ściany zachodniej kościoła. Jak wyjaśniła naczelnik wydziału organizacyjnego, konieczność przeprowadzenia drugiego etapu prac wynikła z odkryć archeologicznych dokonanych podczas etapu pierwszego — opinia konserwatora zabytków wezwała parafię do wykonania tych robót.

Życzenia samorządowe i echa powiatowej majówki

Sesja odbyła się w Dniu Samorządu Terytorialnego, o czym przypomniał Henryk Cymerman, składając wszystkim radnym i pracownikom samorządu powiatowego życzenia — przede wszystkim spełnienia marzeń, w pracy i nie tylko. Przewodnicząca odwzajemniła życzenia w imieniu rady.

Na koniec Agnieszka Brząkała, członkini Zarządu Powiatu, podsumowała niedzielną majówkę w klasztorze sióstr boromeuszek, połączoną z powiatowymi obchodami tysiąclecia koronacji Bolesława Chrobrego. Podziękowała obecnym na uroczystości radnym — wśród wymienionych znaleźli się wiceprzewodnicząca rady, wicestarosta, Sławomira Misiura-Hermann, Sławomir Zarentowicz i Katarzyna Jarczewska — a także pracownicom starostwa odpowiedzialnym za organizację. Szczególne słowa uznania skierowała do młodzieży szkolnej, która licznie zaangażowała się w przedsięwzięcie: uczniowie sprzedawali ciasta, tańczyli poloneza i brali udział w inscenizacji koronacji, przygotowanej przez dyrektora Sławomira Węgrzynowskiego. Wielu uczestników wystąpiło w strojach średniowiecznych nabytych we własnym zakresie.

Wobec braku dalszych wniosków przewodnicząca Anna Morawiecka zamknęła obrady, dziękując radnym za sprawne przeprowadzenie sesji.

  • Andrzej Podrez

    Mieszkam w gminie Wisznia Mała od prawie 20 lat. Od lat obserwuję nierówne traktowanie mieszkańców mniejszych miejscowości, takich jak Wysoki Kościół. Brak realnego dialogu i perspektyw na zmianę, skłonił mnie do stworzenia tej kolejnej, nowej odsłony niniejszego portalu jako miejsca niezależnej analizy działań władz gminy.

    Related Posts

    Powiat trzebnicki i Trzebnica

    XXXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 sierpnia 2026r

    XXXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 sierpnia 2026r

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VII (kwiecień-czerwiec 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VII (kwiecień-czerwiec 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VI (styczeń-kwiecień 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VI (styczeń-kwiecień 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część V (sierpień-grudzień 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część V (sierpień-grudzień 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część IV (czerwiec-lipiec 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część IV (czerwiec-lipiec 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…