Rok 2022 zacznę z przymrużeniem oka. Wszystkie te dialogi padły podczas sesji Rady Gminy. Czytane bez kontekstu brzmią chwilami komicznie.
Podczas kolejnego sporu o plan Biskupice II–Rogoż Centrum radny Jerzy Puchacz próbował ustalić, skąd pewność, że na spornym terenie nie powstanie spalarnia.
— A skąd Pan wie? — zapytał.
Radny odpowiedział krótko:
— No wiem.
Luty: Puchacz pyta kierownik Jaworską, czy chciałaby mieszkać obok spalarni. Odpowiedź jest rozbrajająco rzeczowa: „akurat kwestia tego, czy chciałabym tam mieszkać, może jest nietrafiona, bo ja prywatnie rzeczywiście mieszkam niedaleko.”
Innym razem Jarosław Żugaj ze Stowarzyszenia Stop Wrocławskiej Spalarni nie dostaje od wójta terminu podjęcia uchwały i pyta: „Czyli nie dowiemy się kiedy albo w jakich sytuacjach taka uchwała zostanie podjęta?”.
— Raczej się Pan nie dowie, skomentował Puchacz.
Radny Wawro o remoncie ulicy Wolności: „przyjechała koparka, przywiozła wywrotkę kamieni, rozwiozła to po całej drodze i ktoś to ubił. (…) mistrzostwo świata to co oni zrobili. Dziury, jak były tak są.”
Lipiec: podczas ostrego sporu z przewodniczącą Małgorzatą Ottenbreit Puchacz domagał się, aby radni mogli formalnie zająć stanowisko. Kiedy procedowanie zaczęto uzależniać od stanowiska wójta, wypalił:
— Ale to jest sesja Rady, a nie Pana Wójta!
Sierpień: Puchacz nie rozumie wyjaśnień wójta i pyta: „Jak jestem taki durny i nie rozumiem, to może Pan mi wytłumaczy?”. Wójt: „Nie podzielam tego poglądu.”
W 2022 roku coraz wyraźniej ujawniał się konflikt dotyczący tego ile rzeczywiście do powiedzenia ma Rada, na jakim etapie radni otrzymują informacje, czy mają czas i materiały potrzebne do podjęcia decyzji oraz czy ich rolą jest kontrolowanie władzy wykonawczej, czy przede wszystkim zatwierdzanie przygotowanych przez urząd rozwiązań, no i bywało całkiem ostro.
To właśnie w takim klimacie radni Agnieszka Dobrzańska, Jerzy Puchacz i Jerzy Szczerbik utworzyli we wrześniu Klub Radnych „OdNowa”. Pojedyncze wcześniejsze spięcia zaczęły układać się w coś trwalszego — zorganizowaną opozycję wewnątrz Rady.
A wszystko to działo się w roku wyjątkowym również poza salą obrad. Dzień po lutowej sesji Rosja zaatakowała Ukrainę. Do gminy zaczęły przyjeżdżać setki uchodźców, potem przyszedł kryzys energetyczny, problemy z węglem i gwałtownie rosnące koszty. Jednocześnie gmina realizowała jedne z największych inwestycji ostatnich lat.
To właśnie dlatego 2022 rok był ciekawy: pod warstwą kanalizacji, dróg, świetlic i zdobywanych dotacji zaczęła się coraz wyraźniej ujawniać druga historia — o sporach, jakości stanowionego prawa, granicach władzy i Radzie, która przestawała mówić jednym głosem.
Jeszcze na koniec tej części artykułu inna historia: gmina, broniąc planu przed wojewodą, dowodziła, że „wiodąca” funkcja terenu wcale nie musi być przeważająca, bo — cytuję za rozstrzygnięciem — „zgodnie ze słownikiem języka polskiego termin »wieść« należy rozumieć jako »idąc razem z kimś, pokazywać drogę i pomagać iść«, co wskazuje na odmienny charakter ustalenia wiodącego”. Wojewoda nie kupił. To chyba najbardziej wysublimowana rzecz, jaką znalazłem w całym roczniku — obrona planu miejscowego oparta na etymologii.
Rok, w którym rada przestała być jednomyślna
Przez lata ta kronika notowała tę samą prawidłowość: uchwały przechodziły niemal jednogłośnie, dyskusji nie było, a jedynym realnym filtrem okazywały się instytucje zewnętrzne. W 2022 roku coś się w tym schemacie ruszyło, choć nie na tyle, żeby zmienić wynik którejkolwiek ważnej decyzji.
Pierwszy sygnał padł już na sesji styczniowej. Przy zbiorczym planie zagospodarowania obejmującym Mienice, Psary, Rogoż, Szymanów i Wisznię Małą radny Szczerbik zażądał głosowania nad każdą miejscowością osobno, argumentując, że „zaczniemy robić zbiorówki” i że powstanie dezorientacja. Kierownik Referatu Nieruchomości i Planowania Przestrzennego Agnieszka Jaworska odpowiedziała tak: osiem osobnych procedur kosztowałoby może 80 czy 100 tysięcy złotych, a jedna zbiorcza — 17 tysięcy. „Budżet gminy nie jest z tzw. gumy” — powiedziała. Radna Dobrzańska dodała, dlaczego akurat teraz takie zlepki budzą nieufność: „nauczeni właśnie doświadczeniem, które miało miejsce 30 listopada, kiedy pod głosowanie została poddana uchwała, będąca zlepkiem tylko dla dwóch miejscowości, został przepchnięty teren spalarni”. Uchwała nr VIII/XL/409/22 przeszła stosunkiem 10 głosów za, przy dwóch wstrzymujących się i trzech radnych, którzy nie oddali głosu w ogóle.
Ta ostatnia kategoria — „brak głosu” — pojawia się w protokołach 2022 roku regularnie i jest to nowość warta odnotowania. Odmowa udziału w głosowaniu nie jest głosem przeciw; nie liczy się do niczego. Jest gestem. W ciągu roku po ten gest sięgano kilkanaście razy.
We wrześniu gest przybrał formę organizacyjną. Przewodnicząca Rady Gminy Małgorzata Ottenbreit poinformowała na sesji XLVIII, że 23 września wpłynęła do urzędu informacja o utworzeniu Klubu Radnych OdNowa przez radnego Jerzego Szczerbika, radnego Jerzego Puchacza i radną Agnieszkę Dobrzańską. Przewodniczącym został Szczerbik. Klub liczył trzy osoby na piętnaście.
Jedenaście skarg i jedno stanowisko
Cień spalarni położył się na całym 2022 roku, choć teoretycznie samej spalarni nie było już od grudnia 2021, kiedy wójt wydał decyzję odmawiającą ustalenia środowiskowych uwarunkowań dla bloku energetycznego firmy Fortum. Sporna pozostała uchwała nr VIII/XXVI/282/20 z 30 listopada 2020 r. — miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego MPZP Biskupice II – Rogoż Centrum, który tę lokalizację umożliwił. I to na nią sypały się skargi.
Rachunek za rok jest następujący. 18 lutego wpłynęły dwie skargi osób fizycznych; rada przekazała je do sądu uchwałami nr VIII/XLI/414/22 (9 za, 1 przeciw, 3 wstrzymujące się, 2 bez głosu) i nr VIII/XLI/415/22 (8 za, 1 przeciw, 4 wstrzymujące się, 2 bez głosu). 12 maja wpłynęła czwarta skarga, załatwiona uchwałą nr VIII/XLIV/443/22 z 31 maja. Na sesji XLV z 27 czerwca rada odpowiedziała naraz na cztery kolejne — uchwały od nr VIII/XLV/458/22 do nr VIII/XLV/461/22, każda przegłosowana identycznie: 7 za, 2 przeciw. Na sesji nadzwyczajnej 22 lipca poszły do sądu skarga dziewiąta i dziesiąta (uchwały nr VIII/XLVI/462/22 i nr VIII/XLVI/463/22). 31 sierpnia rada rozpatrzyła jedenastą, wniesioną przez mieszkańca gminy Długołęka w imieniu 88 osób — uchwała nr VIII/XLVII/466/22.
Za każdym razem urząd wnosił o odrzucenie skargi albo, „z ostrożności procesowej”, o jej oddalenie jako bezzasadnej. Za każdym razem argumentacja była ta sama: procedura planistyczna przebiegła prawidłowo, plan nie dopuszcza lokalizacji spalarni, a skarżący nie wykazali własnego interesu prawnego.
Radni pytali o coś innego. Radny Puchacz na sesji lutowej: „skoro Pani mówi, że w planie przestrzennego zagospodarowania nie była planowana spalarnia, to skąd się wzięło to zdjęcie Pana Wójta z Wiceprezydentem Wrocławia i Szefem Fortum w sprawie tego obiektu”. Kierownik Jaworska odpowiadała konsekwentnie, że uchwała dotyczy zarzutów proceduralnych, a nie tego, czy spalarnia ma powstać: „to nie jest głosowanie za spalarnią, przeciw spalarni, bo ten plan nie dopuszcza lokalizacji spalarni”. Radny Puchacz i radna Dobrzańska odmówili wtedy udziału w obu głosowaniach. Radny Idaczyk podsumował rzecz z drugiej strony: „zagłosujmy, niech to w końcu Sąd rozstrzygnie i będziemy wiedzieli co jest grane w końcu”.
Punkt kulminacyjny przypadł na sesję absolutoryjną 31 maja. Radna Dobrzańska odczytała wtedy dokument, którego w tej kadencji jeszcze nie było — wspólne, podpisane stanowisko czworga radnych: Jerzego Puchacza (wiceprzewodniczącego rady), Agnieszki Dobrzańskiej, Jerzego Szczerbika i Janusza Papały. Radni oświadczyli w nim, że przy uchwalaniu planu z 30 listopada 2020 r. „zostali wprowadzeni w błąd”, że uchwała „dotknięta jest nieusuwalną wadą prawną w postaci błędu oświadczenia woli”, i wnieśli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o jej unieważnienie.
Uzasadnienie było konkretne. Radni przypomnieli, że przy przystąpieniu do sporządzenia planu, na sesji 27 lutego 2019 r., przedstawiono im teren jako przeznaczony „na magazyny, garaże i składy-boksy”. Wskazali, że właściciel działki złożył wniosek o zmianę planu 19 lutego 2019 r., a procedurę planistyczną wszczęto 27 lutego — osiem dni później. Zwrócili uwagę, że plan dopuszcza budynki o wysokości do 45 metrów i budowle technologiczne do 80 metrów oraz inwestycje „mogące zawsze znacząco oddziaływać na środowisko”. I podnieśli argument, który trudno zbyć: zgodnie z protokołem z dyskusji publicznej nad projektem planu z 17 września 2020 r. w spotkaniu nie uczestniczył ani jeden mieszkaniec — jego uczestnikami było wyłącznie dwóch pracowników urzędu gminy. Sama miejscowość Biskupice, jak napisali, „istnieje tylko na mapie dla celów planistycznych”, nie ma tablic ani ani jednego mieszkańca.
Radny Puchacz zażądał poddania stanowiska pod głosowanie rady. Radca prawny Adriana Szlachetka orzekła po przerwie technicznej, że w świetle statutu wypowiedź „nie może być głosowana”, a powinna być potraktowana jako głos w dyskusji. Puchacz przyjął to bez złudzeń: „brak głosowania nad tym i zajęcie stanowiska, to też jest stanowisko, i o to nam chodziło”.
Do głosowania nad stanowiskiem nie doszło ani wtedy, ani później. Na sesji lipcowej Puchacz ponowił wniosek, powołując się na § 28 statutu; przewodnicząca odpowiedziała, że sesja nadzwyczajna wymaga zgody wnioskodawcy, czyli wójta, a wójt zgody nie wyraził, mówiąc: „stanowisko Rady za każdym razem jest jasne i czytelne dla wszystkich”. Na sesji sierpniowej wójt uznał, że stanowisko „zostało rozpatrzone”, bo dwukrotnie stanowiło załącznik do rozpatrywanych skarg. Puchacz odpowiedział: „Nie wiem o czym Pan mówi”. Wójt: „Właśnie bardzo mnie to zaskakuje, że Pan nie wie o czym mówię”.
Sądy w 2022 roku zdążyły powiedzieć niewiele. W sierpniu wpłynęło do urzędu postanowienie WSA odrzucające jedną ze skarg — wójt zrelacjonował to na sesji 31 sierpnia jako podzielenie stanowiska rady. Wcześniej, w maju, Samorządowe Kolegium Odwoławcze podtrzymało odmowną decyzję środowiskową wójta. Na sesji 30 listopada wójt wyjaśniał jednak, że sprawa się nie zakończyła: Fortum zaskarżyło postanowienie SKO do sądu administracyjnego, a sam plan miejscowy też jest przedmiotem skarg. Na pytanie dr Ewy Rozkosz z Komitetu STOP Wrocławskiej Spalarni o obiecane wszczęcie zmiany planu odpowiedział: „cierpliwie czekamy na te wyroki Sądów Administracyjnych”.
Warto odnotować głos, który padł 31 maja i który przeszedł niemal bez echa. Patrycja Rogoń-Pawlak, reprezentująca spółkę WPARK — właściciela nieruchomości — powiedziała radzie, że spółka jest „w pełni za tym, aby na przedmiotowym terenie nie była realizowana inwestycja Fortum” i jest zainteresowana rozwiązaniem umów, ale pod warunkiem, że nowy plan dopuści centrum magazynowo-logistyczne, a strona protestująca wycofa skargi z WSA. Propozycja rozejmu nie doczekała się w 2022 roku żadnego formalnego ciągu dalszego.
Uchwała, która nie przeżyła dwóch tygodni
23 lutego rada zajęła się sprawą, w której miała rację merytoryczną i nie miała podstawy prawnej. Chodziło o billboard fundacji Pro – Prawo do Życia z drastycznymi zdjęciami, stojący od miesięcy na prywatnej posesji przy ulicy Głównej w Psarach, w pobliżu Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II.
Projekt uchwały zakazującej eksponowania takich treści powstał z inicjatywy Komisji do Spraw Społecznych i Spraw Młodzieży. Sekretarz gminy Joanna Hrycyk-Januszewska przedstawiła go radzie razem z ostrzeżeniem: projekt „nie mógł zostać zaopiniowany pozytywnie, gdyż nie zostały spełnione ustawowe przesłanki warunkujące możliwość wydania przepisów porządkowych”, bo materia jest już uregulowana w kodeksie wykroczeń, a orzecznictwo sądów i wojewody — w tym rozstrzygnięcie dla Oleśnicy — wskazuje na niemożność podjęcia takiej uchwały.
Rada uchwaliła ją mimo to. Uchwała nr VIII/XLI/416/22 przeszła stosunkiem 13 głosów za, przy zeru przeciw i dwóch wstrzymujących się. Radny Szczerbik dał wyraz frustracji, która za tym stała: „ponad rok czasu dobre walczymy z tymi plakatami i żadnej odpowiedzi z policji. To po jaką cholerę my im dajemy pieniądze na jakieś samochody”.
Czternaście dni później Wojewoda Dolnośląski stwierdził nieważność uchwały w całości (rozstrzygnięcie nadzorcze nr NK-N.4131.151.3.2022.MC2 z 9 marca 2022 r., ogłoszone 16 marca, poz. 1414). Uzasadnienie powtarzało argumenty sekretarz: zakaz wynika już z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń, ewentualnie z art. 141, a przepisy porządkowe wolno wydawać tylko w sytuacjach nagłych, „typu klęska żywiołowa, katastrofa czy epidemia”. Wojewoda zacytował przy tym uzasadnienie samej uchwały, w którym rada napisała, że billboard stoi „od wielu miesięcy” — i wywiódł z tego wprost, że „nie jest to sytuacja, która wystąpiła nagle i wymaga pilnej interwencji”.
Uchwała była zatem od początku nie do obrony i wszyscy przy stole to wiedzieli. Rada podjęła ją i tak, a mieszkańcy Psar zostali z billboardem i z uchwałą, która przestała obowiązywać, zanim zdążyła cokolwiek zmienić.
Cmentarz otwarty, cennik uchylony
11 kwietnia 2022 r. oficjalnie otwarto cmentarz komunalny w Krynicznie. Wójt podał na sesji XLIII, że sołectwa Rogoż, Kryniczno, Malin, Szymanów i Ligota Piękna przeznaczyły na ten cel łącznie 50 tysięcy złotych z funduszy sołeckich w ciągu trzech lat, a cały koszt budowy przekroczył 1 600 000 zł. Do pełnego zakończenia inwestycji zostawała kaplica cmentarna. To rzecz, której gmina nie miała nigdy, i trzeba ją zapisać po stronie osiągnięć bez zastrzeżeń.
Cztery dni przed otwarciem wojewoda unieważnił jednak część cennika. Rozstrzygnięciem nadzorczym nr NK-N.4131.151.4.2022.MC2 z 7 kwietnia 2022 r. (ogłoszonym 11 kwietnia, poz. 1954) stwierdzono nieważność trzech pozycji tabeli w zarządzeniu nr 48/2022 wójta z 22 marca 2022 r.: opłaty za eksploatację cmentarza przy pochówku (216 zł), przy ekshumacji zwłok (216 zł) oraz przy pracach kamieniarskich dotyczących nagrobka (86,40 zł).
Argumentacja wojewody sprowadza się do rzeczy prostej. Kto zapłacił za miejsce grzebalne, ten nabył prawo do grobu, a w nim mieści się prawo do postawienia nagrobka i do wykonania ekshumacji. Pobieranie kolejnej opłaty za czynności już opłacone nie mieści się w upoważnieniu ustawowym. Co więcej, „ceremonia pogrzebowa co do zasady polega na zwykłym przejściu alejkami cmentarnymi na miejsce pochówku”, czyli na korzystaniu z ogólnodostępnej przestrzeni, która opłacie nie podlega. Wojewoda dodał zdanie, które warto zapamiętać przy kolejnych dyskusjach o gminnych cennikach: realizacja kompetencji do ustalania opłat „nie może polegać na faktycznym przerzucaniu na obywateli kosztów utrzymania obiektów publicznych”, bo wtedy cmentarz przestaje być obiektem użyteczności publicznej, a staje się „obiektem komercyjnym ukierunkowanym na osiąganie zysków”.
Zarządzenie wydano na podstawie uchwały nr VIII/XXXIX/399/21 z 29 grudnia 2021 r., którą rada powierzyła wójtowi ustalanie opłat za usługi komunalne. Rada oddała więc kompetencję, wójt jej użył, a wojewoda część efektu skreślił.
Sprawozdanie budżetowe domyka ten wątek liczbami. Wpływy z opłat za prowadzenie cmentarza komunalnego wyniosły w 2022 roku 14 350,00 zł, czyli 57,40 % planu. Wydatki w rozdziale „Cmentarze” zrealizowano w kwocie 28 976,92 zł, tj. 44,58 % planu, z czego 26 435,00 zł poszło na wykonanie krzyża i tablic informacyjnych. Cmentarz w pierwszym roku działania kosztował gminę mniej więcej dwa razy więcej, niż przyniósł opłat.
Wojna, świetlice i sześćset trzy osoby
24 lutego, dzień po sesji lutowej, Rosja zaatakowała Ukrainę. Na sesji XLII z 30 marca wójt podał, że na 29 marca w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej zarejestrowanych było 603 uchodźców, w tym 307 osób dorosłych i 296 dzieci. Pod koniec kwietnia liczba wynosiła 671, z czego 58 osób mieszkało w świetlicach w Malinie, Rogożu i Mienicach. Pod koniec sierpnia na terenie gminy przebywało jeszcze prawie 500 osób, w świetlicach 30.
Reakcja gminy była szybka i — to trzeba powiedzieć wprost — sprawna. Od 6 marca działała świetlica w Malinie, zasiedlono Rogoż i Mienice, przygotowywano Szewce. Wszystkie objęto decyzją Wojewody Dolnośląskiego o przyjęciu uchodźców. Gmina przekazała za pośrednictwem OSP wóz bojowy STAR 244, który — jak podał wójt — służył wówczas w Kijowie. W Krynicznie sołtys i rada sołecka zorganizowały bezpłatne zajęcia dla dzieci w trzech grupach wiekowych. Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji prowadził zbiórkę darów.
Rada nadążała za tym uchwałami. 30 marca podjęto uchwałę nr VIII/XLII/431/22 w sprawie pomocy świadczonej przez gminę na rzecz obywateli Ukrainy (14 za, 1 wstrzymujący się) oraz uchwałę nr VIII/XLII/428/22 o utworzeniu innej lokalizacji zajęć dydaktycznych w świetlicy wiejskiej przy ulicy Parkowej 6 w Krynicznie, podporządkowanej Szkole Podstawowej im. św. Jadwigi Śląskiej. Ta druga przeszła 10 głosami za, przy 1 przeciw i 3 wstrzymujących się — najsłabszy wynik spośród uchwał „ukraińskich” i jedyna, przy której padła w protokole wątpliwość: radna Dobrzańska pytała, czy dla grupki około dziesięciorga dzieci nie taniej byłoby wozić je busem zamiast autobusem.
Sprawozdanie budżetowe pokazuje skalę operacji od strony pieniędzy. Ze środków Funduszu Pomocy gmina otrzymała i wydała 3 492 219,81 zł, w tym 2 256 128,00 zł na dodatki za zakwaterowanie i wyżywienie uchodźców w gospodarstwach domowych, 611 776,00 zł na dodatkowe zadania oświatowe, 243 662,29 zł na zakwaterowanie zbiorowe, 236 500,00 zł na jednorazowe świadczenia i 12 697,45 zł na nadawanie numerów PESEL. To pieniądze rządowe przechodzące przez gminną kasę, ale wykonała je gmina, własnymi ludźmi.
Jesienią doszedł wątek, który zamyka rok bardzo pozytywnie: Fundacja Leroy Merlin zaproponowała sfinansowanie remontu lokali komunalnych w Piotrkowiczkach kwotą 630 000 zł, pod warunkiem, że zamieszkają w nich uchodźcy przez co najmniej pół roku. Po tym okresie mieszkania mają trafić do mieszkańców gminy oczekujących na lokal komunalny. Ta sama fundacja skontaktowała gminę z Towarzystwem Kultury Polskiej Ziemi Mościckiej w obwodzie lwowskim, czego efektem była uchwała nr VIII/L/494/22 z 9 listopada o przekazaniu Towarzystwu gminnego autobusu — pojazdu, który, jak przyznał wójt, nie przeszedłby już w Polsce przeglądu, a jego naprawa kilkakrotnie przekraczałaby wartość.
Absolutorium: rachunek za 2021 wystawiony w maju 2022
Sesja XLIV z 31 maja była najostrzejszą sesją tej kadencji. Radny Jerzy Puchacz odczytał w debacie nad Raportem o stanie gminy wystąpienie, które trzeba tu przytoczyć w streszczeniu, bo wyznacza ono ton całego roku.
Punkt wyjścia był arytmetyczny. Zestawiając wykonanie dochodów za 2021 rok (82 096 550 zł) z wykonaniem wydatków (73 829 128 zł), radny wskazał 8 180 526 zł niewykonanych wydatków — samo odejmowanie daje 8 267 422 zł, a podana kwota odpowiada wolnym środkom, którymi operowała potem skarbnik. Wskazał, na czym oszczędzono: 32 % na ochronie zdrowia, 63 % na bezpieczeństwie publicznym i ochronie przeciwpożarowej, 794 241 zł w transporcie i łączności, 1 029 575 zł w gospodarce komunalnej i ochronie środowiska. I zestawił to z jednym działem wykonanym niemal w całości: „wydatki wykonano w 98,84 % na kulturę i to w okresie pandemii, gdzie zakazane było organizowanie spotkań”. Za niewydane pieniądze, jak policzył, „można było wybudować co najmniej 4 świetlice w wioskach gminy, wybudować 5 km dróg z odwodnieniem, wybudować przedszkole”.
Dalej wystąpienie przechodziło w ocenę osobistą: o pracy wójta jako „pozorowanej pracy celebryty”, o „skostniałej administracji”, o Komisji Rewizyjnej, która według radnego „jest uzależniona rodzinnie od Wójta”, i o zapowiedzi przekazania zebranych materiałów do prokuratury.
Wójt Jakub Bronowicki odpowiedział na to punktowo. Różnica między dochodami a wydatkami wynikała, według niego, z pozyskanych w 2021 roku środków na budowę przedszkola, które weszły do budżetu jako pieniądze znaczone i nie dało się ich wydać, a także z faktu, że państwo przekazało gminie transzę 28 grudnia 2021 r. Zarzut o zatrudnianiu rodziny nazwał kłamstwem, zaznaczając, że żadna osoba z jego rodziny nie jest zatrudniona na terenie gminy. Ocenę swojej pracy określił jako „kłamliwą i nie doceniającą skali inwestycji”.
Skarbnik Teresa Czaniecka dołożyła wyjaśnienie techniczne: kwota 8 180 526,99 zł to wolne środki faktycznie leżące na rachunku bankowym, ale w większości środki znaczone — z Funduszu Przeciwdziałania COVID, Funduszu Dróg Samorządowych, z projektów unijnych — i w budżecie 2022 zaangażowano z nich już prawie 4 191 000 zł.
Głosowania wypadły identycznie w obu kluczowych punktach. Wotum zaufania: 11 za, 3 przeciw, 1 wstrzymujący się (uchwała nr VIII/XLIV/438/22). Absolutorium: 11 za, 3 przeciw, 1 wstrzymujący się (uchwała nr VIII/XLIV/440/22). Regionalna Izba Obrachunkowa wydała wcześniej opinię pozytywną bez uwag o sprawozdaniu z wykonania budżetu (uchwała składu orzekającego nr XV/40/2022 z 26 kwietnia 2022 r.), a Komisja Rewizyjna pod przewodnictwem Władysława Synowca — opinię pozytywną i wniosek o absolutorium.
Jest w protokole tej sesji zdanie, które trzeba wyłuskać, bo dotyczy rzetelności samych dokumentów. Przy uchwale nr VIII/XLIV/439/22 zatwierdzającej sprawozdanie finansowe protokół notuje wynik: 11 za, 2 przeciw, 2 wstrzymujące się — a zaraz potem stwierdza: „Uchwała została przyjęta jednogłośnie”. To nie jest odosobniony przypadek. Ta sama formuła pojawia się przy uchwale nr VIII/XL/410/22 z 26 stycznia (13 za, 2 wstrzymujące się), przy uchwale nr VIII/XLII/429/22 z 30 marca (12 za, 3 wstrzymujące się) i przy uchwale nr VIII/XLVIII/482/22 z 28 września (10 za, 1 przeciw). Cztery razy w ciągu roku protokół nazwał jednogłośnym głosowanie, które jednogłośne nie było.
Mieszkania, których nie będzie prędko
Jednym z najgoręcej dyskutowanych tematów roku była Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa. Rzecz polega na tym, że gmina przystępuje wraz z kilkunastoma innymi do spółki, w której większościowym udziałowcem jest Krajowy Zasób Nieruchomości, czyli Skarb Państwa, i która ma budować mieszkania na wynajem. Gmina wnosi udziały sfinansowane z rządowego funduszu i wskazuje tereny.
Na sesji 31 maja wójt przedstawił projekt SIM KZN Zielona Dolina — spółki tworzonej z kilkunastoma gminami, m.in. Wołowem i Miliczem, z siedzibą w Prusicach, o minimalnym programie 900 mieszkań. Zaznaczył od razu, że „na chwilę obecną trudno przewidzieć realność tego przedsięwzięcia w związku z kosztami budownictwa, jakie urosły drastycznie w ciągu ostatniego półrocza”.
Radny Puchacz zaoponował ostro i argumentami ekonomicznymi: że temat jest „spóźniony trzy, cztery lata”, że kredyty hipoteczne załamały się o ponad 80 %, że gminy nie będzie stać na dopłaty do czynszów i że „to wydoi naszą gminę ze wszystkich środków”. Wójt odpowiadał, że gmina „własnych pieniędzy do tego nie wkłada”, bo 3 mln zł ma pochodzić z Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa, a spółka jest Skarbu Państwa. Puchacz replikował: „Gmina, która dostaje podatki, to są nasze pieniądze!”.
Uchwała o zgodzie na utworzenie spółki (nr VIII/XLIV/445/22) przeszła 10 głosami za, przy 2 przeciw i 3 wstrzymujących się. Uchwała zatwierdzająca wniosek o 3 mln zł wsparcia (nr VIII/XLIV/446/22) — 10 za, 1 przeciw, 4 wstrzymujące się.
W listopadzie sprawa wróciła, bo KZN wystąpił o zmianę uchwały wraz z nowym wzorem wniosku. Dyskusja powtórzyła się niemal słowo w słowo, tylko wynik głosowania był już wyraźnie chłodniejszy: uchwała nr VIII/LI/498/22 z 30 listopada przeszła 8 głosami za, przy 4 przeciw. To najniższe poparcie dla jakiejkolwiek uchwały merytorycznej w całym roku.
Radny Puchacz postawił wtedy pytanie, które wraca w tej kronice od lat: „Pan Wójt cały czas mówił, że nie ma pieniędzy na chodnik, że nie ma pieniędzy na dokończenie kanalizacji, no to skąd się wreszcie wzięło 3 mln zł na wniesienie wkładu do tego budownictwa mieszkaniowego?”.
Odpowiedź przyszła miesiąc później i nie od wójta. Na sesji 29 grudnia wójt zrelacjonował, że po listopadowej sesji złożono wniosek do ministerstwa, które odpowiedziało, „iż w chwili obecnej takich pieniędzy nie ma i wniosek realizowany będzie w przyszłym roku”.
Ligota Piękna: rok, w którym muchy kolejny raz były tematem sesji
Najmocniejszym nowym wątkiem 2022 roku była ferma drobiu przy ulicy Prostej 32 w Ligocie Pięknej. Sprawa ciągnie się od lat, ale w tym roku po raz pierwszy weszła na salę obrad z taką siłą, że wypełniła dwie sesje.
Stan faktyczny przedstawiła 28 września kierownik Referatu Ochrony Środowiska Joanna Łopuszyńska-Kogut. Na terenie gminy działa pięć ferm drobiu. Cztery należą do jednego właściciela i nie budzą zastrzeżeń. Uciążliwa jest jedna, zarządzana przez odrębnego właściciela; problem zaczął się drastycznie zaostrzać w 2015 roku, a powodują go przede wszystkim zalegający obornik i zły stan techniczny obiektów.
Sytuacja prawna jest zaś taka, że gmina ma w tej sprawie bardzo niewiele narzędzi. Radca prawny Adriana Szlachetka wyjaśniła 31 sierpnia, że wójt nie jest organem właściwym do kontrolowania fermy — należy to do służb weterynaryjnych i sanitarnych — ale może badać, czy działalność jest zgodna z miejscowym planem. I na tym oparto strategię: prace nad zmianą planu, do której rada przystąpiła jeszcze w 2020 roku, wstrzymano, a wszczęto postępowanie z art. 59 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, zmierzające do wydania decyzji o przywróceniu poprzedniego sposobu zagospodarowania terenu. Naczelnik Sławomira Misiura-Hermann opisała 28 września bezsilność urzędu bez ogródek: „my możemy powiedzieć, czy napisać weterynarzowi słuchaj zrób to, to, to i tamto, ale jak on się nas nie słucha to my mamy jedyny instrument, my możemy na niego naskarżyć do instytucji”.
Mieszkańcy przyszli z czymś innym niż skarga. 31 sierpnia mieszkanka Ligoty przedstawiła diagnozę, której trudno odmówić logiki: „jeśli 100 pism wysyłamy do inspektoratu, do służb sanitarnych, czyli 100 razy robimy to samo, w taki sam sposób licząc na to że efekt będzie inny, to jest to złudne”. Zaproponowała powołanie komisji — stałej albo doraźnej — która przygotowałaby merytoryczny raport, dysponowała własnym budżetem na opinie prawne i eksperckie i wypracowała scenariusze antykryzysowe na kolejny sezon.
Sylwester Górski ze Stowarzyszenia Ligota Piękna postawił sprawę formalnie, wskazując § 71 Statutu Gminy jako podstawę powołania komisji doraźnej, i przypomniał chronologię: wniosek podpisany przez ponad 700 mieszkańców złożono jeszcze w 2020 roku, uchwała o punktowej zmianie planu przeszła wtedy jednogłośnie, ale procedurę administracyjną wszczęto dopiero w kwietniu następnego roku. Pytał też, dlaczego korespondencję z organami centralnymi — Głównym Inspektorem Sanitarnym, Głównym Lekarzem Weterynarii — podjęto dopiero w 2022 roku. 28 września wrócił z formułą, która jest chyba najcelniejszym podsumowaniem całej sprawy: „my doszliśmy do ściany i tak naprawdę jeździmy bardzo dobrym samochodem po placu ale jeździmy w kółko”.
Radca prawny odpowiedziała 30 listopada, że rada może komisję doraźną powołać, ale „taka komisja nie będzie miała w świetle przepisów prawa żadnej mocy sprawczej”, bo organ, do którego wystąpi, może po prostu nie uznać jej za partnera. Górski przyjął to jako potwierdzenie, że pomysł „jest drożny prawnie”, i podtrzymał wniosek.
Do końca 2022 roku komisji nie powołano. Decyzji administracyjnej, zapowiadanej we wrześniu jako gotowej „na dniach”, też nie wydano — Górski przypomniał to na sesji listopadowej: „Mamy grudzień, dotyka nas ciepła zima, nadal gościmy nieproszone owady w swoich domach”. W sprawozdaniu z wykonania budżetu za 2022 rok temat fermy nie pojawia się w ogóle: nie ma tam ani wydatku na opinie biegłych, ani na opryski, ani na obsługę prawną tego postępowania.
Trzeba przy tym uczciwie odnotować, że urząd wykonał w tej sprawie ogromną pracę biurową i mieszkańcy to widzieli. Górski, mimo całej krytyki, oszacował wysiłek urzędniczek na „lekko ponad 1000 godzin roboczych” i zaczął wystąpienie od „ogromnego szacunku dla całego zespołu”. Problem nie leżał w braku starań, tylko w tym, że starania nie przekładały się na rezultat.
Co obiecano, a co wydano
Rok 2022 był w narracji urzędu rokiem wielkiej inwestycji. Na sesji 31 sierpnia wójt powiedział: „w historii gminy nie było jeszcze takiej kadencji żeby tyle zrealizować zadań inwestycyjnych. Na bieżący rok są to 23 mln zł”. Sprawozdanie z wykonania budżetu pozwala sprawdzić, jak to wyszło.
Plan wydatków majątkowych na koniec roku wynosił 21 659 642,94 zł. Wykonanie — 14 482 485,76 zł, czyli 65,48 % planu. Niewydane zostało 7 177 157,18 zł. To dokładnie ten sam typ zjawiska, który radny Puchacz wypominał wójtowi w maju za rok 2021, tyle że w 2022 dotyczy on niemal wyłącznie inwestycji.
Po stronie dochodów obraz jest bliźniaczy. Dochody bieżące wykonano w 93,34 %, ale dochody majątkowe — czyli głównie dotacje inwestycyjne — w 40,42 %: zaplanowano 9 391 959,34 zł, wpłynęło 3 796 605,99 zł.
Najmocniej widać to na sztandarowym zadaniu. Przedszkole w Krynicznie towarzyszyło całemu rokowi: w kwietniu wójt mówił, że dwukrotnie unieważniano przetarg, bo oferty były dwukrotnie wyższe od budżetu i „w tej chwili rozpacz nas ogarnia”; w maju ogłoszono rozstrzygnięcie przetargu i dofinansowanie z Polskiego Ładu w kwocie 5 mln zł przy potrzebnych prawie 6 200 000 zł; w czerwcu wskazano wykonawcę — Przedsiębiorstwo Inżynieryjne ERA S.A., firmę, która budowała Narodowe Forum Muzyki i Afrykarium; w grudniu gmina czekała na pozwolenie na budowę.
W sprawozdaniu budżetowym zadanie „Utworzenie oddziału przedszkolnego przy Szkole Podstawowej w Krynicznie” zamyka się w 2022 roku kwotą 3 000 zł — wydanych na zmianę programu funkcjonalno-użytkowego. Dofinansowanie z Polskiego Ładu podano jako 4 999 700,00 zł. Cała reszta to podpisane umowy i rozpoczęta dokumentacja projektowa.
Podobnie ze szkołą podstawową w Wiszni Małej: nakłady w 2022 roku to 246 370,67 zł na opracowanie dokumentacji projektowej. Wójt sam ostrzegał w kwietniu, że gdyby i tu koszty okazały się dwukrotnie wyższe, „to już byłby absurd, bo już szczerze mówiąc nikogo na to nie będzie stać”.
To, co faktycznie powstało, powstało jednak i wypada to wyliczyć rzetelnie. Przebudowa ulicy Polnej w Wiszni Małej — 796 607,56 zł, przy dofinansowaniu Województwa Dolnośląskiego 80 500 zł. Chodnik z odwodnieniem i wyniesionym, oświetlonym przejściem dla pieszych przy ulicy Zacisze w Wysokim Kościele — 488 456,38 zł, w tym 200 000 zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Obustronne chodniki o długości 274 metrów przy ulicy Polnej w Psarach, w rejonie szkoły, z remontem kanalizacji deszczowej i wyniesionym przejściem — 564 188,70 zł, również z 200 000 zł rządowej dotacji. Drugi etap ulicy Wolności i przebudowa ulicy Głównej w Psarach — 410 113,93 zł. Chodnik przy drodze wojewódzkiej nr 342 w Szewcach — całość 407 253,00 zł, z czego 203 626,50 zł od marszałka. Kompleks dróg rowerowych i parkingów „parkuj i jedź” w Szewcach — 667 682,02 zł. Budowa oświetlenia drogowego: 54 nowe słupy LED za 616 398,09 zł, a osobno wymiana 382 opraw sodowych na LED-owe za 352 511,05 zł.
Przy jednej z tych pozycji winien jestem czytelnikowi wyjaśnienie, bo mieszkam w Wysokim Kościele i chciałbym przedstawić swój punkt widzenia. Prawie pół miliona złotych na 247 metrów chodnika w niewielkiej wsi brzmi jak hojność wobec garstki ludzi. W dokumentach zadanie nosi zresztą nazwę, która to sugeruje: „Budowa przejścia dla pieszych droga nr 104929D, ul. Zacisze w miejscowości Wysoki Kościół”. Sprawozdanie wylicza, co za te pieniądze powstało: 247 metrów chodnika z masy bitumicznej z odwodnieniem, wyniesione i oświetlone przejście dla pieszych oraz poszerzenie jezdni.
Rzecz w tym, że użytkownikami tej infrastruktury nie są wyłącznie mieszkańcy wsi. Wysoki Kościół jest siedzibą parafii i w niedziele ściągają tu ludzie z okolicy, samochodami, których nie ma gdzie zaparkować inaczej niż wzdłuż drogi. Chodnik i oświetlone przejście służą więc tak samo przyjezdnym, jak tym, którzy tu mieszkają. Tego w dokumentach nie ma i nie da się tego zweryfikować cytatem — piszę to jako mieszkaniec, nie jako kronikarz. Ale bez tej informacji kwota 488 456,38 zł czyta się fałszywie, w jedną albo w drugą stronę: albo jako dowód, że mała wieś potrafi wyszarpać pół miliona, albo jako dowód rozrzutności. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą.
Warto przy tym zauważyć, czego dokumenty nie mówią. Bliźniacze zadanie w Psarach, sfinansowane z tego samego Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg i taką samą dotacją 200 000 zł, sprawozdanie uzasadnia wprost: „Zadanie obejmuje poprawę bezpieczeństwa w rejonie Szkoły Podstawowej w Psarach”. Przy ulicy Zacisze żadnego uzasadnienia nie podano — ani szkoły, ani kościoła, ani natężenia ruchu. Zadanie po prostu jest, z kwotą i metrażem. I właśnie ta cisza w dokumencie sprawia, że inwestycja bywa odbierana jako zrobiona wyłącznie dla mieszkańców jednej wsi.
Największa pozycja majątkowa roku nie jest jednak inwestycją gminną w potocznym sensie. To 5 766 000,00 zł wniesione jako wkład pieniężny do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. — dokapitalizowanie spółki, której gmina powierzyła budowę sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.
I tu jest najjaśniejszy punkt roku. 21 czerwca podsumowano zadanie rozpoczęte w 2013 roku: budowę systemu gospodarki wodno-ściekowej w aglomeracji Wrocław — Psary, Szymanów, Krzyżanowice, o łącznej wartości bliskiej 100 mln zł, z 50 mln zł dotacji i 15 mln zł pożyczki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Sprawozdanie potwierdza: w 2022 roku zakończono budowę blisko 37 km sieci kanalizacyjnej, sześciu przepompowni, stacji zlewnej i ponad 2 km magistrali wodociągowej, co umożliwiło przyłączenie ponad 2,5 tysiąca mieszkańców. Równolegle kończono rozbudowę i przebudowę oczyszczalni ścieków w Strzeszowie o wartości umowy 15 687 941,89 zł przy dofinansowaniu 11 171 132,00 zł. Wójt podziękował za to prezes PGK Grażynie Chwastek — i było za co.
Dotacje na przyłącza domowe też ruszyły: złożono 180 wniosków, 16 osób odstąpiło, 164 przyłącza wykonano, wypłacając mieszkańcom 758 745,54 zł.
Wody może nie wystarczyć dla wszystkich
Rok wcześniej zacząłem się przyglądać ograniczonej wydajności gminnego systemu wodociągowego. W 2022 roku ostrzeżenie padło już całkiem dosłownie — i to na tej samej sesji, na której świętowano wielką kanalizację.
Pod sam koniec obrad 27 czerwca, w punkcie 23 porządku, prezes PGK Grażyna Chwastek zwróciła uwagę na intensywne nawadnianie trawników przez mieszkańców w porze nocnej. Protokół notuje jej ostrzeżenie bez łagodzenia: jeżeli tendencja ta będzie się utrzymywać, przedsiębiorstwo nie będzie w stanie dostarczyć wody do wszystkich domostw. Poprosiła o ograniczenie zużycia wody w ogrodach, uzasadniając to tym, że tereny gminne są bardzo ubogie w wody podziemne. Radny Szczerbik przyznał jej rację, dodając, że słabe ciśnienie w ostatnich dniach brało się z masowego napełniania basenów ogrodowych podczas fali upałów.
Zestawienie z resztą tej sesji jest wymowne. Kilka godzin wcześniej wójt relacjonował podsumowanie z 21 czerwca — zakończenie budowy systemu gospodarki wodno-ściekowej w aglomeracji Wrocław o wartości bliskiej 100 mln zł. Tyle że to przedsięwzięcie, jak wynika ze sprawozdania, dało blisko 37 km kanalizacji sanitarnej, sześć przepompowni, stację zlewną i nieco ponad 2 km magistrali wodociągowej. Magistrala to rura przesyłowa, a nie nowe źródło. Po stronie wodociągowej rok przyniósł jeszcze 68 metrów sieci przy ulicy Słonecznej w Rogożu w ramach zadania za 670 154,43 zł dofinansowanego z PROW kwotą 342 545,00 zł oraz wymianę hydrantów, zasuw i opasek pod drogami przewidzianymi do przebudowy.
Odpowiedź na problem, o którym mówiła prezes PGK, powstawała gdzie indziej niż w budżecie gminy. Przebudowa i rozbudowa stacji uzdatniania wody w Psarach figuruje w sprawozdaniu wyłącznie w rozdziale o poręczeniach i gwarancjach: realizuje ją spółka, gmina jedynie poręczyła. Zaplanowane na ten rozdział 286 620,54 zł nie zostały w 2022 roku wydane w ogóle — wykonanie wyniosło 0,00 zł, bo poręczenie to zobowiązanie warunkowe, uruchamiane dopiero wtedy, gdy spółka przestałaby spłacać. Gmina inwestowała zatem w to, jak wodę rozprowadzić i jak oczyścić ścieki, a pytanie, skąd tej wody wziąć więcej, zostało w rękach spółki i poza rocznym rozliczeniem budżetu.
Gdzie te pieniądze poszły, a gdzie nie
Rozkład 164 dotacji na przyłącza kanalizacyjne jest najbardziej wymownym zestawieniem w całym sprawozdaniu: Psary 95 wniosków, Szymanów 53, Krzyżanowice 17, Ligota Piękna 8, Wisznia Mała 3, a po jednym Kryniczno, Malin, Strzeszów i Wysoki Kościół. Machnice — zero. To nie jest zarzut wobec urzędu: dotacja przysługuje tam, gdzie jest sieć, a sieć powstała właśnie w Psarach, Szymanowie i Krzyżanowicach. Ale pokazuje mechanizm, który ta kronika śledzi od pierwszego odcinka: pieniądze płyną tam, gdzie wcześniej popłynęła dotacja zewnętrzna, a nierówność z jednego roku przenosi się na następny.
Wójt zresztą sam nazwał tę zasadę bez owijania, odpowiadając 30 listopada radnemu Puchaczowi o chodnik i kanalizację: „te zadania realizujemy w tych miejscach, gdzie mamy dofinansowanie z zewnątrz, taka zasada zawsze u nas obowiązuje, z racji tego, że nie mamy tych pieniędzy tyle co sąsiedzi”.
Fundusz sołecki, czyli jedyny strumień, o którym decydują same wsie, wyniósł w 2022 roku 670 363,32 zł, z czego 453 837,37 zł na zadania inwestycyjne. Rozłożył się dość równo, ale nie wszędzie tak samo. Oświetlenie z funduszu sołeckiego za 119 650,50 zł powstało w Mienicach, Piotrkowiczkach, Psarach, Strzeszowie, Wiszni Małej, Malinie, Ligocie Pięknej, Krynicznie, Pierwoszowie, Ozorowicach i Szymanowie — a więc nie w Machnicach, Szewcach, Krzyżanowicach, Rogożu ani Wysokim Kościele. Place zabaw doposażono w jedenastu sołectwach za 186 207,51 zł.
Machnice, wieś, o którą w tej kronice pytam osobno, bo leży po sąsiedzku i często tam bywam, w 2022 roku wypadły lepiej niż w latach poprzednich. Powstała tam siłownia zewnętrzna i plac zabaw o wartości 179 991,20 zł, przy dofinansowaniu 99 182,00 zł z PROW, a nową świetlicę doposażono za 96 351,50 zł — meble kuchenne, piec konwekcyjno-parowy, zmywarka, stoły i krzesła na salę główną. Świetlicę otwarto oficjalnie w październiku. To realna zmiana i nie ma powodu jej pomniejszać. Jednocześnie w Machnicach nie było w tym roku ani jednego zadania drogowego, ani jednej lampy z funduszu sołeckiego, ani jednego przyłącza kanalizacyjnego. Podobny bilans ma Pierwoszów, gdzie świetlicę otwarto 30 lipca i doposażono za 96 471,55 zł, a osobno postawiono wiatę za 21 000 zł.
W tym miejscu też warto przytoczyć komentarz jaki usłyszałem od mieszkanki Machnic: plac zabaw dla dzieci? A ile u nas jest dzieci?
Po drugiej stronie są zadania, o które proszono latami i których w 2022 roku znów nie zrobiono. Chodnik przy ulicy Na Kolonii w Ligocie Pięknej, o który — jak przypominał radny Puchacz 31 sierpnia i 29 grudnia — mieszkańcy z radą sołecką wystąpili blisko pięć lat wcześniej, przy ulicy, na której są dwa przystanki autobusów szkolnych. Dokumentacja jest, brakuje 200–300 tysięcy złotych, a odpowiedzi na pismo mieszkańców, według radnego, nie było żadnej. Chodnik przy ulicy Prostej w kierunku Malina, o który proszono ponad pięć lat, pozostaje w gestii powiatu; przedstawiciel Zarządu Dróg Powiatowych powiedział 27 czerwca, że dokumentacja „jest na finiszu” i realizacja powinna nastąpić w roku następnym, tłumacząc opóźnienie m.in. chorobą projektanta. Chodnik przy ulicy Parkowej w Psarach w kierunku Krzyżanowic — radny Szczerbik walczy o niego, jak sam powiedział, od 2011 roku: „To już jest 12 lat i każdy mnie ściemnia”. A drugi chodnik w Szewcach, w rejonie ulicy Piekarniczej, na który rada uchwaliła 31 maja pomoc rzeczową dla województwa (uchwała nr VIII/XLIV/447/22, 15 głosów za), figuruje w sprawozdaniu z adnotacją: „W 2022r. nie poniesiono nakładów na zadanie”.
Warto też odnotować spór o Dom Spotkań w Psarach, który wrócił i w maju, i w sierpniu. Radny Szczerbik przypomniał, że wieś przez piętnaście lat odkładała po 20–30 tysięcy złotych rocznie z funduszu sołeckiego na świetlicę, a obiekt trafił w użytkowanie szkoły: „nadmieniam, że tam wniesiono krzesła, stoły, a cały sprzęt który zakupiliśmy jest schowany, nieużywany”. Radca prawny wyjaśniła, że świetlice nie zostały przekazane sołectwom, tylko są w administrowaniu OKSiR, na co radny Puchacz odpowiedział pytaniem o art. 48 ustawy o samorządzie gminnym. Sprawa pozostała nierozstrzygnięta.
Budżet 2022 od podszewki
Uchwała budżetowa na 2022 rok, podjęta 29 grudnia 2021 r., zakładała dochody 67 416 622,00 zł, wydatki 71 566 435,02 zł i deficyt 4 149 813,02 zł. W ciągu roku plan zmieniano dwunastoma uchwałami rady i dwudziestoma dwoma zarządzeniami wójta. Na 31 grudnia plan dochodów urósł do 88 384 595,67 zł, a plan wydatków do 95 436 696,69 zł.
Wykonanie wyglądało tak: dochody 77 525 984,35 zł (87,71 % planu), wydatki 81 870 790,29 zł (85,79 %). Deficyt rzeczywisty — 4 344 805,94 zł, przy planowanym 7 052 101,02 zł. Innymi słowy: w 2022 roku, inaczej niż w 2021, gmina rzeczywiście wydała więcej, niż wpłynęło jej do kasy. Różnicę pokryto z emisji obligacji komunalnych (4 900 000 zł) i z odłożonych wcześniej środków.
Zadłużenie gminy na 31 grudnia 2022 r. wyniosło 34 915 274,00 zł: obligacje komunalne 27 100 000 zł, kredyty 7 788 760 zł oraz 26 514 zł zobowiązań z umów o charakterze kredytu. W ciągu roku spłacono 2 864 333,94 zł rat, więc dług netto urósł o nieco ponad 2 mln zł. Sama obsługa długu, czyli odsetki, kosztowała 1 845 761,40 zł — dwa razy tyle, ile wyniosły wszystkie wydatki na kulturę fizyczną (929 195,95 zł), i mniej więcej tyle, ile kosztowało przez cały rok oświetlenie ulic, placów i dróg (1 924 240,62 zł).
Emisja obligacji miała zresztą swoją przygodę proceduralną. Rada uchwaliła ją 31 sierpnia (uchwała nr VIII/XLVII/471/22, jednogłośnie), a 28 września skarbnik wróciła z informacją, że „w związku z analizą tej uchwały przez instytucje nadzorujące wnosi się o uchylenie uchwały z 31.08.2022r.” i podjęcie nowej — co pozwoli „na znaczne oszczędności dla budżetu”. Uchwała nr VIII/XLVIII/481/22 przeszła jednogłośnie. Instytucja zewnętrzna znowu okazała się skuteczniejszym korektorem niż sama rada.
Po stronie dochodów rok przyniósł zmianę ustrojową, którą wójt tłumaczył na kilku sesjach. Udział gminy w podatku dochodowym od osób fizycznych przestał być pochodną tego, ile faktycznie zarabiają mieszkańcy, i stał się ryczałtem przekazywanym w dwunastu równych ratach. Sprawozdanie to potwierdza: PIT wykonano w kwocie 18 959 421,57 zł, czyli w dokładnie 100 % planu — bo plan i wykonanie to ta sama, z góry ustalona liczba. Wójt nazwał to „oderwaniem tego PIT-u od społeczeństwa dokumentnym”. Radny Puchacz z kolei zauważył 29 grudnia, że mimo obniżenia stawki z 17 do 12 % wpływy okazały się wyższe od pierwotnego planu, a mimo to PIT na 2023 rok zaplanowano niżej, co jego zdaniem sztucznie zawyża deficyt. Sporu tego dokumenty nie rozstrzygają.
Kilka pozycji wykonania warto wyłuskać osobno.
Dział „Wytwarzanie i zaopatrywanie w energię, gaz i wodę” wykonano w 16,27 % — zaplanowano 3 540 988,50 zł, wydano 576 255,89 zł. To dystrybucja węgla, którą ustawa nałożyła na gminy dopiero pod koniec października. Wójt informował 29 grudnia, że mieszkańcy złożyli wnioski na 965 ton węgla po cenie preferencyjnej, z czego rozdysponowano dopiero 370 ton.
Dodatki osłonowe i węglowe przeszły przez gminną kasę w kwocie 4 988 252,05 zł z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19: sam dodatek węglowy to 4 323 780,00 zł, dodatek do innych źródeł ciepła 600 780,00 zł, dodatek dla podmiotów wrażliwych 50 722,15 zł, a Korpus Wsparcia Seniorów 12 969,90 zł. Wójt podsumował to 29 grudnia gorzko i trafnie: „byliśmy realizatorem wszystkich pomysłów socjalnych naszego parlamentu i rządu”, przy czym „zaczynało się w innym stanie prawnym, po miesiącu już był inny, po dwóch miesiącach jeszcze inny”.
System śmieciowy, który z ustawy ma się bilansować, znowu się nie zbilansował: wpływy z opłat 3 077 853,50 zł, koszty funkcjonowania systemu 3 368 429,39 zł, różnica 290 575,89 zł do dopłacenia z budżetu. W drugą stronę poszły opłaty za zezwolenia na sprzedaż alkoholu: wpłynęło 318 328,00 zł, a na gminny program profilaktyki i przeciwdziałania narkomanii wydano 114 582,58 zł — niewykorzystane pozostało 203 745,42 zł.
Oświata pozostaje największym obciążeniem. Wydatki działu wyniosły 21 935 019,43 zł, a oświatowa część subwencji z budżetu państwa — 10 513 319 zł. Gmina dołożyła zatem z własnych dochodów ponad 11,4 mln zł, czyli więcej, niż przysłało państwo. Radny Puchacz wyliczył 29 grudnia, że subwencja wzrosła o 2,47 % przy inflacji rzędu 17–18 %, i że relacja finansowania pogorszyła się na niekorzyść gminy o 12,3 punktu.
Na koniec drobiazg, który mówi swoje o proporcjach. Naczelnik Misiura-Hermann, odpowiadając 31 sierpnia na pytanie o dotacje dla zabytków, zauważyła, że gmina przeznacza na ten cel 100 000 zł rocznie nieprzerwanie od 2008 roku: „a był wtedy mniejszy budżet (…) było to chyba 35 mln zł, a w tej chwili mamy budżet 85 mln zł i cały czas mamy tę kwotę 100 000 zł”. W 2022 roku podzielono tę kwotę pomiędzy trzy kościoły: 63 000 zł na ściany kościoła w Piotrkowiczkach (uchwała nr VIII/XLVII/476/22), 12 000 zł na dzwonnicę w Strzeszowie (nr VIII/XLVII/477/22) i 25 000 zł na osiemnastowieczny ołtarz boczny w Szewcach (nr VIII/XLVII/478/22).
Strategie, plany i rekord, który dopiero ma nastąpić
27 czerwca rada przyjęła jednogłośnie Strategię Rozwoju Gminy Wisznia Mała na lata 2021–2030 (uchwała nr VIII/XLV/455/22), po kilkukrotnym przesuwaniu terminu w oczekiwaniu na decyzje Urzędu Marszałkowskiego. Misja gminy brzmi: „Gmina Wisznia Mała miejscem do życia i rozwoju w rytmie natury”, a wizja przewiduje gminę „bezpieczną, zieloną, stawiającą na lokalne produkty (…) o charakterze rolniczym”. Tego samego dnia przyjęto Plan Zrównoważonej Mobilności dla Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego Wrocławia obejmujący 38 gmin (nr VIII/XLV/456/22). Wójt podziękował za obie i dodał zdanie, które jest samo w sobie komentarzem: „efekty tych działań będą widoczne dopiero za około 10 lat”.
Kontekst finansowy tych strategii nie jest optymistyczny. Na sesji wrześniowej wójt podał, że Urząd Marszałkowski przeznaczył dla Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych 54 mln euro na siedem lat, z czego dla aglomeracji wiszeńskiej na inwestycje kanalizacyjne przypada około 1 mln zł, a na wszystkie pozostałe zadania z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego gmina otrzyma około 615 000 euro na cały siedmioletni okres. W listopadzie doprecyzował skalę spadku: 19 gmin ZIT-u dostanie około 50 mln euro tam, gdzie „w mijającej perspektywie finansowej kwota ta wynosiła około 230 mln euro”.
Na tym tle budżet na 2023 rok, uchwalony 29 grudnia, wygląda jak zapowiedź skoku. Kierownik Referatu Inwestycyjnego Joanna Kubacka przedstawiła plan inwestycji o wartości ponad 30 mln zł — „największe wydatki inwestycyjne w historii gminy” — możliwy dzięki dofinansowaniu ponad 15 mln zł z Rządowego Programu Polski Ład. W załączniku inwestycyjnym znalazły się 112 zadania.
Radny Puchacz postawił wobec tego dwa pytania. Pierwsze o wiarygodność: „życzyłbym sobie żeby te pieniądze przyszły, bo to naprawdę byłby duży skok na terenie gminy, ale pytanie czy one przyjdą?”. Drugie o kolejność: „co z zadaniami co rozpoczęte, a nie zakończone? Tu nic się nie mówi o dokończeniu kanalizacji w Ligocie Pięknej, tu się nic nie mówi o dokończeniu chodnika przy ul. Na Kolonii”. I dorzucił zarzut o mnożeniu dokumentacji: „Mamy dokumentacje na wykonywanych nie wiadomo ile, nie wiadomo po co. Po to żeby ludziom robić nadzieję?”.
Sprawozdanie za 2022 rok daje temu zarzutowi sporo materiału. W dziale transportu wyliczono w tym roku zapłaty za projekty przebudowy ulic Cichej w Ligocie Pięknej (9 348 zł), Młynarskiej w Ozorowicach (9 348 zł), Wiosennej w Krynicznie (11 400 zł), Wiśniowej i Stawowej w Malinie (24 555 zł), Letniej w Szymanowie (2 915,10 zł), Kwiatowej w Szewcach (27 062,77 zł) oraz koncepcje dla ulic Jaśminowej i Modrzewiowej w Ligocie Pięknej, Dębowej w Piotrkowiczkach, drogi nr 168 oraz Chabrowej i Polnej w Krynicznie i Czereśniowej z Lawendową w Mienicach — te ostatnie po kilka tysięcy złotych każda. Dokumentacja to nie jest wydatek zmarnowany; bez niej nie ma wniosku o dotację. Ale gotowa dokumentacja, która czeka lata na pieniądze, jest też zapisem obietnicy, której na razie nie da się spełnić.
Budżet na 2023 rok przeszedł 11 głosami za, przy 3 przeciw i 1 wstrzymującym się (uchwała nr VIII/LII/506/22). Wieloletnia Prognoza Finansowa na lata 2023–2036 — 11 za, 3 przeciw (nr VIII/LII/507/22). Regionalna Izba Obrachunkowa wydała o obu projektach opinie pozytywne (uchwała składu orzekającego nr 15/144/2022 z 16 grudnia 2022 r.).
Grudniowa kasacja
Ostatnie zdanie w tej sprawie należało jednak nie do rady, lecz do wojewody. 16 grudnia 2022 r. Wojewoda Dolnośląski stwierdził nieważność § 25 uchwały nr VIII/L/489/22 z 9 listopada 2022 r. oraz załącznika nr 4 do niej w zakresie terenu oznaczonego symbolem 1MN/U (rozstrzygnięcie nadzorcze nr NK-N.4131.151.11.2022.MC2, ogłoszone 21 grudnia, poz. 6532).
Chodziło o teren przy ulicy Jagodowej w Ligocie Pięknej, dla którego plan przewidywał — jak referowała radzie kierownik Jaworska — zmianę przeznaczenia z usługowego na w połowie usługowo-mieszkaniowe. Wojewoda uznał, że to istotne naruszenie zasad sporządzania planu miejscowego, bo studium uwarunkowań dopuszcza na terenach oznaczonych symbolem U funkcję mieszkaniową jedynie „w ograniczonym zakresie: głównie dla właścicieli obiektów usługowych, mieszkania służbowe i socjalne”. Tymczasem plan wpisał zabudowę mieszkaniową jednorodzinną jako przeznaczenie podstawowe, bez żadnych proporcji ani ograniczeń, co — jak napisano w uzasadnieniu — oznacza, że „możliwe jest także zagospodarowanie całego terenu wyłącznie pod zabudowę mieszkaniową”, a „decyzję, co do funkcji tego terenu Rada Gminy pozostawiła przyszłym inwestorom”.
Gmina broniła się pismem z 13 grudnia, wywodząc znaczenie słowa „wiodący” ze słownikowej definicji czasownika „wieść” — „idąc razem z kimś, pokazywać drogę i pomagać iść”. Wojewoda argumentu nie przyjął, wskazując, że studium mówi wprost o „pozostawieniu minimum 50 % powierzchni terenu o funkcji wiodącej”.
Warto zestawić to z przebiegiem samej sesji. 9 listopada radny Szczerbik zgłosił, że wobec braku opinii sołtysów Klub OdNowa nie weźmie udziału w głosowaniu nad planami. Radny Puchacz uzasadnił to obszerniej: „te plany przedstawione są tak, że na dobrą sprawę są bardzo małe, niewidoczne, nie ma w tle ulic (…) my nie wiemy za czym będziemy głosować”. Kierownik Jaworska odpowiedziała, że procedura jest jawna, plany wyłożone w skali 1:1000, a radni otrzymują prezentacje z lokalizacją i nazwami ulic, i że „rzadko zdarza się żeby przyszedł Radny i się zainteresował”. Uchwała przeszła 11 głosami za, przy 1 wstrzymującym się i 3 radnych bez głosu. Pięć uwag mieszkańców, wszystkie dotyczące terenu planu WISZNIA MAŁA VII, odrzucono, każdą tym samym stosunkiem głosów.
Tak więc uchwała, przy której trzech radnych odmówiło głosowania, twierdząc, że nie wiedzą, za czym mieliby głosować, została po miesiącu częściowo unieważniona przez organ nadzoru — nie z powodu, który podnosili, ale z powodu, którego nikt na sali nie podniósł w ogóle.
To trzecie rozstrzygnięcie nadzorcze w ciągu jednego roku. W marcu wojewoda skasował uchwałę rady w całości, w kwietniu — część zarządzenia wójta, w grudniu — część uchwały planistycznej. Wzorzec, który ta kronika notuje od lat, utrzymał się bez zmian: kontrola zewnętrzna działa, kontrola wewnętrzna niespecjalnie.
Bilans
Rok 2022 zapisał się w gminie Wisznia Mała po obu stronach księgi, i to grubo.
Po stronie osiągnięć jest domknięcie największej inwestycji w historii gminy: blisko 37 km kanalizacji w Psarach, Szymanowie i Krzyżanowicach oraz przebudowana oczyszczalnia w Strzeszowie, razem sięgające 100 mln zł, z czego ponad połowa z dotacji. Jest cmentarz komunalny w Krynicznie, otwarty po latach starań. Są dwie nowe świetlice oddane do użytku — w Pierwoszowie w lipcu i w Machnicach w październiku — obie wyposażone za blisko 100 tysięcy złotych każda. Są chodniki i wyniesione przejścia dla pieszych przy szkole w Psarach oraz przy ulicy Zacisze w Wysokim Kościele, przebudowana ulica Polna w Wiszni Małej, kilometr ścieżki pieszo-rowerowej w Szewcach, 54 nowe lampy i 382 wymienione na LED-owe. Jest linia autobusowa dojeżdżająca od 1 czerwca z Wiszni Małej wprost do ulicy Bałtyckiej we Wrocławiu. I jest przyjęcie ponad sześciuset uchodźców z Ukrainy przeprowadzone szybko, po ludzku i bez awantur — czterema świetlicami, oddziałami przygotowawczymi w Krynicznie i Psarach oraz 3,5 mln zł przepuszczonymi przez gminną kasę.
Po stronie rachunku do zapłacenia jest przede wszystkim arytmetyka. Z 21,66 mln zł zaplanowanych na inwestycje wydano 14,48 mln zł — nie sięgnięto po 7,18 mln zł. Sztandarowe przedszkole w Krynicznie pochłonęło w całym roku 3 000 zł. Dochody majątkowe wpłynęły w 40 % planu. Zadłużenie urosło do 34,9 mln zł, a same odsetki kosztowały 1,85 mln zł. Chodniki, o które mieszkańcy Ligoty Pięknej i Psar proszą od pięciu i od dwunastu lat, znów nie powstały, podczas gdy 3 mln zł znalazło się na wkład do spółki mieszkaniowej, na który ministerstwo i tak w grudniu odpowiedziało, że pieniędzy nie ma.
Jest też rachunek, którego nie da się wyrazić w złotówkach. Rada, która trzykrotnie w ciągu roku uchwaliła coś, co uchylił wojewoda — raz mimo wyraźnego ostrzeżenia własnej sekretarz. Czworo radnych, którzy napisali, że zostali wprowadzeni w błąd, i nie doprosili się o głosowanie nad własnym stanowiskiem przez siedem miesięcy. Mieszkańcy Ligoty Pięknej, którzy przyszli na sesję z gotowym, wykonalnym prawnie pomysłem na komisję doraźną i wyszli z informacją, że taka komisja i tak nie miałaby mocy sprawczej. I jedenaście skarg na jeden plan miejscowy — liczba, która sama w sobie jest oceną tego, jak ten plan powstawał.
Wójt Jakub Bronowicki powiedział pod koniec grudniowej sesji: „rok bieżący sprawdził nas i bardzo się cieszę, że wszyscy zdaliśmy z tego egzamin”. W zakresie kryzysu uchodźczego, dodatków węglowych i zamykania wielkiej kanalizacji — trudno się nie zgodzić. W zakresie tego, co gmina robi z własnej woli i za własne pieniądze, egzamin zdawał w 2022 roku ktoś inny: Wojewoda Dolnośląski, trzy razy, i za każdym razem z wynikiem negatywnym dla gminy.

















