Subiektywna kronika polityczno-ekonomiczna gminy Wisznia Mała. Rok 2021.

Cień pandemii

Na sesji XXX 28 kwietnia rada rozpoczęła obrady minutą ciszy. Między sesjami zmarł na COVID Mariusz Fedzin — wieloletni sekretarz gminy, a od poprzedniej kadencji zastępca wójta, jeden z filarów urzędu. Jego następczyni, Joanna Hrycyk-Januszewska, przedstawiła się radzie dopiero pod koniec czerwca, na wyraźne żądanie radnego Puchacza, który zauważył, że nowa sekretarz uczestniczy w sesjach, a rada formalnie nie wie, kim jest.

W lutym (sesja XXIX, 24 lutego) radny Jerzy Puchacz zarzucił Ośrodkowi Zdrowia w Wiszni Małej nieprawidłowości przy zapisach seniorów 70+ na szczepienia i zażądał kontroli; radna Agnieszka Dobrzańska opisała przypadek dziewięćdziesięciolatki, która czekała kwadrans na wietrze pod zamkniętym ośrodkiem, a potem została przesunięta na koniec kolejki. Wójt odpowiadał, że gmina nie ma kompetencji wobec przychodni — to sprawa NFZ. We wrześniu, przy uchwalaniu gminnego programu szczepień przeciw grypie dla seniorów (uchwała nr VIII/XXXIV/364/21, ok. 22 tys. zł rocznie na trzy lata, przyjęta jednogłośnie), Puchacz wrócił do tematu: gmina daje pieniądze, a „seniorzy biegają po całym mieście i szukają szczepionek”.

Rok zamknęła zaś skarga, która jak w soczewce skupiła pandemiczne emocje. Na grudniowej sesji XXXIX mieszkanka, w protokole oznaczona jako Pani D.K., opowiedziała, jak po kontakcie z zakażonymi próbowała zdobyć skierowanie na test — dzwoniła trzy razy do przychodni, odbijała się od rejestracji, aż w końcu poszła do laboratorium z reklamówką jabłek „w prezencie” i test wykonano jej poza kolejnością.

Kierownik SPZOZ Bożena Kołpak odpowiadała, że w nagraniach rozmów padły groźby karalne, a skarżąca sama przyznała się do wręczenia korzyści majątkowej. Rada uznała skargę za bezzasadną (uchwała nr VIII/XXXIX/405/21) — ale wynik głosowania mówi więcej niż uzasadnienie: 6 głosów za, 0 przeciw i aż 8 wstrzymujących się. Większość radnych nie chciała stanąć po żadnej stronie tego sporu.

Spalarnia, czyli anatomia jednej uchwały

Najważniejszy wątek roku zaczął się jednak nie w 2021, lecz 30 listopada 2020 roku, gdy rada uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „MPZP Biskupice II–Rogoż Centrum” (uchwała nr VIII/XXVI/282/20). Plan — jak każdy taki dokument — był gruby, techniczny i głosowany zdalnie, w środku pandemii. Dopiero w maju 2021 roku okazało się, co w nim siedzi.

Na sesji XXXI 26 maja radna Dobrzańska zapytała wprost: czy w listopadzie 2020, przy uchwalaniu planu, urząd wiedział o planach budowy spalarni? Powodem pytania była informacja, o której radni — jak sami mówili — dowiedzieli się z radia: fińska spółka Fortum złożyła wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla elektrociepłowni opalanej paliwem z odpadów (RDF) na terenie objętym świeżo uchwalonym planem, na granicy z gminą Długołęka, w sąsiedztwie Ramiszowa i Pawłowic. Wójt odpowiadał wymijająco. Miesiąc później, 30 czerwca (sesja XXXII), dziewięcioro radnych złożyło projekt stanowiska sprzeciwu wobec inwestycji — bloku o mocy do 20 MWe i 51 MWt z kotłem rusztowym na działkach w obrębie Biskupice. Stanowisko przyjęto bez jednego głosu przeciw, 13–0–0 (uchwała nr VIII/XXXII/330/21). Dobrzańska nazwała je „gaszeniem wielkiego pożaru szklanką wody”. Puchacz mówił: „zostaliśmy wystawieni jako radni przez urząd do wiatru… kto nas tak zrobił w balona”. Wójt tłumaczył, że plan przewidywał różne możliwości zagospodarowania terenu, a po zakończeniu postępowania środowiskowego będzie można plan zmienić.

Jesień przyniosła sądowy ciąg dalszy — i to podwójny. Najpierw na plan sąsiedni, „MPZP Kryniczno VI” (o nim za chwilę), skargę złożyło 35 mieszkańców. A 13 grudnia rada zebrała się na sesji nadzwyczajnej XXXVIII, by przekazać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę gminy Długołęka na plan Biskupice II–Rogoż Centrum. Długołęka, właścicielka działki nr 894/8 w obrębie Ramiszów tuż przy granicy planu, wniosła o stwierdzenie nieważności uchwały w całości. Odpowiedź przygotowana przez urząd — i przyjęta przez radę — wnosiła o odrzucenie skargi Długołęki bez merytorycznego rozpoznania, bo skarżąca gmina zdaniem urzędu nie wykazała własnego interesu prawnego (czyli tego, że cudzy plan narusza konkretnie jej prawa — a bez tego sąd w ogóle nie bada, czy skarga jest słuszna), ewentualnie — gdyby sąd tego argumentu nie podzielił — o oddalenie skargi jako bezzasadnej.

Uchwała nazywała się niewinnie: „w sprawie przekazania skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego”. Skargę gminy Długołęka rzeczywiście trzeba było przekazać sądowi — taki jest tryb postępowania. Ale razem z nią rada przyjmowała również przygotowaną przez urząd odpowiedź na skargę. A w tej odpowiedzi Wisznia Mała wnosiła, żeby sąd skargę Długołęki odrzucił, a gdyby tego nie zrobił — żeby ją oddalił jako bezzasadną.

Czyli głos „za przekazaniem skargi” oznaczał coś więcej niż zgodę na przesłanie dokumentów. Oznaczał również zaakceptowanie stanowiska: bronimy przed sądem uchwalonego przez nas planu.

I właśnie tu pojawiał się problem polityczny. Pół roku wcześniej ta sama rada jednogłośnie sprzeciwiła się inwestycji Fortum, której realizację ten plan umożliwiał. Teraz zaś miała przyjąć odpowiedź zmierzającą do tego, aby sąd planu nie unieważnił.

Dlaczego gmina, która nie chciała spalarni, broniła planu, dzięki któremu spalarnia mogła powstać?

Oficjalne wyjaśnienie było logiczne. Wójt 10 grudnia wydał odmowną decyzję środowiskową dla inwestycji Fortum, więc — z punktu widzenia władz gminy — bezpośrednie zagrożenie zostało już zatrzymane. Problem z zapisami planu zamierzano natomiast naprawić osobno, rozpoczynając procedurę jego zmiany. Długołęka żądała czegoś znacznie dalej idącego: stwierdzenia nieważności całej uchwały planistycznej, a więc usunięcia całego planu, nie tylko zapisów pozwalających na lokalizację bloku energetycznego. Po głosowaniu Bronowicki mówił, że wydana właśnie decyzja środowiskowa „myślę rozwiązuje ten problem”.

Z punktu widzenia urzędu logika była więc taka: spalarnię blokujemy decyzją środowiskową, wadliwe lub zbyt szerokie zapisy planu poprawimy sami, ale nie pozwalamy Długołęce unieważnić całego planu.

Pozostawało jednak pytanie, czy rada rzeczywiście musiała pójść aż tak daleko w jego obronie. Przedstawiciele komitetu protestacyjnego domagali się bowiem, aby skargę po prostu przekazać do sądu bez wniosku o jej odrzucenie. Innymi słowy: niech sąd sam oceni, czy plan został uchwalony prawidłowo. Takiej drogi rada nie wybrała.

I właśnie o to spierał się Jerzy Puchacz.

Zamieszanie zaczęło się od przejęzyczenia przewodniczącej Małgorzaty Ottenbreit. Odczytała tytuł uchwały „w sprawie przekazania skargi”, a chwilę później rozpoczęła głosowanie pytaniem: „Kto z Państwa Radnych jest za odrzuceniem skargi?”. W jednym zdaniu pomieszały się więc dwie rzeczy: formalne przekazanie skargi do sądu i zawarte w odpowiedzi stanowisko, żeby sąd tę skargę odrzucił.

Radca prawny Adriana Szlachetka natychmiast zareagowała. Poprosiła o ponowne głosowanie i prawidłowe pytanie: kto jest za podjęciem uchwały w sprawie przekazania skargi. Radny Klin zwrócił uwagę, że głosowanie rozpoczęto jeszcze przed zadaniem właściwego pytania. Ogłoszono przerwę.

Pomyłka przewodniczącej przypadkiem odsłoniła jednak istotę sporu.

Puchacz przekonywał, że nie chce głosować nad czymś przedstawianym jako zwykła czynność techniczna. Skarga i tak zostanie przekazana do sądu. Jego zdaniem rada powinna jasno powiedzieć coś innego: czy popiera zarzuty Długołęki wobec planu, czy chce tego planu bronić.

Przypominał przy tym wcześniejszy jednogłośny sprzeciw rady wobec spalarni. Skoro radni byli przeciw inwestycji, to — jego zdaniem — powinni teraz otwarcie powiedzieć, jak odnoszą się do skargi mogącej doprowadzić do unieważnienia planu, który tę inwestycję dopuścił.

„To jest głosowanie prawdy, proszę bardzo, kawa na ławę” — mówił.

Radca prawny odpowiadała, że stanowisko rady właśnie jest przedstawione: znajduje się w załączonej odpowiedzi na skargę. Puchacz ripostował, że dokument przygotował urząd, a on oczekuje jednoznacznego stanowiska samych radnych:

„Rada miała wyrazić swoje. Co boicie się Państwo prawdy? No głosujmy, miejmy ten honor i zachowajmy się jakoś”.

Podobne wątpliwości zgłaszał radny Szczerbik: „radni nie wiedzą teraz, co my mamy głosować, gdzieś coś zakamuflowane jest «znowusz»”.

Przewodnicząca przeprosiła za własne przejęzyczenie i zapewniała, że sama uchwała jest przygotowana prawidłowo. Radny Idaczyk bronił przyjętej procedury: skoro kwestia ważności planu trafiła do sądu, to właśnie sąd powinien ją rozstrzygnąć.

Ostatecznie do głosowania doszło. Puchacz odmówił udziału:

„Nie będę głosował nad uchwałą, która jest dla mnie niejasna. […] Odmawiam głosowania”.

Wynik był nietypowy: 11 radnych za, 2 przeciw, nikt się nie wstrzymał, a przy jednym radnym zapisano „brak głosu”. Uchwała nr VIII/XXXVIII/386/21 została przyjęta.

I tak rada, która kilka miesięcy wcześniej jednogłośnie sprzeciwiła się spalarni, w grudniu większością głosów zaakceptowała stanowisko broniące przed sądem planu, który jej lokalizację umożliwiał. Nie musi być w tym sprzeczności prawnej — gmina chciała zachować cały plan, a problem Fortum rozwiązać innymi środkami. Sprzeczność polityczna była jednak na tyle wyraźna, że część radnych domagała się, aby powiedzieć o niej wprost, zamiast ukrywać ją pod proceduralnym tytułem „przekazania skargi”.

Na tej samej sesji głos zabrali goście. Jarosław Żugaj z komitetu Stop Wrocławskiej Spalarni przekazał, że rano spotkał się z wójtem i uzyskał deklarację przystąpienia do zmiany planu na styczniowej sesji. Patrycja Rogoń-Pawlak ze spółki WPark — właścicielki gruntu — mówiła rzecz, którą warto zapamiętać przy każdej dyskusji o „neutralnych” planach miejscowych: spółka od początku zabiegała o plan umożliwiający „jak największą ilość rodzajów inwestycji”, a projekt Fortum miał przynosić gminie około 10 mln zł podatku od nieruchomości rocznie; po odmownej decyzji środowiskowej wójta z 10 grudnia „temat jest całkowicie zamknięty”. I wreszcie Ewa Rozkosz, mieszkanka-obserwatorka, która przypomniała, że jest 13 grudnia — rocznica stanu wojennego i napisów „ludzie ludziom zgotowali ten los” — a po głosowaniu powiedziała: „mam poczucie, że demokracja umiera. […] Ja myślałam, że tamto to był wypadek przy pracy, wtedy 30 listopada 2020 r., to nie jest wypadek przy pracy, to jest po prostu Państwa praktyka. Codzienna praktyka. Wstyd i hańba”.

Tak więc rada jednogłośnie uchwaliła plan, którego skutków nie rozumiała, a gdy skutki wyszły na jaw, mogła już tylko protestować we własnej sprawie i bronić przed sądem uchwały, od której publicznie się odżegnywała. Radny Idaczyk ujął ten paradoks bardzo celnie: „Wszyscy jesteśmy za tym, żeby ta spalarnia nie powstała […]. Oddajemy sprawę do sądu, bo sami nie możemy tej uchwały zmienić”.

Kryniczno VI: ten sam mechanizm, inni skarżący

Bliźniaczy spór toczył się wokół planu „MPZP KRYNICZNO VI” — terenu przy osiedlu Toya, gdzie plan dopuszczał zabudowę szacowaną na około 1350 nowych mieszkańców. Rada uchwaliła go 28 kwietnia (uchwała nr VIII/XXX/311/21, głosami 11–1–3), mimo pisma pełnomocnika mieszkańców osiedla o wstrzymanie procedury. Urząd podkreślał, że formalnie zrobił więcej, niż musiał: wyłożenie planu trwało 45 dni zamiast ustawowych 21, na uwagi było 60 dni — i nikt z protestujących nie uczestniczył w dyskusji publicznej. Puchacz pytał o szkoły i ścieki dla nowego osiedla i głosował przeciw; radny Kramarzewski w kontrze deklarował sprzeciw wobec „obrony tych ludzi”.

Jesienią 35 mieszkańców, reprezentowanych przez adwokatów Żaka i Żarnowskiego, zaskarżyło do WSA zarówno plan 311/21, jak i uchwałę o przystąpieniu do jego sporządzenia (nr VIII/X/126/19). Wyłącznie po to, by przekazać tę skargę sądowi wraz z odpowiedzią rady (wniosek: odrzucić, ewentualnie oddalić), zwołano 18 października sesję nadzwyczajną XXXV. I tu ciekawostka warsztatowa: protokołu tej sesji nie ma w udostępnionym zbiorze protokołów — jej przebieg znam z transkrypcji nagrania. Sesja trwała krótko, a jej najbardziej wymownym momentem było samo głosowanie: przewodnicząca najpierw ogłosiła „za głosowało 10 radnych”, po czym poprawiła się — bo radna Miziniak, walcząca z internetem, głosowała ustnie — na 11 za, 2 przeciw, 1 wstrzymujący się. Zdalny rok w pigułce: nawet policzenie czternastu osób bywało wyzwaniem.

Warto zestawić te dwie skargi obok siebie. W obu przypadkach rada — ustami urzędu — broniła przed sądem planów, wobec których część radnych publicznie wyrażała sprzeciw lub niewiedzę. W obu przypadkach argumentem pierwszej linii był brak interesu prawnego skarżących, a nie merytoryczna obrona treści planu. To jest legalne i proceduralnie typowe. Ale dla mieszkańca, który czyta obie odpowiedzi na skargi, wniosek jest jeden: w sporze sądowym gmina zawsze broni swojej uchwały — nawet tej, o której radni mówią, że zostali przy niej „zrobieni w balona”.

Planowany deficyt, rekordowa nadwyżka

Teraz pieniądze — bo to one były osią najostrzejszego sporu personalnego roku.

Budżet na 2021 rok (uchwała nr VIII/XXVII/290/20 z 30 grudnia 2020 r.) zakładał 66,6 mln zł dochodów, 67,7 mln zł wydatków i deficyt 1 116 410,61 zł. W ciągu roku plan zmieniano 29 razy — 11 razy uchwałami rady i 18 razy zarządzeniami wójta — i po tych zmianach planowany deficyt urósł do 5 281 542,32 zł. Skarbnik Teresa Czaniecka na każdej sesji recytowała, czym ten deficyt jest pokrywany: wolnymi środkami z lat ubiegłych i kredytem.

A potem przyszło wykonanie. Zgodnie ze sprawozdaniem z wykonania budżetu za 2021 rok (załącznik do Zarządzenia Nr 56/2022 z 29 marca 2022 r.) dochody wyniosły 82 009 655,02 zł, czyli 111,73 proc. planu, a wydatki 73 829 128,03 zł, czyli 93,83 proc. planu. Zamiast planowanego deficytu 5,28 mln zł rok zamknął się nadwyżką 8 180 526,99 zł. Mówiąc po ludzku: gmina przez cały rok tłumaczyła radnym, że wyda o ponad pięć milionów więcej, niż zbierze — a w rzeczywistości zebrała o ponad osiem milionów więcej, niż wydała.

Skąd ta rozbieżność? Głównie z ostrożnego (by nie powiedzieć: zaniżonego) planowania dochodów. Podatek od nieruchomości przyniósł 17 488 875,87 zł — 142,19 proc. planu. Podatek od czynności cywilnoprawnych: 2,59 mln zł, czyli 206 proc. planu. CIT: 222 proc. planu. Odsetki od zaległości podatkowych: 1,69 mln zł, czyli 346 proc. planu. PIT: 18,8 mln zł, 108 proc. planu. Po stronie wydatków z kolei nie wykorzystano m.in. jednej trzeciej środków na obsługę długu (wykonanie 65,17 proc.) i dwóch trzecich budżetu ochrony zdrowia (wykonanie 32,51 proc.).

Dług gminy na 31 grudnia 2021 r. wyniósł 32 853 093,94 zł: 24,9 mln zł z obligacji komunalnych, 7,79 mln zł kredytów i 164 tys. zł pożyczki w WFOŚiGW. W sierpniu rada jednogłośnie, 13–0–0, zgodziła się na kredyt długoterminowy 2 888 760 zł (uchwała nr VIII/XXXIII/352/21) — dokładnie tyle, ile wynosiły tegoroczne spłaty starych zobowiązań. To tzw. rolowanie długu: nowy kredyt w całości poszedł na spłatę rat starych, więc łączne zadłużenie nie drgnęło. Ciekawe, że akurat ta uchwała — o pożyczaniu pieniędzy — przeszła bez jednego głosu sprzeciwu, podczas gdy budżety i prognozy finansowe regularnie zbierały głosy przeciw i wstrzymujące.

Sprawozdanie odnotowuje też zaległości wobec gminy: 586 921,72 zł niezapłaconego podatku od nieruchomości od 39 firm, 337 178,04 zł od osób fizycznych, oraz 402 338,33 zł zaległych opłat śmieciowych od 880 osób — na które wystawiono w ciągu roku 1161 upomnień.

„Odkładanie pieniędzy na półkę”: spór o filozofię finansów

Wokół tych liczb — a ściślej: wokół ich zeszłorocznych odpowiedników — rozegrała się listopadowa debata o wynagrodzeniu wójta. Ustawodawca podniósł w 2021 roku widełki płac samorządowców i nakazał, by pensja wójta wynosiła co najmniej 80 proc. maksimum, z mocą od 1 sierpnia. Rada nie miała więc wyboru co do zasady — miała wybór co do kwoty. Projekt zakładał stawki maksymalne.

Na sesji XXXVII 24 listopada radny Puchacz odczytał przygotowane wystąpienie — protokół przytacza je w całości, więc i ja mogę cytować dosłownie. Zaczął od finansów: „Dobry gospodarz w dobie inflacji nie odkłada pieniędzy «na półkę», tylko inwestuje […]. Gmina w zeszłym roku zaoszczędziła 5,3 mln zł. Co można było zrobić za te pieniądze w zeszłym roku, a jaka jest ich wartość w tym roku”. Potem uderzył w koszty inwestycji: budowa szkoły w Psarach w latach 2017–2018 kosztowała 7 889 437 zł za 1284 m², czyli 6144 zł za metr, „podczas gdy koszt zakupu u dewelopera mieszkania wynosił ok. 3100 zł za 1 m²” — „Czy takie zderzenie faktów nie sugeruje korupcji?”. Przywołał kosztorys chodnika przy ul. Na Kolonii w Ligocie Pięknej — ok. 490 tys. zł za I etap — który po jego rozmowie z kierownikiem działu technicznego „zmniejszono o prawie 50 proc.”. Pytał, czemu przy budowie kolektora z osiedla Toya przez Krzyżanowice nie podłączono samych Krzyżanowic, przez co trzeba było później budować łącznik do Psar za ok. 650 tys. zł. Wrócił do spalarni („wprowadzenie Rady Gminy w błąd”), do fermy drobiu w Ligocie Pięknej, dla której „mimo obietnic od 4 lat nie sporządzono nowego planu”, i do sprawy szamb. Zakończył oceną: „Ja pracę wójta oceniam jako pozorowaną pracę celebryty, która nie zasługuje na tak znaczącą podwyżkę płac, jest to praca placownika a nie pracownika” — i apelem do mieszkańców oglądających sesję, że „stopień jego niekompetencji został przekroczony”.

Odpowiedzi były dwie i obie warto potraktować poważnie. Skarbnik Czaniecka tłumaczyła różnicę między deficytem a zadłużeniem i broniła ostrożności: „nasze zadłużenie, które uważam, że jest duże, ponad 32 mln zł dla gminy. Ja uważam, że powinniśmy mieć taką politykę, że zadłużamy się na wkłady do projektów unijnych […] My możemy wziąć kredyt, tylko kto to będzie spłacał przez całe lata?”. Puchacz ripostował, że przy rosnących dochodach można bezpiecznie zadłużać się poniżej ustawowej granicy 60 proc. i że w czasie inflacji odkładanie pieniędzy to ich tracenie. Wójt Bronowicki odpierał zarzut o szkołę — budynek oddano w pełni wyposażony, a szkoła musi spełniać normy, których mieszkanie deweloperskie nie zna, więc porównanie to „czysta manipulacja faktami”; kosztorysy robi się według rozporządzenia ministra, a „jeśli po przetargu wychodzi taniej, to na czym polega problem? Bardzo się wszyscy cieszymy”. O kolektorze: prywatny właściciel odcinka w Krzyżanowicach „żądał sobie horrendalne pieniądze”, więc gmina wolała zbudować własną kanalizację, niż płacić mu za wpięcie. I bilans całości: „gmina ma już 30 lat, w jej historii nie było takiej ilości inwestycji i zrealizowanych zadań jak obecnie”.

Radna Młyńczak ucięła dyskusję deklaracją: „jestem za tym, żeby Pan Wójt dostał «maksa»”. Uchwałę o wynagrodzeniu przyjęto 9 głosami za, przy 3 przeciw i 1 wstrzymującym się (uchwała nr VIII/XXXVII/380/21).

Tego samego dnia rada — również pod przymusem ustawowym — podniosła własne diety: dieta szeregowego radnego wzrosła z 603,93 zł do 966,29 zł, a przewodniczącej z 1274,97 zł do 2039,94 zł (uchwała nr VIII/XXXVII/378/21, 10–1–3). Kontekst dopisał sam Puchacz, pytając wójta o podwyżki dla pracowników urzędu. Odpowiedź: 300 zł brutto. „To jest nam jako radnym trochę głupio, przepraszam i dziękuję” — powiedział radny i trudno o lepszą puentę. Diety sołtysów podniesiono z 700 do 800 zł, na wniosek radnego Papały (uchwała nr VIII/XXXVII/379/21).

A teraz kluczowe zestawienie, które wykracza poza protokoły. Puchacz w listopadzie krytykował „zaoszczędzone” w 2020 roku 5,3 mln zł. Nikt na tej sesji nie mógł jeszcze wiedzieć, że trwający właśnie rok 2021 skończy się wynikiem jeszcze bardziej jaskrawym: planowany deficyt 5,28 mln zł zamienił się w nadwyżkę 8,18 mln zł, a wolne środki wykonane sięgnęły 7,12 mln zł wobec planowanych 3,45 mln zł. Czy to dowód na „odkładanie pieniędzy na półkę”, czy na roztropność w niepewnych czasach — o tym niech każdy rozstrzygnie sam. Fakty są takie: rozjazd między planem a wykonaniem był w 2021 roku największy od lat i systematycznie szedł w jedną stronę.

Rozpad komisji rewizyjnej

Komisja rewizyjna to organ, którym rada kontroluje wójta. W 2021 roku ta kontrola przeżyła serię wstrząsów.

Zaczęło się jeszcze zimą: Puchacz, wnioskodawca zakończonej 28 grudnia 2020 r. kontroli świetlic, skarżył się w lutym, że przez czternaście miesięcy nie otrzymał protokołu pokontrolnego; Dobrzańska wnioskowała o utworzenie na BIP zakładki z wynikami kontroli komisji rewizyjnej.

W maju, na sesji absolutoryjnej XXXI, napięcie sięgnęło zenitu. Puchacz złożył dwa wnioski formalne: o przesunięcie sesji absolutoryjnej na koniec lipca oraz o powołanie specjalnej komisji do zbadania — jak to ujął w piśmie z 13 maja — „zdarzeń noszących znamiona przestępstwa gospodarczego”, związanych z kontrolą OKSiR. Wniosek o komisję upadł w głosowaniu 5–9–1. Wotum zaufania dla wójta przeszło 11–3–1 (uchwała nr VIII/XXXI/319/21), a absolutorium za 2020 rok — 12–2–1 (uchwała nr VIII/XXXI/321/21), przy pozytywnej, bez uwag, opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej (uchwały składu RIO nr XV/62/2021 z 4 maja i XV/74/2021 z 20 maja).

Na tej samej sesji radna Dobrzańska odczytała rezygnację z komisji rewizyjnej. Podała trzy powody: narzucanie terminów kontroli przez przewodniczącego komisji, atmosferę podczas kontroli w OKSiR — usłyszała tam „może policzy Pani śmieci w kontenerach” — oraz to, że za plecami nazywano ją „hamulcową”, choć wnioski pokontrolne czerpano z jej opinii. W czerwcu rada, zamiast uzupełnić skład, zmniejszyła komisję do trzech osób (uchwała nr VIII/XXXII/340/21, przyjęta 8–3–1); wniosek Dobrzańskiej o uzupełnienie składu radca prawny zablokowała jako niedopuszczalny formalnie. W sierpniu okazało się, że okrojona komisja przez miesiąc w ogóle nie działała i trzeba było zmieniać jej plan pracy (uchwała nr VIII/XXXIII/356/21, 9–1–3) — przy czym wymiana zdań Puchacza z radcą prawnym („Pani opowiada niedorzeczne rzeczy”) pokazywała, że zaufanie do obsługi prawnej rady także się wyczerpywało. W listopadzie Puchacz mówił już wprost o „rodzinnej komisji rewizyjnej”, na co radna Młyńczak odpowiedziała pytaniem, czy jest gdzieś zapis, że członkowie komisji nie mogą być spokrewnieni.

Rok komisja zamknęła jednak zadaniem, które sama otrzymała: 29 grudnia rada zleciła jej kontrolę doraźną w sprawie zebrania sołeckiego w Ligocie Pięknej z 7 czerwca 2021 r., po piśmie prezesa Stowarzyszenia Ligota Piękna kwestionującego prawidłowość jego zwołania (uchwała nr VIII/XXXIX/406/21, 12–0–2).

Szamba, czyli arytmetyka kontra siła wyższa

Sprawa, która najbardziej rozpaliła Puchacza — to wywóz nieczystości z obiektów gminnych. Na majowej sesji przedstawił wyliczenia: dziesięć świetlic zużyło w badanym okresie 336 m³ wody, a wywieziono z nich 730 m³ ścieków. Szkoła w Psarach: 345 m³ wody, 416 m³ ścieków. Szewce: 483 do 700. Kryniczno: 600 do 920. Do tego faktury wystawiane „za sztukę” — 180 zł za kurs, bez adresu posesji. Fizyka zna tylko jeden uczciwy kierunek tej relacji: ścieków nie może być wielokrotnie więcej niż pobranej wody, chyba że do szamba wlewa się coś jeszcze — na przykład woda gruntowa przez nieszczelne ściany, jak tłumaczyły dyrektor SAPO i naczelnik Misiura-Hermann (norma projektowa zakłada zresztą 1,5 l ścieków na 1 l wody, a OKSiR rozliczał wywóz „za podjazd”, nie za kubatury). Dyrektor szkoły w Psarach Jarosław Andrzejczak dodał kontrargument z gatunku ekonomii biurokracji: różnica 35 m³ w jego szkole to ok. 450 zł, a jedenaście godzin pracy nad odpowiedziami na pytania radnego kosztowało podatnika ok. 800 zł.

Puchacz w listopadzie skwitował te wyjaśnienia z przekąsem, który protokolantka wiernie zapisała: „Nieznane są wyroki boże i przepływy wód gruntowych, ale widać, że według pani Hermann bożą mocą obdarzone zostały szamba w obiektach gminnych”. Efekt praktyczny sporu był jednak realny: OKSiR wyłonił jednego przewoźnika, wprowadzono płatność za m³ i comiesięczne spisywanie liczników.

Interpelacja, która czekała dziewięć miesięcy

Osobny wątek kontrolny dopisała radna Dobrzańska. 24 lutego złożyła interpelację w sprawie przekazania zimowego utrzymania dróg gminnych spółce PGK od sezonu 2021/2022. W marcu dostała odpowiedź częściową z obietnicą, że po otrzymaniu kalkulacji od spółki gmina poinformuje ją „osobnym pismem”. Pismo nie przyszło. Na sesji listopadowej radna wyliczyła: dziewięć miesięcy bez rzeczowej odpowiedzi, a tymczasem 18 listopada gmina ogłosiła przetarg na zimowe utrzymanie dróg — zewnętrzny. Dopiero wtedy, na sesji, padły liczby: PGK wyliczyło, że przejęcie „akcji zima” wymagałoby ponad 1 mln zł na sprzęt i ludzi — „uznaliśmy, że nas jeszcze nie stać” — powiedziała naczelnik Misiura-Hermann, obiecując wyjaśnić, czemu radna nie dostała analizy. W grudniu prezes PGK Grażyna Chwastek potwierdziła rząd wielkości (ok. 1 mln zł netto) i logikę decyzji: taniej zlecać podwykonawcom niż budować własną brygadę dyżurującą całą dobę. Być może to racjonalne. Ale dziewięć miesięcy milczenia wobec formalnej interpelacji radnej pozostaje faktem, którego żadna kalkulacja nie tłumaczy.

„Zostaliśmy po prostu oszukani”: Dom Spotkań w Psarach

Jeśli spalarnia była raną zbiorową, to sprawa Domu Spotkań w Psarach — raną jednej wsi. Chronologia z dokumentów: 25 sierpnia (sesja XXXIII) rada przyjęła uchwały intencyjne o utworzeniu oddziałów zamiejscowych szkół — Zespołu Szkolno-Przedszkolnego z Wiszni Małej w Piotrkowiczkach oraz Szkoły Podstawowej w Psarach w budynku przy ul. Długiej 10A. Ten drugi adres to właśnie Dom Spotkań — obiekt, na który sołectwo Psary przez lata przeznaczało połowę funduszu sołeckiego. Uchwała psarska przeszła najniższym stosunkiem głosów tej sesji: 8 za, 2 przeciw, 3 wstrzymujące się (uchwała nr VIII/XXXIII/347/21).

Radny Szczerbik, sam z Psar, mówił rzeczy, które w protokole brzmią jak skarga pokoleniowa: „przepraszam mieszkańców Psar za gorliwość… «Macie wreszcie swój kąt» — mieliśmy go niecały rok… zostaliśmy po prostu oszukani i to strasznie”. Mieszkańcy zdążyli kupić leżaki i ekran. Wójt odpowiadał, że sprawa była konsultowana z sołtysem, a dyrektor szkoły miał jego pozytywną opinię.

W grudniu, przy uchwale kończącej przekształcenie (uchwała nr VIII/XXXIX/395/21, przyjęta 9–3–3), Szczerbik dodał wątek, który wykracza poza sam budynek: przy rozbudowie szkoły w poprzedniej kadencji on i radny Łamasz ostrzegali, że będzie za mała, a z gminy usłyszeli, że na końcu szkoły powstanie jeszcze świetlica wiejska — „i to było powiedziane przy forum ludzi na zebraniu”. I jeszcze: „gmina zrobiła remont starej świetlicy, a później sprzedała radnemu, tam jest syf kiła i mogiła i teraz robimy to dalej. […] czujemy się bardzo oszukani i potem będą z tego konsekwencje”. Dyrektor SAPO Agnieszka Moździerz tłumaczyła, że oddział przedszkolny zostanie w Domu Spotkań tylko do końca sierpnia 2022 r., a przekształcenie wymusiła reforma oświaty (szkoły 6-klasowe stały się 8-klasowe) i wymogi kuratorium. Dobrzańska dopytywała, czemu formalne przekształcenie robi się dla rozwiązania „chwilowego” — odpowiedź: bo kuratorium od zeszłego roku tego wymaga, „nawet jeśli dotyczy to jednego roku szkolnego”.

W tle tego sporu dokonała się też cicha likwidacja: Punkt Przedszkolny w Malinie, utworzony w lutym 2019 roku na 8 dzieci, przestał istnieć (zamiar — uchwała nr VIII/XXIX/301/21 z lutego, 13–0–2; likwidacja ostateczna — uchwała nr VIII/XXXIII/348/21 z sierpnia, 12–0–1). Puchacz pytał retorycznie: „czy ktoś czegoś nie policzył?” — skoro punkt przetrwał ledwie dwa i pół roku. SAPO odpowiadało, że 8 miejsc nie zaspokajało potrzeb, a w przygotowaniu jest budowa prawdziwego przedszkola.

Po stronie plusów oświaty zapiszmy grudniową podwyżkę dodatków nauczycielskich (uchwała nr VIII/XXXIX/396/21, 14–1–0): dodatek motywacyjny maksymalnie 700 zł zamiast 350 zł, wychowawstwo 400 zł zamiast 300 zł, dodatek funkcyjny dyrektora w widełkach 1200–5000 zł. I liczbę, którą warto znać, mówiąc o „darmowej” szkole: subwencja oświatowa z budżetu państwa wyniosła w 2021 roku 9 641 029 zł, podczas gdy same wydatki działu „Oświata i wychowanie” — 17 451 994,31 zł, a z opieką świetlicową (dział 854) blisko 18,2 mln zł. Różnicę, około 8,5 mln zł, dopłaciła gmina z własnych dochodów.

Woda i ścieki: sąd, regulamin i osiedle za 8 milionów

23 marca 2021 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu wydał wyrok w sprawie II SA/WR 524/20 ze skargi P.Z. — mieszkańca Kryniczna, właściciela działek 148/1 i 148/2 — na regulamin dostarczania wody i odprowadzania ścieków uchwalony przez radę 28 grudnia 2018 r. (uchwała nr VIII/III/23/18). Sąd stwierdził nieważność części § 8 ust. 1 regulaminu — zapisu uzależniającego dostęp do usług od „ujęcia realizacji takich urządzeń w wieloletnim planie rozwoju i modernizacji” — uznając, że taki warunek „w sposób rażący narusza prawo”, bo nie mieści się w ustawowym pojęciu warunków technicznych. Z urzędu sąd zakwestionował też § 8 ust. 3, który uzależniał dostęp od posiadania przez przedsiębiorstwo tytułu prawnego do urządzeń: „kwestie własnościowe nie mieszczą się w określaniu warunków technicznych”. Wyrok opublikowano w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego 25 sierpnia 2021 r. pod poz. 3915.

Konsekwencją był nowy regulamin. Jego projekt rada przyjęła w kwietniu (uchwała nr VIII/XXX/309/21, 13–1–1) — przy okazji ostrej debaty Puchacza z prezes PGK Grażyną Chwastek („cała odpowiedzialność z PGK została zniesiona na ludzi… niedługo zostaniecie tylko z deszczem”) i z naczelnik Misiurą-Hermann („proszę nie robić propagandy”) — a ostateczny tekst, po opinii Wód Polskich, uchwaliła we wrześniu (uchwała nr VIII/XXXIV/363/21, 13–0–1).

Przy okazji tej debaty padły z ust prezes PGK słowa, które warto zapamiętać na lata: „zasoby wody na terenie gminy są takie jakie są”. Stacja uzdatniania wody w Machnicach zaopatruje dwie trzecie gminy — tam wody „jest pod dostatkiem” — ale żeby napoić Psary, Szymanów i Krzyżanowice, gmina przeprowadziła rurę pod Widawą i kupuje wodę z ujęć wrocławskich, sięgając po nią także wtedy, gdy zawodzi własne ujęcie w Psarach. W Krynicznie „wydajność studni bardzo spada”: obecne źródła to wody czwartorzędowe, o mniejszej wydajności i gorszej jakości, i PGK zleciło badania geologiczne, czy da się dowiercić głębiej, do wód trzeciorzędowych. Naczelnik Misiura-Hermann, odpierając zarzuty Puchacza o „przerzucaniu odpowiedzialności na ludzi”, dorzuciła do tego obrazu dwie liczby mimochodem: mieszkańcom „studnie wyschły”, a do uzgodnienia wpływa dziennie 30–40 wniosków o przyłącze wodociągowe. Innymi słowy: własne źródła gminy słabną dokładnie w momencie, w którym popyt na wodę rośnie najszybciej w jej historii — a różnicę pokrywa na razie rura pod rzeką. Puchacz kwitował: „niedługo zostaniecie tylko z deszczem”; naczelnik: „proszę nie robić propagandy, woda z kranu leci”. Oba zdania są prawdziwe. Pytanie, które z nich będzie prawdziwe za dziesięć lat, pozostaje otwarte — i wróci w tym cyklu.

Trzy lata później w harmonogramie wieloletniego planu PGK na lata 2024–2027 znajdą się m.in. „wykonanie odwiertu próbnego oraz budowa awaryjnej studni głębinowej” dla SUW Kryniczno, zbiorniki wody pitnej przy stacjach w Machnicach, Krynicznie i Psarach oraz osobna pozycja „poszukiwanie nowych źródeł wody podziemnej na terenie gminy Wisznia Mała”, tak więc niedobory wody zbliżają się do nas może nie wielkimi krokami ale kroczkami — ale to już materiał na kolejne odcinki. W grudniu rada podtrzymała jeszcze dopłaty do taryf: 0,59 zł brutto do każdego m³ wody i 3,90 zł brutto do każdego m³ ścieków, tym razem — na żądanie Wód Polskich — z wyraźnym horyzontem czasowym od 1. do 36. miesiąca nowej taryfy (uchwała nr VIII/XXXVIII/387/21, jednogłośnie).

Rok 2021 był zarazem rekordowy dla samej infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Gmina wniosła do PGK aport — czyli dokapitalizowała własną spółkę — kwotą 6 695 000 zł na wielki pakiet inwestycji: budowę blisko 37 km kanalizacji w aglomeracyjnym projekcie Psary–Szymanów–Krzyżanowice (podłączono ponad 2,5 tys. mieszkańców), rozbudowę oczyszczalni w Strzeszowie (wartość umowy 15,69 mln zł, dofinansowanie 11,17 mln zł), zakończoną przebudowę stacji uzdatniania wody w Psarach (1,86 mln zł) oraz kanalizację w Malinie (721 mb) i wodociąg w Rogożu. Do tego mieszkańcy — zachęceni dotacją 75 proc. kosztów, maksymalnie 5 tys. zł (uchwała nr VIII/XXVIII/294/21, jednogłośnie) — wykonali w ciągu roku 253 przyłącza kanalizacyjne, na które gmina wyłożyła 1 186 945,08 zł. To są liczby, które trzeba oddać tej kadencji bez zastrzeżeń.

Na tym tle tym ciekawiej wybrzmiała grudniowa odpowiedź prezes Chwastek na pytania Puchacza o osiedle Toya. Historia w skrócie: deweloper wybudował własną sieć, MPWiK Wrocław uzgodniło kiedyś jej odkupienie — ale przedstawiciele Toi nie stawili się na umówione spotkanie. Gdy później sama Toya zwróciła się do PGK o wykup sieci, spółka wyceniła ją metodą dochodową — tak samo jak sieci budowane przez zwykłych mieszkańców — na około 250 tys. zł. Toya zażądała 8 mln zł. „Ta dysproporcja jest tutaj ogromna” — skwitowała prezes. Rozmowy nie miały sensu, bo po każdym uzgodnieniu żądania rosły.

Mapa inwestycji

Łączne wydatki inwestycyjne gminy w 2021 roku wyniosły 17 134 320,05 zł — najwięcej pochłonął wspomniany aport do PGK. Ale dla mieszkańca poszczególnych wsi liczy się to, co widać za płotem. Prześledźmy więc mapę — bo to na niej rozgrywa się wątek, który w tym cyklu wraca co roku: nierówność między miejscowościami.

Machnice — dostały w 2021 roku najwięcej od lat: zakończono budowę świetlicy wiejskiej z salą wielofunkcyjną, zapleczem kuchennym i węzłem sanitarnym (nakłady 815 429,07 zł, w tym 393 534 zł dofinansowania z PROW), zagospodarowano teren wokół niej (138 594,47 zł) i doposażono plac zabaw w zjazd linowy (17 158,50 zł). Pierwoszów — bliźniaczą świetlicę (387,5 tys. zł dofinansowania) plus plac zabaw z siłownią za 282 163,48 zł, z udziałem 100 tys. zł z funduszu Aglomeracji Wrocławskiej; na otwarcie placu przyjechał prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Kryniczno — cmentarz komunalny (nakłady 523 813,20 zł, z czego 488 955 zł z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych; formalne założenie cmentarza od 1 stycznia 2022 r. rada przyjęła jednogłośnie uchwałą nr VIII/XXXVII/381/21: docelowo 500 grobów i ok. 300 m² pod urny, kaplica w przyszłości) oraz — to wiadomość roku — grant 4 999 700 zł z pierwszego rozdania Polskiego Ładu na budowę czterooddziałowego przedszkola z oddziałem żłobkowym; w 2021 r. wydano na razie 25 tys. zł na program funkcjonalno-użytkowy. Psary — przebudowę ul. Wolności i Głównej za 701 338,21 zł oraz siłownię w parku. Malin — przebudowę ul. Kalinowej za 489 763,89 zł. Szewce — start budowy ścieżek rowerowych z parkingiem parkuj i jedź (nakłady 983 621 zł) i kolejny etap ul. Długiej. Do tego w całej gminie 53 nowe słupy LED za 548 712,81 zł i wymiana 94 kotłów u mieszkańców za 758 155,54 zł dotacji (uchwała o zasadach — nr VIII/XXVIII/295/21).

A Ligota Piękna? Dostała drogi: przebudowa al. Sosnowej i al. Brzozowej — 1045 mb drogi z kanalizacją deszczową, nakłady 1 112 066,86 zł w 2021 r. przy łącznej wartości obu etapów 1 363 800,72 zł, niemal w całości pokrytej z funduszy rządowych. Dostała też I etap chodnika przy ul. Na Kolonii — 261 mb za 122 175 zł. I tu wracamy do listopadowego wystąpienia Puchacza: kosztorys tego chodnika opiewał pierwotnie na ok. 490 tys. zł, a po jego interwencji stopniał o połowę. Wykonany odcinek — jak mówił radny w grudniu — „kończy się na kałuży”, studzienki nie zbierają wody, a dokończenia nie ma ani w budżecie na 2022 rok, ani w wieloletniej prognozie.

Najboleśniejszy dla Ligoty był jednak bilans instytucji. Wieś — jak przekonywał Puchacz przy grudniowym budżecie — „staje się największą wioską w całej gminie”, a „nie ma szkoły, ani świetlicy, ani przedszkola, ani nic”. Świetlica jest tak mała, że wyborów sołtysa nie dało się w niej przeprowadzić: po wrześniowej rezygnacji dotychczasowego sołtysa wybory zorganizowano 10 grudnia… w sali gimnastycznej w Krynicznie, z dowozem mieszkańców autobusem. Wójt na sesji dziękował tym, „którzy pofatygowali się i wybrali sołtysa” — Wiesława Czudziaka. Puchacz wyliczał, że zagłosowało 4–5 proc. mieszkańców, i pytał, czy to „satysfakcjonujący mandat”. Naczelnik Misiura-Hermann odpowiadała jak zwykle rzeczowo: świetlice buduje się wyłącznie ze środkami zewnętrznymi, unijna perspektywa właśnie się skończyła, Ligota ma gotową koncepcję świetlicy i zaprojektowaną kanalizację do działki, trwa zmiana studium pod zjazd z dawnej krajowej piątki — gdy będzie nabór, wniosek zostanie złożony. Dodała też liczbę na obronę powiatu: ponad 6 mln zł nakładów powiatowych na gminę w tej kadencji, „ewenement”.

Obie strony mają swoje racje i obie opierają się na faktach. Ale warto nazwać mechanizm, który z tych faktów wynika — i który jest osią całego tego cyklu. Jeżeli gmina inwestuje niemal wyłącznie tam, gdzie akurat otworzył się nabór na dofinansowanie, to o kolejności inwestycji nie decydują potrzeby miejscowości, tylko kalendarz grantowy. Machnice i Pierwoszów zdążyły ze świetlicami, bo wpasowały się w kończącą się perspektywę PROW. Kryniczno dostało przedszkole, bo wystartował Polski Ład. Ligota Piękna ma koncepcję — i czeka na nabór. W tym systemie „czekanie na nabór” może trwać latami, a mieszkańcy, którzy płacą te same podatki, słyszą, że ich świetlica przyjdzie, „byle tylko nam chęci i środków nie zabrakło”.

Drogi, ekrany i prąd: sprawy, które wracają

Kilka wątków infrastrukturalnych domaga się odnotowania, bo będą wracać w kolejnych odcinkach.

Ekrany przy S5. W listopadzie naczelnik Misiura-Hermann poinformowała radę o wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego: droga ekspresowa S5 została wybudowana z naruszeniem prawa, bo powinna była powstać z 10 km ekranów akustycznych. Wyrok trafił do GDDKiA, Ministerstwa Infrastruktury i wojewódzkiego nadzoru budowlanego — a reakcje, jak mówiła naczelnik, „są bardzo opieszałe”. Marszałek wydał decyzję zmuszającą do budowy ekranów na odcinku Kryniczno–Malin, gdzie przekroczenia hałasu były największe — i GDDKiA się od niej odwołała. „Widzimy, że woli nie ma, ale my będziemy dążyć, żeby prawo zostało usankcjonowane. Z pewnością tego nie odpuścimy”.

Prąd. W grudniu radny Papała alarmował o nagminnych awariach prądu w Pierwoszowie i okolicach — „przestaniemy nawet obradować zdalnie, bo po prostu nie będzie prądu”. Diagnoza naczelnik: gmina wisi na jednej linii z Obornik Śląskich i jednej od Wrocławia, a „jedynym lekarstwem” jest budowa Głównego Punktu Zasilania. GPZ ma jednak swoją historię: lokalizacja „za S5″ budziła w czerwcu protesty mieszkańców — i została podtrzymana.

Bezpieczeństwo na drogach. W sierpniu rada dołożyła ok. 30 tys. zł (połowa kosztów, druga połowa od powiatu) do sześciu radarowych wyświetlaczy prędkości (uchwała nr VIII/XXXIII/342/21, 10–2–1); radny Szczerbik nazwał to „robieniem sobie jaj z mieszkańców” — wolałby pobocza — a naczelnik odpowiedziała zdaniem, które zabrzmiało jak epitafium dla poprzedniego układu w powiecie: „przez okres poprzedniej kadencji na naszą gminę nie były wydawane pieniądze przez powiat”. Z powiatem po połowie sfinansowano też chodniki: 273 mb przy ul. Pęgowskiej w Ozorowicach i 92 mb przy ul. Nowej w Szewcach (dotacja gminy 216 948,33 zł). W październiku, po interwencji sołtysa Szymanowa — dzieci przebiegały przez jezdnię do autobusu przy ul. Lotniczej, a MPK pisemnie odmówiło wjazdu „pod prąd” na starą zatokę — gmina zapowiedziała w trybie pilnym wiatę na nowym przystanku i wyniesione przejście dla pieszych.

Podatki na 2022 rok. W październiku (sesja XXXVI, 27 października) rada uchwaliła stawki podatku od nieruchomości: 0,88 zł/m² od budynków mieszkalnych, 23 zł/m² od budynków firmowych, 2 proc. od budowli (uchwała nr VIII/XXXVI/367/21, 13–1–1), a cenę żyta do podatku rolnego ustaliła na 61,40 zł/q, odrobinę poniżej wskaźnika GUS (uchwała nr VIII/XXXVI/368/21). Ta sama październikowa sesja przeszła do historii cyklu z innego powodu: w punktach „interpelacje”, „zapytania sołtysów” i „wnioski i sprawy różne” protokół odnotowuje trzykrotnie „Brak”. W roku takim jak 2021 — sesja bez jednego pytania.

Budżet na 2022 i bilans roku

29 grudnia rada uchwaliła budżet na rok 2022 (uchwała nr VIII/XXXIX/403/21, 10 za, 1 przeciw, 3 wstrzymujące się) i wieloletnią prognozę finansową (uchwała nr VIII/XXXIX/404/21, przy 2 głosach przeciw i 2 wstrzymujących się). Puchacz zapowiedział wprost, że budżetu nie poprze — z powodu braku dokończenia chodnika Na Kolonii i braku świetlicy dla Ligoty Pięknej; budżet przeszedł przy jednym głosie przeciw i trzech wstrzymujących się. RIO zaopiniowała projekt pozytywnie (uchwały składu nr XV/169/2021, XV/170/2021 i XV/171/2021 z 16 grudnia 2021 r.).

Czas na bilans — a rok 2021 wyjątkowo opiera się jednoznacznym ocenom.

Po stronie osiągnięć: rekordowe 17,1 mln zł inwestycji, w tym skok cywilizacyjny w kanalizacji (2,5 tys. mieszkańców podłączonych, 253 przyłącza z dotacjami, oczyszczalnia w rozbudowie); dwie nowe świetlice — w Machnicach i Pierwoszowie; cmentarz komunalny w Krynicznie gotowy do otwarcia; blisko 5 mln zł z Polskiego Ładu na przedszkole; 94 wymienione kopciuchy; 53 lampy LED; dopłaty do wody i ścieków dla wszystkich mieszkańców; wynik finansowy, który — jakkolwiek go oceniać — oddala widmo kłopotów z długiem. Do tego odmowna decyzja środowiskowa w sprawie spalarni, wydana przez wójta 10 grudnia, oraz zapowiedź naprawienia planu miejscowego.

Po stronie strat: zaufanie. Rada przekonała się, że uchwaliła plan, którego nie rozumiała, i przez pół roku miotała się między protestem a obroną własnej uchwały przed sądem — z kulminacją w postaci grudniowego chaosu głosowania, przeprosin przewodniczącej i radnego odmawiającego udziału w głosowaniu. Komisja rewizyjna skurczyła się do trzech osób po rezygnacji, której powody — kontrole „na termin”, docinki, etykieta „hamulcowej” — rada przyjęła bez refleksji, a wniosek o niezależną komisję do spraw OKSiR odrzuciła 5–9–1. Mieszkańcy Psar usłyszeli, że budynek finansowany z ich funduszu sołeckiego staje się filią szkoły. Interpelacja radnej czekała na odpowiedź dziewięć miesięcy. A rozjazd między planowanym deficytem 5,28 mln zł a wykonaną nadwyżką 8,18 mln zł — drugi rok z rzędu w tę samą stronę — sprawia, że coroczne uchwały budżetowe coraz mniej opisują rzeczywistość, nad którą rada ma głosować.

Rok 2021 zostawił gminę zamożniejszą, skanalizowaną i oświetloną jak nigdy — i zarazem z radą, której część członków publicznie mówiła, że jest „robiona w balona”, z mieszkanką kwitującą sesję słowami „wstyd i hańba” oraz z największą wsią gminy bez szkoły, przedszkola i świetlicy. Oba te obrazy są prawdziwe jednocześnie. I to jest chyba najkrótsza definicja tego roku.

  • Andrzej Podrez

    Mieszkam w gminie Wisznia Mała od prawie 20 lat. Od lat obserwuję nierówne traktowanie mieszkańców mniejszych miejscowości, takich jak Wysoki Kościół. Brak realnego dialogu i perspektyw na zmianę, skłonił mnie do stworzenia tej kolejnej, nowej odsłony niniejszego portalu jako miejsca niezależnej analizy działań władz gminy.

    Related Posts

    Powiat trzebnicki i Trzebnica

    XXXV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego. Szpital, Żmigród i coraz ostrzejsza wojna na słowa

    XXXV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego. Szpital, Żmigród i coraz ostrzejsza wojna na słowa

    XXXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 sierpnia 2026r

    XXXIV sesja Rady Powiatu Trzebnickiego VII kadencji 2024-2029 — 3 sierpnia 2026r

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VII (kwiecień-czerwiec 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VII (kwiecień-czerwiec 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VI (styczeń-kwiecień 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część VI (styczeń-kwiecień 2026r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część V (sierpień-grudzień 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część V (sierpień-grudzień 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część IV (czerwiec-lipiec 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część IV (czerwiec-lipiec 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część III (styczeń-maj 2025r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część II (wrzesień-grudzień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Powiat trzebnicki: anatomia konfliktu dla początkujących – część I (maj-sierpień 2024r.)

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Odwiert geotermalny Jadwiga T-1 w Trzebnicy — naukowe fundamenty ambitnego projektu

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Referendum się nie odbędzie. Wygrała demokracja, wygrali mieszkańcy Trzebnicy

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Sprawa burmistrza Marka Długozimy… Co dalej?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Uzdrowisko Trzebnica. Mrzonka czy historycznie i naukowo uzasadniona wizja rozwoju miasta?

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…

    Burmistrz Trzebnicy z zarzutami. W poszukiwaniu rzetelnych informacji…