Subiektywna kronika polityczno-ekonomiczna gminy Wisznia Mała. Rok 2012.

Przychodnia: rok 2011 niczego władz gminy nie nauczył

Gmina dalej produkowała prawo, które wyższe instancje musiały unieważniać — mimo że rok wcześniej dostała w tej sprawie cztery lekcje z rzędu. W 2011 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny czterokrotnie stwierdzał nieważność gminnych planów zagospodarowania (m.in. wyroki II SA/Wr 60/11, 61/11, 18/11 i 677/10), co opisywałem w poprzednim odcinku tego cyklu. Można było oczekiwać, że taka seria nauczy urząd ostrożności. Nie nauczyła.

W 2012 roku doszło bowiem do czegoś jeszcze dobitniejszego. Statut gminnego Ośrodka Zdrowia, nadany przez Radę na sesji VI/XIX/12 z 27 czerwca (uchwała VI/XIX/171/12), Wojewoda Dolnośląski Aleksander Marek Skorupa unieważnił w całości już 31 lipca — i to z kilku niezależnych powodów naraz (rozstrzygnięcie nadzorcze opublikowane w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego z 16 sierpnia 2012 roku, poz. 2903). Statut nie określał, kiedy można odwołać członków Rady Społecznej, choć ustawa tego wymaga (wystarczyło przeczytać ze zrozumieniem Art. 42 Ustawy o działalności leczniczej); jako akt prawa miejscowego powinien był zostać ogłoszony w wojewódzkim dzienniku urzędowym, a Rada zapisała, że wchodzi w życie z dniem podjęcia i będzie ogłoszony jedynie na tablicy w urzędzie; do tego Rada sama określiła źródła finansowania ośrodka, do czego — jak wytknął nadzór — w ogóle nie miała kompetencji. To nie jest jedna literówka, tylko statut źle skrojony w kilku miejscach jednocześnie.

Warto zestawić to z tym, jak rzecz przedstawiono radnym. Na sesji VI/XXI/12 z 29 sierpnia sekretarz zreferował sprawę miękko, mówiąc, że „zakwestionowany został tryb wejścia w życie uchwały” — podczas gdy rozstrzygnięcie unieważniało ją z kilku powodów. Poprawioną wersję przyjęto tego samego dnia (uchwała VI/XXI/187/12), ale i ją wojewoda zaskarżył do sądu, więc na sesji VI/XXIV/12 z 28 listopada Rada zmieniła statut po raz kolejny (uchwała VI/XXIV/209/12) i sama uznała skargę za uzasadnioną (uchwała VI/XXIV/210/12). Statut jednej małej przychodni przeszedł przez Radę trzykrotnie w ciągu roku — raz unieważniony przez wojewodę, raz przez niego zaskarżony. A obok toczyła się bliźniacza historia planu POLIGON III dla firmy TOYA: uchwalony jednogłośnie 1 sierpnia (uchwała VI/XX/178/12), uchylony i pisany od nowa w grudniu (uchwały VI/XXV/227/12 i VI/XXV/229/12) po kontroli wojewody. Wzór się powtarza: najpierw jednomyślne „za”, potem czerwony ołówek nadzoru.

Ozorowice: zdanie wyborców do odhaczenia

Druga sprawa dotyka samego sedna tego, po co istnieje rada gminy. Prawo nie tylko pozwala mieszkańcom składać uwagi do projektu planu — wprost nakazuje radnym te uwagi rozpatrzyć w głosowaniu, zanim plan zostanie uchwalony. Gmina Wisznia Mała tego nie zrobiła i przegrała w sądzie cały plan.

22 lutego 2012 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu stwierdził nieważność w całości miejscowego planu dla Ozorowic (uchwała Rady Gminy nr V/XXXVII/210/10 z 28 kwietnia 2010 roku), zasądzając od gminy zwrot kosztów (wyrok sygn. akt II SA/Wr 897/11, opublikowany w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego z 1 czerwca 2012 roku, poz. 1959). Sąd ustalił, że radni jedynie „zapoznali się” z uwagami mieszkańców na posiedzeniu roboczym, ale nigdy nie przegłosowali ich rozpatrzenia — a to, zdaniem sądu, istotne naruszenie trybu, które unieważnia cały plan. Mówiąc bez ogródek: głos mieszkańca potraktowano jako formalność do odhaczenia, a nie jako sprawę, nad którą trzeba się pochylić i zagłosować.

Krzyżanowice: gmina potrzebuje pieniędzy

Trzeci wątek nie zostawił śladu w wykazie uchwał, bo rozstrzygał się na etapie projektu planu. Wyraźnie widać w nim regułę, która będzie się jeszcze pojawiać w przyszłości: pierwszeństwo dochodów gminy przed spokojem jej mieszkańców. Konflikt z Krzyżanowic opisała lokalna prasa (Gazeta Wrocławska). W 2012 roku gmina przewidziała tuż za domami mieszkańców — którzy wg planu musieli budować domy o wysokości do około sześciu metrów — strefę zabudowy przemysłowej i magazynowej dopuszczającą hale wielokrotnie wyższe i o nieograniczonej długości fasad, a wszystko w cieniu autostradowej obwodnicy i planowanej drogi S5.

Argument wójta Jakuba Bronowickiego, relacjonowany w prasie, był rozbrajająco szczery: gmina musi zarabiać, a podatki od firm są dla budżetu cenniejsze niż te zostawiane przez mieszkańców — tym bardziej że, jak sam wskazywał, około 30 procent mieszkańców Krzyżanowic to formalnie wrocławianie, którzy podatek zostawiają w stolicy Dolnego Śląska. To zresztą ten sam problem niezameldowanych podatników, który sprawozdanie budżetowe wymienia wśród przyczyn niższych od planu wpływów z PIT — tyle, że tu zamienia się w uzasadnienie dla strefy przemysłowej pod oknami sąsiadów. Mieszkańcy odpowiadali, że rachunek się nie domyka: tereny pod przemysł należą do osób prywatnych i Agencji Mienia Wojskowego, więc na ich sprzedaży gmina nie zarobi ani złotówki, a zanim wpłyną podatki od firm, miną lata potrzebne choćby na uzbrojenie terenu. Pod uwagami do projektu podpisało się — według prasy — około 250 osób, a 180 podpisów zebrano pod petycją o nową prognozę oddziaływania na środowisko, bo tej istniejącej zarzucano, że nie wymienia nawet obwodnicy i S5 jako źródeł hałasu.

Gdzie gmina miała rację

Uczciwość wymaga odnotowania, że nie każdy spór prawny 2012 roku gmina przegrała. Najpoważniejszy z nich wygrała: w odpowiedzi na skargi dwóch mieszkańców (uchwały VI/XXI/185/12 i VI/XXI/186/12 z 29 sierpnia) 29 listopada zapadł wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, zgodnie z którym gminne Studium nadal obowiązuje — o czym wójt informował na sesji grudniowej. Tam, gdzie gmina miała mocne podstawy, potrafiła ich w sądzie obronić. Problem w tym, że obok tej wygranej stoją dwie przegrane — unieważniony statut i uchylony plan Ozorowic — których przy odrobinie staranności dałoby się uniknąć.

Nadwyżka budżetowa

Jeśli spojrzeć tylko na końcową liczbę, 2012 rok wygląda na sukces. Gmina planowała zamknąć go deficytem aż 1 874 664 zł, a zamknęła nadwyżką 79 184,57 zł — wpływy (24 885 032 zł) okazały się o tyle wyższe od wydatków (24 805 847 zł). Na papierze: zamiast dziury, niewielki plus.

Tyle że ta nadwyżka nie wzięła się z oszczędnego gospodarowania, lecz przede wszystkim z tego, że spora część zaplanowanych inwestycji nie weszła w 2012 rok. Wydatki majątkowe — czyli właśnie te na drogi, sieci i budynki — zrealizowano zaledwie w 66,1 procent planu: wydano 2 984 384 zł z zaplanowanych 4 517 032 zł. Część tej różnicy to zwykły rytm dużych inwestycji, w których najpierw idzie przetarg i dokumentacja, a roboty dopiero w kolejnym roku; część to realne obsunięcia. Tak czy inaczej w przeliczeniu na jednego mieszkańca inwestycje spadły o 816 zł w stosunku do 2011 roku. Po roku 2011, który był w gminie czasem wielkich inwestycji, rok 2012 był rokiem inwestycyjnego hamowania. Wójt zresztą zapowiadał to wprost na grudniowej sesji budżetowej VI/XXV/12 z 21 grudnia, mówiąc radnym, że nadchodzący czas „nie będzie najobfitszy”, że kryzys „dociera także do nas”, a najwięksi podatnicy oczekują niższych opłat, grożąc zamknięciem działalności.

Najlepszym przykładem inwestycji przesuniętej po prostu przez harmonogram — a nie z powodu obsunięcia — jest sztandarowe zadanie roku… — budowa kanalizacji sanitarnej w Ligocie Pięknej, Wysokim Kościele i Wiszni Małej. W 2012 roku rozstrzygnięto przetarg i wyłoniono wykonawcę (firmę ASCOPLEX Adama Wstążki) za 2 226 840 zł, ale umowę podpisano dopiero 19 grudnia — o czym wójt informował na grudniowej sesji. Skoro kontrakt zawarto u progu nowego roku, właściwe roboty i ich koszt z natury rzeczy przypadły na lata następne; w samym 2012 roku wydano na to ledwie 94 852 zł, niemal w całości na dokumentację projektową. To nie obsuwa, lecz kolejność rzeczy — ale dobrze pokazuje, jak duża pozycja planu inwestycyjnego mogła w danym roku pozostać niemal nietknięta i ile „nadwyżki” brało się po prostu z wydatków odłożonych na potem.

O realnym obsunięciu mówić można tam, gdzie coś miało być gotowe i nie było — jak nieukończone na czas przedszkole w Strzeszowie. Z drobniejszych spraw podobnie wyglądała świetlica w Mienicach: mimo podpisanego aneksu do umowy o dofinansowanie z PROW inwestycja dopiero ruszała, przez co w dziale 700 nie udało się zaksięgować 196 463 zł zaplanowanych z tego tytułu dochodów.

Przedszkole w Strzeszowie

Przebudowa dawnej szkoły podstawowej w Strzeszowie na przedszkole publiczne była jedną z najważniejszych obietnic roku — i jedną z tych, które się obsunęły. Już na sesji VI/XX/12 z 1 sierpnia kierownik referatu informowała, że posiadane środki „nie pozwalają zakończyć zadania do 1 września”, i że trzeba uchwalić zmiany w budżecie oraz w Wieloletniej Prognozie Finansowej (uchwały VI/XX/175/12 i VI/XX/176/12), żeby remont w ogóle dokończyć. Na sesji VI/XXI/12 z 29 sierpnia okazało się, że remont samego starego budynku pochłonie około 1 mln zł, że „pojawiły się różne nieprzewidziane problemy konstrukcyjne”, a dzieci do czasu zakończenia prac będą uczone w świetlicy w Strzeszowie.

Sprawozdanie budżetowe domyka ten wątek liczbą: w 2012 roku na przebudowę wydano 1 197 718 zł, z czego niemal milion (989 549 zł) na same roboty budowlane — i mimo to przy zadaniu widnieje adnotacja „planowane do realizacji w latach następnych”. Na grudniowej sesji wójt potwierdził, że ocieplenie i elewacja zostaną wykonane dopiero w 2013 roku, „bo tego nie dało się zrobić w tym roku”. Przedszkole, które miało ruszyć z początkiem roku szkolnego, weszło w kolejny rok jako plac budowy.

Gmina na dotacyjnej kroplówce

Czytając listę inwestycji z 2012 roku, trudno nie zauważyć jednej rzeczy: niemal wszystko wisiało na zewnętrznych pieniądzach. Świetlica w Mienicach powstaje dzięki 411 164 zł z unijnego PROW, kanalizacja w Ligocie Pięknej, Wysokim Kościele i Wiszni Małej — również ze środków PROW; peron w Pierwoszowie dostał 164 517 zł dotacji od województwa, plac zabaw przy szkole w Wiszni Małej — 63 850 zł z rządowej „Radosnej Szkoły”, a chodnik w Szewcach — dotację wojewódzką (wszystko według sprawozdania, Zarządzenie Nr 15/2013). Cały gminny dochód majątkowy, z którego finansuje się inwestycje, to w 2012 roku 1 273 311 zł — w przeważającej części właśnie takie transfery z zewnątrz. Reguła jest więc prosta: jest grant — jest inwestycja; nie ma grantu — nie ma inwestycji. Pokazują to dwie porażki tego roku: droga w Malinie, o której na sesji VI/XVII/12 z 28 marca powiedziano, że „pomimo odwołania nie udało się pozyskać funduszy”, oraz schetynówka Kryniczno–Malin, która — jak przyznano na sesji VI/XXII/12 z 26 września — „nie zakwalifikowała się do dofinansowania”. W obu wypadkach brak dotacji oznaczał brak drogi.

Taki model ma swoją cenę — i to podwójną. Po dotację trzeba najpierw wyłożyć własne pieniądze i czekać na zwrot — „najpierw angażujemy nasze środki, a potem czekamy na zwrot”, tłumaczył wójt przy absolutorium na sesji VI/XIX/12 z 27 czerwca, dodając, że za inwestycję z 2010 roku środki spływały jeszcze dwa lata później. Dlatego w samym 2012 roku gmina niemal cały swój program inwestycyjny poniosła z własnej kasy: z 2 984 384 zł wydanych na inwestycje transfery z zewnątrz i sprzedaż mienia pokryły 1 273 311 zł, a brakujące mniej więcej 1,7 mln zł trzeba było wyłożyć z bieżącej nadwyżki — i to bez zaciągania nowego długu. Duże unijne pieniądze z PROW na kanalizację czy świetlicę w Mienicach jeszcze nie wpłynęły, bo refundacja przychodzi dopiero po zakończeniu prac. Część zadłużenia gmina zaciąga zresztą wprost po to, by w ogóle móc po te dotacje sięgnąć — jak fragment przyszłorocznego długu związany z chęcią pozyskania środków na kanalizację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (sesja VI/XXV/12 z 21 grudnia).

Jest jeszcze druga, dłuższa rata tego rachunku: grant pokrywa budowę, ale nie utrzymanie. A utrzymania gminie przybywa. Oczyszczalnia w Strzeszowie, jak przyznano na sesji VI/XXI/12 z 29 sierpnia, pracuje w „agresywnym środowisku” i jej elementy trzeba wymieniać „co jakiś czas”. Powołane w listopadzie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przejmuje rozległą sieć wodno-kanalizacyjną, a wójt od razu zastrzegł, że „na początek spółka nie udźwignie wszystkich potrzeb” i gmina będzie musiała ją wspierać. Nowe przedszkole w Strzeszowie to dodatkowe etaty i rachunki za media co miesiąc, a oświata już teraz pochłania blisko połowę budżetu. Do tego dochodzi koszt widoczny w sprawozdaniu wprost: 746 088 zł rocznie na samą obsługę długu zaciągniętego w dużej części pod inwestycje. Innymi słowy każdy nowy kilometr sieci i każdy nowy budynek to nie tylko jednorazowy wydatek na przecięcie wstążki, ale i rachunek za eksploatację, który zostaje na gminie — i na mieszkańcach — na lata.

I tu pojawia się fundamentalne pytanie: skoro inwestycje idą tam, gdzie da się podpiąć grant, to co z miejscowościami, w których akurat nie ma pod co sięgnąć po dotację? W 2012 roku ich potrzeby zaspokaja głównie fundusz sołecki — mały, z góry rozdzielony woreczek, z którego finansuje się plac zabaw w Ligocie Pięknej za 8 807 zł, kosiarkę dla Krzyżanowic za 7 100 zł czy trybuny na boisko za kilka tysięcy. Setki tysięcy z dotacji i kilka tysięcy z funduszu sołeckiego to dwie różne ligi.

Taki model rozwoju, choć w początkowej fazie wydaje się najbardziej logiczny to jednak po kilkunastu latach rozjedzie gminę na dwie prędkości: w jednych wsiach mieszkańcy będą urządzać zawody na pumptracku, a w innych licytować się co najwyżej o to, czyj samochód dłużej wytrzyma bez wymiany zawieszenia albo czyje auto po wyjeździe z myjni najdłużej zostanie czyste — bo główną arterią wsi jest nieutwardzona droga, na którą grantu akurat nie było.

Śmieci: jedyne głosowanie, przy którym Rada się podzieliła

Cały 2012 rok upłynął pod znakiem przygotowań do rewolucji śmieciowej — od 1 lipca 2013 roku to gmina, a nie mieszkaniec, miała stać się „właścicielem śmieci”. Większość uchwał śmieciowych przeszła bez sprzeciwu, ale jedna rozbiła zwykłą jednomyślność tej Rady. Na sesji VI/XXV/12 z 21 grudnia, przy wyborze metody i stawki opłaty (uchwała VI/XXV/220/12), padło 8 głosów „za”, 2 „przeciw” i 4 „wstrzymujące” — w gminie, w której uchwały zapadały niemal zawsze jednogłośnie, to było prawdziwe pęknięcie.

Spór dotyczył sprawiedliwości stawki. Gmina przyjęła metodę naliczania opłaty od liczby osób w gospodarstwie: 11,50 zł od osoby przy segregacji odpadów i 18 zł bez segregacji. Radny Tadeusz Czyż przekonywał, że taki system uderza w rodziny wielodzietne, premiuje osoby samotne i daje „jasny przekaz: nie opłaca się mieć dzieci”. Z drugiej strony sołtys Mirosław Moczulski pytał, gdzie tu sprawiedliwość dla dwojga samotnych emerytów z emeryturą 1500 zł, którzy produkują niewielki worek śmieci. Wójt bronił metody, wskazując, że gmina wspiera rodziny wielodzietne innymi drogami — przez oświatę i pomoc społeczną — i obiecywał powrót do tematu, gdy zmienią się przepisy.

W tle czaił się problem, na który gmina nie miała wpływu: monopol regionalnej instalacji w Rudnej (RIPOK), do której — położonej ponad 60 km dalej — trzeba było wozić odpady. Jak informował wójt, koszt wzrósł ze 185 zł do 420 zł netto za tonę, a gmina za każdą tonę wywiezionych odpadów zmieszanych miała płacić 453 zł brutto. Wyższe koszty transportu i opłaty środowiskowe zostały gminie, jak ujęto to na sesji, „narzucone z góry”.

Woda: rosnące azotyny i spór, który blokuje wrocławski kran

Jakość wody była w 2012 roku tematem cichym, ale poważnym. Na sesji VI/XXI/12 z 29 sierpnia radny Zdzisław Zdobylak wrócił do sprawy nielegalnego wypasu gęsi na fermie drobiu w pobliżu ujęć wody w Wiszni Małej. Kierownik referatu przyznała, że agresywna działalność rolnicza i działalność fermy spowodowały wzrost zawartości szkodliwych azotynów w próbkach wody — na razie w granicach normy i bez zagrożenia dla mieszkańców, ale rosnących. Gorzej wypadła ocena instytucji odpowiedzialnych za reakcję: ich stanowisko streszczono na sesji w zdaniu „niech sobie gmina znajdzie inne ujęcie”. Sprawa miała też drugie dno — gdyby utrzymano strefę ochronną o promieniu 700 metrów, właściciel fermy mógłby zażądać od gminy odszkodowania.

Drugi front to Psary. Już na czerwcowej sesji VI/XIX/12 z 27 czerwca mówiono o konieczności wymiany kolejnych filtrów w stacji uzdatniania wody, bo po modernizacji udało się wytrącić żelazo, ale pozostawał trudny do usunięcia mangan. Sprawozdanie budżetowe pokazuje, że gmina rzeczywiście wzięła się za ten problem: na modernizację Stacji Uzdatniania Wody w Psarach wydano w 2012 roku 301 223 zł — wymieniono złoża w filtrach, wyremontowano zbiorniki, zamontowano dodatkowe filtry i instalację napowietrzającą. To jeden z konkretnych, policzalnych efektów roku po stronie jakości życia mieszkańców. Cały czas jednak ciążył brak porozumienia między spółką TOYA a wrocławskim MPWiK, który — jak wynika z protokołu sierpniowego — blokował gminie dostęp do wrocławskiej wody w południowej, intensywnie zabudowującej się części gminy.

Oświata: najdroższy dział i nierówne wyniki

Oświata pozostała największym finansowym ciężarem gminy. Wydatki na oświatę i wychowanie wyniosły w 2012 roku 11 166 409 zł — to blisko 45 procent wszystkich wydatków gminy. Tymczasem oświatowa część subwencji ogólnej, czyli pieniądze, które na szkoły przekazuje państwo, wyniosła 5 630 526 zł. Mówiąc prościej: subwencja pokryła mniej więcej połowę kosztów oświaty, resztę gmina dołożyła z własnej kieszeni. Na grudniowej sesji wójt nazwał oświatę wprost „dużym finansowym wyzwaniem”, wskazując budynki szkolne w Psarach i Wiszni Małej jako szczególnie wymagające inwestycji. Do tego doszedł cios z zewnątrz: jak informował wójt na sesji VI/XVII/12 z 28 marca, subwencja oświatowa okazała się o 100 tys. zł niższa od kwoty zapowiadanej jesienią 2011 roku, co od razu trzeba było wpisać do budżetu jako zmniejszenie dochodu.

Wyniki nauczania były nierówne. Z raportu o stanie realizacji zadań oświatowych, przedstawionego na sesji VI/XXIV/12 z 28 listopada, wynikało, że uczniowie szkoły w Krynicznie utrzymują wysoki poziom, a wyraźnie poprawiła się szkoła w Szewcach — ale jednocześnie radny Zdzisław Zdobylak dopytywał o znaczny spadek wyników w szkole podstawowej w Psarach. Dyrektorka tłumaczyła go trudnym rocznikiem. Problem ze słabymi wynikami egzaminów w Szewcach gmina dostrzegała zresztą wcześniej: na sesji lutowej VI/XVI/12 z 29 lutego wójt relacjonował, że Rada Pedagogiczna musiała przygotować program naprawczy. Po stronie sukcesów warto odnotować, że szkoła w Psarach wygrała pilotażowy program Cyfrowa Szkoła i otrzymała około 150 tys. zł na sprzęt komputerowy, a przy szkole w Wiszni Małej powstał nowy plac zabaw za 135 504 zł, częściowo dofinansowany z rządowego programu Radosna Szkoła.

Własna spółka komunalna i nowe okręgi wyborcze

Dwie decyzje 2012 roku miały charakter ustrojowy. Pierwsza to powołanie własnej spółki — Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. z siedzibą w Strzeszowie (sesja VI/XXIV/12 z 28 listopada, uchwała VI/XXIV/205/12). Spółka miała przejąć od Spółek Wodnych zadania wodociągowo-kanalizacyjne, a wnoszony do niej majątek wyceniono na około 20 mln zł — według wójta około 130 km wodociągów, 40 km kanalizacji i 6 przepompowni. Radny Zdzisław Zdobylak zgłosił przy tej okazji rozsądną wątpliwość: czy nie należałoby zapisać, że wójt nie może przekazać spółce ponad połowy majątku, żeby gmina nie utraciła nad nim kontroli. Wójt odpowiedział, że każde przekazanie majątku i tak wymaga odrębnej zgody Rady; zasady tych operacji uchwalono osobno na sesji grudniowej (uchwała VI/XXV/217/12).

Druga zmiana wynikała z nowego prawa wyborczego: na sesji VI/XXIII/12 z 31 października gmina podzieliła się na 15 jednomandatowych okręgów wyborczych zamiast dotychczasowych 12 (uchwała VI/XXIII/199/12), z mocą na wybory kadencji 2014–2018.

Skarga, podatki i pieniądze, których nie udało się ściągnąć

Na sesji VI/XXIII/12 z 31 października Rada zajęła się skargą na działalność wójta, złożoną do Najwyższej Izby Kontroli w związku z wytruciem pszczół. Komisja Rewizyjna, po analizie dokumentów, uznała skargę za niezasadną (uchwała VI/XXIII/200/12) — sekretarz tłumaczył, że gmina nie ma w tym zakresie ani narzędzi, ani podstaw prawnych do działania, a właściwe były inne służby. Tej samej jesieni Rada ustaliła podatki na 2013 rok, m.in. obniżając cenę skupu żyta do naliczania podatku rolnego do 60 zł za kwintal, czyli poniżej maksymalnej stawki ministra (uchwała VI/XXIII/193/12).

I tu warto spojrzeć, ile takie obniżki kosztują. Ze sprawozdania budżetowego wynika, że skutki obniżenia górnych stawek podatków zmniejszyły dochody gminy o 759 819 zł — najwięcej w podatku rolnym (305 434 zł) i od nieruchomości (302 405 zł). To świadoma decyzja na rzecz mieszkańców i przedsiębiorców, ale też trzy czwarte miliona, których w kasie nie było. Drugą dziurą były niezapłacone podatki: zaległości na koniec 2012 roku sięgnęły 868 573 zł i wzrosły w ciągu roku o 132 176 zł. Same osoby fizyczne zalegały z podatkami od nieruchomości, rolnym i leśnym na 498 853 zł — i dotyczyło to aż 652 podatników. Gmina nie była tu bierna: wysłała ponad trzy tysiące upomnień, wystawiła ponad tysiąc tytułów wykonawczych i założyła kilkanaście hipotek przymusowych. Do tego dochody z podatku PIT okazały się o 169 427 zł niższe od planu — częściowo przez kryzys, a częściowo przez stary problem mieszkańców, którzy mieszkają w gminie, ale nie są tu zameldowani i rozliczają podatki gdzie indziej.

Po stronie plusów

Uczciwa kronika musi zważyć obie strony, a rok 2012 miał realne osiągnięcia — i to nie tylko medalowe. Najważniejszy jest spadek zadłużenia: gmina rozpoczęła rok z długiem 12 686 900 zł, a zakończyła go z kwotą 11 556 900 zł. W ciągu roku nie zaciągnięto żadnych nowych zobowiązań finansowych, spłacono natomiast 1 130 000 zł rat pożyczek i wykupu obligacji. Obsługa długu — czyli same odsetki — kosztowała 746 088 zł. To kierunek, który warto odnotować bez przekąsu: gmina się oddłużała.

Po stronie wyróżnień rok był wyjątkowo udany. W rankingu Złotej Setki Samorządów „Rzeczpospolitej” gmina zajęła pierwsze miejsce wśród gmin wiejskich województwa dolnośląskiego i 15. w Polsce (komunikat wójta na sesji VI/XX/12 z 1 sierpnia). Wcześniej, na sesji VI/XIX/12 z 27 czerwca, wójt informował o tytule laureata konkursu Dolnośląski Klucz Sukcesu — gmina znalazła się w gronie trzech najlepszych gmin wiejskich regionu. Doszły do tego certyfikat Gminy Fair Play, wyróżnienie Sportowa Gmina 2012 oraz przyznany Urzędowi Gminy certyfikat ISO. Ruszyła też budowa przystanku kolejowego w Pierwoszowie, dzięki której mieszkańcy mieli od wiosny następnego roku podróżować koleją na trasie Wrocław–Trzebnica — inwestycja realizowana wspólnie z województwem, chwalona nawet przez goszczącego na październikowej sesji posła.

Bilans roku

Gdyby czytać sam komunikat, 2012 rok był rokiem nagród, oddłużenia i budżetowej nadwyżki. Gdyby czytać same dokumenty — był rokiem, w którym sąd unieważnił gminie cały plan dla Ozorowic, wojewoda unieważnił statut Ośrodka Zdrowia, plan POLIGON III trzeba było uchwalać dwa razy, przedszkole w Strzeszowie nie zdążyło na rozpoczęcie roku szkolnego, flagowa kanalizacja istniała głównie na papierze, a finansowa nadwyżka wzięła się przede wszystkim z inwestycji wykonanych zaledwie w dwóch trzecich. Obie te opowieści są prawdziwe.

Najuczciwsze podsumowanie jest takie: 2012 był rokiem hamowania po inwestycyjnym rozpędzie 2011. Gmina realnie zmniejszyła dług i poprawiła jakość wody w Psarach, zebrała pełną garść wyróżnień i pchnęła do przodu kilka projektów — ale zapłaciła za to przesuwaniem inwestycji na później, rosnącymi zaległościami podatkowymi i serią potknięć formalnych w planowaniu przestrzennym, z których dwa skończyły się unieważnieniem uchwał. Spór w Krzyżanowicach i pęknięcie w grudniowym głosowaniu o opłatę śmieciową pokazały zaś, że nawet w tej zgodnej Radzie i w tej spokojnej gminie zaczęły narastać pytania, na które gotowych odpowiedzi nie było — zwłaszcza pytanie, ile waży głos mieszkańca, gdy po drugiej stronie szali leży podatek od firm. Rok zamknięto na plusie — jednak plus ten, jak wiele w 2012 roku, wymaga dopowiedzenia ale…

  • Andrzej Podrez

    Mieszkam w gminie Wisznia Mała od prawie 20 lat. Od lat obserwuję nierówne traktowanie mieszkańców mniejszych miejscowości, takich jak Wysoki Kościół. Brak realnego dialogu i perspektyw na zmianę, skłonił mnie do stworzenia tej kolejnej, nowej odsłony niniejszego portalu jako miejsca niezależnej analizy działań władz gminy.

    Related Posts

    Subiektywna kronika polityczno-ekonomiczna gminy Wisznia Mała. Rok 2015.

    2015: gmina buduje, WSA wykreśla. Rok inwestycji, dotacji i wadliwych planów Rok 2015 trudno opisać jednym słowem. Gmina kończyła świetlice, remontowała szkołę w zabytkowym pałacu, projektowała dziesiątki kilometrów kanalizacji i…

    Czytaj dalej
    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    XI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 30 stycznia 2025r. Sesja nadzwyczajna w cieniu sporu o tryb jej zwołania XI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego miała charakter nadzwyczajny —…

    Czytaj dalej

    Powiat trzebnicki i Trzebnica

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…