Planowanie przestrzenne
W 2012 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu unieważnił plan zagospodarowania przestrzennego dla Ozorowic. W 2013 roku gmina podeszła do tematu po raz drugi — i tym razem to nie sąd, lecz Wydział Nadzoru Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego wychwycił błędy zanim plan trafił przed sąd. Jak tłumaczyła architekt Joanna Mierzejewska na sesji 25 września, kontrola wykazała, że zgoda na wyłączenie fragmentu lasu spod planu dotyczyła starego gazociągu, podczas gdy nowy gazociąg obejmował większy obszar — błąd, który mógłby skutkować kolejnym uchyleniem planu. Po poprawkach i ponownym rozpatrzeniu dziesięciu uwag mieszkańców (osiem uwzględniono, dwie odrzucono) plan dla obszaru Ozorowice I uchwalono jednogłośnie jako uchwałę nr VI/XXXV/302/13.
Plan obowiązywał niespełna trzy miesiące. Na sesji 19 grudnia architekt poinformowała Radę, że w już opublikowanym dokumencie znalazł się błąd — projektant planu nie poinformował urzędu o przenumerowaniu terenów, w efekcie czego w strefie ochrony konserwatorskiej pojawiły się działki o powierzchni 500 m², niezgodne z pierwotnym zamysłem planu. Rada podjęła kolejną uchwałę nr VI/XXXVIII/333/13 o przystąpieniu do kolejnej zmiany planu (nie muszę chyba mówić, że znowu jednogłośnie), a cała procedura uchwalania — łącznie z rozpatrywaniem uwag mieszkańców — musi zostać powtórzona od nowa. Innymi słowy: ten sam fragment gminy doczekał się w ciągu dwóch lat trzech podejść do tego samego dokumentu planistycznego, a mieszkańcy Ozorowic po raz kolejny czekają na prawomocny plan.
Ozorowice nie były jednak w 2013 roku wyjątkiem, lecz regułą. Dwa kolejne plany uchwalone pod koniec roku okazały się — jak pokazała przyszłość — również wadliwe prawnie. Plan dla terenu w obrębie Wiszni Małej, przyjęty jednogłośnie 27 listopada jako uchwała nr VI/XXXVII/322/13 (po odrzuceniu wszystkich szesnastu uwag mieszkańców), został zaskarżony przez Wojewodę Dolnośląskiego i Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu wyrokiem z 2 grudnia 2014 r. (sygn. II SA/WR 683/14) stwierdził nieważność aż ośmiu jego fragmentów. Lista uchybień jest długa i pouczająca: Rada bez podstawy prawnej nakazała inwestorom uzyskiwanie „wytycznych konserwatorskich” przed każdą inwestycją; wpisała do planu ograniczenie „jeden budynek mieszkalny na jednej działce”, które sąd uznał za nieuzasadnioną ingerencję w konstytucyjne prawo własności; pomieszała kategorie terenów przy normach hałasu; a na rysunku planu wyznaczyła teren zieleni ZP/4, dla którego w tekście planu… nie było żadnych ustaleń — jak przyznał potem Przewodniczący Rady w piśmie do sądu, doszło do „oczywistej omyłki pisarskiej”. Szczególnie wymowny jest wątek konserwatorski: gmina tłumaczyła się, że sporne zapisy wymusił Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, uzależniając od nich uzgodnienie planu — na co sąd odpowiedział, że gmina jako strażnik praworządności powinna była wtedy zaskarżyć stanowisko konserwatora do ministra, a nie przepisywać do prawa miejscowego zapisy sprzeczne z ustawami.
Ten sam los spotkał plan Ligota Piękna-A, uchwalony jednogłośnie na ostatniej sesji roku, 19 grudnia, jako uchwała nr VI/XXXVIII/332/13. Wyrokiem z tego samego dnia (sygn. II SA/WR 684/14) WSA unieważnił w nim zapis, że drogi wewnętrzne mogą być „realizowane przez inwestorów oraz na ich terenie” — dokładnie ta sama wadliwa formuła, słowo w słowo, znalazła się w obu zaskarżonych planach. To sugeruje, że błąd nie był jednorazową pomyłką, lecz elementem szablonu powielanego przez projektanta z planu do planu — i że nikt w urzędzie tego szablonu nie zweryfikował. Co znamienne, w obu sprawach gmina nawet nie podjęła obrony: w odpowiedziach na skargi „przyjęła zarzuty” i sama wniosła o ich uwzględnienie, a do tego zapłaciła Wojewodzie po 240 zł zwrotu kosztów postępowania. Wyroki zapadły dopiero pod koniec 2014 roku, więc formalnie należą do następnego odcinka tej kroniki — ale wady, które sąd wytknął, zostały wpisane do prawa miejscowego właśnie w 2013 roku, przy jednogłośnych głosowaniach i bez jednego pytania ze strony radnych.
Reforma śmieciowa
Od 1 lipca 2013 roku w całej Polsce weszła w życie ustawowa reforma gospodarki odpadami, a gmina powierzyła obsługę firmie WPO ALBA, która zaoferowała warunki korzystniejsze o ok. 600 tys. zł od konkurencyjnej oferty SITA. Już w pierwszych dniach lipca okazało się, że wykonawca nie nadążał z dostarczaniem mieszkańcom kompletów pojemników do segregacji. Jak relacjonowała na sesji 17 lipca kierownik referatu gospodarki komunalnej Sławomira Hermann, brak czarnych kubłów dotyczył całych miejscowości Krzyżanowice i Strzeszów, a w Krynicznie, Ligocie Pięknej i Szewcach brakowało części pojemników. Od 12 lipca gmina naliczała wykonawcy karę umowną w wysokości tysiąca złotych dziennie za niewywiązanie się z obowiązku, a dodatkowo kary za niekompletny odbiór odpadów i brak worków na plastik i metal. Wójt i urzędnicy komentowali sytuację z przymrużeniem oka, zauważając że przy okazji bałaganu mieszkańcy sami zaczęli porządkować swoje posesje — ale dla mieszkańców pierwsze tygodnie nowego systemu oznaczały realny chaos, a nie tylko przejściową niedogodność.
S5, A8 i hałas
Problemem pozostała też Autostradowa Obwodnica Wrocławia, oddana do użytku w 2011 roku bez ekranów akustycznych. Pomiary przeprowadzone latem 2013 roku wykazały przekroczenie norm hałasu w nocy — w Krzyżanowicach o 0,5 decybela. Jak zauważył na sesji 29 maja sam wójt Jakub Bronowicki, w tym samym czasie Minister Środowiska podniósł dopuszczalne normy hałasu o 0,6 decybela, co w praktyce utrudniło gminie wykazanie przekroczenia i wystąpienie o budowę ekranów akustycznych. Rada przyjęła uchwałę nr VI/XXX/271/13 zlecającą zbadanie wpływu planowanej drogi ekspresowej S-5 na klimat akustyczny okolicznych terenów oraz uchwałę nr VI/XXX/272/13 w analogicznej sprawie dotyczącej autostradowej obwodnicy A-8.
Pieniądze: deficyt urósł niemal czterokrotnie, dług dalej rośnie
Budżet na 2013 rok uchwalony jeszcze w grudniu 2012 roku (uchwała nr VI/XXV/212/12) zakładał deficyt na poziomie 870 tys. zł. W trakcie roku, po jedenastu uchwałach Rady Gminy i dwudziestu pięciu zarządzeniach wójta zmieniających budżet, planowany deficyt urósł do 3.218.577 zł — niemal czterokrotnie więcej niż na starcie. Po zamknięciu roku rzeczywiste wykonanie dochodów wyniosło 25.969.675,85 zł (96,0% planu), a wydatków 28.661.980,72 zł (94,7% planu), co dało stratę na poziomie 2.692.304,87 zł.
Na pokrycie deficytu i spłatę wcześniejszych zobowiązań gmina wyemitowała w 2013 roku obligacje komunalne o wartości 2,6 mln zł, jednocześnie spłacając 1,13 mln zł wcześniejszego zadłużenia. W efekcie łączne zadłużenie gminy wzrosło z 11.556.900 zł na początku roku do 13.026.900 zł na koniec roku — o 1,47 mln zł, czyli o ponad 12%. To kontynuacja trendu z poprzednich lat: gmina systematycznie rolnuje dług poprzez kolejne emisje obligacji, tłumacząc to koniecznością finansowania kanalizacji i innych inwestycji unijnych.
Co istotne, w tym samym roku, w którym dług rósł, a deficyt się powiększał, Rada Gminy dobrowolnie utrzymywała stawki podatków lokalnych poniżej maksymalnych stawek ustawowych ogłoszonych przez Ministra Finansów. Sprawozdanie z wykonania budżetu wprost wylicza, że skutki finansowe obniżenia górnych stawek podatków (od nieruchomości, rolnego i od środków transportowych) wyniosły łącznie 1.039.895,74 zł — to potencjalny dochód, z którego gmina świadomie zrezygnowała.
Do tego doszedł szczególny przypadek z sesji 30 stycznia. Na wniosek jednego z przedsiębiorców, który zagroził zamknięciem działalności w gminie, komisja podatkowa zaproponowała obniżenie stawki podatku od nieruchomości z 0,44 zł do 0,30 zł — dla tego konkretnego rodzaju działalności. Uchwała nr VI/XXVI/243/13 przeszła wyjątkowo niejednogłośnie jak na tę kadencję: 9 głosów za, 1 przeciw, 3 wstrzymujące się. To jedno z nielicznych w całym roku głosowań, w których pojawił się realny sprzeciw radnych.
Jednocześnie rosły zaległości podatkowe mieszkańców i firm. Na koniec 2013 roku wynosiły one 1.518.741,08 zł — o 653.168,20 zł więcej niż rok wcześniej, czyli wzrost o ponad trzy czwarte. Największą część zaległości, ponad 515 tys. zł, stanowiły zobowiązania 621 osób fizycznych z tytułu podatku od nieruchomości, rolnego i leśnego. Gmina prowadziła w tym czasie szeroko zakrojoną egzekucję: wysłano łącznie ponad 3,3 tys. upomnień, wystawiono ponad tysiąc dwieście tytułów wykonawczych i założono czternaście hipotek przymusowych — ale mimo to zaległości i tak rosły szybciej, niż udawało się je ściągać.
Woda i ścieki
Kolejnym wielkim tematem 2013 roku było przejęcie gospodarki wodno-kanalizacyjnej przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Na sesji VI/XXXI/13 z 17 czerwca radni przyjmowali taryfy za wodę i ścieki, uchwałą nr VI/XXXI/275/13. Stawki miały obowiązywać od 1 lipca 2013 roku do 31 grudnia 2014 roku: 4 zł brutto za m³ wody, 5,70 zł opłaty abonamentowej oraz 8,29 zł brutto za m³ ścieków, przy dopłacie gminy do ścieków w wysokości 1,30 zł.
To głosowanie nie było jednomyślne: 11 radnych było za, 2 się wstrzymało. I trudno się dziwić, bo za techniczną uchwałą krył się bardzo konkretny rachunek dla mieszkańców.
Jednocześnie protokół z tej sesji odsłania stan infrastruktury. Kierownik ds. wodociągów i kanalizacji mówił, że gmina prowadziła gospodarkę wodno-ściekową w sposób archaiczny, majątek jest zniszczony i skorodowany, sieć ma miejscami 20 lat i więcej, a odcinek Machnice — Wisznia Mała — Ozorowice miał mieć nawet 50 lat. Na 720 hydrantów 64 były niesprawne, a ich wymiana miała kosztować około 160 tys. zł. Oczyszczalnia ścieków działała od 15 lat, przepompownia w Strzeszowie wymagała remontu szacowanego na około 100 tys. zł, a na zmianie w oczyszczalni pracowała jedna osoba, choć według przywołanych przepisów powinny być trzy.
To jeden z najważniejszych momentów tego roku: władza mówiła mieszkańcom, że spółka jest potrzebna, bo ktoś musi zająć się gminnym majątkiem. Ale z tego samego opisu wynikało, że rachunek za lata odkładania problemów zaczyna właśnie przechodzić na mieszkańców — w taryfach, dopłatach i przyszłych inwestycjach.
Na sesji VI/XXXII/13 z 26 czerwca Rada Gminy uchwałą nr VI/XXXII/280/13 zgodziła się wnieść do PGK aportem nieruchomości i urządzenia wodno-kanalizacyjne. W zamian gmina miała objąć 39.780 nowych udziałów po 500 zł każdy. SUW Machnice nie wniesiono, bo jego modernizacja była finansowana ze środków unijnych i przez pięć lat musiała pozostać w gminie.
Pod koniec roku temat wrócił. Na sesji VI/XXXVIII/13 z 19 grudnia Rada uchwałą nr VI/XXXVIII/329/13 zostawiła dopłatę do ścieków na poziomie 1,30 zł za m³. W budżecie miało to kosztować 110 tys. zł. Prezes PGK mówiła wtedy, że spółka została właścicielem majątku wartego ponad 8,3 mln zł, a oczyszczalnia od 20 lat nie była modernizowana. W tle pojawił się też nieprzyjemny szczegół: kilka lat wcześniej nałożono karę za przekroczenie norm na oczyszczalni, zawieszoną na rok, a spółka prowadziła monitoring, żeby sytuacja się nie powtórzyła.
Ferma gęsi i ujęcie wody
Na sesji VI/XXXIII/13 z 17 lipca radny Zdzisław Zdobylak wrócił do sprawy fermy gęsi w Wiszni Małej. Zwracał uwagę nie tylko na zapach, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo ujęcia wody. W odpowiedzi Sławomira Hermann mówiła, że wcześniejsze kontrole WIOŚ, sanepidu i powiatowego lekarza weterynarii nie wykazały zastrzeżeń, ale gmina zleciła opracowanie dotyczące ujęć wodonośnych i wystąpiła do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, żeby uwzględnił wpływ fermy.
Najmocniejsze zdanie padło wprost: obecna sytuacja jest konsekwencją dawniej podjętych złych decyzji. Na samym początku istnienia fermy było to przedsiębiorstwo państwowe. Ujęcie wybudowane później i służyło ono do dostarczania wody właśnie dla fermy. Gdy okazało się, że wody jest na tyle dużo, że może ona zaopatrywać resztę Gminy, rozbudowano stację udatniania.
Inwestycje tylko tam gdzie są dotacje
Na sesji 29 maja, komentując sprawozdanie z wykonania budżetu za rok poprzedni, wójt Jakub Bronowicki powiedział wprost: „Koncentrujemy się na tych zadaniach, na które możemy pozyskać dopłaty z zewnątrz. Bez tych form wspomagania sami niewiele moglibyśmy zdziałać.” To zdanie — zaprotokołowane, nie wyrwane z kontekstu — opisuje mechanizm, który rządzi inwestycjami gminy Wisznia Mała i który w 2013 roku widać szczególnie wyraźnie.
Zdecydowanie największa inwestycja roku, kanalizacja w Ligocie Pięknej, Wysokim Kościele i Wiszni Małej, istnieje dlatego, że Unia Europejska przez Program Rozwoju Obszarów Wiejskich przeznaczyła na nią 3.085.731 zł dotacji. Trzy świetlice wiejskie budowane lub przygotowywane w 2013 roku — w Mienicach, Krzyżanowicach i Rogożu — również opierają się na dotacjach PROW (odpowiednio: 345.028 zł, 418.678 zł i 472.818 zł). Modernizacja zabytkowej szkoły w Wiszni Małej: dofinansowanie unijne 243.076 zł. Mała inwestycja w placu zabaw w Strzeszowie: dotacja z konkursu „Odnowa wsi dolnośląskiej”. I tak dalej.
Mechanizm wygląda następująco: gmina ponosi wydatki z własnej kasy lub zaciągając dług (obligacje), realizuje projekt, a refundacja z Unii lub z budżetu województwa przychodzi z opóźnieniem. W 2013 roku było to widoczne wprost: kierownik Hermann tłumaczyła na sesji październikowej, że emisja 2,6 mln zł obligacji jest konieczna właśnie dlatego, bo „2/3 tych środków będzie do wykorzystania dopiero w grudniu” — gmina musi wyłożyć pieniądze z góry, zanim zobaczy zwrot. Odsetki od wcześniejszej pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na kanalizację (21.757,20 zł) figurują w nakładach inwestycyjnych 2013 roku jako osobna pozycja — to dosłowny koszt finansowy mechanizmu prefinansowania.
To nie jest zarzut — tak działa większość funduszy unijnych i tak robią wszystkie gminy, które chcą z nich korzystać. Problem leży gdzie indziej: jeśli logika inwestycyjna wynika z dostępności programów dotacyjnych, a nie z hierarchii potrzeb mieszkańców, to gmina realizuje nie to, czego najbardziej potrzebuje, lecz to, na co akurat da się złożyć wniosek. A nie każda wieś i nie każda potrzeba nadaje się do opakowania w projekt unijny.
Porównanie inwestycji z 2013 roku z remontami dróg lokalnych to ilustracja tej nierówności w pigułce. Bieżące remonty dróg gminnych (nie inwestycje, lecz konserwacja nawierzchni — łatanie, gruzowanie, wyrównywanie) kosztowały łącznie ok. 537 tys. zł i objęły czternaście miejscowości. Kwoty są bardzo zróżnicowane: Ligota Piękna 107.503 zł, Szymanów 73.356 zł, Ozorowice 83.689 zł — a Strzeszów tylko 3.788 zł, Malin 19.168 zł, Wysoki Kościół 27.459 zł. Nie wiemy, czy proporcje te odzwierciedlają faktyczny stan dróg, czy inne kryteria — protokoły o tym milczą, nie ma przeglądu potrzeb i jego porównania z wydatkami.
Gmina liczyła na dofinansowanie z rządowego programu modernizacji dróg lokalnych, popularnie zwanego „schetynówką”, na przebudowę odcinka Kryniczno–Malin (nakładka, poszerzenie, zatoki autobusowe). Jak poinformowała S. Hermann, choć wniosek gminy zakwalifikował się w pierwszym naborze, zasady podziału środków zmieniły się w trakcie procedury — na 40 startujących jednostek dofinansowanie otrzymało tylko osiem, a wniosek Wisznia Małej uplasował się na 16. miejscu. Rada zdjęła zadanie z listy inwestycyjnej, rezygnując z zablokowanej kwoty 2,3 mln zł, a własny wkład w wysokości ponad 800 tys. zł przesunęła na inne cele, w tym 50 tys. zł dotacji dla powiatu trzebnickiego na doraźny remont tego samego odcinka drogi.
Natomiast przy inwestycjach kubaturowych (budynki, sieci, chodniki) koncentracja jest jeszcze wyraźniejsza. Trzy inwestycje — kanalizacja skoncentrowana na Ligocie Pięknej, przedszkole w Strzeszowie i rozbudowa szkoły w Psarach — pochłonęły łącznie ponad 4,2 mln zł, czyli zdecydowaną większość nakładów inwestycyjnych. Przy czym Strzeszów i Psary to zadania realizowane ze środków własnych gminy lub obligacji, bo — co charakterystyczne — do opisów tych zadań w sprawozdaniu nie przypisano zewnętrznych dotacji. To oznacza, że gmina wydała łącznie ponad 1,44 mln zł własnych pieniędzy (lub pieniędzy pożyczonych) na te dwie szkoły, bo musiała — były to zobowiązania wynikające z wcześniejszych decyzji (zamknięcie szkoły w Strzeszowie, rozbudowa szkoły w Psarach). Tymczasem wiele wsi nie dostało w 2013 roku żadnej inwestycji kubaturowej, bo na zaspokojenie ich potrzeb nie było ani dotacji, ani miejsca po wcześniejszych zobowiązaniach.
Fundusz sołecki, czyli pula pieniędzy, którą każde sołectwo dostaje do samodzielnej dyspozycji, jest w tym kontekście wymowny nie dlatego, że jest mały (łącznie 265 tys. zł na szesnaście sołectw, od 8.500 zł w Wysokim Kościele do 25.465 zł w Szewcach), ale dlatego, że często właśnie on jest jedynym instrumentem, przez który mniejsza wieś może zainicjować cokolwiek fizycznego na swoim terenie — zakup ławek, ogrodzenie boiska, projekt ulicy, półkolonie dla dzieci. Tam, gdzie duże dotacje nie dotarły, zostaje fundusz sołecki na traktorek do koszenia trawy.
Teza o „gminie na dotacyjnej kroplówce” nie jest krzywdzącą metaforą — to opis mechanizmu, który sam wójt otwarcie przyznaje. Konsekwencją tego mechanizmu jest to, że mapa inwestycji nie pokrywa się z mapą potrzeb, lecz z mapą dostępnych programów. Które miejscowości wypadają poza tę mapę — i czy ten wzorzec powtarza się w kolejnych latach — to pytanie, które warto stawiać systematycznie.
Co faktycznie zbudowano
Mimo rosnącego długu gmina w 2013 roku realnie inwestowała. Łączne wydatki majątkowe (czyli pieniądze wydane na budowy, remonty i zakupy trwałego majątku, w odróżnieniu od bieżącego utrzymania urzędu) wyniosły 5.951.859,87 zł, co stanowiło 97,1% zaplanowanej kwoty — to 653 zł na jednego mieszkańca gminy.
Największą pojedynczą inwestycją była budowa kanalizacji sanitarnej w Ligocie Pięknej, Wysokim Kościele i Wiszni Małej, finansowana z 3.085.731 zł dotacji unijnej w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. W 2013 roku zrealizowano pierwszy etap — 3,7 km sieci kanalizacyjnej w Ligocie Pięknej — za 2.760.342,20 zł, z czego większość, 2.728.287,73 zł, trafiła do wykonawcy robót budowlanych, firmy ASCOMPLEX z Wołowa.
Drugim dużym frontem robót było budownictwo świetlic wiejskich, finansowane głównie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. W Mienicach trwała budowa świetlicy o powierzchni 197 m² — w 2013 roku wydano na nią 309.242,26 zł (z umowy na 559.733,60 zł z firmą BUD-WES Józef Wesołowski), z planowanym zakończeniem na styczeń 2014 roku. Analogiczne świetlice w Krzyżanowicach (dotacja 418.678 zł) i w Rogożu (dotacja 472.818 zł) na koniec roku były dopiero na etapie weryfikacji dokumentacji kosztorysowej, z realizacją przesuniętą na lata 2014–2015 — formalnie pieniądze już zabezpieczone, ale fizycznie nic jeszcze nie stanęło.
W oświacie modernizowano budynek Szkoły Podstawowej w Wiszni Małej (wymiana pokrycia dachowego, odwodnienie budynku, nowa elewacja, modernizacja schodów, a docelowo też konserwacja zabytkowej stolarki okiennej i drzwiowej w sali owalnej) — projekt dofinansowany kwotą 218.076 zł plus 25.000 zł na prace konserwatorskie, choć w samym 2013 roku poniesiono na razie tylko 2.246,31 zł na weryfikację kosztorysów, a właściwe roboty budowlane miały ruszyć później.
W infrastrukturze drogowej i chodnikowej (dział 600) gmina wydała w 2013 roku 280.580,50 zł, budując m.in. chodnik wraz z murem oporowym przy drodze wojewódzkiej nr 342 w Szewcach, chodnik w Rogożu przy ul. Stawowej, chodnik wzdłuż ul. Szkolnej w Wiszni Małej oraz przebudowując chodnik przy drodze powiatowej w Szewcach. Osobno, w ramach bieżących remontów dróg gminnych (nie inwestycji, lecz konserwacji), najwięcej wydano w Ligocie Pięknej (107.503,23 zł) i w Ozorowicach (83.688,60 zł), najmniej w Strzeszowie (3.788,40 zł).
W dziale gospodarki komunalnej i ochrony środowiska (program VI) gmina wydała łącznie 531.047,15 zł, w tym 202.007,26 zł na pierwszy etap budowy oświetlenia ulicznego (m.in. w Ozorowicach i Pierwoszowie), 50.757,89 zł na rozbudowę sieci wodociągowej, 23.616 zł na projekt modernizacji Stacji Uzdatniania Wody w Psarach (mającej ograniczyć jej awaryjność) oraz 9.471 zł na dokumentację zamknięcia i rekultywacji składowiska odpadów w Mienicach — uporządkowanie starego wysypiska, które przez lata pozostawało otwartym problemem środowiskowym.
Osobną pulę stanowiły fundusze sołeckie — łącznie szesnaście sołectw zrealizowało za ich pośrednictwem drobne zadania lokalne (place zabaw, doposażenie boisk, oświetlenie, kosiarki) na kwoty od 8.500,32 zł w Wysokim Kościele do 25.465,26 zł w Szewcach.
Obraz, jaki wyłania się z tych liczb, jest niejednoznaczny: gmina rzeczywiście buduje i sięga po środki unijne, ale spora część dotacji na 2013 rok to wciąż dokumentacja i przygotowania, a nie gotowe obiekty — efekty części tych inwestycji, zwłaszcza świetlic wiejskich, mieszkańcy zobaczą dopiero w kolejnych latach.
Bilans: nie tylko porażki
Rok 2013 nie był jednak pasmem samych niepowodzień. Były grupy Odnowy Wsi Malin, dzięki staraniom sołtys Marzanny Ziętek i rady sołeckiej, gmina otrzymała w marcu wyróżnienie „Super Gmina”. Sołtys Bronisław Stawiński odebrał z rąk Wojewody Dolnośląskiego tytuł „Sołtysa Roku”. W styczniu 2013 roku w budynku po zlikwidowanej dwa lata wcześniej szkole podstawowej w Strzeszowie otwarto nowe przedszkole — to jedyny konkretny, namacalny efekt decyzji o zamknięciu szkoły, o której pisaliśmy w poprzednim odcinku kroniki. Uczniowie Szkoły Podstawowej w Psarach osiągnęli najlepszy w gminie wynik sprawdzianu szóstoklasisty, a w Szewcach drugi rok z rzędu poprawiały się wyniki klas szóstych — choć kierownik Samorządowej Administracji Placówek Oświatowych zastrzegła, że wyniki gimnazjum w Szewcach nadal wymagają intensywnych działań naprawczych. We wrześniu 2013 roku Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu formalnie ustanowił strefę ochronną dla ujęcia wody podziemnej w Wiszni Małej (rozporządzenie nr 12/2013), porządkując prawnie kwestię ochrony głównego źródła wody pitnej dla gminy. Rada Gminy przyjęła też Sołeckie Strategie Rozwoju Wsi dla Pierwoszowa i Wysokiego Kościoła, otwierając tym wsiom drogę do aplikowania o zewnętrzne środki.










