Subiektywna kronika polityczno-ekonomiczna gminy Wisznia Mała. Rok 2018.

2018: rok wyborczy

Przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi, Rada Gminy zaczęła pracować nad zmianą granic okręgów wyborczych. Jedna zmiana okazała się zupełnie niepotrzebna, nie wymagało jej ani prawo, ani zmiana liczby mieszkańców. Komisarz Wyborczy wprost uznał, że przeniesienie ulicy Stawowej w Psarach pomiędzy dwoma okręgami było zmianą dokonaną „bez uzasadnionej potrzeby” — było to niezgodne z zasadą stałości okręgów i zmiana została przez Komisarza cofnięta.

Nie był to koniec wyborczego bałaganu. W dniu głosowania 23 mieszkańców Malina otrzymało karty przeznaczone dla innego okręgu. Przy różnicy trzech głosów między dwiema najpopularniejszymi kandydatkami błąd mógł przesądzić o wyniku. Sąd w związku z tym unieważnił wybory w tym okręgu i nakazał przeprowadzenie wyborów ponownie. Przeciwniczka wójta Bronowickiego straciła mandat.

Więcej o tych sprawach w dalszej części artykułu.


Budżet: deficyt wreszcie na serio

Czytelnicy poprzednich odcinków pamiętają być może rok 2016, w którym rada planowała deficyt blisko 4 milionów złotych, a na koniec roku okazało się, że wyniósł on 13 tysięcy. W 2018 roku było inaczej — plan i wykonanie wreszcie zaczęły do siebie pasować, tyle że na dużo większych liczbach.

Budżet na 2018 rok, uchwalony jeszcze 27 grudnia 2017 r. uchwałą nr VII/XXXVIII/305/17, zakładał 48,1 mln zł dochodów, 61,8 mln zł wydatków i deficyt 13,68 mln zł, finansowany głównie emisją obligacji na 11,4 mln zł. W ciągu roku plan jedenaście razy zmieniała rada i szesnaście razy wójt zarządzeniami; ostatecznie planowany deficyt urósł do 15,95 mln zł. Wykonanie, opisane w informacji przedstawionej Zarządzeniem Nr 62/2019 z 22 marca 2019 r., wygląda tak: dochody 49,92 mln zł (94,4% planu), wydatki 62,36 mln zł (90,6%), deficyt 12,44 mln zł.

Kluczowa transakcja roku odbyła się poza salą sesyjną: 17 października 2018 r. gmina podpisała z PKO BP umowę na obsługę emisji obligacji i pozyskała z niej pełne 11,4 mln zł. Podstawę dała uchwała nr VII/XLIV/363/18 z 27 czerwca, w której jako cel emisji wskazano finansowanie deficytu oraz wkładu własnego przy inwestycjach unijnych — od kanalizacji, przez rozbudowę szkoły w Psarach, po termomodernizację budynków publicznych. Do tego doszła pożyczka 493 tys. zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska (umowa z 24 sierpnia) na dopłaty do wymiany pieców. Po spłacie 2,445 mln zł starych zobowiązań zadłużenie gminy na 31 grudnia 2018 r. wyniosło 29 398 622,51 zł — a skoro nowe zobowiązania przewyższyły spłaty o 9,45 mln zł, rok wcześniej dług musiał wynosić niespełna 20 mln. Skok o blisko połowę w jeden rok.

Warto przy tym oddać sprawiedliwość dochodom bieżącym, czyli tym „zwykłym”, z podatków i subwencji: wykonano je w 104,7% planu. Sam udział gminy w podatku PIT przyniósł prawie 14 mln zł (106,4% planu) — gmina rośnie i to widać w pieniądzach. Problem leżał zupełnie gdzie indziej, o czym za chwilę.

Wielka budowa: szkoła w Psarach i kanalizacja za dziewięćdziesiąt milionów

Wydatki majątkowe — czyli inwestycyjne — wyniosły w 2018 roku 21,5 mln zł. To bezprecedensowa w tej kronice skala. Największa pozycja to rozbudowa i wyposażenie Szkoły Podstawowej w Psarach: 7 884 391,08 zł w samym 2018 roku, z czego 7,17 mln zł dla wykonawcy robót, spółki Baumatech. Powstał nowy budynek z salą gimnastyczną, stołówką i pracowniami; przy okazji wymieniono centralne ogrzewanie w starej części szkoły za 193 tys. zł. Drugą wielką pozycją była termomodernizacja szkoły w Szewcach oraz świetlic w Malinie i Krynicznie — 4 074 775,66 zł w 2018 roku. Świetlicę w Malinie, rozbudowaną o oddział przedszkolny, oddano do użytku 10 listopada; szkoła w Szewcach zdążyła przed wyborami stać się dodatkowym lokalem wyborczym.

Trzecim frontem była kanalizacja południa gminy. 9 kwietnia — jak informował wójt na sesji XLII — ruszyła budowa, poczynając od przepompowni. Formalnie inwestycję prowadzi gminna spółka, Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej: to do niej gmina wniosła w 2018 roku aport w wysokości 2 877 000 zł i to ona buduje 36,64 km sieci w Psarach, Szymanowie i Krzyżanowicach z dofinansowaniem unijnym z programu Infrastruktura i Środowisko. Gmina poręczyła spółce pożyczkę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska do kwoty 14 631 000 zł na lata 2018–2032 — poręczenie to zobowiązanie warunkowe, które nie widnieje w bieżącym długu, ale obciąża budżety przyszłych lat, gdyby spółka przestała spłacać. Skalę całości wójt Bronowicki podał na sesji budżetowej 28 grudnia: rozbudowa kanalizacji w gminie to koszt około 90 mln złotych.

Do tego doszły dziesiątki mniejszych zadań, rozsianych — co w roku wyborczym trudno uznać za przypadek — po całej gminie: droga rowerowa Wisznia Mała–Strzeszów za 1,54 mln zł, przebudowa drogi Kryniczno–Psary (720 tys. zł, z dopłatą 111,3 tys. zł z funduszu ochrony gruntów rolnych), ul. Leśna w Wiszni Małej i Ligocie Pięknej (571 tys. zł), chodnik przy ul. Stawowej w Rogożu (75,6 tys. zł), chodnik przy ul. Leśnej w Pierwoszowie (128,8 tys. zł), zagospodarowanie terenu przed Urzędem Gminy (565 tys. zł), boiska w Psarach (285 tys. zł), place zabaw w siedmiu wsiach za 99 tys. zł i oświetlenie drogowe — łącznie ponad pół miliona złotych z budżetu głównego plus dokładki z funduszy sołeckich. Zastępczyni wójta Sławomira Misiura-Hermann zapowiadała w sierpniu „ponad 4 km kabla i ponad 100 lamp” — wykaz w sprawozdaniu, obejmujący kilkanaście miejscowości od Machnic po Wysoki Kościół, tę zapowiedź w dużej mierze potwierdza.

Pieniądze unijne: wydane u nas, zwrot utknął w papierach

I tu dochodzimy do najciekawszej liczby w całym sprawozdaniu. Dochody majątkowe — czyli głównie zwroty unijnych dotacji za wykonane inwestycje — zaplanowano na 5 982 064,18 zł. Wykonano: 836 336,74 zł. To 13,98% planu.

Sprawozdanie skrupulatnie tłumaczy, co się stało. Za rozbudowę szkoły w Psarach gmina miała dostać 989 458,38 zł — na koniec roku oba wnioski o płatność były „w trakcie oceny”. Za ścieżkę rowerową zaplanowano 1 625 000 zł zwrotu — wniosek o płatność końcową złożono dopiero 3 grudnia. Z termomodernizacji, na którą przyznano ostatecznie 1 791 149,11 zł dofinansowania, do końca 2018 roku realnie wpłynęło 57 574,67 zł — 4% planu; z ośmiu składanych od 2017 roku wniosków o płatność część zatwierdzano po roku, a ocenę dwóch ostatnich instytucja pośrednicząca po prostu wstrzymała (wiadomości z 28 grudnia 2018 i 14 stycznia 2019). Za zagospodarowanie terenu przed urzędem (dofinansowanie 450 tys. zł) i parku przypałacowego (53,5 tys. zł) — zero wpływów w 2018 roku.

Mówiąc po ludzku: gmina wyłożyła pieniądze za Unię z własnej kieszeni — a ściślej z kieszeni pożyczonej, bo właśnie po to były obligacje — i na koniec roku czekała na zwroty. To nie jest zarzut wobec urzędu, bo terminy oceny wniosków zależą od instytucji zewnętrznych, a inwestycje fizycznie wykonano. Ale to jest cena modelu rozwoju opartego na dotacjach: dwanaście i pół miliona deficytu w 2018 roku to w znacznej części kredyt pomostowy pod cudzą biurokrację. W poprzednich odcinkach ten mechanizm działał w drugą stronę — inwestycje się opóźniały i deficyt „nie wychodził”. W 2018 roku inwestycje wyszły, a nie wyszły dochody.

Okręgi wyborcze: rada przegrywa z komisarzem

Najdłuższy spór proceduralny roku zaczął się 28 marca. Rada podejmowała wtedy uchwałę nr VII/XLI/334/18 o podziale gminy na okręgi wyborcze — formalność powtarzaną przed każdymi wyborami, którą urząd chciał załatwić metodą „dajemy to, co było”. Sekretarz gminy Mariusz Fedzin mówił wprost, że projekt jest powieleniem uchwały z 2014 roku i że „prawdopodobnie ta uchwała zostanie i tak zmieniona, ponieważ Krajowe Biuro Wyborcze ma inny pomysł na podział mandatów w naszej gminie”.

Sprzeciwił się radny Maciej Łamasz, pokazując na liczbach, że podział Szewc na dwa okręgi jest rażąco nierówny: 346 wyborców w okręgu nr 6 wobec 500 w okręgu nr 7. Komisja Spraw Społecznych i Młodzieży dzień wcześniej przyjęła jego poprawkę wyrównującą okręgi do 422 i 424 osób. Wójt Bronowicki bronił jednak wersji bez zmian — „każda zmiana będzie rodziła następną” — i rada poprawkę odrzuciła stosunkiem głosów 4:9 przy 1 wstrzymującym. W wolnych wnioskach Łamasz oświadczył, że przyjęta uchwała jest jego zdaniem niezgodna z Kodeksem wyborczym.

Dalszy ciąg znamy z postanowienia Komisarza Wyborczego we Wrocławiu II z 7 czerwca 2018 r. (Dz. Urz. Woj. Doln. poz. 2974). Już 3 kwietnia na uchwałę wpłynęła skarga wyborców. Komisarz najpierw ją oddalił, ale w maju wyszło na jaw, że gmina przekazała mu nie liczbę mieszkańców, lecz liczbę wyborców z rejestru — a to na tych danych opiera się cała matematyka podziału. Komisarz uchylił własne postanowienie i wezwał radę do poprawienia uchwały w nieprzekraczalnym terminie do 30 maja. Rada odmówiła: wójt, który jako jedyny ma inicjatywę uchwałodawczą w tej sprawie, nie wniósł projektu nowelizacji, a przewodnicząca poinformowała komisarza pismem z 30 maja, że zmiana bez naruszenia prawa wyborczego jest niemożliwa (protokół sesji VII/XLIII/18 z 30 maja).

Komisarz stwierdził więc „niewykonanie przez Radę Gminy Wisznia Mała w sposób zgodny z prawem w wyznaczonym terminie podziału na okręgi” i dokonał podziału sam. Zmienił granice okręgu nr 5 (przesuwając część ul. Lipowej w Strzeszowie), cofnął — jako dokonaną „bez uzasadnionej potrzeby” — zmianę rady przenoszącą ul. Stawową między okręgami 12 i 13, oraz podzielił rosnący Szymanów na dwa okręgi, łącząc jego część z częścią Psar. Nierównych okręgów w Szewcach, o które kruszył kopie Łamasz, komisarz jednak nie ruszył, powołując się na zasadę stałości podziału.

Wybory: reelekcja, protest w Malinie i mandat do powtórki

Na sesji 29 sierpnia wójt Bronowicki ogłosił, że będzie ubiegał się o reelekcję — i przy okazji ocenił, że dotychczasowa reprezentacja gminy w powiecie jest „naprawdę bardzo mało skuteczna”. Wcześniej, we wrześniu, rada uchwałą nr VII/XLVI/371/18 przesunęła październikową sesję na 18 października, „aby uniknąć dualizmu i sytuacji, że będą dwie Rady Gminy”.

Wynik wyborów dokumenty relacjonują pośrednio, ale jednoznacznie: 20 listopada, na pierwszej sesji nowej kadencji (protokół nr VIII/1/18), Jakub Bronowicki odebrał zaświadczenie o wyborze i złożył ślubowanie na kolejną kadencję. Przewodniczącą rady ponownie została Małgorzata Ottenbreit — tym razem wybrana jednogłośnie, 15:0 w głosowaniu tajnym. W nowej radzie zawiązał się trzyosobowy Klub Radnych (Marzanna Jurzysta-Ziętek, Agnieszka Dobrzańska, Jerzy Szczerbik) — pierwszy sformalizowany klub w tej kronice. Od listopada obrady są transmitowane, a głosowania odbywają się elektronicznie: system do głosowania i transmisji kupiono za 19 677,54 zł. Zmieniła się też pozycja Sławomiry Misiury-Hermann — w protokołach nowej kadencji występuje już nie jako zastępczyni wójta, lecz naczelnik wydziału, a jednocześnie zasiadła w Radzie Powiatu.

Wybory miały jednak ciąg dalszy w sądzie. Jak informował wójt na sesji 28 listopada, wpłynął protest wyborczy dotyczący głosowania w Malinie. Sąd Okręgowy we Wrocławiu rozstrzygnął go 5 grudnia (sygn. akt I Ns 33/18), a wojewoda zarządzeniem nr 571 z 14 grudnia 2018 r. (Dz. Urz. poz. 6271) stwierdził wygaśnięcie mandatu radnej Marzanny Jurzysty-Ziętek z okręgu nr 10 — obejmującego właśnie sołectwo Malin — i zarządził tam wybory ponowne na 17 lutego 2019 r. Unieważnienie głosowania w jednym z piętnastu okręgów to wydarzenie bez precedensu w dotychczasowych odcinkach tej kroniki; do jego przyczyn wrócimy przy roku 2019, bo dokumenty z 2018 roku ich nie opisują.

Na marginesie nowej kadencji jeden zgrzyt wart odnotowania: gdy 28 listopada wybierano Komisję Rewizyjną, kandydatura radnej Jurzysty-Ziętek — zgłoszona przez jej klub — jako jedyna została odrzucona (4 za, 7 przeciw, 4 wstrzymujące), choć pozostałych pięcioro kandydatów przechodziło po 14 głosów. Klub w komisji reprezentuje ostatecznie radna Dobrzańska.

Nadzór czuwa: podnoszenie ciężarów, tenis i piwo na festynie

Tradycją tej kroniki jest już rubryka o uchwałach, które nie przetrwały kontaktu z organami nadzoru. Licząc od uchylanych planów miejscowych w poprzednich latach, korekty z zewnątrz stają się w tej gminie zjawiskiem sezonowym — co roku coś. Rok 2018 dorzucił dwie pozycje.

Pierwsza jest raczej zabawna. Uchwałą nr VII/XXXIX/321/18 z 31 stycznia rada rozszerzyła katalog dyscyplin sportu „o istotnym znaczeniu dla gminy” o podnoszenie ciężarów i tenis — po to przecież uchwałę podejmowano. Tyle że w wersji opublikowanej w Dzienniku Urzędowym obu dyscyplin… zabrakło i wojewoda musiał 28 lutego prostować błąd osobnym obwieszczeniem (Dz. Urz. poz. 1034), dopisując wytłuszczone „podnoszenie ciężarów, tenis” do paragrafu 3. Los bywa złośliwy: w listopadzie w urzędzie gościli sztangiści z Szymanowa — mistrzowie świata.

Kolejny problem z jakością stanowionego prawa ujawnił się przy uchwale nr VII/XLII/345/18 z 25 kwietnia, dotyczącej odstępstw od zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Rada przyjęła ją wynikiem 11 głosów za, 1 przeciw, bez głosów wstrzymujących się.

W §2 zapisano, że odstępstwo ma obowiązywać podczas imprez sportowych, rekreacyjnych i kulturalnych w okresie od 1 marca do… 31 listopada każdego roku. Dzień taki oczywiście nie istnieje. Literówka nie była jednak głównym problemem. Wojewoda Dolnośląski rozstrzygnięciem nadzorczym z 29 maja unieważnił cały §2, ponieważ rada próbowała wprowadzić ogólne odstępstwo w sytuacjach, w których ustawa wymagała każdorazowego zezwolenia wydawanego organizatorowi konkretnej imprezy. Organ nadzoru uznał to za istotne naruszenie prawa.

Hałas przy S5: apel do państwa i wygrana przed sądem

Sprawa ekranów akustycznych przy trasie S5, ciągnąca się przez kolejne odcinki tej kroniki, w 2018 roku wreszcie drgnęła. Gmina zleciła i opłaciła z własnego budżetu pomiary hałasu wzdłuż trasy (wydatek odnotowany w rozdziale 90095 sprawozdania), a ich wyniki zaprezentowano mieszkańcom na sesji 30 maja. Mecenas z obsługującej gminę kancelarii mówiła wtedy, że w każdej skardze i zażaleniu gmina odnosiła sukces, ale nie miała „absolutnie żadnego wpływu na czas trwania postępowania administracyjnego, które trwało ponad dwa lata”. Wójt zachęcał mieszkańców do indywidualnych pozwów cywilnych przeciwko GDDKiA, bo te „na pewno będą szybciej zapadały”.

Tego samego dnia rada przyjęła uchwałę nr VII/XLIII/346/18 — apel o zmianę dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku powodowanego przez drogi. To gest polityczny wymierzony w sedno problemu: przepisy o normach hałasu poluzowano na szczeblu centralnym w trakcie budowy dróg ekspresowych i to na nie powołuje się GDDKiA, odmawiając ekranów. Równolegle toczyła się sprawa sądowa ze skargi wójta na decyzję Ministra Infrastruktury: rozprawę z 22 sierpnia odroczono (26 września zastępczyni wójta relacjonowała, że sędzia nie stawił się „prawdopodobnie z powodów osobistych”), ale 26 października Wojewódzki Sąd Administracyjny — jak informował wójt na sesji 28 listopada — podzielił rację gminy i uchylił dwie decyzje ministra. Ekranów na koniec 2018 roku nadal nie ma; jest za to po raz pierwszy od lat wyrok, na którym można coś budować.

Pensja wójta: raz w dół, raz w górę

Rok 2018 przyniósł też epizod, w którym lokalna polityka spotkała się z wielką. Po majowym rozporządzeniu Rady Ministrów obniżającym widełki wynagrodzeń zasadniczych włodarzy rada musiała 27 czerwca dostosować pensję wójta (uchwała nr VII/XLIV/364/18). Radny Jerzy Puchacz wygłosił przy tej okazji płomienną tyradę — protokołowaną nadzwyczaj wiernie — o „zamachu na samorządność” i „podłości, jakiej świat nie widział”. Radca prawna wyjaśniła, że bez uchwały nikt nie mógłby legalnie podpisać przelewu z pensją. Rada znalazła jednak furtkę: przegłosowała (10:0 przy 2 wstrzymujących) podniesienie dodatku specjalnego do maksymalnych 40%, dzięki czemu — jak wyliczył sekretarz — wynagrodzenie wójta zmalało realnie tylko o 100 zł.

Po wyborach wahadło wróciło. 28 listopada, na wniosek tegoż radnego Puchacza, nowa rada ustaliła wójtowi maksymalne stawki: 4 700 zł zasadniczego, 1 900 zł dodatku funkcyjnego, 2 640 zł specjalnego i 20% za wieloletnią pracę (uchwała nr VIII/II/19/18). Według protokołu uchwała przeszła 14 głosami przy 1 przeciw i 1 wstrzymującym — co daje 16 głosów przy 15 radnych na sali; któraś z tych liczb w protokole jest błędna, ale kierunek rozstrzygnięcia wątpliwości nie budzi.

Oświata: jedna trzecia budżetu i miesiąc bez germanisty

Dział „Oświata i wychowanie” pochłonął w 2018 roku 21,37 mln zł (95,3% planu) — ponad jedną trzecią wszystkich wydatków gminy, a doliczając inwestycje szkolne z tego działu (7,96 mln zł, głównie Psary), skala robi się jeszcze większa. Do czterech szkół podstawowych chodziło 866 uczniów w 45 oddziałach; gmina zatrudniała w nich 151 osób. Rosnącym kosztem jest „eksport” przedszkolaków: za dzieci z terenu gminy uczęszczające do przedszkoli w innych gminach Wisznia Mała zwróciła 539 337,52 zł, z czego 481,6 tys. zł Wrocławiowi za 61 dzieci — przy 152,6 tys. zł wpływów w drugą stronę.

Rok szkolny zaczął się zaś zgrzytem, który wybrzmiał na sesji 26 września: radny Łamasz pytał, dlaczego w świeżo rozbudowanej szkole w Psarach po miesiącu nauki wciąż nie ma nauczyciela języka niemieckiego. Dyrektor SAPO odpowiadała, że „poszukiwania nauczycieli czasem są niezależne od nas”, a zaległości „powinny zrównoważyć godziny zastępstw”; radna Miziniak uspokoiła, że germanista zacznie pracę od 1 października. Nowy budynek to jedno, kadry to drugie.

Z jaśniejszych kart: rada przyjęła regulamin stypendiów wójta za wyniki w nauce (uchwały nr VII/XXXIX/312/18 i VII/XLIII/350/18, w grudniu rozszerzony o laureatów drugich i trzecich miejsc uchwałą nr VIII/III/20/18), kontynuowano programy zdrowotne — szczepienia przeciw grypie dla osób 60+ (uchwała nr VII/XXXIX/322/18, ok. 20 tys. zł rocznie) i przeciw HPV, rozszerzone o czternasto- i piętnastolatki (uchwała nr VII/XLIII/349/18) — a od 1 września młodzież ucząca się do 21. roku życia jeździ gminną komunikacją za darmo (uchwała nr VII/XLIV/366/18; koszt do końca roku oszacowano na ok. 6 tys. zł). Powołano też Młodzieżową Radę Gminy (uchwała nr VII/XLIV/365/18) — z inicjatywy radnego Pociejowskiego, choć akurat ta uchwała przeszła z głosem przeciw i wstrzymującym.

Życie codzienne: muchy, hydranty i cztery centymetry sufitu

Protokoły z 2018 roku są pełne spraw, których nie widać w tabelach budżetowych, a które mówią o gminie więcej niż niejedna uchwała.

W Ligocie Pięknej mieszkańcom dokuczała plaga much z fermy drobiu. Radna Drabiak alarmowała w kwietniu; sekretarz relacjonował, że urząd wystąpił do Powiatowego Lekarza Weterynarii, potem do Wojewódzkiego — który „odesłał nas z powrotem do Powiatowego”. W lipcu doszło wreszcie do spotkania w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynaryjnym i kontroli fermy. Prezes PGK Grażyna Chwastek dwukrotnie apelowała w sprawie kradzieży wody z hydrantów — jednego mieszkańca złapano, gdy podlewał ogródek wodą przeciwpożarową; jak tłumaczyła, straty wody spółka wlicza w koszty, więc „za tę wodę płacimy my wszyscy”. A na sesji wrześniowej padła informacja, przy której trudno zachować powagę: kontrola strażaków wykazała, że budynek Urzędu Gminy jest o 4 cm za wysoki, co formalnie rodziłoby obowiązek budowy windy — zamiast tego gmina zdecydowała się obniżyć sufit na poddaszu (zmiany sfinansowano uchwałą nr VII/XLVI/373/18, przyjętą z jednym głosem wstrzymującym).

Rok wyborczy podgrzał też relacje wewnątrz gminnego aparatu. W kwietniu sołtys Ligoty Pięknej Daniela Ciecierska publicznie oburzała się, że została „wręcz zmuszona” do rozwieszania prywatnych plakatów radnego Puchacza — sołtysi „nie są służącymi” — na co radny odpowiedział wyliczanką zarzutów wobec sołtys, z cytowanymi w protokole epitetami włącznie. W maju i czerwcu sołtys Psar Jerzy Szczerbik toczył otwarty spór z Ośrodkiem Kultury i urzędem o pomoc przy imprezach, koszenie parku i udział sołtysów w odbiorach inwestycji; zastępczyni wójta odpowiadała, że jego słowa „zabolały”, i sugerowała, że agresję tłumaczą „być może przyszłe wybory”. Obie strony miały swoje racje; dla kronikarza istotne jest, że protokoły z 2018 roku po raz pierwszy od dawna notują takie spory in extenso.

Do rejestru spraw niewygodnych dopiszmy jeszcze dwie. Po pierwsze, zaległości wobec gminy: na koniec roku 1 518 093,42 zł, w tym 531 tys. zł podatku od nieruchomości od 11 firm i 245,5 tys. zł opłat śmieciowych od 521 osób; urząd wystawił 2721 upomnień i ponad tysiąc tytułów wykonawczych. Po drugie, frekwencja: radny Sebastian Stoga figuruje jako nieobecny we wszystkich ośmiu protokołach sesji starej kadencji z 2018 roku — od stycznia do września — a radna Dorota Konieczna-Kujawa w większości z nich. Mandat radnego można sprawować różnie; można też wcale.

Osobny wątek to Szewce i cień kopalni piasku, znany z poprzednich odcinków. Gdy 30 maja rada miała przystąpić do zmiany studium dla terenu w Szewcach (STUDIUM SZEWCE III) — z funkcji sportowo-rekreacyjnej na aktywność gospodarczą — radny Łamasz w obszernej prezentacji dowodził bezcelowości zmiany, a przedstawicielka stowarzyszenia Eka Szewce powiedziała wprost, że mieszkańcy obawiają się, iż teren stanie się „zapleczem logistycznym dla kopalni”. Kierownik Adamek odpowiedziała, że „w tej chwili nie rozmawiamy o kopalni”. Projekt uchwały wycofano na wniosek wójta — do tematu, jak uczy doświadczenie tej kroniki, warto będzie wrócić. W tle sprawozdanie odnotowuje 282 tys. zł wpływów z opłaty eksploatacyjnej, czyli daniny płaconej gminie od wydobycia kopalin.

Kroplówka z zewnątrz, rok kolejny

Czytelnicy tego cyklu znają już tezę, którą sprawdzam rok po roku: że o tym, co się w gminie buduje — i gdzie — decydują nie potrzeby, lecz dostępność zewnętrznych pieniędzy. Rok 2018 dostarczył jej najdobitniejszych jak dotąd ilustracji, i to ustami samych władz.

W styczniu, pytany o zarurowanie rowu przy ul. Stawowej w Rogożu, urząd odpowiedział — jak zapisano w protokole sesji XXXIX — że „w pierwszej kolejności musimy wykonać zadania finansowane ze środków unijnych, ponieważ większość z nich musi zakończyć się na końcu roku 2018″. Kolejność robót wyznacza kalendarz rozliczeń dotacji, nie kolejka potrzeb. W kwietniu, gdy radny Pociejowski pytał, kiedy kanalizacja dotrze do Rogoża i Kryniczna, wójt Bronowicki odpowiedział, że daty podać nie sposób, bo „muszą się znaleźć środki finansowe w Państwie Polskim”, i dodał zdanie, które mogłoby być mottem całej tej kroniki: „Mamy świadomość, że bez pieniędzy z zewnątrz nie jesteśmy w stanie nic sami zrobić” (protokół sesji VII/XLII/18 z 25 kwietnia).

Uczciwość każe jednak odnotować, że akurat rok 2018 dostarczył też sporo materiału po drugiej stronie szali. Fundusz sołecki — jedyne pieniądze, o których przeznaczeniu decydują sami mieszkańcy — wykonano niemal w całości: 442 965,48 zł z 447 873,72 zł planu, we wszystkich szesnastu sołectwach. Z własnych środków sfinansowano gros oświetlenia, przebudowy dróg gminnych (720 tys. zł), podwyżkę diet sołtysów do 350 zł (uchwała nr VII/XLI/332/18), dopłaty do wody i ścieków (0,57 zł i 2,88 zł do metra sześciennego — uchwała nr VII/XLIV/360/18, przyjęta zresztą z głosem przeciw i wstrzymującym), nocne kursy linii 601 z soboty na niedzielę od 1 marca i wspomnianą darmową komunikację dla młodzieży. Małe i odległe wsie — Machnice, Pierwoszów, Mienice, Wysoki Kościół, Ozorowice — dostały w 2018 roku lampy, piłkochwyty, wiaty i chodniki, a dla Machnic i Pierwoszowa zaprojektowano świetlice (wniosek o 1,29 mln zł dofinansowania z PROW złożono już w 2017 r.). Czy to trwała zmiana filozofii, czy jednorazowy efekt roku wyborczego — pokażą kolejne sprawozdania. Odnotujmy jeszcze ruch w przeciwną stronę niż zwykle: to gmina zagrała rolę instytucji dotującej, przyznając parafiom w Piotrkowiczkach i Szewcach wsparcie na ratowanie zabytkowych kościołów (uchwały nr VII/XLVI/375/18 i 376/18) — przy czym radny Łamasz bezskutecznie dopytywał, czy nie należałoby wesprzeć tylko Piotrkowiczek, które remontują się pierwszy raz, skoro parafia w Szewcach dostaje dofinansowania regularnie.

Bilans roku 2018

Po stronie osiągnięć rok 2018 zapisuje się wyraziście: rozbudowana i wyposażona szkoła w Psarach, termomodernizacja trzech budynków publicznych z oddaną świetlicą w Malinie, start budowy kanalizacji na południu gminy, droga rowerowa do Strzeszowa, kilometry nowego oświetlenia, wyremontowane drogi, w pełni zrealizowany fundusz sołecki, darmowa komunikacja dla młodzieży, pierwszy korzystny wyrok WSA w wieloletniej batalii o ekrany przy S5 — i potwierdzony przy urnie mandat wójta na kolejną kadencję.

Po stronie kosztów i porażek: dług gminy skoczył do 29,4 mln zł, a deficyt 12,4 mln zł sfinansowano obligacjami, podczas gdy unijne zwroty za wykonane inwestycje — prawie 5 mln zł planu — utknęły w ocenach wniosków o płatność; do tego dochodzi cicho rosnące zobowiązanie warunkowe, czyli poręczenie 14,6 mln zł za kanalizacyjną pożyczkę gminnej spółki. Rada przegrała spór o okręgi wyborcze tak gruntownie, że podział gminy ustalił za nią komisarz — po tym, jak do Wrocławia trafiły błędne dane o mieszkańcach. Wojewoda unieważnił część uchwały alkoholowej i musiał prostować uchwałę sportową, w której przy publikacji zgubiono właśnie te dyscypliny, które dopisywano. Wybory w okręgu malińskim sąd unieważnił, a mandat radnej wygasł jeszcze przed pierwszym pełnym miesiącem kadencji. Ekranów przy S5 wciąż nie ma, kanalizacja dla północy gminy pozostaje bez daty, a jeden z radnych nie pojawił się w 2018 roku na żadnej udokumentowanej sesji.

Rok 2018 był więc rokiem, w którym gmina Wisznia Mała budowała najwięcej w swojej najnowszej historii — i najwięcej w tej historii pożyczała, czekając na zwroty z Wrocławia i Warszawy. „Bez pieniędzy z zewnątrz nie jesteśmy w stanie nic sami zrobić” — powiedział wójt w kwietniu. W grudniu rada jednogłośnie uchwaliła budżet na 2019 rok (uchwała nr VIII/III/29/18). Kroplówka zostaje podłączona na kolejny rok.

  • Andrzej Podrez

    Mieszkam w gminie Wisznia Mała od prawie 20 lat. Od lat obserwuję nierówne traktowanie mieszkańców mniejszych miejscowości, takich jak Wysoki Kościół. Brak realnego dialogu i perspektyw na zmianę, skłonił mnie do stworzenia tej kolejnej, nowej odsłony niniejszego portalu jako miejsca niezależnej analizy działań władz gminy.

    Related Posts

    Powiat trzebnicki i Trzebnica

    XXXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 sierpnia 2026r

    XXXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 sierpnia 2026r

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VII (kwiecień-czerwiec 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VII (kwiecień-czerwiec 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VI (styczeń-kwiecień 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VI (styczeń-kwiecień 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część V (sierpień-grudzień 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część V (sierpień-grudzień 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część IV (czerwiec-lipiec 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część IV (czerwiec-lipiec 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…