XIX sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024–2029 — 27 sierpnia 2025r.
Otwarcie obrad i uczczenie pamięci Jadwigi Morawieckiej
Sesję, zwołaną na wniosek Zarządu Powiatu, otworzyła przewodnicząca Rady Anna Morawiecka, stwierdzając obecność 18 radnych i tym samym kworum. Porządek obrad — obejmujący zmiany w budżecie powiatu na rok 2025, zmiany w wieloletniej prognozie finansowej oraz uchwałę w sprawie emisji obligacji komunalnych — został przyjęty bez uwag.
Zanim Rada przystąpiła do pracy merytorycznej, głos zabrała wiceprzewodnicząca Rady, informując o śmierci Jadwigi Morawieckiej — mamy przewodniczącej Rady, działaczki opozycji niepodległościowej w czasach PRL, związanej z Solidarnością Walczącą, wielokrotnie przesłuchiwanej i inwigilowanej za swoją działalność, odznaczonej Krzyżem Wolności i Solidarności. Przypomniała, że delegacja powiatu uczestniczyła w uroczystościach pogrzebowych i złożyła kwiaty w imieniu całej Rady. Zebrani uczcili pamięć zmarłej minutą ciszy, a Anna Morawiecka podziękowała za okazane wsparcie: „To rzeczywiście nie był dla naszej rodziny dobry czas. Ale takie jest życie.”
Zmiany w budżecie — inwestycje drogowe i urzędomat
Zmiany budżetowe zreferowała skarbnik powiatu. Ich trzon stanowiły przesunięcia związane z inwestycjami drogowymi prowadzonymi wspólnie z gminami w formule pół na pół: gmina Trzebnica dołożyła się do budowy chodnika przy ulicy Oleśnickiej, a gmina Oborniki Śląskie zwiększyła — po rozstrzygnięciu przetargu — swój udział w budowie chodnika przy drodze powiatowej Osola–Wielka Lipa. Zwiększono również nakłady na przebudowę drogi powiatowej w Domanowicach oraz na chodnik przy ulicy Chrobrego w Trzebnicy, gdzie oferty przetargowe okazały się wyższe od zakładanych. Aby dopiąć finansowanie, z planu inwestycyjnego zdjęto zakup i montaż wyświetlaczy radarowych oraz okrojono tegoroczne wydatki na klimatyzację budynku starostwa przy ulicy Leśnej.
Nowością w budżecie okazał się zakup urzędomatu na 61 skrytek — urządzenia funkcjonującego już w niektórych powiatach przy wydziałach komunikacji, które pozwala mieszkańcom samodzielnie odbierać dowody rejestracyjne. Jak wyjaśniała skarbnik, celem jest zmniejszenie kolejek w wydziale komunikacji, a docelowo rozszerzanie usługi o kolejne dokumenty. Rada rozwiązała też część rezerwy utworzonej na odprawy emerytalne, z której sfinansowano wypłaty w szkołach oraz w Domu Pomocy Społecznej w Rościsławicach.
W dyskusji głos zabrał radny opozycji Robert Adach, który zastrzegł, że „nic nie ma złego w przesuwaniu pieniędzy na inwestycje”, ale powtórzył swoją cykliczną przestrogę przed narastającym deficytem budżetowym, oceniając, że powiat zaczyna być „liderem wśród zadłużonych powiatów”. Dopytywał również o mechanizm wydatków na odprawy w administracji. Skarbnik wyjaśniła, że nie chodzi o wzrost wydatków, lecz o świadomie utworzoną na początku roku rezerwę celową na odprawy emerytalne, uruchamianą każdorazowo za zgodą Rady — jeśli ktoś nie zdecyduje się na odejście, środki pozostają w budżecie. Wyjaśnienie usatysfakcjonowało radnego, a uchwała została podjęta jednogłośnie, głosami wszystkich 18 obecnych radnych.
Spięcie o przejazd bezkolizyjny w Skokowej
Prawdziwy spór polityczny rozgorzał przy — z pozoru technicznym — punkcie dotyczącym wieloletniej prognozy finansowej. Radny opozycji Grzegorz Terebun zwrócił uwagę, że na opracowanie dokumentacji przebudowy przejazdu bezkolizyjnego w Skokowej powiat zabezpieczył 50 tysięcy złotych, podczas gdy — skoro inwestycja ma być finansowana po połowie z gminą Prusice, a wartość szacunkowa dokumentacji to 130 tysięcy — powinien zabezpieczyć 65 tysięcy. Ocenił, że wygląda to „trochę nieelegancko”, gdy powiat wymaga od gminy zabezpieczenia połowy środków, a sam „coś tam szczubie”.
Na tak postawiony zarzut ostro zareagowała starościna Małgorzata Matusiak: nieeleganckie — odparła — jest wstawanie i mówienie, że powiat trzebnicki „szczuje niewielką kwotą”, podczas gdy powiat po prostu oszczędza. Wyjaśniła, że sprawa jest na etapie opracowywania dokumentacji i porozumienia, które strona prusicka otrzyma, a jeżeli zajdzie potrzeba, powiat zabezpieczy kwotę, jaką należy zabezpieczyć. Zaznaczyła przy tym, że powiat oczekuje gwarancji, iż gmina Prusice będzie partycypować w kosztach — a pisemnej deklaracji dotąd nie otrzymał, jedynie słowną.
To stwierdzenie wywołało kolejną falę wymiany zdań. Terebun przekonywał, że osobiście złożył w starostwie pismo podpisane wspólnie z burmistrzem, w którym gmina Prusice deklaruje wsparcie merytoryczne i finansowe, i że na piątkowej sesji rada gminy zabezpieczy 65 tysięcy złotych w swoim budżecie. Dopytywał też, czy powiat rozpoczął już prace nad decyzją środowiskową, kluczową dla oceny wniosku złożonego do PKP PLK, którego nabór kończy się w lutym. Starościna konsekwentnie odpowiadała, że powiat jest w trakcie przygotowywania odpowiednich dokumentów, które w najbliższym czasie trafią do strony prusickiej, a na ponawiane naciski zareagowała stanowczo: poprosiła radnego, by nie emocjonował się i nie rozliczał jej współpracowników, którzy — jak zapewniła — doskonale znają swoje kompetencje i pracę nad tematem już rozpoczęli. Gdy radny przerywał wypowiedź starościny, przewodnicząca Morawiecka wezwała go do „zachowania elementarnej przyzwoitości” i nieprzerywania mówiącej.
Dyskusję spuentował Robert Adach, przyznając, że inwestycja w Skokowej jest strategiczna — linia kolejowa przecina szybko rozwijającą się miejscowość na pół, a identyczny problem ma Żmigród — i w obu tych miejscach powinny powstać przejazdy bezkolizyjne, skoro, jak ironizował, wiadukty budowano dotąd „w szczerym polu”. Przy okazji przypomniał zarządowi — zwracając się wprost do wicestarosty Janusza Szydłowskiego — o obwodnicy Trzebnicy od strony Zawoni, proponując, by powiat przynajmniej sfinansował dokumentację z własnych środków, bo zakorkowana Trzebnica „komunikacyjnie jest zabita”. Przywołał przy tym maksymę Ferdynanda Markowskiego, że każdy starosta oprócz remontów dróg powinien zostawić po sobie strategiczne inwestycje. Uchwała w sprawie zmian w wieloletniej prognozie finansowej została następnie podjęta bez głosów sprzeciwu.
Emisja obligacji komunalnych
Bez dyskusji przebiegło natomiast rozpatrzenie uchwały w sprawie emisji obligacji komunalnych na kwotę 10,5 miliona złotych, zapisanej już w pierwotnym budżecie na rok 2025. Skarbnik wyjaśniła, że uchwała jest konieczna do wystąpienia o opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej, a środki z obligacji — emitowanych w dwóch seriach — będą potrzebne jesienią, gdy przyjdzie czas płatności za kończone duże inwestycje drogowe. Rada podjęła uchwałę bez głosów przeciwnych.
Koszenie poboczy — powracający spór o Zarząd Dróg Powiatowych
W punkcie zapytań radnych powrócił temat, który — jak sami radni przyznawali — wraca na sesje od lat: koszenie poboczy dróg powiatowych. Katarzyna Jarczewska przekazała prośby sołtysów z gminy Oborniki Śląskie, przypominając o niedawnym wypadku na skrzyżowaniu między Rakowem, Urazem a Lubnowem i alarmując, że na odcinku między Bagnem a Osolinem niewycięte krzaki przy wąskiej drodze z zerwanymi poboczami omal nie doprowadziły do kolejnej kolizji. Marzanna Jurzysta-Ziętek wskazała z kolei na ostry zakręt na drodze powiatowej w Krynicznie, gdzie w wakacje doszło do tragicznego wypadku — zginął młody człowiek, a dwie osoby zostały ciężko ranne — i zaapelowała o wyrównanie nierównego, urwistego pobocza.
Robert Adach zaproponował systemowe podejście: przypomniał, że ciągnik Lamborghini, którym Zarząd Dróg Powiatowych kosi pobocza, kupiono w 2007 roku, i przekonywał, że jednostka — z natury interwencyjna — nigdy nie będzie w stanie skoncentrować się na planowym koszeniu. Postulował sporządzenie mapy miejsc niebezpiecznych, opracowanie harmonogramu koszenia i zlecanie zadania na zewnątrz, w przetargu, z uwzględnieniem — jak zaznaczał — względów ekologicznych: niekoniecznie trzeba kosić wszystko do zera, ale newralgiczne zakręty i skrzyżowania muszą być czyszczone regularnie. Przyznał zarazem uczciwie, że sam jako starosta próbował rozwiązać ten problem siłami zarządu dróg i mu się nie udało.
Przedstawiciel Zarządu Dróg Powiatowych bronił swojej jednostki: relacjonował, że do zapytania ofertowego zgłosiły się firmy zewnętrzne, że mimo apeli żadna ze spółek gminnych nie złożyła oferty na koszenie części dróg, a od tego sezonu — po analizie z zarządem powiatu — pobocza koszone są szerzej, na co najmniej trzy metry, ze skarpą i przeciwskarpą. Podkreślał, że pracownicy zarządu dróg to zgrany zespół, dostępny całodobowo, realizujący prace awaryjne o każdej porze, i że przykro mu słuchać sugestii, jakoby źle wykonywali swoją pracę. Adach odpierał, że nikt nie krytykuje pracowników — problem jest logistyczny, a efekt koszenia po prostu niezadowalający, o czym mówią radni ze wszystkich gmin.
Starościna Matusiak podsumowała, że bieżące utrzymanie dróg to bolączka wszystkich samorządów, nie tylko powiatu trzebnickiego, a powiat czerpie dobre praktyki z innych jednostek. Przypomniała — powołując się na uwagi Sławomiry Misiury-Hermann — że tegoroczna duża wilgotność sprawiła, iż trawy rosły szybciej, niż nadążano z koszeniem, a liczba kilometrów dróg powiatowych wzrosła po kaskadowym przekazaniu dróg wojewódzkich. Poinformowała, że na trwające właśnie trzecie koszenie, realizowane w ramach zapytania ofertowego przez firmy zewnętrzne, powiat przeznacza ponad 60 tysięcy złotych, a równolegle własnymi siłami zarząd dróg będzie kosił zgodnie z harmonogramem; decyzja, czy doposażać jednostkę w sprzęt, czy zlecać zadanie na zewnątrz, zapadnie po ocenie efektów.
Grzegorz Terebun zarzucił jednak zarządowi powiatu opieszałość: o interwencyjnym zleceniu na zewnątrz rozmawiano już w czerwcu, a o wyłonieniu wykonawcy radni dowiadują się pod koniec sierpnia. Prostował przy tym szczegóły — ofert było trzy, a nie dwie, wykonawca pochodzi z Kobierzyc, nie z Katowic — i skonkludował, że zamiast dyskutować, czy zarząd dróg jest dobry, czy zły, radni powinni dziś po prostu otrzymać informację, które drogi idą do zlecenia zewnętrznego. Przewodnicząca Morawiecka ucięła spór, prosząc o przesłanie radnym mailem wykazu dróg skoszonych i planowanych do koszenia wraz z terminami. Głos zabrał jeszcze Daniel Buczak, wskazując, że wykaz dróg jest wyszczególniony w zapytaniu ofertowym, a dyskusję zamknął wicestarosta Janusz Szydłowski deklaracją: zarząd chce doposażyć Zarząd Dróg Powiatowych w odpowiedni sprzęt i zabezpieczyć w przyszłorocznym budżecie kwotę, która pozwoli uniknąć obecnych problemów.
Zakończenie obrad
Wobec braku dalszych spraw i wniosków przewodnicząca Anna Morawiecka zamknęła XIX sesję Rady Powiatu Trzebnickiego, dziękując zebranym za obecność.
—
XX sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 października 2025r.
Sesja nadzwyczajna zwołana na wniosek zarządu
Dwudziesta sesja Rady Powiatu Trzebnickiego miała charakter nadzwyczajny — została zwołana na wniosek Zarządu Powiatu. Obradom przewodniczył wiceprzewodniczący Rady Jerzy Trela, który stwierdził kworum przy szesnastu obecnych radnych. Porządek obrad, przyjęty jednogłośnie i bez dyskusji, obejmował cztery projekty uchwał: zmianę uchwały w sprawie podziału środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, pokrycie ujemnego wyniku finansowego szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy za 2024 rok, zmianę budżetu powiatu na 2025 rok oraz zmiany w wieloletniej prognozie finansowej.
Pierwszy punkt merytoryczny przeszedł sprawnie: PFRON zwiększył pulę środków dla powiatu na rehabilitację zawodową i społeczną osób niepełnosprawnych, a Powiatowa Rada Społeczna ds. Osób Niepełnosprawnych rozdysponowała dodatkowe pieniądze m.in. na turnusy rehabilitacyjne, likwidację barier technicznych i sprzęt ortopedyczny. Uchwałę podjęto jednogłośnie po jednym pytaniu doprecyzowującym, że zmiany dotyczą budżetu bieżącego, a nie wieloletniej prognozy finansowej.
Milion złotych na pokrycie straty szpitala
Głównym tematem sesji było pokrycie ujemnego wyniku finansowego trzebnickiego szpitala. Przewodniczący obradom Jerzy Trela przypomniał, że strata za 2024 rok — omawiana już przy okazji sprawozdania finansowego placówki — wyniosła ponad 3 miliony złotych (a licząc z amortyzacją ponad 7 milionów). Zarząd zaproponował, by powiat pokrył w tym roku milion złotych w dwóch transzach po 500 tysięcy, w październiku i listopadzie, a w przyszłorocznym budżecie zaplanował pokrycie kolejnych 2,5 miliona.
Starościna Małgorzata Matusiak wygłosiła obszerne wystąpienie, w którym odpowiedzialność za sytuację szpitali powiatowych ulokowała jednoznacznie na szczeblu rządowym. Przekonywała, że dopóki nie będzie rozwiązań systemowych, szpitale, dla których organem założycielskim są powiaty, będą borykać się z problemami finansowymi — przychody nie pokrywają kosztów działalności, a głównymi przyczynami są ustawowe podwyżki wynagrodzeń personelu medycznego wprowadzone bez odpowiedniego finansowania oraz nieopłacone przez Narodowy Fundusz Zdrowia nadwykonania. Przywołała stanowiska Konwentu Powiatów Polskich i konwentu starostów województwa dolnośląskiego w sprawie finansowania szpitali, a także opublikowany dzień wcześniej przez dyrektora Jarosława Maroszka apel interesariuszy systemu ochrony zdrowia do premiera Donalda Tuska o zabezpieczenie w budżecie państwa środków gwarantujących bezpieczeństwo zdrowotne — z informacją o brakujących w systemie 14 miliardach złotych tylko w roku bieżącym.
Starościna przedstawiła też pakiet działań wokół szpitala: rozmowy o utworzeniu poddziału kardiologicznego i pozyskaniu kardiologów, starania o przejęcie dwuletniego tomografu z sąsiedniego szpitala w Brzegu Dolnym, gdzie zlikwidowano oddziały (trzebnicki tomograf ma już dwanaście lat), zabiegi o zakup rezonansu magnetycznego oraz planowany na październik koncert z okazji jubileuszu transplantacji ręki — trzebnicki szpital pozostaje jedynym ośrodkiem w Polsce dokonującym takich transplantacji. Zapowiedziała również powrót do pomysłu zgłaszanego jeszcze w poprzedniej kadencji przez Sławomira Zarentowicza — który wkrótce ma zostać członkiem rady społecznej szpitala — by spotykać się z mieszkańcami w gminach i informować ich o sytuacji placówki.
Jerzy Trela dodał od siebie, że rządy się zmieniają, a problemy i petycje pozostają te same. Przypomniał, że trzy kadencje temu powiat przeznaczył na ratowanie szpitala kilkanaście milionów złotych — „mimo że niektórzy byli przeciwni, teraz widzą, że dobrze było to zrobione” — jednak powiat nie jest w stanie samodzielnie wyasygnować kwot potrzebnych na odnowienie bazy szpitalnej. Zwrócił też uwagę na mechanizm, w którym pieniądze po likwidowanych oddziałach ościennych szpitali nie podążają za pacjentami przejmowanymi przez Trzebnicę.
Opozycja: dlaczego tylko milion?
Najciekawszą wymianę zdań w tym punkcie zainicjował radny opozycji Paweł Oleś. Docenił apel do premiera i pochwalił renomę szpitala — sam, jak przyznał, spędził ostatnio trochę czasu na oddziale ortopedycznym — ale właśnie stan tego oddziału uczynił punktem wyjścia do krytyki: oddział ortopedyczny wymaga jego zdaniem gruntownego remontu i zapowiedział w tej sprawie dużą dyskusję przy budżecie na przyszły rok. Zasadnicze pytanie radnego brzmiało jednak: skoro strata przekracza milion złotych, dlaczego powiat pokrywa tylko milion? Na ile pozwoli to dyrektorowi „złapać oddech” i kiedy Rada znów stanie przed koniecznością dokładania pieniędzy?
Starościna odpowiedziała wprost: „pewnie, że dalibyśmy więcej, gdybyśmy mieli — po prostu nie ma”. Wskazała, że powiat stoi przed dylematem, jakie inwestycje w ogóle będzie realizował, bo jedynym dostępnym konkursem pozostaje rządowy fundusz dróg samorządowych. Ujawniła przy tym źródła finansowania miliona dla szpitala: 300 tysięcy „pożyczono” z przesuwającej się w czasie adaptacji oficyny przy ulicy Leśnej na potrzeby starostwa, 120 tysięcy z przebudowy systemu gospodarowania wodą opadową przy budynku wydziału komunikacji, a resztę z innych przesunięć. Dodała, że nie ma prawnej możliwości montażu finansowego z gminami — regionalna izba obrachunkowa stanęła na stanowisku, że to powiaty jako organy założycielskie pokrywają straty szpitali — natomiast zarząd będzie prosił burmistrzów o pomoc finansową przy doposażaniu szpitala w sprzęt, a na konkretną decyzję dyrektora czeka też firma Tarczyński.
Oleś wrócił do tematu w duchu klasycznej opozycyjnej kontry: zamiast sięgać do kieszeni mieszkańców, warto najpierw zajrzeć do własnego budżetu. Przypomniał wcześniejsze dyskusje o rozroście aparatu zatrudnieniowego starostwa i wydatkach na promocję — mieszkańcy, jak relacjonował, mówią mu, że ważniejsze od zabawy są dla nich bezpieczeństwo i zdrowie. Proponował poszukać rezerw i dać dyrektorowi szpitala „większy oddech” niż trzy miesiące, tym bardziej że na szybkie rozwiązania systemowe ze strony rządu nie ma co liczyć. Przewodniczący Trela rozstrzygnął spór argumentem praktycznym: dzień wcześniej rozmawiał telefonicznie z dyrektorem szpitala, który zapewnił, że milion złotych w tym roku spokojnie mu wystarczy, zwłaszcza że placówka zaczyna otrzymywać pieniądze za ubiegłoroczne nadwykonania. Większa kwota oznaczałaby rezygnację z inwestycji ważnych dla mieszkańców. Uchwała o pokryciu straty przeszła ostatecznie jednogłośnie.
Zbiórka publiczna na rezonans
Osobny wątek dyskusji otworzyła Marzanna Jurzysta-Ziętek, która pochwaliła plany informowania mieszkańców o sytuacji szpitala i zamiar zakupu rezonansu — o który, jak zaznaczyła, większość radnych wnioskowała już dawno — i zaproponowała utworzenie zbiórki publicznej na ten cel. Argumentowała, że przy dużej liczbie mieszkańców powiatu wystarczyłaby od każdego „niedużа cegiełka”. Starościna przypomniała, że szpital ma fundację, na którą każdy może wpłacać środki, a Agnieszka Brząkała podsunęła pomysł druków bezadresowych rozsyłanych pocztą do każdego mieszkańca. W dyskusji padła nawet sugestia, by kwotę rezonansu podzielić przez liczbę mieszkańców i pokazać, że wychodzi symboliczna suma. Do entuzjazmu ostudzająco odniósł się jeden z radnych, przypominając realia kalendarza budżetowego gmin: jeżeli samorządy gminne mają uczestniczyć w zakupie sprzętu dla szpitala, rozmowy trzeba zakończyć najpóźniej do połowy października, bo potem służby finansowe gmin nie zmieszczą wydatku w projektach budżetów wysyłanych do regionalnych izb obrachunkowych.
Zmiany w budżecie i pytania o drogi w terenie
Zmiany w budżecie powiatu na 2025 rok szczegółowo zreferowała skarbnik Jolanta Razik — obok technicznych przesunięć kluczowym elementem było właśnie wygospodarowanie miliona złotych na pokrycie straty szpitala oraz zabezpieczenie wkładu pod nowy projekt „Premia Społeczna”, w ramach którego powiat — we współpracy z wrocławskim hospicjum — chciałby uruchomić w Żmigrodzie ośrodek opieki wytchnieniowej dla chorych onkologicznie mieszkańców powiatu. Prezentację tego projektu w trakcie omawiania budżetu przerwał zresztą jeden z radnych, apelując o porządek obrad — by najpierw zamknąć sprawy finansowe, a o programie rozmawiać osobno. Przewodniczący przychylił się do tej uwagi.
Dyskusja budżetowa zamieniła się następnie w przegląd spraw drogowych. Jadwiga Głodowska dopytywała o inwestycje na terenie gminy Oborniki Śląskie: o etap dokumentacji chodnika przy drodze powiatowej w Nowosielcach (umowa podpisana, płatność w październiku, realizacja wymaga zabezpieczenia środków w przyszłym budżecie po połowie z gminą), o losy dokumentacji utwardzonego pobocza z odwodnieniem na ulicy Polnej w Osoli, która zniknęła z tegorocznego budżetu — tu radna przypomniała, że dokumentacja ma ograniczony termin ważności i zaapelowała o zabezpieczenie środków na realizację — oraz o skrzyżowanie w Lubnowie na ulicy Pęgowskiej, przeciwko którego przebudowie protestowali mieszkańcy. W tej ostatniej sprawie usłyszała, że po spotkaniach z mieszkańcami projektant poprawił rozwiązanie: skrzyżowanie zostanie poszerzone, pobocza utwardzone, słupki przestawione z uwagi na wjazd na pole jednego z gospodarzy, a organizacja ruchu jest już zatwierdzona — zarząd przedstawił to jako kompromis i ukłon w stronę mieszkańców.
Paweł Oleś pytał z kolei o drogi w gminie Żmigród: o rozliczoną już inwestycję Korzeńsko–Laskowa, gdzie mimo jego wielokrotnych zgłoszeń woda deszczowa nadal nie spływa do studzienek — dopytywał, czy usterki przekazano wykonawcy — oraz o etap dokumentacji dla przebudowy dróg w rejonie Borku, Przedkowic i Garbc. Uzyskał zapewnienie, że uwagi zostały przekazane, a umowy są podpisane. Obie uchwały — budżetowa i zmieniająca wieloletnią prognozę finansową — zostały przyjęte jednogłośnie.
Zapytania: bieżące utrzymanie dróg i tunel w Prusicach
W punkcie zapytań Henryk Cymerman przedstawił dwie sprawy z gminy Oborniki Śląskie: ponowione pismo mieszkańców Pęgowa o wyniesienie przejścia dla pieszych na ulicy Dworcowej — zamontowany tam wyświetlacz prędkości nie powstrzymuje kierowców, a obok znajduje się osiedle z małymi dziećmi — oraz wniosek radnych obornickich do budżetu na 2026 rok o dwukrotne zwiększenie środków na bieżące utrzymanie dróg i chodników. Argumentował, że powiat buduje nowe drogi, ale nie dba o stare, a utrzymanie infrastruktury nie może odbywać się interwencyjnie, raz do roku. Ze strony zarządu padła deklaracja zwiększenia puli na bieżące utrzymanie oraz zakupu sprzętu dla Zarządu Dróg Powiatowych — zarówno dla placówki żmigrodzkiej, jak i trzebnickiej — bo to właśnie braki sprzętowe i kadrowe są głównym problemem jednostki, wspomaganej ostatnio osobami odpracowującymi prace społeczne. Zapowiedziano też wydzielenie w przyszłym budżecie specjalnej puli na wnioski mieszkańców dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Obszernie omówiono stan przygotowań do bezkolizyjnego przejazdu kolejowego w gminie Prusice. Wyjaśniono, że decyzji środowiskowej dla tej inwestycji — ze względu na ingerencję w linię kolejową — nie może wydać gmina, lecz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, a do autora koncepcji, profesora Wysokowskiego, skierowano pisemne pytania o wątpliwości zgłoszone przez projektantów, dotyczące m.in. rozpiętości i kubatury tunelu. Starościna wykorzystała ten wątek do sprostowania informacji, która — jak podkreśliła — wybrzmiała na poprzedniej sesji z ust nieobecnego radnego Grzegorza Terebuna: wydanie decyzji środowiskowej nie leży w kompetencjach powiatu trzebnickiego i starostwo poinformowało o tym gminę Prusice pismem.
Partycypacja budżetowa, rada kobiet i rada pożytku publicznego
Marzanna Jurzysta-Ziętek zapytała starościnę o uruchomione na stronie starostwa narzędzie partycypacji — zaproszenie mieszkańców do zgłaszania wniosków do budżetu, pod którym zebrało się kilkaset komentarzy, zdominowanych przez postulaty drogowe, głównie z gmin Zawonia i Trzebnica. Chciała wiedzieć, czy aktywność mieszkańców będzie miała wpływ na kolejność realizacji dróg. Starościna zapewniła, że opinia publiczna jest dla zarządu ważna, wnioski zostaną usystematyzowane w tabelach z podziałem na gminy przez wydział promocji, a radni otrzymają wgląd w ich kształt i zostaną zaproszeni do spotkań przy budowie budżetu. Jednocześnie — z wyraźną nutą przygany — zauważyła, że zarząd martwi koncentracja wniosków wyłącznie na infrastrukturze drogowej, podczas gdy sprawy powiatu to także szpital, edukacja, DPS-y, domy dziecka i szeroko pojęte bezpieczeństwo. Na tę uwagę zareagował ad vocem Henryk Cymerman: mieszkańcy koncentrują się na chodnikach i drogach, bo tam są długoletnie zapóźnienia, a ludzie zwracają uwagę przede wszystkim na bezpieczeństwo dojścia do komunikacji czy szkoły. Podobnie Paweł Oleś zaprotestował przeciwko tezie, jakoby radni dbali tylko o drogi — przypomniał, że sam złożył do budżetu wniosek o modernizację oddziału ortopedycznego szpitala.
W tym samym bloku padły pytania o roczny program współpracy z organizacjami pozarządowymi (ma trafić do konsultacji w ciągu około dwóch tygodni, a zostać przyjęty do końca listopada), o zgodę zarządu na powołanie powiatowej rady pożytku publicznego — starościna zadeklarowała otwartość, przyznając, że tematem się dotąd nie zajęła — oraz o powiatową radę kobiet. Tu starościna poinformowała, że regulamin powołania rady jest już przygotowany, a zaproszenie na jej wiosenną inaugurację przyjęła Aleksandra Kwaśniewska. Zapowiedziała też na 4 listopada wizytę profesor Joanny Senyszyn — „dość kontrowersyjnej”, jak przyznała, ale „ciekawej osoby na wysokim poziomie” — oraz udział w spotkaniach wicemarszałek Natalii Gołąb i wojewody Anny Żabskiej, podkreślając, że w środowisku kobiet chce „łączyć, a nie dzielić”, niezależnie od poglądów. Radna zaoferowała ze swojej strony pomoc w nawiązaniu kontaktu z Europejską Radą Kobiet z Warszawy.
Bezpieczeństwo, schrony i ochrona ludności
Rozbudowany fragment obrad poświęcono ochronie ludności. Starościna zapowiedziała październikowe szkolenia dla komisji bezpieczeństwa, dyrektorów jednostek, radnych i służb, dużą konferencję inauguracyjną w Trzebnickim Ośrodku Kultury z udziałem burmistrzów i wojewody, a także chęć włączenia obszaru bezpieczeństwa do rocznego programu współpracy z NGO — tak by organizacje aplikowały nie tylko o zadania sportowe, ale też o szkolenia młodzieży. Mówiła o wojnie hybrydowej, planach wzorowania się na modelach skandynawskich i o liczebności polskiej armii, a także broniła krytykowanego w sieci wpisu starostwa o plecaku ewakuacyjnym — informowanie mieszkańców nazwała zadaniem szefa obrony powiatu, zaczepnie pozdrawiając przy tym radnego Bogusława Rubaszewskiego, który — jak stwierdziła — „ma prawo mieć inne zdanie”.
Sławomir Zarentowicz zapytał wprost, iloma miejscami schronowymi dysponuje powiat — i usłyszał, że schronów na terenie powiatu nie ma, a z wiedzy urzędu wynika, że nie mają ich również gminy. Emocje ostudził Henryk Cymerman, który — powołując się na swoje wojskowe doświadczenie — wyjaśnił różnicę między schronem a ukryciem: schronów spełniających normy wytrzymałości się już nie zbuduje, ale ukryciami są również piwnice o odpowiedniej konstrukcji, a poziom zagrożenia zależy od obecności obiektów militarnych i przemysłowych w okolicy, więc „nie możemy siać defetyzmu”. Przypomniał też, że Polska i Europa rozbrajały się od połowy lat dziewięćdziesiątych — we Wrocławiu w 1995 roku było 160 tysięcy miejsc schronowych, z których większość zaadaptowano na parkingi i lokale usługowe — a rozbudowa armii będzie się odbywać kosztem innych wydatków, w tym ochrony zdrowia. Jeden z radnych uzupełnił obraz relacją z poziomu gmin: samorządy już rok temu inwentaryzowały ze strażakami potencjalne miejsca schronienia, głównie przy szkołach, ale wciąż brakuje rozporządzenia określającego warunki techniczne takich pomieszczeń; równolegle trwa wzmacnianie cyberbezpieczeństwa instytucji — duże środki otrzymał na ten cel także trzebnicki szpital — oraz ochrony ujęć wody po próbach ich zatrucia w innych częściach kraju.
Najostrzej w tym temacie wybrzmiał głos Pawła Olesia. Radny zażądał przesłania wszystkim radnym wykazu, na co przeznaczane są środki trafiające do powiatu na ochronę ludności i obronę cywilną — przypominając, że starosta będzie musiał składać z tych zadań sprawozdania — i ironizował, że „nie czekałby na model z Finlandii”. Ponowił postulat zatrudnienia w starostwie jednej-dwóch osób odpowiadających wyłącznie za obronę cywilną i wyliczył elementarne braki: mieszkańcy nie wiedzą, jak zachować się po sygnale syren, gdzie są miejsca tymczasowego schronienia ani jak zapewnić łączność przez pierwsze 72 godziny kryzysu. Wypomniał też zarządowi historię z oznakowaniem: od dawna prosił o namalowanie linii osi jezdni na newralgicznym skrzyżowaniu koło Garbc i Korzeńska, gdzie doszło do dwóch wypadków śmiertelnych — tymczasem starostwo chwaliło się na Facebooku „piękną rolką” z malowania linii w całym powiecie, omijając właśnie to miejsce. „Nie będę już prosił. Róbcie państwo z tym, co chcecie” — skwitował, zaznaczając, że w razie wypadku pozostanie przynajmniej ślad, iż ktoś w imieniu mieszkańców interweniował. Prosił również o doświetlenie przejścia dla pieszych przy sklepie Dino w Korzeńsku i zasugerował, by zamiast kolejnych — jego zdaniem nieskutecznych — wyświetlaczy radarowych przygotować kilkuletni program doświetlania newralgicznych przejść we wszystkich gminach. Osobno upomniał się o informację zwrotną po spotkaniu zarządu z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie chodnika w Korzeńsku, o które zabiegał od dawna — chciałby wiedzieć, czy ma składać wniosek do budżetu o zabezpieczenie środków.
Ze strony zarządu odpowiedziano, że od wyświetlaczy radarowych powiat właśnie odchodzi na rzecz progów zwalniających i przejść wyniesionych, a niedawno przeprowadzona kontrola oznakowania wszystkich dróg powiatowych — powtarzana odtąd co pół roku — trafiła już z wynikami do dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych z terminem realizacji do końca marca; zarząd zapowiedział też prowadzenie własnej tabeli wniosków mieszkańców, by mieć kontrolę nad ich wykonaniem. Starościna dodała, że rządowy poradnik bezpieczeństwa trafi pocztą do każdego mieszkańca, więc powiat nie będzie dublował go własnym biuletynem — co Henryk Cymerman poparł uwagą, że społeczeństwo jest zinformatyzowane i podstawową wiedzę o sygnałach alarmowych każdy może znaleźć w internecie, a przewodniczący Trela zrównoważył przypomnieniem o starszych mieszkańcach, którzy z internetu nie korzystają.
Sprawy różne: pożegnanie Terebuna, transport i sprawy sądowe
Przewodniczący obradom Jerzy Trela poinformował oficjalnie o rezygnacji z mandatu radnego Grzegorza Terebuna, który ma objąć funkcję wiceburmistrza Prusic. Nie krył, że będzie mu brakowało jego wymian zdań ze starościną, i zauważył, że w Radzie pozostanie już tylko jeden radny z Prusic — Sławomir Zarentowicz — wobec silnej reprezentacji Żmigrodu. Paweł Oleś dodał do pożegnania złośliwą dygresję o „miłości” i „samych serduszkach” między byłym wicestarostą a starościną, zastanawiając się, czy z tego „rozwodu” starościna się przypadkiem nie cieszy.
Starościna zapowiedziała zorganizowanie — jeszcze przed złożeniem projektu budżetu na początku listopada — popołudniowego spotkania w ramach komisji, na którym radni poznają wszystkie wnioski i komentarze mieszkańców do przyszłorocznego budżetu. Zasygnalizowała też reaktywację i modyfikację powiatowego planu transportu, odpowiadającego na oczekiwania mieszkańców wykluczonych komunikacyjnie, szczególnie z gminy Zawonia — koszt rzędu miliona złotych lub więcej. Padł postulat, by plan transportowy procedować na sesji zwyczajnej, poprzedzonej komisją, z możliwością wnoszenia poprawek przez radnych. Zwrócono również uwagę, że dokumentacje projektowe wielu inwestycji drogowych we wszystkich gminach będą gotowe do końca roku i zaczną „czekać na realizację”, a zadłużony powiat — mowa była o kwocie 53 milionów złotych — będzie musiał dokonywać trudnych wyborów, które z nich wprowadzić do budżetu.
W wolnych wnioskach starościna zadeklarowała transparentność w sprawach, o których mieszkańcy dowiadują się z przestrzeni publicznej — w tym w kwestii uchylonej w całości przez sąd administracyjny uchwały Rady oraz toczącego się procesu sądowego, którego obrady zostały utajnione decyzją sędziego — zapraszając radnych, by o szczegóły pytali na komisjach, zamiast czerpać wiedzę z mediów. Zapowiedziała też uroczystość montażu — wspólnie z IPN — tablicy upamiętniającej mieszkańców powiatu walczących z komunizmem oraz konferencję z przedsiębiorcami, na której zarząd chce zachęcać firmy do „cegiełki” na rzecz szpitala.
Paweł Oleś odniósł się do wątku sądowego w tonie jednoznacznie politycznym: skoro starostwo zawiera ugody z osobami zwolnionymi, a sądy podważają podejmowane decyzje, to — jak wnioskował — zwolnienia te były związane z polityką, a nie z funkcjonowaniem urzędu. Przywołał przy tym personalia osób zwolnionych, na co zwrócono mu uwagę z prośbą o nieużywanie na sesji imion i nazwisk ze względu na ochronę danych osobowych. Radny zapytał też, który radca prawny obsługuje sesje Rady, skoro na kolejnych posiedzeniach pojawiają się różni prawnicy — starościna wyjaśniła, że obsługę sesji sprawuje mecenas Mateusz Chlebowski, a w sytuacjach losowych zastępują go inni prawnicy pracujący na potrzeby starostwa. „Prawo jest jedno, interpretacji jest wielu, więc czasem dobrze mieć dwóch prawników” — spuentował przewodniczący Trela, po czym — wobec wyczerpania porządku — zamknął XX sesję Rady Powiatu Trzebnickiego.
—
XXI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024–2029 — 31 października 2025r.
Otwarcie obrad i zmiany w porządku
Przewodnicząca Rady Anna Morawiecka otworzyła XXI sesję, stwierdzając kworum przy obecności 18 radnych. Jeszcze przed przyjęciem porządku obrad starościna Małgorzata Matusiak zgłosiła w imieniu Zarządu dwa dodatkowe punkty: wyrażenie zgody na powierzenie gminie Żmigród oraz gminie Prusice zadań własnych powiatu. Rozważano również rozszerzenie porządku o uzupełnienie składu komisji, jednak wobec konieczności przygotowania zmiany pierwotnej uchwały o składzie komisji uzgodniono, że sprawa ta trafi na następną sesję. Rozszerzony porządek obrad został przyjęty bez sprzeciwu.
Damian Sułkowski wraca do rady
Kluczowym punktem otwierającym sesję było ślubowanie radnego Damiana Sułkowskiego. W związku z wygaśnięciem mandatu Grzegorza Terebuna — który objął funkcję wiceburmistrza Prusic — komisarz wyborczy we Wrocławiu postanowieniem z 21 października 2025 roku obsadził wakujący mandat w okręgu nr 4. Objął go Damian Sułkowski, który w wyborach uzyskał kolejną najwyższą liczbę głosów. Po złożeniu ślubowania gratulacje w imieniu Zarządu złożyła starościna Małgorzata Matusiak, przypominając, że nie jest to pierwsza kadencja radnego Sułkowskiego i wyrażając nadzieję na kontynuację konstruktywnej współpracy. Nowy radny okazał się w dalszej części obrad jednym z najaktywniejszych uczestników dyskusji.
Spór o budżet 2026: „takie jest prawo i przywilej zarządu”
Informacja starościny o pracach Zarządu w okresie międzysesyjnym przerodziła się w pierwszą poważną konfrontację dnia. Robert Adach (KO) dopytywał o losy swoich wniosków budżetowych na 2026 rok, w szczególności o zabezpieczenie 150 tysięcy złotych na przygotowanie dokumentacji wstępnej dla północnej obwodnicy Trzebnicy — inwestycji, którą określił jako strategiczną dla odciążenia zapchanego ruchem tranzytowym miasta.
Wicestarosta Janusz Szydłowski poinformował, że do budżetu wpłynęło ponad 300 wniosków, i uprzedził, że inwestycji w 2026 roku może być niewiele — środki zewnętrzne kierowane są obecnie przede wszystkim na obronność i bezpieczeństwo. Starościna Matusiak zaprosiła wszystkich radnych na spotkanie 6 listopada, podczas którego Zarząd przedstawi projekt i założenia budżetu, wraz z analizą sytuacji finansowej powiatu przygotowaną przez skarbnik. Zaznaczyła przy tym, że poziom zadłużenia wynosi obecnie ponad 50 milionów złotych, a decyzja o ewentualnej emisji obligacji wymaga rozwagi.
Adach uznał tę propozycję za nieuczciwą wobec radnych: skoro projekt budżetu musi trafić do Regionalnej Izby Obrachunkowej do 14 listopada, spotkanie kilka dni przed tym terminem niczego realnie nie zmieni, a Zarząd — jak twierdził — musi już dziś dysponować gotowym dokumentem. Starościna odpowiedziała spokojnie, że przygotowanie projektu budżetu to ustawowe prawo i przywilej Zarządu, przypomniała też, że rok wcześniej ten sam radny miał pretensje o brak takiego spotkania. Odwołała się również do własnego doświadczenia Adacha jako dwukadencyjnego starosty, wskazując, że budżet „nie jest z gumy”, a wiele zadań pojawia się w trakcie roku budżetowego — czego dowodem tegoroczne inwestycje, które z zapowiadanych 30 milionów urosły do ponad 50 milionów złotych.
W sprawie samej obwodnicy starościna zapewniła, że Zarząd podjął już działania: jest po rozmowie z burmistrzem Trzebnicy Markiem Długozimą, który zaproponował spotkanie z udziałem wiceprzewodniczącego sejmiku Marka Łapińskiego i władz województwa. Podkreśliła, że przy inwestycji szacowanej na ponad 100 milionów złotych bez środków samorządu województwa powiat nie ma szans jej udźwignąć. Wicestarosta Szydłowski dodał, że firma Tarczyński deklaruje dofinansowanie kolejnego odcinka drogi i oczekuje na powstającą dokumentację.
Merytoryczny kontrapunkt wobec propozycji Adacha przedstawił członek Zarządu Daniel Buczak. Wskazał, że wpisanie do budżetu powiatu środków na koncepcję obwodnicy mogłoby stanowić naruszenie dyscypliny finansów publicznych, ponieważ planowany przebieg nie styka się z żadną drogą powiatową — droga 340 jest wojewódzka, a ulica Milicka to droga krajowa nr 15. Właściwą kolejnością byłoby więc rozpoczęcie rozmów z urzędem marszałkowskim, który mógłby wziąć na siebie sporządzenie koncepcji. Adach ripostował ostro, że taka argumentacja „topi projekt”, a planowane rondo połączyłoby drogi powiatowe w kierunku Świątnik i Szczytkowic; pozwolił sobie przy tym na uszczypliwość pod adresem gminy Prusice, której zarzucił wybudowanie osiedla na kilka tysięcy mieszkańców bez infrastruktury drogowej.
W dyskusji o terminie spotkania budżetowego Katarzyna Jarczewska zwróciła uwagę na kolizję z zaplanowanym na ten sam dzień spotkaniem w Bagnie w sprawie chodnika — ostatecznie ustalono, że radni spotkają się 6 listopada o godzinie 9:00 rano. Jadwiga Głodowska dopytywała, czy wnioski burmistrza i radnych z gminy Oborniki Śląskie zostały ujęte w projekcie; usłyszała, że prace nad załącznikiem inwestycyjnym jeszcze się nie zakończyły. Paweł Oleś poskarżył się natomiast na wielominutowe oczekiwanie na udzielenie głosu i ocenił, że jego wnioski składane od wielu sesji są realizowane z dużym opóźnieniem albo wcale, a obawy opozycji sprowadzają się do tego, że budżet trafi do RIO bez jej poprawek.
Przy okazji sprawozdania starościna przedstawiła obszerną listę pozyskanych ostatnio środków: milion złotych na infrastrukturę sportową przy liceum ogólnokształcącym i Powiatowym Zespole Szkół nr 2 w Trzebnicy, kolejne 500 tysięcy na modernizację infrastruktury sportowej, około 5 milionów na modernizację energetyczną budynków Zarządu Dróg Powiatowych i PZS nr 2, a także złożone wnioski na przebudowę dróg Skarszyn–Boleścin i w kierunku Czachowa. Adach kontrargumentował danymi z zestawienia RIO: powiat trzebnicki pozyskał w ubiegłym roku 31 milionów złotych dotacji — najmniej ze wszystkich powiatów na Dolnym Śląsku, mniej nawet niż najmniejszy w Polsce powiat milicki. Starościna nie zgodziła się z tą oceną, a Daniel Buczak wyjaśniał, że mniejsza pula dofinansowań wynika z przejściowego etapu: powiat koncentruje się obecnie na przygotowywaniu projektów, których w ostatnich dwóch budżetach jest znacząco więcej niż wcześniej.
W bloku informacyjnym padły też pytania o Powiatowy Zespół Szkół im. Jana Pawła II w Żmigrodzie. Starościna zapowiedziała, że priorytetem przyszłorocznych środków na termomodernizację będzie remont dachu szkoły, mówiła o planach remontu fragmentu szkoły specjalnej w Żmigrodzie, modernizacji filii powiatowego urzędu pracy oraz o trwających rozmowach z burmistrzem Żmigrodu w sprawie warunków lokalowych. Informację przewodniczącej rady przedstawił w zastępstwie wiceprzewodniczący Jerzy Trela, przypominając o nowej siedzibie biura rady i czwartkowych dyżurach radnych.
Podwyżka dla starościny: 13 głosów za, opozycja się wstrzymuje
Najbardziej emocjonalna debata sesji dotyczyła uchwały w sprawie ustalenia wynagrodzenia starosty. Robert Adach, zapowiadając w imieniu klubu KO wstrzymanie się od głosu, zakwestionował przede wszystkim mechanizm wyrównania wynagrodzenia wstecz, od lipca 2025 roku — jego zdaniem tworzy to niebezpieczny precedens, znany już z czasów starosty Wysockiego. Zastrzegł, że nie kwestionuje samej wysokości uposażenia szefa jednostki, ale ubiegły rok — z najniższym w województwie poziomem pozyskanych dotacji — ocenia jako słaby.
W obronie podwyżki wystąpił jeden z radnych koalicji, wytykając opozycji, że obecny rząd — wbrew wcześniejszym obietnicom — nie przekazuje samorządom środków: „pieniędzy nie ma i nie będzie”. Wicestarosta Janusz Szydłowski argumentował, że starostowanie to praca całodobowa, także w weekendy, a starościna często jeździ własnym samochodem bez pobierania delegacji, bo z dwóch aut służbowych jedno nadaje się praktycznie do kasacji. Agnieszka Brząkała oceniła proponowane wynagrodzenie jako adekwatne do osobistego zaangażowania starościny w sprawy powiatu, a Rafał Zagórski stwierdził wprost, że przy podwyżce rzędu tysiąca złotych brutto głosowanie przeciw byłoby wstydem — każdy chce dostawać podwyżki, a starostowie są w tej niekomfortowej sytuacji, że o ich uposażeniu musi debatować cała rada.
Po stronie wahających się wypowiedział się Paweł Oleś, który zadeklarował, że nie jest ani za, ani przeciw. Wskazywał na niedawne dyskusje o niewystarczającym budżecie i konieczności emisji obligacji — jego zdaniem z powodów moralnych sam nie przystąpiłby w takim momencie do realizacji tego punktu — i poprosił starościnę, by go przekonała, tak jak pracownik uzasadnia prośbę o podwyżkę przed szefem. Odpowiadając na argument o dyspozycyjności, zauważył, że starostowanie to służba, i polemizował z tezą o samochodach: „jak dbacie, tak macie”. Zagórskiemu wytknął z kolei, że dla zwykłych mieszkańców tysiąc złotych przy obecnej inflacji to duże pieniądze.
Starościna Matusiak odpowiedziała, że nie będzie nikogo przekonywać ani „udowadniać, że nie jest wielbłądem”. Przyznała, że w poprzedniej kadencji głosowała za odebraniem pensji staroście Waldemarowi Wysockiemu i z dzisiejszej perspektywy ma uwagi także do własnego ówczesnego zachowania. Podkreśliła, że dba o uposażenia współpracowników, nauczycieli i dyrektorów szkół, a ocena pracy zastępców to jej przywilej jako szefa jednostki. Odnosząc się do wątku samochodów, stwierdziła, że nie pozwoliłaby dziś na użyczenie auta służbowego do celów prywatnych swojemu zastępcy z poprzedniej kadencji, który — jak mówiła — nie dbał o powierzony majątek.
Ta wypowiedź wywołała gwałtowną reakcję Adacha, który zarzucił koalicji niszczenie ludzi „szpileczkami”: przypomniał, że w samochodzie ówczesnego wicestarosty montowane były podsłuchy przez pracowników starostwa i toczy się w tej sprawie postępowanie karne, a Zarząd zamiast odnieść się do tej kwestii, mówi o brudnym aucie. Przewodnicząca Morawiecka przywołała zasadę domniemania niewinności — dopóki nie zapadł wyrok, nie można mówić o popełnieniu przestępstwa — i wobec dalszej wymiany zdań odebrała radnemu głos w tym punkcie obrad. Damian Sułkowski zwrócił z kolei uwagę Adachowi, że za wyniki powiatu odpowiada pięcioosobowy Zarząd i aparat urzędniczy, a nie wyłącznie starościna, oraz przypomniał — biorąc w obronę obecne kierownictwo — że starosta i wicestarosta stoją na czele zarządzania kryzysowego, więc korzystanie ze służbowego auta w drodze do domu jest naturalne.
Uchwała została podjęta: za głosowało 13 radnych, nikt nie był przeciw, 7 osób wstrzymało się od głosu.
Zimowe utrzymanie dróg powierzone gminom
Wprowadzone na początku sesji uchwały o powierzeniu gminom Żmigród i Prusice zadań własnych powiatu dotyczyły zimowego utrzymania dróg. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych wyjaśnił, że dla pozostałych gmin ogłoszono postępowania przetargowe i powiat kompletuje zespół wykonawców przed pierwszym uderzeniem zimy, spodziewanym na przełomie listopada i grudnia. Paweł Oleś dopytywał, czy porozumienia przewidują sprzątanie dróg po sezonie zimowym — wskazał, że wysypywany piasek zalega później miesiącami, czego przykładem ulica Kościuszki w Żmigrodzie. Dyrektor przyznał, że takiej pozycji w porozumieniach nie ma, a pozimowe sprzątanie zlecane jest odrębnie; zapowiedział, że wobec przybywającej infrastruktury chodnikowej i rowerowej wskazane będą większe środki na ten cel. Katarzyna Jarczewska, jako sołtys Bagna, pochwaliła tegorocznego wykonawcę na terenie gminy Oborniki Śląskie i upewniła się, że na nadchodzący sezon wpłynęły oferty na wszystkie zadania. Obie uchwały przyjęto bez głosów sprzeciwu.
Zmiany w budżecie: chodniki w Borzęcinie i Zakrzewie oraz tunel w Skokowej
Przy uchwale o zmianie budżetu na 2025 rok skarbnik przedstawiła autopoprawkę obejmującą m.in. korektę klasyfikacji zadania „Strzelnica w powiecie”, środki z Ministerstwa Obrony Narodowej na umundurowanie klasy wojskowej w PZS w Obornikach Śląskich, przesunięcia przy przebudowie drogi powiatowej w kierunku Czachowa oraz zwiększenie wydatków Zarządu Dróg Powiatowych w związku z nieplanowanymi odprawami emerytalnymi.
Damian Sułkowski, zaznaczając, że uczestniczy w obradach po raz pierwszy, upomniał się o zdejmowane z tegorocznego wykonania zadania chodnikowe realizowane wspólnie z gminami: budowę chodnika w Borzęcinie (wspólnie z gminą Żmigród) oraz analogiczną inwestycję w Zakrzewie z gminą Prusice. Zbulwersowała go usłyszana wcześniej informacja, jakoby gmina Prusice odmówiła współfinansowania z braku środków — po telefonie do burmistrza usłyszał inną wersję i poprosił o pisemne wyjaśnienie powodów zmian. Starościna poinformowała, że jeszcze tego dnia zostanie ogłoszony przetarg na przebudowę drogi i budowę chodnika, a Agnieszka Brząkała sprostowała: to na wniosek burmistrza Prusic przetarg zostanie powtórzony w przyszłym roku, w nadziei na niższe ceny, a nie z powodu braku środków gminy.
Sułkowski zapytał również o dokumentację środowiskową dla tunelu pod przejazdem kolejowym w Skokowej — inwestycji finansowanej po połowie z gminą Prusice — wskazując, że w gminie Żmigród problem przejazdów jest równie dotkliwy i chciałby traktować prusicką ścieżkę jako wzór do naśladowania. Starościna wyjaśniła, że wniosek powiatu znajduje się na liście rezerwowej PLK, kolejny nabór planowany jest w lutym, a dyrektor Paulina Grodzka prowadzi bieżące rozmowy z koleją; rozważana jest też opinia biegłego z zakresu kolejnictwa. Szczegóły techniczne przedstawił Sławomir Zarentowicz: opracowana koncepcja jest dokumentem wstępnym na potrzeby wniosku, kolejnym krokiem będzie karta informacyjna przedsięwzięcia poprzedzająca decyzję środowiskową, a w przyszłym tygodniu zaplanowano spotkanie z autorem koncepcji w celu uszczegółowienia danych. Powiat wystąpił też do kolei z pytaniem, czy w ramach planowanej rozbudowy linii o trzeci i czwarty tor spółka nie zrealizuje bezpiecznych przejść własnym kosztem — na taką możliwość wskazywały wcześniejsze rozmowy z burmistrzem Żmigrodu.
Robert Adach zaapelował, by przy inwestycjach strategicznych zapraszać na posiedzenia Zarządu wszystkich interesariuszy, z gminą Prusice na czele, sugerując, że obecny tryb sprawia wrażenie, jakby Zarząd chciał, by inwestycję „uwalił” ktoś inny. Sułkowski odparł, że sam po prostu wprosił się na posiedzenie Zarządu, by poznać stan sprawy, otrzymał komplet dokumentów przygotowanych przez Agnieszkę Brząkałę i przekazał informacje burmistrzowi — a taka droga stoi otworem przed każdym radnym. Brząkała dodała, że spotkanie z władzami Prusic już się odbyło, z udziałem wicestarosty, dyrektorów Zarządu Dróg i mecenasa, i nikt niczego nie ukrywa.
Do sporu o północną obwodnicę Trzebnicy wrócił Daniel Buczak, tym razem z argumentacją planistyczną: proponowany przez Adacha najkrótszy przebieg za Kocią Górą był konsultowany z wojewódzkim konserwatorem zabytków przy pracach nad studium uwarunkowań i konserwator się na niego nie zgodzi — obwodnica zaplanowana jest w dokumentach znacznie dalej, a przy planie ogólnym stanowisko konserwatora się nie zmieni. Adach przekonywał, że istnieją rozwiązania techniczne chroniące krajobraz, a teren za Kocią Górą to zwykłe pole orne. Katarzyna Jarczewska zaapelowała, by radni przygotowali wspólną gradację inwestycji przed spotkaniem 6 listopada, zamiast przekrzykiwać się na sesji — przypomniała, że według jednogłośnej opinii ze spotkania komisji w szpitalu najważniejszym zadaniem powiatu powinna być modernizacja oddziału chirurgii, warta nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Henryk Cymerman upomniał się o zrównoważony rozwój i interesy gminy Oborniki Śląskie, która nie ma przedstawiciela w Zarządzie, a wnosi wiele do budżetu powiatu. Starościna ostrzegła natomiast, że tunel w Skokowej — choć bez wątpienia niezbędny — nie może stać się kością niezgody, bo będzie realizowany kosztem innych inwestycji. Gdy dyskusja zaczęła krążyć po raz kolejny wokół tych samych argumentów, wiceprzewodnicząca Bogumiła Lewandowska złożyła wniosek formalny o jej zamknięcie, który rada przegłosowała. Uchwałę budżetową wraz z autopoprawką przyjęto 19 głosami; zmianę wieloletniej prognozy finansowej — przy jednym głosie wstrzymującym.
Cztery skargi uznane za bezzasadne — spór o sytuację w liceum
Po przerwie rada rozpatrzyła cztery skargi, we wszystkich przypadkach podzielając rekomendację komisji skarg, wniosków i petycji o ich bezzasadności.
Skarga na bezczynność starosty dotyczyła zgłoszenia o uszkodzeniu współwłasnościowego budynku — komisja ustaliła na podstawie wcześniejszych zdjęć, że uszkodzenia istniały już przed wskazywanym okresem, a skarżący nie formułował w pismach pytań wymagających odpowiedzi.
Znacznie więcej emocji wywołały dwie skargi na dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. II Armii Wojska Polskiego w Trzebnicy, w tym skarga zwolnionej po ponad siedmiu latach pracy nauczycielki, zarzucającej dyrekcji m.in. brak wyczerpujących wyjaśnień, blokowanie inicjatyw i zaniżanie oceny. Damian Sułkowski — sam nauczyciel z 21-letnim stażem — wnioskował o odroczenie rozstrzygnięcia i ponowne pochylenie się nad sprawą na wspólnej komisji, argumentując, że spory między dyrekcją a nauczycielami są wyjątkowo delikatne i rzutują na całe środowisko szkolne, łącznie z uczniami i rodzicami. Obsługujący obrady radca prawny wskazał jednak na trzydziestodniowy termin rozpoznania skargi, którego nie sposób już dotrzymać przy odroczeniu. Marzanna Jurzysta-Ziętek, sama będąca nauczycielem i dyrektorem, relacjonowała prace komisji: zadawała pani dyrektor szczegółowe pytania o regulaminy i punktację oceny pracy, ustaliła też, że skarżący nie próbowali wcześniej rozwiązać problemów bezpośrednio z dyrekcją, a jedną z przyczyn redukcji było zmniejszenie liczby oddziałów.
Robert Adach zapowiedział wstrzymanie się od głosu, ale zwrócił uwagę, że to kolejna skarga z tej samej szkoły w tej kadencji i „coś się w niej dzieje” w wymiarze relacji międzyludzkich — powołał się na rozmowy ze znajomymi skarżącymi i na emocjonalny związek mieszkańców Trzebnicy z placówką, która niedawno obchodziła 80-lecie. Wypomniał przy okazji, że radni nie otrzymali indywidualnych zaproszeń na jubileusz; starościna odpowiedziała, że zaproszenie miało charakter otwarty dla wszystkich roczników, a sala i tak była niewystarczająca. Przewodniczący komisji skarg przypomniał, że zarządzanie kadrami należy do kompetencji dyrektora szkoły, który działa według ogłoszonego regulaminu — na co Adach odparł, że szkoła „to nie jest fabryka” ani Amazon, a skargi dotyczą stylu sprawowania władzy wobec ludzi kształtujących dzieci. Daniel Buczak zaproponował praktyczne rozwiązanie: przy kolejnych skargach komisja powinna informować wszystkich radnych o terminie posiedzenia, by każdy zainteresowany mógł przyjść i wyrobić sobie zdanie. Jerzy Trela, sam były dyrektor szkoły, wziął w obronę dyrektorów, którzy odpowiadają za całość pracy placówki i muszą podejmować niepopularne decyzje kadrowe w oparciu o wyniki — i podtrzymał swój wcześniejszy postulat zwołania komisji poświęconej problemom całej powiatowej oświaty, nie jednej szkole. Pierwszą ze skarg oddalono przy 12 głosach za i 7 wstrzymujących się, drugą — przy 12 za i 6 wstrzymujących się. Przy drugiej Sułkowski wytknął, że skarga złożona 25 czerwca czekała na rozpatrzenie cztery miesiące; radca prawny zaapelował o dochowywanie trzydziestodniowego terminu, a Marzanna Jurzysta-Ziętek wyjaśniła, że komisji nie udało się zebrać w okresie wakacyjnym.
Ostatnia skarga dotyczyła dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych — zarzutów ogólnikowych odpowiedzi, braku działań naprawczych przy drodze dla rowerów i utrudnionego kontaktu. Przewodniczący komisji relacjonował, że wszystkie niedociągnięcia usunięto szybko, a kontakt zapewniono mailowo i telefonicznie. Henryk Cymerman wykorzystał punkt do apelu o co najmniej podwojenie środków na bieżące utrzymanie dróg w przyszłorocznym budżecie — zgodnie z wnioskiem gminy Oborniki Śląskie. Robert Adach poszedł dalej, oceniając, że to w istocie skarga na Zarząd i radę powiatu, które zabezpieczają zbyt mało pieniędzy: tegoroczne koszenie poboczy było jego zdaniem najgorsze w historii powiatu. Jeden z radnych koalicji ripostował, że przy setkach znaków na drogach powiatowych nie sposób oczekiwać natychmiastowej reakcji na każdy przekrzywiony znak, a pracownicy Zarządu Dróg pracują rzetelnie w granicach swoich możliwości. Skargę oddalono 15 głosami, przy 2 wstrzymujących się.
Zapytania radnych: dom dziecka, Korzeńsko i ulica Kościuszki
W zapytaniach radny Sławomir Błażewski upomniał się o obiecane na koniec miesiąca usunięcie usterek powykonawczych zgłoszonych na komisji rewizyjnej, m.in. w Korzeńsku i Laskowej, oraz zapytał o postęp remontu domu dziecka. Wicestarosta Szydłowski zapewnił, że wykonawca — mający umowę do czerwca — jest już na budowie z licznym zespołem i deklaruje zakończenie głównych prac do końca roku, tak by dzieci mogły przeprowadzić się do wyremontowanego obiektu przy ulicy Parkowej do końca kwietnia. Radny pozostał sceptyczny, powołując się na wizję lokalną i zdjęcia, oraz zapowiedział kolejną wizytę komisji w grudniu. Sławomira Misiura-Hermann poinformowała o finalizowanym odbiorze ścieżki Psary–Krzyżanowice — do dokończenia zostało oznakowanie poziome — i zaprosiła radnych do jej obejrzenia.
Damian Sułkowski przedstawił litanię zaniedbań na ulicy Kościuszki w Żmigrodzie: brakujące metry kostki w chodniku, zachwaszczoną jezdnię, brak oznakowania poziomego oraz — jak to ujął — symbol braku dbałości, czyli znak informujący o wyjeździe ze straży pożarnej przymocowany od lat opaską zaciskową do słupa. Zapowiedział też pisemny wniosek o wyniesione przejście dla pieszych. Wicedyrektor Zarządu Dróg wyjaśnił ograniczenia formalne — próg zwalniający wymaga zachowania 25 metrów od konstrukcji nośnych, w tym budynków, co na Kościuszki jest praktycznie niewykonalne na całej długości — zapewnił o wymianie mocowania znaku i o zaplanowanym na przyszły tydzień kolejnym sprzątaniu ulicy.
Zakończenie: minuta ciszy przed dniem Wszystkich Świętych
W wolnych wnioskach przewodnicząca poinformowała, że w grudniu zostaną zarządzone wybory do młodzieżowej rady powiatu. Na zakończenie obrad — w przeddzień Wszystkich Świętych, na wniosek zgłoszony wcześniej podczas dyskusji — rada uczciła minutą ciszy pamięć zmarłych osób związanych z powiatową wspólnotą samorządową, wśród nich Józefa Wnęka, Tadeusza Iwaszuka, Łukasza Szymczaka, Stanisława Antolaka, Łukasza Budasa i Marka Rajtera. Po wyczerpaniu porządku obrad przewodnicząca Anna Morawiecka zamknęła XXI sesję Rady Powiatu Trzebnickiego.
—
XXII sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024–2029 — 28 listopada 2025r.
Sesję otworzyła przewodnicząca Rady Anna Morawiecka, stwierdzając obecność 18 radnych i prawomocność obrad. Posiedzenie od pierwszych minut zdominował spór proceduralny wokół niezwołanej sesji nadzwyczajnej, a w dalszej części — ślubowanie nowego radnego, dyskusja o wyroku sądu administracyjnego w sprawie odwołanej dyrektor szkoły w Żmigrodzie oraz seria pytań o zakupy z funduszu ochrony ludności, z nową koparką na czele.
Spór o niezwołaną sesję nadzwyczajną
Jeszcze przed przyjęciem porządku obrad starościna Małgorzata Matusiak wniosła o rozszerzenie go o dwie uchwały: w sprawie zmiany składu rady społecznej szpitala św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy oraz zmiany składu osobowego stałej komisji Rady. Z porządku zdjęto natomiast — na wniosek strony zarządowej — projekt powiatowego programu profilaktycznego dotyczącego metod wychowawczych w rodzinach zagrożonych przemocą domową, z uzasadnieniem, że program wymaga jeszcze uzupełnienia o sposób realizacji.
To właśnie dwie dodane uchwały stały się zarzewiem konfliktu. Robert Adach (KO) przypomniał, że klub opozycji złożył wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej z tymi samymi punktami, a przewodnicząca Morawiecka sesji nie zwołała, informując pismem, że tematy będą procedowane na sesji zwyczajnej. Adach argumentował, że grupa radnych jest takim samym podmiotem uprawnionym do żądania sesji jak zarząd powiatu, a termin ustawowy siedmiu dni nie podlega interpretacji. Przypomniał, że to już drugie takie zdarzenie w tej kadencji — za pierwszym razem wojewoda pouczyła przewodniczącą, że doszło do naruszenia prawa. Jak mówił, klub Platformy liczy ośmiu radnych i należy mu się „elementarny szacunek”, a tego typu praktyki budują wizerunek rady jako instytucji nieprofesjonalnej.
Przewodnicząca Morawiecka odpowiadała, że kierowała się szacunkiem dla czasu radnych — w tym samym tygodniu odbyłyby się dwie sesje dotyczące tej samej sprawy — i że wnioskodawcy byli o wszystkim informowani przez sekretarza powiatu. Obsługujący obrady radca prawny przyznał, że czytany literalnie przepis nakazywałby zwołanie sesji w środę i wyjątków nie przewiduje, ale nie przewiduje też sankcji, a przy dwudniowej różnicy trudno mówić o czymś więcej niż nieprawidłowości o znikomej wadze. Adach skwitował, że „można łamać prawo, jak się nie pójdzie za to do więzienia”, a Paweł Oleś (KO) wypomniał przewodniczącej deklaracje o staniu na straży prawa składane przy obejmowaniu funkcji. Wicestarosta Janusz Szydłowski przekonywał, że nic wielkiego się nie stało, skoro wszystkie punkty z wniosku opozycji i tak znalazły się w porządku dzisiejszych obrad.
Nowy w radzie Damian Sułkowski (KO) dodał argument praktyczny: od miesiąca jest radnym, prosił o pilne powołanie go do komisji i wciąż nie może normalnie pracować, a jego poprzednik zasiadał w komisji rewizyjnej, do której opozycja nadal nie ma przedstawiciela. Spór zamknęła sama przewodnicząca, przepraszając radnych i obiecując, że następnym razem sesję nadzwyczajną po prostu zwoła, niezależnie od okoliczności. Rozszerzony porządek obrad przyjęto.
Ślubowanie Roberta Borczyka
W związku z wygaśnięciem mandatu Adama Gubernata, na mocy postanowienia komisarza wyborczego we Wrocławiu z 14 listopada, mandat w okręgu nr 1 objął Robert Borczyk, który złożył uroczyste ślubowanie. Nowy radny bardzo szybko włączył się w obrady — jeszcze tego samego dnia zadawał szczegółowe pytania budżetowe, co z uznaniem odnotował prowadzący część obrad wiceprzewodniczący, stawiając go za wzór przygotowania.
Informacja starościny: drogi, wyrok w sprawie dyrektor Lech i wykaz inwestycji
Przy protokole z poprzedniej sesji Damian Sułkowski zgłosił zastrzeżenia — zabrakło w nim słów jego zaprzysiężenia i całych spraw różnych — ale poprawek nie wniósł, zapowiadając, że następnym razem zwróci się o korektę wcześniej. Protokół przyjęto.
Sprawozdanie starościny Małgorzaty Matusiak z prac zarządu wywołało długą serię pytań. Sułkowski wytknął, że uchwały o zmianach w komisjach i radzie społecznej szpitala zarząd opiniował dopiero 26 listopada, podczas gdy wniosek opozycji o sesję nadzwyczajną wpłynął 17 listopada — „jakbyście przygotowali tę uchwałę, to chyba jednak myśmy byli pierwsi”.
Paweł Oleś pytał o przebudowę drogi powiatowej z Pęgowa do skrzyżowania z drogą nr 1361D i powody zwiększenia środków. Wicestarosta Szydłowski wyjaśniał, że na prośby mieszkańców wymieniono pobocze z kruszywa na asfaltowe, a samo skrzyżowanie przeprojektowano z niebezpiecznego układu w literę T. Jadwiga Głodowska (KO) skonfrontowała ten obraz ze zdjęciami od mieszkańców Lubnowa: ustalenia w terenie były inne, dolano zaledwie około 20 centymetrów asfaltu, pojawiły się koleiny, a mieszkańcy zapowiadają, że drogi w takim stanie nie odbiorą. Wicestarosta bronił inwestycji, przekonując, że skrzyżowanie jest teraz bezpieczne, a uwagi zostaną domknięte przy odbiorze.
Najpoważniejszy politycznie wątek otworzył Robert Adach, pytając o nieobecny w sprawozdaniu wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego uchylający uchwałę zarządu o odwołaniu Katarzyny Lech z funkcji dyrektora szkoły w Żmigrodzie. Adach przekonywał, że była ona jednym z lepszych dyrektorów w powiecie, straciła stanowisko w wyniku jednego incydentu o wątpliwej winie, a decyzja miała jego zdaniem charakter polityczny — kandydowała bowiem z listy Koalicji Obywatelskiej. Radca prawny sprostował, że wyrok jest nieprawomocny, uzasadnienie dotarło do starostwa dopiero tego dnia, a zarządowi przysługuje skarga kasacyjna do NSA; przypomniał też, że uchwała przeszła wcześniej kontrolę nadzoru wojewody bez zastrzeżeń, a spór sprowadza się do tego, czy ocena cząstkowa była pozytywna czy negatywna. Starościna dodała, że decyzje o odwołaniach zapadają kolegialnie na posiedzeniach zarządu, miały podstawy prawne, a kuratorium podtrzymało stanowisko powiatu. Na dwukrotnie ponawiane przez opozycję pytanie, czy z dzisiejszej perspektywy podjęłaby tę samą decyzję, odpowiedzi nie było — prowadzący obrady uciął dyskusję, wskazując, że zarząd zajmie stanowisko po analizie pisemnego uzasadnienia wyroku.
Wątek szkolny miał jeszcze emocjonalny ciąg dalszy: dyrektor jednej z placówek oświatowych oświadczyła, że czuje się atakowana uogólnieniami o „sypiących się skargach” na dyrektorów, a członkini zarządu Agnieszka Brząkała zażądała od Adacha sprostowania, bo na większość dyrektorów żadnych skarg nie ma. Adach doprecyzował, że skargi dotyczą jednej ze szkół i że sam niemal zawsze głosował za ich odrzucaniem — chodziło mu o kontrast z przypadkiem dyrektor Lech, wobec której „jedno zdarzenie” skończyło się utratą pracy. W imieniu klubu KO ton łagodził później Henryk Cymerman, przepraszając za niezręczne sformułowania i zapewniając, że intencją opozycji jest troska o oświatę, nie atak na dyrektorów.
Robert Borczyk pytał o przygotowanie akcji zimowej — dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych opisał system umów i zleceń oraz tłumaczył poślizg z poniedziałkowego ataku zimy fizyczną niemożnością obsypania 50-kilometrowych zadań w godzinę. Adach z kolei wskazał rozbieżność między wykazem inwestycji przedstawionym radnym na roboczym spotkaniu a obecnym — zniknęła m.in. droga na Kopaszyn — i dopytywał, kiedy zarząd formalnie zatwierdzał oba dokumenty. Starościna odpowiedziała, że spotkanie miało charakter nieformalny i było dobrą wolą zarządu, a projekt budżetu zarząd zatwierdził 15 listopada, przekazując go do RIO i radnym.
Budżet: koparka, agregat i bezpieczeństwo
Zmiany w budżecie na 2025 rok przyjęto ostatecznie jednogłośnie, ale poprzedziła je najdłuższa dyskusja dnia. Borczyk poprosił o rozliczenie tegorocznych inwestycji — dyrektor ZDP wyliczał odebrane chodniki w Czeszowie i Rzędziszowicach, projektowane zadania w Zawoni, Czachowie i na trasie Głuchów Dolny–Skotniki oraz przetargi planowane na najbliższe tygodnie. Sławomir Zarentowicz dopytywał o „sławetny przejazd w Skokowej” — starościna potwierdziła, że powiat jest na liście rezerwowej i w lutym ponownie złoży zmodyfikowany wniosek. Katarzyna Jarczewska (KO) pytała o wstrzymaną budowę chodnika w Wielkiej Lipie, gdzie w ciągu chodnika stoi drzewo, a gmina Oborniki Śląskie „bardzo skrupulatnie” proceduje zgodę na wycinkę, łącznie z wizją lokalną w terenie.
Najwięcej uwagi skupiła jednak zakupiona za 650 tysięcy złotych koparka, sfinansowana ze środków obrony cywilnej przekazanych przez wojewodę. Jadwiga Głodowska pytała wprost, do czego powiat — nieprowadzący robót odpłatnych — będzie jej używał i czy sprzęt nie będzie „stał i rdzewiał”. Starościna broniła zakupu jako pierwszego tego typu w historii powiatu i elementu przygotowań na czas zagrożeń, wskazując, że w budżecie obrony cywilnej jest ponad 2 miliony złotych. Robert Borczyk — zauważywszy przy okazji, że nie może obejrzeć koparki na Facebooku, bo profil starosty ma dla niego zablokowany — zaproponował zakup dużych mobilnych agregatów prądotwórczych, przypominając, że przez dobę znaczna część powiatu była pozbawiona prądu. Okazało się, że agregat mobilny jest już ujęty w planie zakupów.
Paweł Oleś przez kilka rund dopytywał o stan realizacji zamówień z funduszu — czy przetargi są otwarte, czy umowy podpisane i czy powiat zdąży rozliczyć środki do końca roku, bo niewykorzystane kwoty przepadną. Odpowiedzi zarządu były uspokajające, choć ogólne; ostatecznie odczytano informację dyrektor wydziału, że większość asortymentu jest w trakcie dostaw. Daniel Buczak i Sławomira Misiura-Hermann tłumaczyli, że samorządy nie mogły ruszyć z zakupami przed otrzymaniem umów od wojewody i wykazu dopuszczonych pozycji, a Oleś ripostował, że część samorządów podjęła ryzyko wcześniejszego „zabukowania” sprzętu i dziś nie ma problemu. Sławomir Błażewski pytał o osprzęt do koparki — w zestawie są trzy łyżki, a gwarancja obejmuje trzy lata lub 3000 motogodzin.
Bez dyskusji i jednogłośnie przyjęto następnie zmiany w wieloletniej prognozie finansowej na lata 2025–2040.
Pensum dyrektorów, program współpracy z NGO i opłaty za holowanie
Przy uchwale o zniżkach godzin dla kadry kierowniczej szkół Damian Sułkowski przeprowadził drobiazgową analizę paragrafu czwartego, pozwalającego cofnąć zniżkę „w każdym czasie bez potrzeby wypowiedzenia”. Przejrzał — jak mówił — około 50 podobnych uchwał i nigdzie takiego zapisu nie znalazł, ostrzegając, że może on posłużyć do dyscyplinowania niewygodnych dyrektorów. Radca prawny i strona zarządowa interpretowali przepis jako techniczne dostosowanie zniżki do zmieniającej się liczby oddziałów, a obecna na sali dyrektor placówki specjalnej oceniła nowe zasady jako korzystne dla jej wicedyrektorów. Uchwałę przyjęto przy jednym głosie przeciw.
Przy rocznym programie współpracy z organizacjami pozarządowymi Robert Borczyk wychwycił legislacyjny lapsus — zbędny rozdział o wejściu uchwały w życie po publikacji w dzienniku urzędowym, pozostałość po wersji konsultacyjnej — który usunięto autopoprawką. Paweł Oleś zaapelował, by przy podziale 400 tysięcy złotych priorytetowo traktować projekty stowarzyszeń związane z bezpieczeństwem, nawet kosztem sportu. Program przyjęto jednogłośnie, podobnie jak coroczną uchwałę o opłatach za usuwanie i przechowywanie pojazdów, przy której Sułkowski pytał o brak regulacji dla aut elektrycznych.
Skarga na bezczynność starosty: strzelnica i dawne składowisko
Rada rozpatrzyła skargę mieszkańców na bezczynność starosty w sprawie ustalenia stanu faktycznego i usunięcia dawnego składowiska odpadów na działce w Kanclerzowicach, na której działa dziś strzelnica. Obecni na sali skarżący tłumaczyli, że na dwa pisma — z 2024 roku i z marca 2025 — nie otrzymali odpowiedzi, a odpowiedź starostwa dotarła do nich dopiero we wtorek przed sesją; wskazywali też na zapisy w dokumentach sprzedażowych i archiwalnych mapach potwierdzające istnienie składowiska. Sednem sprawy jest jednak uciążliwość samej strzelnicy: mieszkańcy od blisko trzech lat zabiegają o interwencję, dwukrotnie skutecznie angażując Rzecznika Praw Obywatelskich, a badania hałasu wykonano dopiero 20 września tego roku — i wciąż nie ma raportu.
Przedstawicielka wydziału ochrony środowiska Natalia Kuźnik szczegółowo referowała podjęte czynności: analizę wojewódzkich planów gospodarki odpadami, konsultacje z RDOŚ, zapytanie do burmistrza gminy Żmigród oraz wyjaśnienie, że rejestr historycznych zanieczyszczeń prowadzi regionalny dyrektor ochrony środowiska, a właściwość w sprawach składowisk należy do marszałka lub RDOŚ, zaś magazynowania odpadów — do burmistrza. Skarżąca miała być wielokrotnie informowana telefonicznie, co radca prawny podparł przepisami dopuszczającymi ustną formę udostępniania informacji o środowisku. Henryk Cymerman zwrócił jednak uwagę, że urzędnik na pismo powinien odpowiadać pismem — choćby informując o wydłużeniu terminu — bo tylko dokument daje pewność obu stronom; komisja skarg i wniosków, jak relacjonował jej członek Rafał Zagórski, również wnioskowała do pracowników o pisemną formę odpowiedzi na przyszłość. Ostatecznie, zgodnie z rekomendacją komisji, radni uznali skargę za bezzasadną przy jednym głosie przeciw i pięciu wstrzymujących się, z zapowiedzią, że rada będzie oczekiwać przedstawienia wyników badań hałasu.
Zmiany personalne: rada społeczna szpitala i komisja budżetowa
Na wniosek wojewody rada jednogłośnie dokonała zmiany w radzie społecznej szpitala św. Jadwigi Śląskiej — miejsce Agnieszki Wersty zajęła Iwona Kurowska. Opozycja nie omieszkała przypomnieć, że przy pierwotnym obsadzaniu rady społecznej głosowała za wszystkimi kandydatami koalicji, nie doczekawszy się wzajemności. Jednogłośnie powołano też Damiana Sułkowskiego i Roberta Borczyka do komisji budżetowej. Otwarta pozostała kwestia komisji rewizyjnej: Sułkowski przypomniał, że zasiadał w niej jego poprzednik i że opozycja oczekuje przywrócenia swojego przedstawiciela, zapowiadając w razie potrzeby kolejny wniosek o sesję nadzwyczajną. Prowadzący obrady zadeklarował brak uprzedzeń i poprosił o formalny wniosek ze wskazaniem kandydata.
Zapytania i sprawy różne: obwodnica, medal i debata o wojnie
W zapytaniach Sławomir Zarentowicz pytał o decyzję środowiskową dla przejazdu w Skokowej i koszty jej uzyskania oraz o postęp remontu domu dziecka w Obornikach Śląskich — wicestarosta zapewnił, że prace w oficynie idą zgodnie z harmonogramem. Robert Adach upomniał się o zabezpieczenie w budżecie około 50 tysięcy złotych na studium wykonalności północnej obwodnicy Trzebnicy, którą promuje od dwóch lat i dla której — jak zauważył — burmistrz opublikował ostatnio zbliżony przebieg; dokument miałby być podstawą rozmów z samorządem województwa i deklarującym wsparcie radnym wojewódzkim Markiem Łapińskim. Henryk Cymerman poruszył zaległą sprawę medalu przyznanego przez administrację rządową śp. Ryszardowi Chwalińskiemu z gminy Oborniki Śląskie, który nie został wręczony za życia odznaczonego — zaapelował o uhonorowanie wdowy, na co sekretarz ma znaleźć sposób. Paweł Oleś dopytywał o zapowiadane urządzenie usprawniające pracę wydziału komunikacji — ma zostać uruchomione jeszcze w tym roku.
Sprawy różne zamieniły się w dłuższą debatę o bezpieczeństwie. Daniel Buczak zaproponował, by w przyszłorocznej puli środków ochrony ludności rozważyć zakup karetki, wzorem powiatu bolesławieckiego; starościna mówiła o planach doposażenia sali operacyjnej, pożyczce z umorzeniem na termomodernizację szpitala oraz staraniach o przejęcie tomografu z Brzegu Dolnego, gdzie nie wykonano wskaźników przebadań. Adach relacjonował rozmowę ze znanym komentatorem wojskowym o kluczowej roli łączności, Oleś przestrzegał, że przyszłe środki będą celowane raczej na schrony i miejsca tymczasowego schronienia, a Sławomira Misiura-Hermann i Daniel Buczak raz jeszcze tłumaczyli, dlaczego procedury zamówień publicznych i późne umowy z wojewodą uniemożliwiały szybsze zakupy. Obrady — prowadzone w końcówce już przy topniejącym kworum, co odnotował z przekąsem Damian Sułkowski — zamknięto po wyczerpaniu porządku.
—
XXIII sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 22 grudnia 2025r.
Otwarcie obrad i porządek sesji budżetowej
Przedświąteczna sesja budżetowa, zwołana na podstawie uchwały Rady Powiatu z 30 sierpnia 2024 r. w sprawie trybu pracy nad projektem uchwały budżetowej, była najdłuższym i najbardziej burzliwym posiedzeniem ostatnich miesięcy. Obradom przewodniczyła Anna Morawiecka, która po stwierdzeniu kworum przedstawiła rozbudowany porządek obejmujący całą procedurę budżetową: od przedstawienia projektu uchwały budżetowej na rok 2026, przez opinie Regionalnej Izby Obrachunkowej i komisji budżetu, stanowisko zarządu wraz z autopoprawkami, aż po głosowanie nad budżetem i wieloletnią prognozą finansową na lata 2026–2041. Porządek przyjęto przy jednym głosie przeciwnym i jednym wstrzymującym się; protokół z poprzedniej sesji przyjęto bez uwag.
Sprawozdanie starościny z prac zarządu
Starościna Małgorzata Matusiak przedstawiła obszerne, blisko półtoragodzinne sprawozdanie z pięciu posiedzeń zarządu w okresie międzysesyjnym. Wśród najważniejszych spraw znalazło się rozstrzygnięcie konkursu na prowadzenie punktów nieodpłatnej pomocy prawnej — zadanie w roku 2026 poprowadzi Stowarzyszenie Rozwoju Pęgowa, co starościna przedstawiła jako dobrą wiadomość wobec wcześniejszych obaw, że rząd nie utrzyma finansowania tej formy obsługi prawnej mieszkańców. Zarząd wprowadził też autopoprawki do projektu budżetu, w tym — na wniosek radnego Sławomira Zarentowicza, którego głos starościna wyraźnie doceniła — podział zadania budowy chodnika przy drodze powiatowej Prusice–Kosinowo na etapy oraz nowe zadanie dokumentacyjne dla chodnika w Brzeźnie przy byłej drodze wojewódzkiej, realizowane przy partycypacji kosztów pół na pół. W gminie Oborniki Śląskie wprowadzono dokumentację brakującego odcinka chodnika w Kuraszkowie przy skrzyżowaniu ulic Lipowej i Jesionowej, a w gminie Żmigród — budowę chodnika w Rudzie Żmigrodzkiej, gdzie dwa tegoroczne przetargi na tak zwany ryneczek zakończyły się bez ofert i zadanie przesunięto na pierwszy kwartał 2026 roku w porozumieniu z burmistrzem Żmigrodu.
Starościna poinformowała również o zamiarze pozyskania umarzalnej pożyczki na gruntowną modernizację energetyczną głównego budynku szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy, o drugim przetargu na pałacyk w Rościsławicach po tym, jak pierwszy zakończył się bez uczestników, o odstąpieniu od wyboru apteki do dyżurów nocnych, a także o trwającej planowej kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w starostwie. Zapowiedziała zwiększenie nakładów na transport publiczny w powiecie, kontynuację prac nad flagą powiatu jako dokończenie dzieła śp. Artura Kani oraz pomoc finansową dla powiatu milickiego na przywrócenie kursów autobusowych Trzebnica–Milicz.
W sprawozdaniu nie zabrakło akcentów personalnych. Starościna wyraziła niezadowolenie z absencji części radnych na konferencji „Bezpieczny Dolny Śląsk” zorganizowanej z udziałem administracji rządowej, którą — jak relacjonowała — pani wojewoda oceniła jako jedną z najlepszych w województwie. Odnotowała też, że radny Robert Borczyk złożył w tym roku około 150 wniosków o udostępnienie informacji publicznej, co skomentowała z mieszaniną uznania dla jego zaangażowania i zdziwienia, że znajduje na to czas w godzinach pracy — wątek, który powróci później jako jeden z zapalnych punktów sesji.
Spór o PCPR i wyroki sądowe
Dyskusję po sprawozdaniu otworzył Damian Sułkowski pytaniem o sytuację w dyrekcji Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie po wyroku sądu w sprawie Roberta Korytkowskiego. Starościna wyjaśniła, że pod jej nieobecność — przebywała na zwolnieniu lekarskim — wicestarosta Janusz Szydłowski wraz z mecenasem spotkał się z panem Korytkowskim, który zadeklarował gotowość do współpracy i zostanie przywrócony na stanowisko; zarząd ma na podjęcie decyzji trzy miesiące. Wicestarosta dodał, że przywrócony do pracy otrzymał skierowanie na badania lekarskie, a decyzje zapadną wspólnie z obecną dyrektor PCPR. Na pytanie, kto dziś kieruje jednostką, padła odpowiedź: pani Ewa Kowal.
Robert Borczyk rozszerzył temat o skargę kasacyjną, którą zarząd postanowił złożyć od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie odwołania pani Katarzyny Lech, pytając wprost, czy zarząd kwestionuje kolejne wyroki i jakie koszty poniesiono dotąd z tytułu tych postępowań. Starościna odparła, że sprawę prowadzi mecenas, a ona nie chce powiedzieć niczego, co mogłoby zaszkodzić którejkolwiek ze stron; przywołana do głosu dyrektor wydziału potwierdziła, że umowa z mecenasem opiewała na koszty zastępstwa rzędu kilku tysięcy złotych, a szczegóły zostaną przekazane w odpowiedzi pisemnej. Gdy Borczyk dopytywał o opieszałość w wykonaniu wyroku, starościna zapytała retorycznie, czy radny występuje jako adwokat pana Korytkowskiego, i podkreśliła, że są to sprawy pracownicze prowadzone z zachowaniem przepisów.
Najbardziej osobisty ton wniósł Paweł Oleś, który — przypominając, że jako członek poprzedniego zarządu współdecydował o odwołaniu dyrektora Korytkowskiego — oświadczył, że po prawomocnym wyroku sądu uważa tamtą decyzję za błędną i publicznie za nią przeprosił. Sułkowski z kolei nie zgodził się z kwalifikowaniem sprawy jako wyłącznie pracowniczej, wskazując, że ewentualne odszkodowania obciążą budżet powiatu, a więc podatnika. Starościna w dłuższym wystąpieniu zapewniła, że sprawy pana Korytkowskiego i pani Lech są monitorowane i prowadzone z należytą starannością, jednocześnie przypominając, że pan Korytkowski był odwoływany także w przeszłości i pozostaje osobą — jak to ujęła — kontrowersyjną nie tylko w powiecie, ale i w województwie. Zaapelowała o niewykorzystywanie sesji do tworzenia „medialnego show” i skupienie się na budżecie. Wątek zamknęła wymiana, w której Katarzyna Jarczewska zapytała o dopuszczalność wymieniania nazwisk osób prywatnych podczas transmitowanych obrad; obsługujący obrady radca prawny wyjaśnił, że sesje organów władzy są z natury publiczne, nazwiska osób pełniących funkcje publiczne mogą padać, a dane osób prywatnych podlegają anonimizacji w udostępnianych później nagraniach i protokołach.
Wymiana zdań o styl sprawozdań i relacje z pracodawcami radnych
Robert Adach zaproponował, by sprawozdania z prac zarządu przedstawiała w przyszłości Agnieszka Brząkała jako osoba o umyśle analitycznym, argumentując, że emocjonalny styl starościny prowokuje niepotrzebne dyskusje i „prywatne wycieczki” wobec radnych. Przy okazji wytknął niejasność w sprawie windy w budynku starostwa — zarząd nie zgodził się na wniosek do PFRON, a mimo to inwestycja ma być realizowana. Wicestarosta Szydłowski wyjaśnił, że oferowane dofinansowanie pokrywało jedynie ułamek kosztów wartej kilka milionów inwestycji i zarząd czeka na korzystniejsze programy, sięgające nawet dziewięćdziesięciu procent wartości zadania. Adach, występując w imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej, zaprotestował też przeciwko — jak to określił — zawoalowanemu szantażowaniu radnych ich pracodawcami, nawiązując do uwag starościny o obecności Pawła Olesia w starostwie w godzinach pracy, i zarzucił manipulację liczbą wniosków o informację publiczną przypisywanych radnemu Borczykowi. Przewodnicząca Morawiecka zamknęła dyskusję, wskazując na jej przedłużający się charakter, choć Oleś zdążył jeszcze pochwalić pracowników starostwa za sprawną realizację zakupów w ramach ochrony ludności i obrony cywilnej.
Informacja przewodniczącej rady
Anna Morawiecka poinformowała o dwóch posiedzeniach prezydium i ponowiła apel o comiesięczne dyżury radnych dla mieszkańców w starostwie. Marzanna Jurzysta-Ziętek zaproponowała, by wychodzić także do gmin, gdzie mieszkańcom łatwiej dotrzeć, a Katarzyna Jarczewska — by stworzyć imienny harmonogram dyżurów publikowany na stronie powiatu. Damian Sułkowski upomniał się o zapowiadane od początku kadencji uzupełnienie składu komisji rewizyjnej o przedstawicieli opozycji, argumentując, że dostęp do informacji w komisji ograniczyłby liczbę składanych wniosków; przewodnicząca odpowiedziała, że wniosek klubu KO zostanie rozpatrzony na sesji 30 grudnia, co uzgodniła przed obradami z oboma radnymi Robertami. Robert Adach wykorzystał punkt do uwagi, że z 307 wniosków do budżetu uwzględniono niespełna czterdzieści, w większości pochodzących od członków zarządu i koalicji, oraz przypomniał sprawę drogi Kopaszyn–Świerzów, która po komisji poświęconej inwestycjom zniknęła z projektu.
Prezentacja projektu budżetu na rok 2026
Prezentację budżetu starościna poprzedziła szerokim wystąpieniem programowym, przywołując stanowisko Związku Powiatów Polskich o niedofinansowaniu samorządów, nowym systemie dochodów opartym na dochodach mieszkańców, niedoszacowaniu potrzeb oświatowych i rosnących kosztach pracy. Zapewniła, że budżet jest optymalny i odpowiedzialny, a zarząd ma wizję równomiernego rozwoju powiatu na kolejne lata, odnotowując przy tym stanowisko rady gminy Prusice wyrażające niezadowolenie z podziału środków. W osobistej części wystąpienia mówiła o dezinformacji, hejcie i agresji słownej wymierzonej w nią i pracowników starostwa — w tym o wypowiedzi obarczającej ją odpowiedzialnością za tragedię, która dotknęła członka jej rodziny — i zaapelowała, by słowo było narzędziem dialogu, nie krzywdy. Robert Adach zasugerował zgłoszenie opisywanych gróźb odpowiednim służbom.
Skarbnik powiatu Jolanta Razik przedstawiła projekt po autopoprawkach: dochody blisko 172,3 miliona złotych, wydatki niespełna 181 milionów, deficyt pokrywany emisją obligacji, planowane zadłużenie na koniec roku 2026 przekraczające 60 milionów złotych. Największe pozycje to oświata, pomoc społeczna, transport i szeroko rozumiane bezpieczeństwo, a wśród kluczowych inwestycji znalazły się modernizacje energetyczne budynku Zarządu Dróg Powiatowych i Powiatowego Zespołu Szkół nr 2 w Trzebnicy, adaptacja oficyny przy ulicy Leśnej, budowa szybu windowego w starostwie oraz dokończenie remontu domu dziecka. Wszystkie trzy opinie Regionalnej Izby Obrachunkowej — o projekcie budżetu, o możliwości sfinansowania deficytu i o wieloletniej prognozie finansowej — były pozytywne i bez uwag.
Debata budżetowa: opozycja o braku wizji, koalicja o realiach finansowania
Debatę otworzył Robert Adach, zapowiadając wstrzymanie się od głosu. Ocenił, że budżet „nie jest katastrofalny, ale nie jest budżetem marzeń”: mimo niemal podwojenia dochodów względem 2022 roku brakuje w nim inwestycji będących motorem rozwoju, wydatki bieżące rosną szybciej niż dochody, a zadłużenie wzrośnie z 27 do 62 milionów złotych. Skrytykował tryb tworzenia budżetu bez realnego udziału radnych i interesariuszy oraz upomniał się o północną obwodnicę Trzebnicy, dla której — jego zdaniem — wystarczyłoby zapisać kilkadziesiąt tysięcy złotych na studium wykonalności, by móc zabiegać o środki wojewódzkie.
Daniel Buczak odpowiedział, że projekty popychające powiat do przodu to poza szpitalem przede wszystkim duże inwestycje drogowe, na które obecnie brakuje dofinansowań zewnętrznych — stąd budżet oparty na środkach własnych i obligacjach. W sprawie obwodnicy przekonywał, że karty leżą po stronie opozycji, skoro to jej środowisko polityczne współrządzi samorządem województwa; przywołał też anegdotę o kolarzach, według których najlepsze drogi w powiecie są w gminach Prusice i Żmigród, a najgorsze w Zawoni i Trzebnicy. Starościna zadeklarowała, że po planowanym spotkaniu z udziałem marszałka i burmistrza Marka Długozimy zarząd znajdzie w przyszłym roku środki na dokumentację obwodnicy, jeśli będzie wokół niej zgoda.
Robert Borczyk zszedł na poziom konkretów: docenił zadania wpisane dla gminy Zawonia, ale wskazał na rażącą rozbieżność między zapisanymi kwotami a realnymi kosztami — na drogę Sędzice–Boleścin zapisano 700 tysięcy przy koszcie pierwszego etapu sięgającym pięciu milionów, a odcinek Kuźniczysko–Czeszów wymaga ponad ośmiu milionów. Wytknął też koszty postępowań sądowych jako wydatki, których dałoby się uniknąć, działając zgodnie z prawem. Złożył dwa wnioski formalne: przesunięcie 500 tysięcy złotych z obsługi prawnej na przebudowę drogi Kopaszyn–Świerzów oraz 150 tysięcy z promocji na dokumentacyjne otwarcie zadań Skotniki–Głuchów Dolny i Czachowo–Radłów. Wicestarosta Szydłowski uznał oba wnioski za nietrafione: obsługa prawna finansuje radców pracujących dla kilkunastu jednostek powiatu, a wydatki na promocję są porównywalne z budżetami promocyjnymi pojedynczych gmin.
Spór o tunel w Skokowej i podział środków między gminy
Damian Sułkowski ocenił, że budżet powstał w sposób nieprzejrzysty, a 900 tysięcy złotych dla gminy Prusice nazwał kwotą śmieszną, sugerując związek z politycznymi wydarzeniami z 11 lutego. Dopytywał o zakup samochodu dla Zarządu Dróg Powiatowych i o mechanizm finansowania staży w urzędzie pracy, a przede wszystkim wywołał temat bezkolizyjnego przejazdu w Skokowej. Starościna odpowiedziała rozbudowaną repliką: relacjonowała, że burmistrz i wiceburmistrz Prusic mieli zadeklarować rezygnację z pozostałych inwestycji na rzecz tego zadania, że dzięki zabiegom zarządu projekt awansował z jedenastej na szóstą pozycję listy rezerwowej PLK, że zarząd zadeklarował zabezpieczenie środków, gdy pojawi się szansa realizacji, oraz że zapowiadana przez gminę koncepcja okazała się jedynie wizualizacją, a nieuniknione mogą być wywłaszczenia. Zarzuciła byłemu radnemu Grzegorzowi Terebunowi rozpowszechnianie dezinformacji o rzekomej bezczynności powiatu. Sułkowski i Adach kwestionowali tę narrację — Adach ocenił awans na liście jako naturalny ruch wynikający z rezygnacji innych wnioskodawców — a spór zakończyło uzgodnienie styczniowego spotkania zarządu, radnych i włodarzy Prusic w Skokowej, z udziałem mieszkańców.
Równolegle toczyła się dyskusja o proporcjach podziału środków. Henryk Cymerman, dziękując za dokumentację chodnika w Kuraszkowie, upomniał się o Nowosielce i kapitalny remont drogi z Obornik Śląskich w kierunku Siemianic, a swoje wystąpienie oparł na przeliczeniu nakładów na mieszkańca, z którego gmina Oborniki Śląskie wychodzi najgorzej w powiecie. Jadwiga Głodowska wprost sprzeciwiła się podziałowi, wskazując, że jej gmina generuje czwartą część dochodów podatkowych powiatu, a otrzymuje ułamek środków inwestycyjnych, i zapytała o kryteria priorytetyzacji. Bogusław Rubaszewski odpowiedział, że przeliczniki per capita to demagogia pomijająca strukturę gmin, Agnieszka Brząkała przywołała argument solidarnościowy — dostęp do dróg, jak do świadczeń zdrowotnych, nie powinien zależeć od wysokości płaconych podatków — i wskazała, że w perspektywie wieloletniej kwoty się wyrównują. Sławomira Misiura-Hermann dodała, że żaden budżet nie udźwignąłby trzystu wniosków, a gminy — jak Wisznia Mała, która przejęła od powiatu wart kilka milionów odcinek w Krynicznie — same dokładają do zadań powiatowych znaczące środki. Katarzyna Jarczewska broniła wydatków na promocję, postulując ich przekierowanie na wydawnictwa, wydarzenia kulturalne i gazetę powiatową, oraz zachęciła zarząd do zgłoszenia szpitala trzebnickiego do rządowego programu współpracy szpitali z wojskiem, do którego przystąpił już szpital w Bolesławcu.
Paweł Oleś, przywołując doświadczenie kadencji, w której budżet głosowano „11 do 0″, zaapelował o wyrównywanie dysproporcji w kolejnych latach i upomniał się o projekt drogi Chodlewo–Garbce, wyprzedzony przez inne zadanie z gminy Żmigród. Jego głównym wnioskiem stało się jednak przesunięcie 300 tysięcy złotych z promocji na remont oddziału ortopedycznego szpitala — ostatniego niewyremontowanego oddziału. Wicestarosta relacjonował, że dyrektor szpitala wolałby w pierwszej kolejności pokrycie straty i sam wystąpi z wnioskiem, gdy uzna remont za pilny, co Oleś skomentował gorzko, a przy formułowaniu źródła finansowania wywiązała się proceduralna przepychanka: radca prawny i skarbnik wykluczyli finansowanie wniosku z długu, wskazując na przepisy o finansach publicznych zakazujące radzie zwiększania deficytu bez zgody zarządu, wobec czego wniosek oparto ostatecznie o środki z promocji.
Głosowania: wnioski opozycji odrzucone, budżet przyjęty
Wszystkie cztery wnioski opozycji przepadły w głosowaniach odzwierciedlających układ sił. Dwa wnioski Roberta Borczyka odrzucono stosunkiem głosów 9 do 12, wniosek Pawła Olesia o środki na oddział ortopedyczny — 10 do 11, a wniosek Roberta Adacha o 50 tysięcy złotych na studium wykonalności północnej obwodnicy Trzebnicy również nie uzyskał większości przy dziesięciu głosach za. Oleś podziękował ironicznie tym, którzy głosowali przeciw środkom na służbę zdrowia, życząc im leczenia w warunkach, jakich sam doświadczył.
Przed głosowaniem budżetu radca prawny wyjaśnił, że autopoprawka zarządu nie podlega odrębnemu głosowaniu, gdyż automatycznie zmienia tekst projektu — rada głosuje nad budżetem wraz z autopoprawką, analogicznie jak przy porządku obrad. Uchwałę budżetową na rok 2026 przyjęto 15 głosami za, bez głosów przeciwnych, przy sześciu wstrzymujących się — co oznacza, że część radnych opozycji poparła budżet mimo krytyki wyrażonej w debacie. Wieloletnią prognozę finansową na lata 2026–2041 przyjęto 14 głosami za przy pięciu wstrzymujących się.
Zapytania radnych i zakończenie obrad
W punkcie zapytań Sławomir Zarentowicz podziękował dyrektorowi Pawłowi Kaźmierczakowi za sprawne załatwianie spraw bieżących w gminie Prusice oraz zarządowi i radnym za wpisanie do budżetu chodnika w Brzeźnie — jedynej miejscowości gminy Prusice pozbawionej chodnika. Damian Sułkowski odnotował, że w gminie Żmigród takich miejscowości jest co najmniej pięć. Robert Adach zamknął część merytoryczną apelem do starościny o szanowanie wyroków sądów, na co padła riposta, że „jesteśmy w Warszawie, nie w Budapeszcie”. Przewodnicząca Morawiecka zaprosiła radnych na spotkanie opłatkowe do hotelu Trzebnica i zamknęła obrady.
—
XXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024–2029 — 30 grudnia 2025r.
Otwarcie obrad i porządek sesji
Przedostatniego dnia roku radni zebrali się na sesji, którą przewodnicząca Rady Anna Morawiecka otworzyła, stwierdzając obecność 18 radnych i kworum. Jeszcze przed przyjęciem porządku obrad zgłoszone zostały autopoprawki do projektu uchwały zmieniającej budżet powiatu na 2025 rok — dotyczyły one m.in. środków z Funduszu Pracy na rządowy program wspierania rodzinnych form pieczy zastępczej, darowizny dla Domu Dziecka nr 2 oraz przeniesienia na 2026 rok wydatków na usługi doradcze związane z rozwojem transportu zbiorowego w powiecie. Ponieważ nikt nie wnioskował o zmianę porządku obrad, przyjęto go w kształcie zaproponowanym.
Protokołu z poprzedniej sesji nie przyjęto — jak z rozbrajającą szczerością przyznała przewodnicząca, dokument po prostu nie był jeszcze gotowy. Informacje starościny Małgorzaty Matusiak i przewodniczącej Rady z okresu międzysesyjnego były wyjątkowo krótkie: zarząd zebrał się raz, dzień przed sesją, i procedował uchwały wraz ze zgłoszonymi autopoprawkami, a prezydium Rady poza przygotowaniem sesji się nie spotykało. Dopytywany przez opozycję o przebieg posiedzenia zarządu, zarząd potwierdził, że przedmiotem były wyłącznie autopoprawki. Przewodnicząca podziękowała jeszcze wszystkim obecnym na powiatowej wigilii za możliwość spotkania i wymiany zdań.
Debata budżetowa: Robert Adach o „nożycach” w finansach powiatu
Głównym punktem merytorycznym sesji była zmiana budżetu na 2025 rok — ostatnia w tym roku, a więc de facto podsumowująca jego wykonanie. Dyskusję otworzył radny opozycji Robert Adach, który zastrzegł, że nie ma uwag do formalnej strony dokumentu, doceniając profesjonalizm pani skarbnik, ale zwrócił uwagę na — jego zdaniem — negatywne zjawiska w tegorocznym budżecie. Wskazywał, że w ciągu roku otworzyły się „nożyce”: wydatki inwestycyjne zrealizowano poniżej planu, podczas gdy wydatki bieżące radykalnie wzrosły, a powiat zakończy rok z zadłużeniem wyższym, niż zakładano w grudniowym projekcie budżetu. Przekonywał, że to inwestycje — w drogi, szpital i edukację — są „złotym Graalem” samorządu i tym, co naprawdę interesuje mieszkańców, zapowiadając, że przed sesją absolutoryjną porówna dynamikę tych zjawisk z innymi powiatami. Zastrzegał przy tym, że nie chce być „nawiedzonym pieniaczem” i nie wystawia zarządowi czerwonej kartki, a jedynie apeluje o czujność w konstruowaniu budżetu.
Starościna Małgorzata Matusiak odpowiedziała spokojnie, podkreślając, że nikt nie czuje się dotknięty uwagami radnego, bo taka jest jego rola, a jego aktywność jest wręcz „imponująca i motywująca”. Merytorycznie wskazywała, że relacja zadłużenia do dochodów utrzymuje się na podobnym poziomie, a około 10 milionów złotych zadań inwestycyjnych zostało po prostu przeniesionych na przyszły rok. Zaznaczyła, że mimo trudności kadrowych w Zarządzie Dróg Powiatowych wszystkie przetargi zostały ogłoszone, a zadania zrealizowane — w tym pakiet z niewielką kwotą przeniesioną na przyszły rok, jak zadanie w Węglewie, którego odbiór planowany jest już w pierwszej połowie stycznia. Zwracała też uwagę na obiektywne przyczyny wzrostu wydatków bieżących: drożejące media oraz konieczność dbania o wynagrodzenia pracowników, bo — jak mówiła — kompetentni ludzie po studiach wolą dziś pracę w dyskoncie niż w urzędzie. Stanowczo zaprotestowała przeciwko deprecjonowaniu pracy urzędników i budowaniu wobec nich negatywnych nastrojów, podkreślając, że ich zaangażowanie i profesjonalizm są niezbędne do realizacji zadań na rzecz mieszkańców. Spadek wydatków inwestycyjnych określiła jako zjawisko ogólnokrajowe, wynikające z ograniczonej dostępności środków zewnętrznych i znacznie mniejszej niż w poprzednich latach liczby programów wsparcia — o czym, jak zauważyła, radny Adach jako „samorządowiec z krwi i kości” doskonale wie.
Niepokój o dotacje z ochrony ludności
W tle debaty budżetowej wybrzmiał realny problem: powiat zrealizował wszystkie zadania z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej w trybie zamówień publicznych, ale do dnia sesji nie otrzymał od wojewody żadnej dotacji na ich sfinansowanie. Starościna podkreślała, że nie jest to bolączka wyłącznie powiatu trzebnickiego — starostowie wymieniają się informacjami i wszędzie sytuacja wygląda podobnie, a niektóre powiaty otrzymały kwoty w ogóle niezgadzające się z wnioskami. Radny Paweł Oleś relacjonował, że sprawa jest pilnowana na bieżąco, dosłownie do ostatnich godzin roku, bo jeśli środki nie wpłyną przed 31 grudnia, dotacji nie da się rozliczyć. Skarbnik wyjaśniała mechanikę płatności: powiat przekazuje faktury, wojewoda je weryfikuje i dopiero wtedy uruchamia środki — to zadanie zlecone, finansowane w całości przez wojewodę, więc w jego interesie leży dochowanie terminów. Radny Adach dopytywał, co się stanie, jeśli przelew nie zdąży — skoro powiat ma podpisane zobowiązania z wykonawcami. Odpowiedziano mu, że zobowiązania z trzydziestodniowym terminem płatności nie staną się przeterminowane, a fundusz, z którego płaci wojewoda, działa inaczej niż budżet i nie kończy się 31 grudnia.
Pytania Roberta Borczyka: płace, prawnicy i sprawy sądowe
Radny opozycji Robert Borczyk, określiwszy posiedzenie „sesją czyszczącą”, jaką każdy samorząd robi pod koniec roku, dopytywał o szczegóły zwiększeń w dziale administracyjnym oraz o skalę środków pozyskanych w tym roku na drogi. W odpowiedzi usłyszał, że poza środkami samorządu województwa i funduszu ochrony gruntów rolnych żadne inne konkursy nie zostały w tym roku ogłoszone; powiat aplikował m.in. do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, gdzie jedna z inwestycji trafiła na listę rezerwową, ale pierwszeństwo miały drogi na południu województwa dotknięte powodzią. Wyliczono natomiast środki pozyskane na inwestycję drogową w Łapczycach, termomodernizację dwóch budynków, infrastrukturę sportową oraz znaczące dofinansowanie zdobyte przez szpital.
Borczyk poszedł dalej, pytając o średnią płacę w starostwie i wytykając — na podstawie analizy oświadczeń majątkowych — rozpiętości w zarobkach kadry kierowniczej. Starościna odpowiadała, że w takich kwotach mieszczą się m.in. nagrody jubileuszowe i dokładniejsza analiza dałaby inny obraz, a skarbnik podała orientacyjną średnią wynagrodzeń. Radny krytykował też — jego zdaniem nadmierne — zatrudnienie prawników w powiecie i dopytywał o koszty przegranych spraw sądowych i zawartych ugód. Usłyszał, że na swoje pisemne zapytania otrzyma odpowiedź przygotowywaną przez sekretarza. Częściowej odpowiedzi udzielił mu z sali inny radny, który na podstawie otrzymanego wcześniej zestawienia szacował koszty ugód i pozwów, apelując przy tym do zarządu, by zamiast inwestować w kształcenie nowych kadr — po prostu nie tracić doświadczonych pracowników. Starościna sprostowała, że przywoływane w zestawieniu liczby dotyczą wszystkich rozwiązanych stosunków pracy, a nie osób zwolnionych przez pracodawcę.
W dyskusję włączył się także wiceprzewodniczący Rady Jerzy Trela, przypominając, że budżet powiatu to nie tylko drogi, a wzrost wydatków bieżących może wynikać choćby z nowych oddziałów w szkołach czy milionowych projektów miękkich, które formalnie są wydatkami bieżącymi. Poparł postulat analizy budżetu, wnosząc, by do sesji absolutoryjnej wszyscy dyrektorzy jednostek przygotowali dokładne zestawienia wzrostów i spadków kosztów wraz z ich przyczynami — co pomoże w konstruowaniu budżetu na 2027 rok. Wicestarosta Janusz Szydłowski zadeklarował, że taka analiza zostanie radnym przedstawiona, i podkreślał, że praktycznie wszystkie tegoroczne inwestycje zostały zrealizowane — przeniesiono jedynie zadanie na ulicy Chrobrego, gdzie prace zatrzymała pogoda ostatnich tygodni — a projekty ujęte w wydatkach niewygasających są na ukończeniu i w przyszłym roku będą gotowe do realizacji. Przyznał zarazem, że kończący się Polski Ład i brak rozstrzygnięć dla złożonych wniosków — jak droga Skarszyn–Boleścin, Pierwoszów czy tegoroczny wniosek na drogę do Kowal — budzą niepokój zarządu. Adach ripostował, że pieniądze w powiecie jednak są, skoro dochody wykonano znacząco powyżej planu; wicestarosta odpowiadał, że rosnące z roku na rok dochody to zjawisko powszechne we wszystkich samorządach, a godne wynagradzanie urzędników świadczy o tym, że zarząd podejmuje właściwe decyzje i dba o ludzi.
Uchwałę zmieniającą budżet wraz z autopoprawkami przyjęto 15 głosami za, przy trzech wstrzymujących się i braku głosów przeciw. Analogicznie, przy trzech głosach wstrzymujących się, przyjęto zmiany w wieloletniej prognozie finansowej.
Wydatki niewygasające i pomoc dla powiatu milickiego
Przy uchwale o wydatkach niewygasających radny Damian Sułkowski dopytywał o przesunięte zadanie drogowe Osiek–Przedkowice — czy zapisana na przyszły rok kwota wystarczy, skoro konieczne okazało się wytyczanie granic. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych odpowiadał szczerze, że pełna realizacja wymagałaby kwoty znacznie wyższej, ale zabezpieczone środki pozwolą realnie ogłosić przetarg i zebrać oferty — a wtedy to radni zdecydują o dalszych krokach, przy czym w trakcie roku można jeszcze zabiegać o dofinansowania. Dokumentacja ma być gotowa do końca czerwca. Sułkowski dopytał też o zadanie Chodlewo–Garbce, gdzie — jak wyjaśniono — kompletna dokumentacja została już przekazana, a niewielka pozostała kwota to zatrzymana część wynagrodzenia projektanta, wypłacana dopiero po uzyskaniu wszystkich uzgodnień i pozwoleń. Uchwałę przyjęto jednogłośnie głosami 20 obecnych radnych. Jednogłośnie przyjęto również uchwałę o udzieleniu pomocy finansowej powiatowi milickiemu.
Komisja rewizyjna: koalicja przesądza o obsadzie
Sporo emocji przyniosło uzupełnienie składu komisji rewizyjnej. Zgłoszono dwie kandydatury: Marzanny Jurzysty-Ziętek oraz Roberta Borczyka — oboje wyrazili zgodę na kandydowanie. Opozycja zaproponowała rozwiązanie salomonowe: skoro są dwie osoby chętne do pracy, rozszerzyć skład komisji o dwa miejsca i uniknąć konkurencyjnego głosowania. Wniosek ten jednak upadł stosunkiem głosów 8 do 11, przy jednym wstrzymującym się — większość koalicyjna nie zgodziła się na powiększenie komisji. W głosowaniu nad kandydaturami — poprzedzonym żartobliwą uwagą przewodniczącej, że „jednak kobieta pierwsza” — Marzanna Jurzysta-Ziętek uzyskała 15 głosów za przy pięciu wstrzymujących się, natomiast Roberta Borczyka poparło 8 radnych przy 12 wstrzymujących się. Do komisji rewizyjnej weszła zatem Marzanna Jurzysta-Ziętek, a uchwałę z uzupełnionym nazwiskiem przyjęto 18 głosami przy dwóch wstrzymujących się.
Zapytania radnych: burza wokół wyroku sądu i sytuacji w PCPR
Najostrzejsza część sesji rozegrała się w punkcie zapytań radnych i dotyczyła sytuacji w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie po grudniowym wyroku Sądu Okręgowego, przywracającym do pracy na stanowisku dyrektora Roberta Korytkowskiego — podczas gdy funkcję tę sprawuje Ewa Kowal. Robert Borczyk postawił sprawę wprost: zarząd od kilkunastu dni nie realizuje wyroku sądu — i zapytał, czy zarząd zna konsekwencje prawne dalszego zwlekania. Starościna odparła, że to nieprawda, bo zarząd nie jest pracodawcą, i zapowiedziała, że już następnego dnia zarząd w pełnym składzie wypracuje wspólne stanowisko i podejmie decyzję uchwałą. Wyjaśniała, że powiat wystąpił do sądu o uzasadnienie wyroku, które jest dla zarządu wiążące, a rozwiązanie sytuacji jest już przygotowane. Nie kryła przy tym, że z samym wyrokiem się nie zgadza i swoje stanowisko podtrzymuje — dodając, że ruchy kadrowe, popularne i niepopularne, są wpisane w pełnienie funkcji kierowniczych, i prosząc, by nie rozpatrywać sprawy w kategoriach „krzywd ludzkich” ani nie wprowadzać opinii publicznej w błąd.
Wymiana zdań między Borczykiem a starościną szybko nabrała temperatury. Radny mówił o krzywdzie wyrządzanej — jego zdaniem — obu osobom, i Korytkowskiemu, i pozostającej w niekomfortowej sytuacji Ewie Kowal, oraz zapowiedział poinformowanie kontrolerów Regionalnej Izby Obrachunkowej o tym, kto obecnie kieruje jednostką. Starościna wytknęła radnemu, że jako jej były pracownik nie wykazywał się taką dyspozycyjnością, jaką prezentuje dziś w tej sprawie, i zarzuciła opozycji hipokryzję — przypominając, że to Borczyk „przegrał z powiatem sprawę” i że sami radni opozycji również potrafią nie zgadzać się z wyrokami sądów. Przewodnicząca Morawiecka kilkakrotnie musiała interweniować, ostatecznie odbierając głos i zamykając tę część wymiany zdań, a padające z obu stron ostre sformułowania trafiły — na wyraźne życzenie stron — do protokołu.
Do sprawy wrócili kolejni radni, już w spokojniejszym tonie. Damian Sułkowski zapytał obsługującego obrady radcę prawnego, czy fakt, że przywrócony wyrokiem pracownik nie świadczy obecnie pracy, mógłby stać się podstawą do jego zwolnienia. Radca odpowiedział jednoznacznie: stosunek pracy został na mocy orzeczenia sądu reaktywowany niezależnie od czyjejkolwiek woli, nieświadczenie pracy w tej sytuacji nie stanowi podstawy do zwolnienia, a wynagrodzenie pracownikowi się należy; dalsze kroki to domena organu wykonawczego. Paweł Oleś, zaznaczając, że nie interesują go emocjonalne przepychanki — choć wytknął przewodniczącej nierównorzędne reagowanie na wtrącanie się w wypowiedzi — skupił się na praktycznym wymiarze sprawy: do jego biura poselskiego zgłaszają się mieszkańcy oczekujący na orzeczenia o niepełnosprawności, zapytał więc, czy decyzje podejmowane w PCPR przez dyrektor Ewę Kowal są prawomocne. Radca prawny uspokoił: wyrok sądu nie odwołał obecnej dyrektor z pełnionej funkcji ani nie cofnął jej pełnomocnictw, decyzje są więc prawomocne, a zaistniała sytuacja — typowa dla przypadków przywrócenia do pracy, gdy stanowisko jest już zajęte — jest problemem organizacyjnym, który da się spokojnie rozwiązać. Na pytanie, czy oznacza to konieczność wypłacania wynagrodzenia dwóm dyrektorom, odpowiedź była twierdząca.
Osobny wątek wniosła członkini zarządu Agnieszka Brząkała, która ujawniła, że tego dnia wpłynęło do starostwa pismo, w którym autor sugeruje, jakoby to ona telefonowała do dyrektor PCPR w trakcie spotkania z interesantami. Brząkała stanowczo i z wyraźnym wzburzeniem zaprzeczyła — nazywając zawarte w piśmie „przypuszczenia” absurdem i kłamstwem niegodnym osoby na kierowniczym stanowisku — i ironizowała, że najwyraźniej „dzwoni do ludzi, o czym sama nie wie”. Radni opozycji ripostowali, że dyrektor PCPR nie zaprzeczyła tej relacji, na co padła z sali koalicyjna uwaga, by nie rozstrzygać na sesji, kto do kogo dzwonił, skoro autor pisma sam zastrzegł, że wyraża jedynie swoje przekonanie.
Głos zabrał wreszcie Robert Adach, który sprowadził spór do prostej konkluzji: sąd wydał wyrok i należy go respektować, bo podważanie orzeczeń sądów to droga do anarchii — a płacenie podwójnych wynagrodzeń nie ma sensu. Zaapelował, by przywracając Korytkowskiego nie skrzywdzić Ewy Kowal, którą sam ocenia jako bardzo dobrego fachowca — na przykład zmieniając regulamin i tworząc stanowisko zastępcy. Przypomniał zarazem starościnie, że powołanie Korytkowskiego było jej decyzją, przeciwko której on sam wówczas protestował. Strona koalicyjna odpowiadała, że pochopne odwołanie obecnej dyrektor mogłoby skończyć się kolejnym przegranym procesem i odszkodowaniem — i prosiła o danie zarządowi szansy do następnego dnia. Przy okazji Adach upomniał się o dwie sprawy infrastrukturalne: obiecane spotkanie w gminie Prusice w sprawie tunelu pod przejazdem kolejowym oraz studium wykonalności północnej obwodnicy Trzebnicy, wytykając zarządowi symboliczną skalę wydatków inwestycyjnych powiatu na terenie gmin Prusice i Oborniki Śląskie — i podkreślając, że co do wagi tych inwestycji panuje na sali ponadpolityczna zgoda.
Sprawy różne: życzenia na nowy rok
Sesję zakończyły akcenty świąteczno-noworoczne. Przewodnicząca Anna Morawiecka życzyła radnym, by nowy rok był lepszy od mijającego, by spotykali się w tym samym składzie i współpracowali dla dobra mieszkańców i powiatu. Jeden z radnych dołączył życzenie życia „w bezpiecznej Polsce i bezpiecznej Europie”, przypominając, że zagrożenia wokół stały się realne. W imieniu klubu PiS wyrażono poparcie dla odbywającego się tego dnia protestu rolników — z żartobliwym zwrotem w stronę radnych Polskiego Stronnictwa Ludowego, którym z sali wytknięto jedynie, że wypada wymieniać pełną nazwę partii, a nie skrót. Na tym przewodnicząca zamknęła obrady, raz jeszcze życząc wszystkim wszystkiego dobrego.















