Subiektywna kronika polityczno-ekonomiczna gminy Wisznia Mała. Rok 2014.

Ten odcinek kroniki opowiada o roku wyborczym. Przez trzy kwartały gminą rządziła jeszcze „stara” rada, w grudniu obrady przejęła nowa — wybrana tak, że niemal każde głosowanie kończyło się wynikiem osiem do siedmiu. Po drodze wojewoda zaskarżył do sądu administracyjnego cztery gminne plany zagospodarowania, jeden świeżo uchwalony plan rada sama uchyliła po ośmiu miesiącach, a gminna spółka komunalna zamknęła swój pierwszy rozliczony rok stratą.

Wszystko, co poniżej, pochodzi z protokołów sesji Rady Gminy Wisznia Mała z 2014 roku — ośmiu sesji poprzedniej kadencji (od stycznia do września) i trzech sesji nowej rady (grudzień) — oraz z dwóch wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, którymi zakończyły się skargi wojewody (sygn. II SA/WR 685/14 i II SA/WR 754/14). Do tego odcinka nie udało mi się dotrzeć do sprawozdania z wykonania budżetu za 2014 rok, więc tam, gdzie piszę o pieniądzach, opieram się na planach i kwotach padających na sesjach — a nie na tym, co ostatecznie wykonano.

Inwestuje się tam, gdzie dają — dotacyjna ruletka w praktyce

Czytelnicy poprzednich odcinków pamiętają tezę, którą stawiam od kilku miesięcy: o tym, co i gdzie się w gminie buduje, decyduje przed wszystkim kalendarz i geografia dostępnych dofinansowań a potrzeby mieszkańców oczywiście są ważne, ale dopiero w drugiej kolejności. Rok 2014 dostarczył tej tezie wyjątkowo obfitego materiału.

Zacznijmy od stycznia. Na sesji VI/XXXIX/14 z 22 stycznia wójt Jakub Bronowicki relacjonował perypetie „schetynówki” Kryniczno–Malin–Ligota Piękna: gdy przy pracach nad budżetem okazało się, że w Narodowym Programie Przebudowy Dróg Lokalnych zabrakło pieniędzy, gmina zostawiła w budżecie jedynie niewielkie środki na ten cel — a gdy fundusz nagle zasilono pieniędzmi z Lasów Państwowych i przyszło pytanie, czy gmina podtrzymuje wniosek, wójt skomentował: „z jednej strony to miło, że jest tu jakaś szansa, ale z drugiej przykro, bo trzeba będzie z niektórych zaplanowanych zadań zrezygnować”. Trudno o czystszą ilustrację mechanizmu: pojawienie się dotacji z dnia na dzień przemeblowuje plan inwestycyjny, a inne zadania schodzą ze stołu. Dodajmy dla porządku, że protokoły nie pozwalają domknąć finansowego montażu tej drogi: w kwietniu (sesja VI/XLII/14) mówiono o wkładzie własnym gminy 260 tys. zł, 260 tys. zł powiatu i 900 tys. zł z budżetu państwa, a w maju (sesja VI/XLIII/14) wójt informował o dotacji od wojewody w wysokości 273 193 zł — rozbieżności tej dokumenty z sesji nie wyjaśniają.

Drugi dowód ma charakter systemowy. W 2014 roku gmina zamówiła nową Strategię Rozwoju — i na sesjach nie ukrywano, po co. Kierownik Sławomira Hermann tłumaczyła wprost (sesja VI/XLII/14 z 30 kwietnia), że to, czy dane zadanie jest zapisane w strategii, decyduje o tym, czy gmina dostanie na nie dofinansowanie; autor opracowania przedstawiony radzie w sierpniu (sesja VI/XLV/14) mówił o strategii jako podstawowym opracowaniu, które pozwoli na „skuteczne aplikowanie po fundusze zewnętrzne”. Strategia rozwoju gminy nie jest więc mapą potrzeb mieszkańców — jest wnioskiem dotacyjnym rozpisanym na lata.

Trzeci dowód przyniósł grudzień. Na sesji budżetowej VII/III/14 z 30 grudnia, pytana o termin rozbudowy kanalizacji w Ligocie Pięknej i Wiszni Małej, kierownik Hermann odpowiedziała, że pierwsze konkursy unijne planowane są na 2016 rok, więc rok 2015 gmina poświęci na przygotowania projektowe — „wykonanie to będzie 2016, 2017 a nawet 18 rok”. Kalendarz inwestycji gminnych jest kalendarzem naborów wniosków — czarno na białym, z ust osoby odpowiedzialnej za inwestycje.

A co z tymi, którzy w dotacyjnej loterii wyciągają puste losy? Ulica Krótka w Ligocie Pięknej: wniosek o dofinansowanie kanalizacji i wodociągu został zaakceptowany, ale punktowo wylądował na 60. miejscu listy (sesja VI/XLVI/14 z 24 września) — realizacja zawisła na obietnicy, że „w tym roku znajdą się pieniądze”. Chodnik w Rogożu od Stawowej do Słonecznej: koszt około 200 tys. zł, pozwolenie na budowę jest, ale pieniędzy nie ma, więc gmina — jak przyznano na sesji 30 grudnia — będzie „co jakiś czas wykonywać jakiś niewielki element tego zadania”, żeby pozwolenie nie wygasło, i czekać, aż „pojawi się możliwość dofinansowania”. Oświetlenie drogowe: w planach na 2015 rok 200 tys. zł, a gotowych projektów — na prawie 2 mln zł. Innymi słowy: potrzeby zinwentaryzowane, dokumentacja gotowa, tylko realizacja czeka, aż ktoś z zewnątrz zechce za nią zapłacić.

Z kronikarskiej uczciwości należy odnotować, że na sierpniowej sesji (VI/XLV/14 z 27 sierpnia) zapowiedziano, że od 1 września gmina uruchomi — finansowane z własnego budżetu — nowe linie busów dla miejscowości oddalonych od „piątki”: Mienic, Piotrkowiczek i Pierwoszowa oraz trasy Strzeszów–Ozorowice–Szewce. To dokładnie ten typ wydatku, którego dotacyjna logika zwykle nie obejmuje, a który małym wsiom realnie poprawia życie. Czy przetrwa grudniowy przetarg „na cały system busowy” — zobaczymy w kolejnym odcinku.

Wojewoda skarży, rada uchyla — planistyczny serial, sezon kolejny

Kto śledził odcinki 2012 i 2013, ten wie, że plany zagospodarowania przestrzennego to w tej gminie gatunek filmowy sam w sobie. W 2014 roku serial nabrał tempa.

Na jednej wrześniowej sesji (VI/XLVI/14 z 24 września) rada przekazała do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego aż trzy skargi Wojewody Dolnośląskiego naraz: na plan dla Wiszni Małej (uchwała nr VI/XXXVII/322/13), na plan Ligota Piękna – A (nr VI/XXXVIII/332/13) i na uchwalony ledwie w styczniu plan dla Mienic (nr VI/XXXIX/344/14) — odpowiednio uchwałami nr VI/XLVI/401/14, 402/14 i 403/14. Do sądu trafił też — czwarty w kolejce — styczniowy plan dla Rogoża (nr VI/XXXIX/345/14). Urząd tłumaczył radnym, że wojewoda skarży „tylko i wyłącznie” fragmenty zapisów, że kwestionowane regulacje „miały charakter jedynie informacyjny”, a — jak referowała kierownik Adamek, powołując się na ocenę projektantów i osób nadzorujących procedurę — „przyjęte rozwiązania nie naruszały w żaden sposób obowiązujących przepisów prawa”. Ale to już kolejny rok z rzędu, w którym produkty gminnej machiny planistycznej lądują przed sądem — a wcześniej, w lutym, wojewoda zaskarżył do WSA nawet roczny program współpracy z organizacjami pozarządowymi, co rada gasiła zmianą kwestionowanych zapisów i odpowiedzią na skargę z wnioskiem o umorzenie (uchwały nr VI/XL/349/14 i 350/14 z 26 lutego).

Jak te procesy się skończyły? Sprawę Mienic sąd rozstrzygnął jeszcze przed końcem roku: wyrokiem z 2 grudnia 2014 r. (sygn. II SA/WR 685/14) WSA we Wrocławiu stwierdził nieważność zakwestionowanych fragmentów planu i zasądził od gminy 240 zł kosztów. Sprawa Rogoża zamknęła się tuż po Nowym Roku — wyrokiem z 9 stycznia 2015 r. (sygn. II SA/WR 754/14), również unieważniającym fragmenty planu i również z 240 zł kosztów po stronie gminy. I tu dwie rzeczy warte odnotowania. Po pierwsze: w obu sprawach gmina w odpowiedzi na skargę — jak czytamy wprost w uzasadnieniach wyroków — „przyjęła zarzuty” i sama wniosła o uwzględnienie skargi. Radnym mówiono więc we wrześniu, że rozwiązania „nie naruszały w żaden sposób przepisów prawa”, a przed sądem gmina przyznała rację wszystkim zarzutom wojewody. Po drugie: w obu planach sąd unieważnił identyczny fragment o drogach wewnętrznych „realizowanych przez inwestorów oraz na ich terenie” — ten sam szablonowy zapis powielono więc z planu do planu, mimo trwającego postępowania nadzorczego. A w Rogożu poległ dodatkowo zapis dopuszczający w zabudowie zagrodowej „budynek mieszkalny i do dwóch budynków gospodarczych” — czyli dokładnie ta sama konstrukcja, przez którą gmina musiała wcześniej uchylić cały plan Ligota Piękna – B. Wyrok w sprawie Mienic ujawnia zresztą jeszcze jedną wpadkę redakcyjną: dla terenów oznaczonych symbolem US plan przewidywał dwie różne minimalne powierzchnie działek naraz (1000 i 3000 m²) — omyłkę, którą, jak odnotował sąd, przyznano pismem przewodniczącego rady z 8 sierpnia 2014 r.

Rekord należy jednak do planu dla Wysokiego Kościoła. Uchwalony 22 stycznia (uchwała nr VI/XXXIX/343/14), po postępowaniu nadzorczym wojewody i wobec nierozstrzygniętej kwestii 50-metrowej strefy ochronnej od cmentarza, został we wrześniu — na wniosek samego urzędu — uchylony przez radę w całości (uchwała nr VI/XLVI/406/14). Plan przeżył na papierze osiem miesięcy — z dostępnych dokumentów nie wynika, by przez ten czas zdążył wejść w życie; mieszkańcom obiecano, że wróci, „jak nowelizacja wejdzie w życie”. Dla porównania: nad planem dla Krzyżanowic pracowano wówczas od lat i — jak przyznała na sesji lutowej kierownik Joanna Adamek — po roku negocjacji z protestującymi mieszkańcami „powrócono do punktu wyjścia” i nie sposób powiedzieć, kiedy plan uda się uchwalić.

Osobny wątek to Ozorowice — i tu sprawa dotyka konkretnych ludzi. W uchwalonym wcześniej planie dla tej wsi, jak przyznano na sesjach, „wystąpił błąd, polegający na przesunięciu numerów poszczególnych terenów” — pomyłka projektanta sprawiła, że na terenach od kilkunastu lat przewidzianych pod zabudowę rezydencjonalną plan nagle dopuścił działki tysiącmetrowe, a w strefie ścisłej ochrony konserwatorskiej — zabudowę szeregową. Gmina błąd naprawiła zmianą planu (uchwała nr VI/XLIV/392/14 z 25 czerwca), ale w międzyczasie państwo Banaszewscy i Szepielakowie zdążyli złożyć wnioski o podział nieruchomości na owe tysiącmetrowe działki — i, co istotne, Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie podzieliło stanowiska gminy. Rada oba wezwania do usunięcia naruszenia prawa oddaliła (uchwały nr VI/XLVI/404/14 i 405/14 z 24 września), więc spór niemal na pewno powędruje dalej. Niezależnie od tego, kto ma rację prawnie, źródłem całego zamieszania był błąd po stronie gminy — a koszty niepewności ponoszą właściciele gruntów.

Rok domknęła sprawa planu Ligota Piękna – B, uchylonego jeszcze pod presją zastrzeżeń nadzoru: na sesji 30 grudnia rada oddaliła wezwanie spółki BMC (uchwała nr VII/III/18/14), ale wynik głosowania — 9 „za”, 5 „przeciw”, 1 wstrzymujący — pokazuje, że nawet wewnątrz rady przekonanie o racji gminy nie było powszechne, a radny Maciej Łamasz otwarcie skrytykował pośpieszny tryb i jakość uzasadnienia. Do kompletu: w maju rada uznała za bezprzedmiotową skargę na przewlekłość działania wójta w sprawie dostępu do drogi publicznej w Psarach (uchwała nr VI/XLIII/387/14), a w sierpniu oddaliła kolejne wezwanie w tej sprawie (nr VI/XLV/397/14). Swoje dorzuciły też pozostałe instytucje kontrolne: Regionalna Izba Obrachunkowa wymusiła poprawki w uchwale o dotacjach dla żłobków (naprawiona uchwałą nr VI/XXXIX/339/14), a Wydział Nadzoru wojewody — w regulaminie stypendiów socjalnych (nr VI/XLI/362/14). Bilans roku: kilka skarg, kilka wymuszonych poprawek, jeden plan skasowany w całości.

Finanse: dziura na koniec roku i dług spłacany nowym długiem

Bez sprawozdania z wykonania budżetu obraz finansów za 2014 rok pozostaje niedomknięty — ale i to, co widać w protokołach, daje do myślenia.

Na ostatniej sesji roku (VII/III/14 z 30 grudnia) plan zamykano kwotami: dochody 37 049 413 zł, wydatki 37 707 513 zł. Rok kończył się więc planowanym deficytem około 658 tys. zł — wydatki przerastały wpływy — a w kosztach siedziała już obsługa długu za 646 248 zł rocznie, czyli samych odsetek i prowizji blisko tyle, ile cały deficyt. Wieloletnia prognoza finansowa przyjęta tego samego dnia przewiduje, że zadłużenie gminy na koniec 2015 roku wyniesie 13 807 400 zł, a zaplanowaną na ten rok spłatę 1,6 mln zł gmina sfinansuje… emisją obligacji komunalnych. Mówiąc po ludzku: stary dług będzie spłacany nowym długiem. To legalne i w samorządach częste, ale warto to nazywać po imieniu — zwłaszcza że wójt na tej samej sesji przyznawał, iż subwencja z budżetu państwa z roku na rok maleje (bo rośnie wskaźnik gęstości zaludnienia), a dochody ze sprzedaży mienia — planowane co roku — pozostają, jak sam ujął to przy okazji kwietniowego absolutorium za 2013 rok, „piętą achillesową”.

Do tego dochodzi zjawisko, które w protokołach z 2014 roku powtarza się z uporem: przetargi rozstrzygane drożej, niż zaplanowano. Remont szkoły w Psarach — najniższa oferta o 70 tys. zł powyżej założeń (sesja majowa); nawierzchnia ul. Świerkowej w Piotrkowiczkach — konieczność dołożenia 38 tys. zł (sesja sierpniowa); chodnik przy ul. Szkolnej w Wiszni Małej — plus 20 tys. zł po przetargu (sesja wrześniowa). Każda z tych kwot z osobna jest drobna; razem układają się w systematyczne niedoszacowywanie zadań. Odnotujmy też szczegół symboliczny: chodnik przy ul. Wrocławskiej w Szewcach ukończono w grudniu 2013 roku — by już w styczniu 2014 prosić radę o 12 tys. zł na remont przepustu, który znajduje się… pod tym właśnie chodnikiem (sesja VI/XXXIX/14).

W oświacie stara śpiewka w nowej tonacji: subwencja pokrywa około połowy wydatków, resztę gmina dokłada sama — mówił o tym wójt przy absolutorium (uchwała nr VI/XLII/371/14, przyjęta zresztą jednogłośnie, przy wykonaniu budżetu 2013 na poziomie 94,7%). W tle majaczyło widmo kłopotów Fagor Mastercook, gdzie pracuje wielu mieszkańców gminy; bezrobocie w gminie trzymało się wprawdzie na poziomie 4,5–5%, ale w powiecie sięgało 14%.

PGK: pierwszy rozliczony rok i pierwsza strata

W marcu (sesja VI/XLI/14 z 26 marca) rada po raz pierwszy usłyszała pełen raport finansowy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej — spółki, którą gmina powołała pod koniec 2012 roku i wyposażyła w majątek wart blisko 19,9 mln zł. Wynik za 2013 rok: strata 105 485,27 zł, przy przychodach 873 721,11 zł wobec zakładanych 1 003 381,76 zł. Do tego 131 388,17 zł nieściągniętych należności na koniec roku. Prezes spółki nie kryła też, że przekazany majątek jest „w znacznej części zdekapitalizowany” — najstarszy i najbardziej awaryjny odcinek wodociągu biegnie w Strzeszowie, a tamtejsza oczyszczalnia to — jak mówiono na sesji VII/II/14 z 5 grudnia — „obiekt z lat 90-siątych wymagający znacznych nakładów inwestycyjnych”. Stratę spółka zamierzała pokryć dopłatami wniesionymi przez gminę — czyli, koniec końców, pieniędzmi mieszkańców.

Grudniowe uchwały taryfowe (nr VII/II/3/14 i VII/II/4/14, obie jednogłośnie) utrzymały ceny: woda 4,00 zł/m³, ścieki 8,29 zł/m³ brutto, z dopłatą gminy 1,30 zł do metra ścieków, dzięki której mieszkaniec płaci 6,99 zł. Radny Jerzy Puchacz zauważył na sesji rzecz wartą zapamiętania: gdyby nie dopłata, nasze ścieki byłyby znacznie droższe od wrocławskich — bo koszty oczyszczalni rozkładają się na ledwie około 600 umów. I tu dochodzimy do liczby, która powinna wisieć nad każdą debatą o gminnych priorytetach: gmina jest zwodociągowana niemal w 100%, ale skanalizowana zaledwie w 30–40% (sesja VII/II/14). Kolejne kanalizowane miejscowości to — jak poinformowano — Krzyżanowice, Psary i Szymanów, „położone bliżej Wrocławia”. Mieszkańcy Mienic, Piotrkowiczek czy Pierwoszowa mogą sobie ten kierunek rozbudowy zestawić z mapą.

S5: ekrany topnieją, gmina wynajmuje prawników

Wątek hałasu, znany z poprzedniego odcinka, w 2014 roku wszedł w fazę otwartego sporu. Decyzja zezwalająca na budowę trasy S5 przewidywała ekrany akustyczne — ale po czterokrotnym podniesieniu w Polsce norm hałasu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad złożyła do wojewody wniosek o zmianę decyzji i radykalne ograniczenie ekranów. Skalę zagrożenia nazwał po imieniu prezes firmy TOYA na majowej sesji: z 14 zaprojektowanych kilometrów ekranów może zostać… 2 (sesja VI/XLIII/14 z 28 maja). Gmina — nie mając w trybie specustawy wielu narzędzi — wynajęła kancelarię prawną do pilnowania procedur (o czym mowa była na sesjach w czerwcu i sierpniu), a firma TOYA Development zaczęła montować koalicję radnych, sołtysów i mieszkańców sołectw położonych w strefie oddziaływania trasy. Warto docenić, że tym razem samorząd stanął po stronie mieszkańców; warto też pamiętać, że identyczny mechanizm — podniesienie norm ratujące inwestora przed obowiązkami — „rozwiązał” w 2013 roku sprawę hałasu opisaną w poprzednim odcinku. Przy okazji: jak zapowiedział wójt na wrześniowej sesji, „przez najbliższe 4 lata będziemy wielkim placem budowy” — S5 budują Włosi, obwałowania Widawy Hiszpanie, a w Psarach stanie estakada.

Grudzień: rada przecięta na pół

Wybory samorządowe dały wynik, który zdefiniuje całą kadencję: 15-osobowa rada podzieliła się na dwa obozy w proporcji 8:7. Widać to było od pierwszej minuty. Przewodniczącą rady została Małgorzata Ottenbreit, wybrana w tajnym głosowaniu stosunkiem 8:7 (sesja VII/I/14 z 1 grudnia, uchwała nr VII/I/1/14). Wiceprzewodnicząca Janina Drabiak — 8:7. Przewodnicząca komisji budżetowej — 8:7. Przewodniczący komisji rolnictwa — 8:7. Wniosek radnego Łamasza, by sesje zwoływać po godzinie 15, tak by radni mogli godzić mandat z pracą zawodową — odrzucony 7:8 (sesja VII/II/14 z 5 grudnia). Sześcioro radnych opozycji sformalizowało się w klub „Radni Razem”.

Na tej samej sesji padł zarzut najcięższego kalibru: radna Drabiak oświadczyła do protokołu, że komisja skrutacyjna wybierająca przewodniczącą rady liczyła cztery osoby, podczas gdy §30 ust. 7 Statutu Gminy przewiduje trzy — a skoro tak, to jej zdaniem wybór przewodniczącej, zwołanie sesji i wszystkie podjęte na niej uchwały są nieważne. Protokoły z 2014 roku nie odnotowują żadnej odpowiedzi na ten zarzut; czy ktokolwiek nadał mu bieg formalny — tego z dostępnych dokumentów nie wiadomo. Odnotujmy fakt: kadencja zaczęła się od kwestionowania legalności jej pierwszych rozstrzygnięć.

Grudniowy finał miał jeszcze dwa zgrzyty. Uchwałę o wynagrodzeniu wójta (nr VII/III/19/14) przedłożono bez omówienia na komisji budżetowej — radni sami zwracali uwagę, że nie znają nawet dotychczasowej wysokości pensji; ostatecznie utrzymano wynagrodzenie na niezmienionym poziomie (14 „za”, 1 wstrzymujący), a wójt na czas głosowania opuścił salę. Budżet na 2015 rok przeszedł głosami 13:0 przy 2 wstrzymujących (uchwała nr VII/III/16/14), prognoza wieloletnia — 14:1 (nr VII/III/15/14), a nawet rutynowe grudniowe zmiany w budżecie 2014 zebrały po raz pierwszy od dawna głos przeciw (13:1:1, uchwała nr VII/III/13/14). Era jednogłośnych sesji, znana z poprzednich lat, skończyła się definitywnie. Opozycja od razu zgłosiła też postulat ucywilizowania trybu pracy: wniosek o harmonogram zwoływania sesji i plany pracy komisji, argumentując, że uczyni to proces legislacyjny w radzie bardziej przewidywalnym.

Co się udało — bo udało się niemało

Rzetelność wymaga odnotowania, że 2014 był rokiem intensywnej budowy. Trwała — największa od lat — budowa kanalizacji w Ligocie Pięknej, Wysokim Kościele i Wiszni Małej z pieniędzy PROW; w kwietniu podpisano umowę z wykonawcą kanalizacji w Wiszni Małej i Wysokim Kościele, w czerwcu wyłoniono wykonawcę przyłączy w Ligocie Pięknej, a na 2015 zostały już tylko odcinki domykające. Otwarto świetlicę w Mienicach (30 czerwca), ruszyła budowa świetlic w Krzyżanowicach i Rogożu, wyremontowano szkołę w Psarach (okna, elewacja — z nadzieją na niższe rachunki za opał) i przygotowano remonty w Krynicznie, Szewcach i Ligocie Pięknej. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej przeniósł się 3 lutego do wyremontowanej siedziby w starym ośrodku zdrowia, gdzie działa też punkt bezpłatnych porad prawnych i psychologicznych. Ruszył remont drogi Kryniczno–Malin — nakładka asfaltowa na odcinku 3,4 km (kwietniowy protokół mówi o 3,5 km — rozbieżności tej nie rozstrzygam), z planem zakończenia prac do końca wakacji; czy plan dotrzymano, dostępne protokoły nie mówią. Gmina zdobyła Dolnośląski Klucz Sukcesu — najwyższe regionalne wyróżnienie samorządowe. Zespół szkół w Krynicznie otrzymał imię św. Jadwigi Śląskiej (uchwała nr VI/XLII/372/14), szachiści z zespołu działającego przy gminnym ośrodku kultury awansowali do I ligi, a fundusz sołecki — decyzją z marca (uchwała nr VI/XLI/361/14) — został wyodrębniony już bezterminowo. Ruszyła Karta Dużej Rodziny, gmina rozdawała kompostowniki, a w Szymanowie testowano oświetlenie ledowe. Wreszcie wspomniane busy do mniejszych miejscowości — inwestycja niedotacyjna, a trafiona.

Były i plagi całkiem dosłowne: w sierpniu wójt spotykał się z mieszkańcami Ligoty Pięknej w sprawie „plagi much” z kurników Agropaszu (firma zobowiązała się populację wytruć), a w czerwcu do Urzędu Gminy dokonano włamania — po którym trzeba było wymienić zdewastowane drzwi i zaplanować monitoring, a rada zwiększyła wydatki na pakiet remontów w urzędzie (obejmujący także przenosiny referatów i wymianę mebli) o 80 tys. zł.

Bilans

Na plus: rekordowe tempo budowy kanalizacji i świetlic, wyremontowana szkoła w Psarach, nowa siedziba GOPS, droga Kryniczno–Malin, busy dla wsi oddalonych od „piątki”, bezterminowy fundusz sołecki, regionalne wyróżnienie. Na minus: cztery zaskarżone do WSA plany w jednym roku — z czego dwa (Mienice i Rogoż) zakończone na przełomie roku wyrokami stwierdzającymi nieważność fragmentów, przy czym przed sądem gmina sama przyznała wojewodzie rację, choć radnym mówiła co innego; plan dla Wysokiego Kościoła uchylony po ośmiu miesiącach życia; błąd projektanta w Ozorowicach, którego koszty ponoszą mieszkańcy; spółka komunalna na stracie i z rosnącą górą nieściągniętych należności; dług zbliżający się do 14 mln zł i spłacany emisją nowych obligacji; kurcząca się subwencja; przetargi systematycznie droższe od kosztorysów; ekrany przy S5 topniejące z 14 do być może 2 kilometrów. I rzecz najtrwalsza w skutkach: rada podzielona na pół, z zarzutem nieważności wyborów jej władz zgłoszonym do protokołu już na drugiej sesji.

  • Andrzej Podrez

    Mieszkam w gminie Wisznia Mała od prawie 20 lat. Od lat obserwuję nierówne traktowanie mieszkańców mniejszych miejscowości, takich jak Wysoki Kościół. Brak realnego dialogu i perspektyw na zmianę, skłonił mnie do stworzenia tej kolejnej, nowej odsłony niniejszego portalu jako miejsca niezależnej analizy działań władz gminy.

    Related Posts

    Subiektywna kronika polityczno-ekonomiczna gminy Wisznia Mała. Rok 2015.

    2015: gmina buduje, WSA wykreśla. Rok inwestycji, dotacji i wadliwych planów Rok 2015 trudno opisać jednym słowem. Gmina kończyła świetlice, remontowała szkołę w zabytkowym pałacu, projektowała dziesiątki kilometrów kanalizacji i…

    Czytaj dalej
    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    XI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 30 stycznia 2025r. Sesja nadzwyczajna w cieniu sporu o tryb jej zwołania XI sesja Rady Powiatu Trzebnickiego miała charakter nadzwyczajny —…

    Czytaj dalej

    Powiat trzebnicki i Trzebnica

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…