Kurz po ostrej walce, jaką władze Gminy Wisznia Mała stoczyły na swoim profilu facebookowym z elementarną logiką, zdążył już opaść. Można więc spokojnie wrócić do sprawy i zadać pytanie szersze niż tylko to, czy jeden komunikat był napisany poprawnie.
Skąd ta tęsknota za jednomyślnością? Czy władzom gminy naprawdę nie wystarcza już to, że mają w Radzie Gminy miażdżącą większość? Czy nawet pojedynczy głos sprzeciwu trzeba przykryć taką konstrukcją zdania, żeby mieszkaniec odniósł wrażenie pełnej zgody, pełnego poparcia i pełnej harmonii?
Na oficjalnym profilu gminy pojawił się komunikat:
Jednogłośne poparcie dla Wójta!
Podczas sesji Rady Gminy Wisznia Mała w dniu 27.05.2026 r. radni jednogłośnie udzielili absolutorium oraz wotum zaufania Wójtowi Jakubowi Bronowickiemu.
Problem polega na tym, że to zdanie nie opisuje rzeczywistości. Gdyby komunikat brzmiał: „radni jednogłośnie udzielili absolutorium oraz udzielili wotum zaufania” (bez tego wprowadzenia z wykrzyknikiem), można byłoby uznać, że jest prawdziwy. Absolutorium rzeczywiście zostało udzielone jednogłośnie, a wotum zaufania również zostało udzielone — choć już nie jednogłośnie.
Ale komunikat napisano inaczej: „radni jednogłośnie udzielili absolutorium oraz wotum zaufania”. W takim zdaniu przysłówek „jednogłośnie” obejmuje oba rozstrzygnięcia. Czyli nie tylko absolutorium, ale również wotum zaufania.
Logicznie wygląda to tak:
p ∧ r
gdzie:
p = radni jednogłośnie udzielili absolutorium — prawda,
r = radni jednogłośnie udzielili wotum zaufania — fałsz.
Zatem z punktu widzenia logiki, zdanie: Podczas sesji Rady Gminy Wisznia Mała w dniu 27.05.2026 r. radni jednogłośnie udzielili absolutorium oraz wotum zaufania Wójtowi Jakubowi Bronowickiemu jest NIEPRAWDZIWE
To nie jest czepianie się przecinka. To jest różnica między informowaniem mieszkańców a budowaniem propagandowego obrazu jednomyślności.
Zwłaszcza że absolutorium i wotum zaufania to nie jest to samo. Absolutorium dotyczy przede wszystkim wykonania budżetu. Wotum zaufania jest oceną działalności wójta w szerszym sensie — sposobu rządzenia, kierunków rozwoju gminy, odpowiedzialności za sprawy mieszkańców, jakości dialogu i tego, czy wójt rzeczywiście zasługuje na polityczne zaufanie Rady Gminy.
I właśnie dlatego to wotum zaufania jest tak ważne. Bo ono pokazuje nie tylko księgowe rozliczenie roku, ale faktyczny stosunek radnych do sposobu sprawowania władzy przez Wójta Jakuba Bronowickiego.
Przy okazji warto zapytać: dlaczego przed głosowaniem nad udzieleniem wójtowi wotum zaufania nie odbyła się żadna poważna debata? Dlaczego mieszkańcy nie mogli usłyszeć, co radni — zwłaszcza radni niezależni lub opozycyjni — mają do powiedzenia o stanie gminy? Dlaczego głosowanie nad najważniejszą polityczną oceną pracy wójta przebiegło w praktyce bez rozmowy?
Jako mieszkaniec od lat zaniedbywanej wsi chętnie usłyszałbym, co o działalności wójta ma do powiedzenia radny opozycyjny. Chętnie usłyszałbym, czemu gmina nie rozwija się równomiernie, czemu jedne miejscowości od lat czekają na podstawowe inwestycje, podczas gdy inne mogą liczyć na znacznie większą uwagę. Chętnie usłyszałbym pytania o drogi, odwodnienia, planowanie przestrzenne, fundusze sołeckie, komunikację z mieszkańcami i sposób traktowania tych, którzy nie należą do lokalnego układu wzajemnego poparcia.
Sesja absolutoryjna nie jest uroczystością wręczania dyplomów. To ustawowy moment, w którym rada gminy rozlicza wójta z całego roku: z każdej wydanej i niewydanej złotówki, z każdej obietnicy, z każdej decyzji planistycznej. Jeśli ten moment zamienia się w trwającą kilka minut formalność, to znaczy, że funkcja kontrolna rady — ta, dla której rada w ogóle istnieje — przestała działać. Całe szczęście nie zawsze tak było. Dla równowagi przypomnijmy sobie zatem głosy opozycji z okresu gdy jej głos był słyszalny. Niech każdy sam oceni na ile poniższe diagnozy były trafne.
XLIV sesja Rady Gminy Wisznia Mała, 31 maja 2022 r. — sesja absolutoryjna za rok 2021
Główne wystąpienie — radny Jerzy Puchacz
Najobszerniejszy głos opozycji padł w debacie nad raportem o stanie gminy. Cytuję go prawie w całości:
„Chciałem ustosunkować się do raportu i do wszystkich spraw, o których pan wójt mówił dzisiaj — i to dwa razy w tej samej sprawie, bo trochę to się przeciąga, skoro dwukrotnie pan się powtarzał.
Koleżanki i koledzy radni, pani przewodnicząca, dzisiejsza sesja absolutoryjna należy do istotnych ustawowych środków kontroli rady gminy nad działalnością wójta po zakończeniu roku budżetowego — w zakresie działalności finansowej gminy i wykonania budżetu za rok 2021 — i ma na celu udzielenie bądź nieudzielenie absolutorium.
Zestawiając wykonanie dochodów za 2021 rok z wykonaniem wydatków, otrzymujemy oszczędności, czyli niewykonanie wydatków w kwocie 8 150 526 zł. Według klasyfikacji budżetowej zaoszczędzono na ochronie zdrowia 3%, na bezpieczeństwie publicznym i ochronie przeciwpożarowej 63%. Ponadto zaoszczędzono w transporcie i łączności około 794 tysiące złotych, w gospodarce komunalnej i ochronie środowiska 1 029 575 zł oraz mniejsze kwoty w innych działach. Ale wydatki na kulturę wykonano w 98–99% — i to w okresie, gdy organizowanie spotkań było zakazane. Kultura organizowała zatem spotkania, w których mieszkańcy gminy praktycznie nie uczestniczyli — uczestniczyli w znikomej większości. Według informacji uzyskiwanych od miejscowej ludności w tych spotkaniach uczestniczył wójt jako główny celebryta, wygłaszał mowy dziękczynne, wręczał dyplomy, przyjmował pochwały za swoją pracę od swoich pracowników kultury. Czyżby wójt rozpoczął już swoją kampanię wyborczą? Tuba propagandowa wykonała budżet, a potrzeby społeczne, ochrona zdrowia, pożarnictwo, transport, łączność, gospodarka komunalna — nie. Wójt nie wydał ponad 8 000 000 zł. Co można było za to zrobić? Wybudować przynajmniej cztery świetlice wiejskie w gminie, wybudować 5 km dróg z odwodnieniem, wybudować przedszkole i wiele innych potrzebnych inwestycji.
Kiedy mieszkańcy pytali wójta o konkretne inwestycje w gospodarce komunalnej, odpowiadał, że szuka pieniędzy na te zadania. Czy wójt szukał pieniędzy? Tak, ale nie tego, skąd je pozyskać, tylko na co je wydać. Dzisiaj już wiemy, że planowane jest założenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością na potrzeby budownictwa mieszkaniowego, do której wójt chce włożyć 3 000 000 zł. Cel piękny i wspaniały. Ale co rzeczywiście kryje się pod płaszczykiem ambitnych celów? Ta spółka nie będzie zatrudniała murarzy, cieśli ani hydraulików — będzie zatrudniała urzędników, a roboty budowlane będzie zlecała deweloperom, przez co koszty budowy będą rosły. Gdyby wójt rzeczywiście chciał zrealizować ten cel, mógłby to zrobić za pośrednictwem istniejącej już spółki — Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Czyżby zaczęło brakować etatów dla swoich?
Na sesji 24 listopada 2021 roku zwracałem uwagę na złą pracę wójta w zarządzaniu finansami publicznymi. Mówiłem, że dobry gospodarz nie odkłada pieniędzy na półkę w dobie inflacji, tylko inwestuje. Na ostatniej, kwietniowej sesji wójt poniekąd przyznał mi rację, żaląc się na inflację i drastyczny wzrost kosztów. Tak, panie wójcie — te zaoszczędzone 8 000 000 zł zrobiło się dziś nieco ponad 4 000 000, a może i mniej. Również w 2020 roku zaoszczędził pan ponad 5 000 000 zł. Ostatnie dwa lata nie jest pan dobrym gospodarzem, a przecież potrafił pan w 2019 roku mieć wydatki wyższe niż dochody.
Pana poprzednik, wójt, przy mnie obiecał mieszkańcom Ligoty Pięknej budowę świetlicy, a dzisiaj mieszkańcy Ligoty chcą rozliczać mnie, radnego, z tytułu jej braku. Za te niewykonane środki już dawno można było wybudować i świetlicę, i parę kilometrów dróg. Wójt nauczył się chyba od premiera obiecywać i kłamać.
Dzisiaj jest dla mnie oczywiste, że jest pan osobą uzależnioną od piastowanego stanowiska i robi pan wszystko, aby się na nim utrzymać. W Urzędzie Gminy Wisznia Mała pracuje pan ponad 25 lat na stanowiskach kierowniczych, w tym 12 lat na stanowisku wójta i ponad 13 lat na stanowisku wicewójta. Administracja jest już tak ustawiona, że działa nie tyle na potrzeby mieszkańców, ile spełnia potrzeby wójta. Podobnie ma się rzecz w odniesieniu do większości radnych — nie chcą być gorsi i też chcą służyć wójtowi.
Często zwracają się do mnie mieszkańcy różnych miejscowości z zapytaniem, kto decyduje o tym, jaka droga i w jakiej miejscowości ma być wykonana — czy są jakieś kryteria, czy tylko widzimisię urzędnika. We wcześniejszych wystąpieniach zgłaszałem wiele nieprawidłowości i nadużyć, wnosząc o zbadanie spraw. Sądziłem, że w ten sposób będę wspierał pracę administracji, ale trafiłem na barierę niechęci i utrudnień. Ja nie szukam guza — jestem przeciwnikiem korupcji, nepotyzmu i konfliktów ekonomicznych. Uważam podawane w raporcie kosztorysowe ceny jednostkowe wielu zadań za pole do nadużyć. Wiem, że zło wygrywa wtedy, kiedy dobrzy ludzie nic nie robią. Łatwiej jest obrzucić błotem tego, który żąda wyjaśnień, niż tego, który nadużycia powoduje.
Wiele prywatnych posesji i dróg gminnych jest zaniedbanych i zarośniętych, co daje przekonanie, że na tym terenie brakuje gospodarza. Przy drogach stoją od lat stare, suche drzewa, zagrażające zdrowiu i życiu. Jadąc przez inne gminy, widać czystość i porządek — dlaczego u nas tego nie widać? Do dzisiaj nie otrzymałem rzetelnych wyjaśnień zgłaszanych przeze mnie spraw, ponieważ komisja rewizyjna jest rodzinnie uzależniona od wójta, a wójt jest uzależniony od tego urzędu. Rozumiem, że sprawy te odłożono i uznano za zamknięte.”
To wystąpienie zawiera niemal cały repertuar zarzutów, które będą wracać przez kolejne lata: niewykorzystane miliony „leżące na półce”, nieproporcjonalnie hojne finansowanie kultury i promocji, zarzut budowania prywatnego zaplecza kadrowego przez spółki gminne, oraz oskarżenie, że organy kontrolne (komisja rewizyjna) są zbyt blisko związane z wójtem, by go realnie kontrolować.
Spór o „Biskupice 2″, Rogoż i spalarnię
Drugą wielką osią konfliktu była sprawa miejscowego planu „Biskupice 2 — Rogoż Centrum” oraz powiązanej z nim inwestycji firmy Fortum (spalarnia/elektrociepłownia). Czwórka radnych — Jerzy Puchacz, Agnieszka Dobrzańska, Jerzy Szczerbik i Janusz Papała — złożyła wspólne stanowisko popierające skargi (gminy Długołęka oraz osób fizycznych) na uchwałę planistyczną z 30 listopada 2020 r. Zarzucili w nim, że przy uchwalaniu planu radni zostali wprowadzeni w błąd: teren przedstawiono im jako przeznaczony „na garaże, składy i boksy”, a procedurę poprowadzono błyskawicznie (rozpoczęcie 8 dni po wniosku właściciela, uchwała przyjęta „w 15 minut i bez żadnej dyskusji”) w okresie pandemicznych ograniczeń dostępu do urzędu.
Puchacz wniósł, by przewodnicząca Małgorzata Ottenbreit poddała pod głosowanie, czy reszta rady popiera stanowisko czworga radnych. Radca prawny Adriana Szlachetka orzekła jednak, że dokument można potraktować wyłącznie jako głos w dyskusji, a nie projekt do głosowania. Opozycja nie uzyskała więc oczekiwanego głosowania. Wójt Jakub Bronowicki bronił się, twierdząc, że obowiązujący plan jest „tarczą” chroniącą przed spalarnią, a teren nie przylega do żadnej zamieszkanej działki.
Spółka mieszkaniowa (SIM KZN) — „położyć gminę na łopatki”
Przy uchwale o utworzeniu spółki mieszkaniowej SIM KZN radny Puchacz zapowiedział głosowanie przeciw:
„Ja się na pewno nie zdobędę, będę głosował przeciw. Ostrzegam — bo to wydoi naszą gminę ze wszystkich środków, które mamy przeznaczone na inne cele. Nie wierzę temu rządowi, nie wierzę w jakieś tam obietnice — chcą zwalić problem mieszkalnictwa na gminy, a do tego zabierają z podatku PIT, obniżają wpływy. Jeżeli chcecie położyć gminę na łopatki — bierzcie to. Ja jestem przeciwny.”
Wójt i sekretarz Joanna Hrycyk-Januszewska odpierali te zarzuty, podkreślając, że spółka jest tworem Skarbu Państwa, środki są „znaczone”, a gmina „niczym nie ryzykuje”. Uchwałę przyjęto 10 za, 2 przeciw, 3 wstrzymujące się.
Odmowa udziału w głosowaniu planistycznym
Przy uchwale o przystąpieniu do sporządzenia planów dla terenów w kilkunastu miejscowościach (Kryniczno, Krzyżanowice, Ligota Piękna, Malin, Mienice, Ozorowice, Piotrkowiczki, Szewce, Szymanów, Wisznia Mała) radna Agnieszka Dobrzańska oświadczyła:
„Zaznaczę tylko, że mam smutne doświadczenie z planem dla Biskupic i Rogoża. Nie będę brała udziału w głosowaniu, ponieważ terenów zawartych w przedstawionej uchwale nie znam — nie mamy tutaj stanowiska sołtysów ani mieszkańców.”
Radny Jerzy Puchacz dodał:
„Odmawiam udziału w związku z brakiem opinii sołtysów i rad sołeckich. Z ludźmi trzeba się liczyć — to są sprawy dotyczące społeczności wiejskiej, tu nie można za nich decydować. To jest bardzo nieeleganckie w stosunku do ludzi.”
Głos mieszkańców — „widzę maszynkę do głosowania”
W punkcie „wnioski i sprawy różne” głos zabrała Aleksandra Marciniak. Jej wystąpienie przerwano po upływie trzech minut:
„Przysłuchuję się dzisiaj tej sesji jako mieszkanka Krzyżanowic i jestem zaniepokojona tym, że państwo radni bez jakiejkolwiek refleksji przechodzą obok kwestii poruszanych przez pana Puchacza czy panią Dobrzańską, nie przedstawiając żadnych argumentów i nie wchodząc w żadne dyskusje. To jest dla mnie jako mieszkanki gminy wysoce niepokojące, gdyż widzę tutaj maszynkę do głosowania, a nie reprezentację mieszkańców. Chciałabym zapytać pana wójta o wniosek społeczny, który 23 listopada 2021 roku złożyli mieszkańcy Krzyżanowic — wniosek o zmianę miejscowego planu, podpisany przez 400 mieszkańców, czyli blisko 80% ludzi, którzy tu mieszkają. W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo od gminy, że nie macie państwo pieniędzy na takie zmiany.”
Napięte zakończenie
Sesja zakończyła się w atmosferze chaosu: przewodnicząca przez pewien czas była niesłyszalna z powodu wyłączonego mikrofonu i ogłosiła zamknięcie obrad. Już po zamknięciu pojawiła się — bezskuteczna — prośba o dopuszczenie do głosu mecenasa Marcina Gruszko, który wcześniej nie mógł się połączyć z powodów technicznych. W tle padło podsumowujące określenie: „mało eleganckie zakończenie”.
Rok 2023: wezwanie do dymisji
LVI sesja Rady Gminy Wisznia Mała, 30–31 maja 2023 r. — sesja absolutoryjna za rok 2022
Rok później opozycja — tym razem działająca jako klub „Od Nowa” — poszła o krok dalej i otwarcie wezwała wójta do ustąpienia. Układ sił pozostał jednak ten sam: wotum zaufania 10 za, 3 przeciw, 1 wstrzymujący; sprawozdanie finansowe i budżet 10 za, 4 przeciw; absolutorium 10 za, 3 przeciw, 1 wstrzymujący. Opozycyjny wniosek dotyczący planu „Biskupice 2″ przepadł stosunkiem 4 za, 8 przeciw, 1 wstrzymujący.
Spór o godzinę obrad — „boją się spotkania z mieszkańcami”
Sesję otworzył konflikt o porę obrad. Opozycja domagała się ustalenia stałej, popołudniowej godziny rozpoczynania sesji — dostępnej dla pracujących mieszkańców. Przewodnicząca Małgorzata Ottenbreit odpowiedziała, że „to ja decyduję, która godzina”, a komisja przegłosowała godzinę 9:00. W odpowiedzi padła ostra teza:
„Tylko czwórka radnych jest za sesją popołudniową; pozostali radni, łącznie z panem wójtem, boją się sesji popołudniowej, boją się spotkania z mieszkańcami.”
Motyw „strachu przed mieszkańcami” wracał potem przez całą sesję. Ujawnił się też mechanizm, który opozycja krytykowała wielokrotnie — ograniczanie czasu wypowiedzi: radni ustalili limit 5 minut dla mieszkańca w debacie nad raportem, a czworo radnych głosowało przeciw, chcąc czasu dłuższego.
Wystąpienie radnego Jerzego Puchacza
Najobszerniejszy głos opozycji wygłosił radny klubu „Od Nowa” Jerzy Puchacz. Jego wystąpienie zakończyło się wezwaniem wójta do dymisji:
„Sesja absolutoryjna to ustawowy środek kontroli rady nad działalnością wójta po zakończeniu roku budżetowego. Zostałem upoważniony uchwałą radnych klubu Od Nowa do oceny — jako ekonomista — działalności gospodarczej wójta jako organu. Efektywność gospodarowania jest podstawowym kryterium oceny każdego, kto zarządza finansami publicznymi. Jeżeli zatwierdza się zawyżone kosztorysy i płaci za źle zorganizowaną pracę, to myli się efektywność z jej pozorem.
Ze sprawozdań RB-NDS wynika, że gmina od co najmniej półtora do prawie dwóch lat posiada wolne środki rzędu kilkunastu milionów złotych — niewykorzystane, z roku na rok tańsze, podczas gdy roboty są coraz droższe. Na koniec 2021 r. było to 15 632 273 zł, a mimo to wyemitowano obligacje na 2 900 000 zł — dla kogo i po co, ile kosztowała ich obsługa? Na koniec 2022 r. na koncie leżało 15 553 120 zł wolnych środków, a dokupiono obligacji za 4 900 000 zł — pytam: po co? Jednocześnie nie ściągnięto należności: z opłat za wywóz nieczystości oraz różnych dochodów ponad 633 tys. zł, z podatku od nieruchomości od osób fizycznych 338 tys. zł, z PIT 102 tys., a z podatku od nieruchomości od osób prawnych 760 tys. zł — to 34 firmy. To są nasze pieniądze i trzeba nimi właściwie gospodarować.
Wójt w zeszłym roku podniósł podatki i opłaty lokalne — za wszystko płacimy my, żaden Pan Bóg pieniędzy nie daje. A mimo kryzysu, mimo covidu, nie przedstawiono żadnego planu oszczędnościowego. Kumulowanie robót na koniec kadencji, tuż przed wyborami, powoduje, że wykonawcy — wiedząc, że władzy zależy na propagandowych inwestycjach — windują ceny. Dlaczego tych pieniędzy nie wykorzystano dwa, trzy lata wcześniej, kiedy było taniej?
Nie wszystkie imprezy zapewniają właściwą frekwencję — bywa, że więcej ludzi jest na estradzie niż na widowni; proszę, by również sołtysi ocenili, czy to nie jest propaganda sukcesu i promowanie się przed wyborami. Pan wójt ma czas na wszystko, tylko nie ma czasu przyjść raz w miesiącu po południu na sesję — boi się spotkania z mieszkańcami.
W mojej Ligocie Pięknej jest jedna główna droga, o którą rada sołecka razem z mieszkańcami zabiega od pięciu lat, z podpisami; brakuje tylko ok. 200 tys. zł, żeby dokończyć chodnik, którym dzieci idą do szkoły. Pan mówi o wszystkim, tylko nie o kałużach pod własnym domem, o rozpadającym się chodniku i uszkodzonych obudowach zaworów wodnych. Ile kadencji trzeba było, żeby zbudować chodnik w Szewcach — a my się tym chwalimy, choć to nasz obowiązek.
Najdroższe ścieki w całym rejonie są u nas: płacimy 34 zł z dopłatą, podczas gdy w Zawoni 7 zł, w sąsiedniej gminie 7 zł, w Trzebnicy 6 zł z groszami, we Wrocławiu 6,18 zł, w Długołęce 7 zł. Skoro przy inwestycjach jest tyle dopłat, skąd te koszty? Szkołę w Psarach oddaliśmy już przepełnioną, a kosztowała za metr kwadratowy dwa razy tyle co mieszkania w Ligocie.
Wójt tworzy klimat dzielenia społeczności gminy i prowokuje konflikty, przepychając przez radę uchwały bez konsultacji społecznych — jak plan zagospodarowania obrębu Biskupice, sprawa Rogoża, czy uchwała o budowie wielkiego, 40-hektarowego magazynu, którą uruchomiły dopiero protesty. Wydaje decyzje o budowie osiedla tuż przy fermie w Malinie i Ligocie Pięknej. Dlatego klub Od Nowa ocenia działalność wójta negatywnie i będzie głosował za nieudzieleniem absolutorium. Uważam, że pan Jakub Bronowicki, będąc wójtem od ponad 25 lat, przez zasiedzenie niczego dobrego już nie zrobi i sam powinien zrezygnować ze stanowiska.”
Psary — radny Jerzy Szczerbik (przewodniczący klubu „Od Nowa”)
„Mam dwie kwestie — jedną dobrą, jedną złą. Dobra to kanalizacja i wszystkie drogi — wreszcie się to zrobiło. Negatywna: od 2011 roku walczyliśmy z gminą, żebyśmy mieli chociaż Dom Spotkań. Mieliśmy go na trzy spotkania — hucznie otwarty, z kwiatami — i po trzech spotkaniach został przekazany szkole. Jeżeli od początku zamiarem było postawienie tego domu dla szkoły, to po co oszukiwać, po co przychodzić na zebrania? W Psarach brakuje też około 200 metrów chodnika — wydajecie zezwolenia na budowę domów, ludzie się budują, starsi mieszkańcy po 70. roku życia, kobiety z wózkami prowadzą dzieci za rękę i nie mają jak przejść do parku. Podnośmy bezpieczeństwo tam, gdzie jest to naprawdę potrzebne.”
Machnice, Pierwoszów, Wysoki Kościół — radny Janusz Papała
„Chciałbym przeprosić pana radnego Kramarzewskiego, ale rada jest po to, żeby krytykować, sprawdzać i kontrolować, a nie tylko głosować »za« i zachwycać się dokonaniami. Czasami zdarza mi się głosować przeciw — choć byłem za budową świetlicy, na którą moja miejscowość czekała od zakończenia wojny.
Pan radny wiceprzewodniczący podkreśla, że u państwa wybudowano kanalizację i wodociągi — pięknie, ale w moich Machnicach, w Pierwoszowie i w Wysokim Kościele nadal jest dno. Nie mamy kanalizacji, nowym mieszkańcom ciężko się podłączyć, mamy dwie fermy, które śmierdzą z obu stron. A woda, którą pijemy… nie chcę użyć określenia, którego użył pracownik Sanepidu, ale je zacytuję: to »popłuczyny po kaczkach«. Nie mówię już o wodzie za azbestem. Proszę nie wytykać innym radnym, że próbują coś powiedzieć. Nie dziwię się, że powstają dyktatury jak za wschodnią granicą — i tu dąży się do jednowładztwa.”
Cytat o jakości wody wywołał najostrzejszą wymianę zdań na sesji. Prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej (na sesji obecna jako pani Grażyna Chwastek) odpowiedziała, że woda jest regularnie badana przez Sanepid, spełnia wszystkie normy i nie życzy sobie, by radny „wieszał kalumnie” na spółce. W jej obronie stanął radny Władysław Synowiec, przewodniczący komisji rewizyjnej.
Ograniczanie głosu mieszkańców
Powracający motyw napięć. W debacie nad raportem mieszkaniec Jerzy Drozd, zgłoszony jako pierwszy, nie został dopuszczony do głosu — przewodnicząca trzykrotnie powtórzyła, że „nie ma takiej możliwości w świetle przepisów”. Mieszkance Aleksandrze Marciniak odebrano głos po upływie 5 minut („odbieram pani głos, zamykam debatę”). W punkcie „sprawy różne” przewodnicząca zaproponowała limit 3 minut, „aby obrady nie przerodziły się w zwykłą pyskówkę” — opozycja głosowała przeciw. Przy projekcie „Biskupice” doszło do bardzo emocjonalnej wymiany, w której przewodnicząca groziła wyproszeniem mieszkanki z sali („żebym nie musiała pani wyprosić z sali”, „to nie jest tu Targowica”). (Zapis tych wypowiedzi jest na tyle uszkodzony, że nie da się ich wiernie zacytować w całości.)
Interpelacja radnej Agnieszki Dobrzańskiej
W formalnym punkcie interpelacji jako jedyna głos zabrała radna Agnieszka Dobrzańska:
„Wracam z pytaniem o projekt chodnika przy głównej drodze w Ozorowicach — etap drugi. Czy w tym roku ten projekt zostanie zrobiony i ewentualnie kiedy nastąpi realizacja? Chciałam też zwrócić uwagę, że potrzebne są przejścia dla pieszych przy przystanku PKS.”
Odpowiedzi udzieliła naczelnik Sławomira Misiura-Hermann, relacjonując stan prac projektowych powiatu, lecz zastrzegając, że terminów realizacji nie jest w stanie określić, bo te przypadną prawdopodobnie na kolejną kadencję. Dobrzańska zgłosiła też uwagę o pękającej, świeżej nawierzchni na ul. Leśnej, prosiła o słupki przy progach zwalniających, a w dyskusji o opłatach śmieciowych zaproponowała promowanie kompostowników i zakup rębaka do gałęzi (np. z funduszu sołeckiego), by ograniczyć ilość bioodpadów i koszty systemu.
Podsumowanie stanowiska opozycji w 2023 r.
Klub „Od Nowa” ocenił zarząd gminy negatywnie z czterech zasadniczych powodów: nieefektywne gospodarowanie finansami (kilkanaście milionów wolnych środków przy równoległej emisji obligacji i nieściągniętych należnościach); nierówny rozwój gminy (Machnice, Pierwoszów i Wysoki Kościół wciąż bez kanalizacji i z kwestionowaną jakością wody, brakujące odcinki chodników w Ligocie Pięknej i Psarach); podejmowanie kluczowych decyzji planistycznych z poczuciem wprowadzania radnych w błąd i bez realnych konsultacji; oraz styl sprawowania władzy odbierany jako dzielenie społeczności i ograniczanie głosu mieszkańców. Kulminacją było wezwanie wójta do dymisji — które rada oddaliła, udzielając mu wotum zaufania i absolutorium.
Czego się nie robi dla jednomyślności
Przed wyborami samorządowymi w 2024 roku okręgi wyborcze w gminie skrojono na nowo. Efekt widać w liczbach uprawnionych do głosowania.
| Okręg | 2018 | 2024 | Różnica |
|---|---|---|---|
| 1 | 663 | 734 | +71 |
| 2 | 495 | 835 | +340 |
| 3 | 532 | 617 | +85 |
| 4 | 530 | 797 | +267 |
| 5 | 646 | 426 | −220 |
| 6 | 348 | 577 | +229 |
| 7 | 530 | 466 | −64 |
| 8 | 428 | 505 | +77 |
| 9 | 454 | 610 | +156 |
| 10 | 519 | 859 | +340 |
| 11 | 749 | 464 | −285 |
| 12 | 750 | 440 | −310 |
| 13 | 432 | 452 | +20 |
| 14 | 518 | 417 | −101 |
| 15 | 480 | 540 | +60 |
Nie da się na podstawie samych liczb przesądzić intencji autorów nowego podziału. Ale da się zauważyć efekt polityczny: głębokie zmiany dotknęły między innymi okręgów, z których startowali aktywni radni opozycyjni. To wystarczy, by pytać, czy była to wyłącznie techniczna korekta demograficzna, czy także politycznie wygodne przemodelowanie mapy wyborczej. Bo ostateczny efekt jest wygodny dla władzy: powstała rada, w której o głos sprzeciwu coraz trudniej. Cóż — czego się nie robi dla jednomyślności.
Na zakończenie
Na sesji absolutoryjnej Jerzy Puchacz wrócił do swojego wystąpienia z 24 listopada 2021 roku, w którym krytycznie oceniał sposób zarządzania finansami publicznymi przez wójta Jakuba Bronowickiego.
Radny mówił wówczas, że „dobry gospodarz nie odkłada pieniędzy na półkę w dobie inflacji, tylko inwestuje”. W jego ocenie gmina, zamiast sprawnie realizować potrzebne zadania, odkładała środki, które w warunkach rosnących cen traciły realną wartość. Był to punkt wyjścia do szerszej krytyki pracy wójta, kosztów inwestycji, kanalizacji, planowania przestrzennego i sposobu działania gminnej administracji.
Przyjrzyjmy się temu wystąpieniu:
Tematyka dzisiejszego posiedzenia rady skłoniła mnie do analizy osiągnięć i sukcesów Rady Gminy oraz administracji wójta w dziedzinie sprawnego zarządzania oraz wyników ekonomicznych i gospodarczych.
Jestem zwolennikiem dobrego wynagradzania za dobrze wykonywaną pracę, za sprawne zarządzanie finansami publicznymi, ale jestem przeciwnikiem pracy pozorowanej i przypisywania sobie sukcesów innych. Jestem przeciwnikiem korupcji, nepotyzmu i konfliktów ekonomicznych. Wspomnę tutaj o kilku faktach, a wy, panie i panowie, ocenicie.
Dobry gospodarz w dobie inflacji nie odkłada pieniędzy na półkę, tylko inwestuje, gdyż dziś za określoną sumę można kupić samochód, a jutro za tę samą kwotę nabędzie się tylko cztery koła.
Gmina w zeszłym roku zaoszczędziła 5,3 mln zł. Co można było zrobić za te pieniądze w zeszłym roku i jaka jest ich wartość w tym roku? Wspomnę tylko, że materiały budowlane podrożały o 100%. W taki oto sposób gmina zatraciła [niejasne w transkrypcji]. Czy to jest dobre zarządzanie finansami? Jak myślicie? Już nie mówiąc o inflacji.
Budowa szkoły w Psarach w latach 2017 kosztowała 7 889 437 zł za 1284 m², czyli koszt budowy jednego metra kwadratowego wyniósł 6144 zł. Tymczasem koszt zakupu mieszkania deweloperskiego w Ligocie Pięknej przy ulicy Różanej to około 3000 zł za metr kwadratowy — z gruntem, marżą deweloperską, ogrodzeniem obiektu, wykonaniem parkingu i dróg dojazdowych. Jakie czynniki stoją za tak dużą różnicą w kosztach budowy? Czy takie zderzenie faktów nie sugeruje korupcji?
Baza oświatowa — oczywiście to jest [niejasne], ona jest skromna i nie wystarcza. Wiem, jakie na początku roku szkolnego były problemy z miejscami w szkołach i przedszkolach. Rozbudowana szkoła nie załatwiła tematu. Szkoła jest dzisiaj za mała. Dom Spotkań został z powrotem zabrany do szkoły, bo nie ma gdzie dzieci uczyć. Natomiast doskonała praca dydaktyczna nauczycieli zasługuje na duże uznanie. W tak trudnych warunkach, w jakich oni pracują, osiągają tak doskonałe wyniki w pracy dydaktycznej, że za to należy ich tylko chwalić, że nasza młodzież będzie właściwie wychowana.
Przyjrzyjmy się zleceniom dla firm zewnętrznych i wygórowanym kosztorysom. Jakie powody sprawiają, że Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej nie wykonywało tych prac? Za te pieniądze pewnie mogłoby zakupić sprzęt, zatrudnić ludzi i wykonywać o wiele więcej prac na rzecz mieszkańców gminy. Ale wójtowa administracja nie przyjmuje takiej [koncepcji] i woli sama rozstrzygać o przetargach. To nie jest interes mieszkańców, ale jest to na pewno interes administracji.
Przykładowo: zabudowa rowu melioracyjnego wraz z budową chodnika w Ligocie Pięknej na Kolonii została wyceniona kosztorysowo na kwotę 490 000 zł w pierwszym etapie. Po przeprowadzonej przeze mnie rozmowie z kierownikiem działu kwotę tę zmniejszono prawie o 50%. Co było powodem takiej decyzji? Dlaczego kosztorysy są zawyżone i przyjmowane przez komisję? Czy da się to nazwać po imieniu i czy ktoś nad tym panuje?
Podczas budowy kolektora sanitarnego z osiedla [niejasne] biegnącego przez Krzyżanowice do Wrocławia nie przyłączono do niego Krzyżanowic. Jak to się stało, że administracja wójta zapomniała o mieszkańcach tej miejscowości? Teraz dopiero wybudowano łącznik do zlewni w Psarach na kwotę 650 000 zł. To jest dodatkowy koszt. Czy można uznać to za sukces organizacyjny wójta i jego armii?
Obecnie buduje się kolektor sanitarny do powstających osiedli deweloperskich w Malinie, a brakuje środków na dokończenie kanalizacji w Ligocie Pięknej. Uchwała Rady Gminy nr VIII z 27.10 wskazuje na wolne środki, którymi dysponuje. Wcale nie trzeba ich szukać. No chyba że chce się pan w oczach mieszkańców zrobić poszukiwaniem pieniędzy.
Czy celowe wprowadzenie Rady Gminy w błąd przy podejmowaniu uchwały związanej ze spalarnią śmieci to chytry wybieg, czy celowe zdolności organizacyjno-manipulacyjne? Mimo obietnic od czterech lat nie sporządzono nowego planu przestrzennego zagospodarowania terenu związanego z Ligotą Piękną.
Czy rzeczywiście wójt gminy ma w głębokim poważaniu mieszkańców Malina i Ligoty Pięknej, którzy w porze letniej nie mogą korzystać z urlopu i wypoczynku na wolnym powietrzu ze względu na plagę much?
Zwracałem uwagę na fakt pewnych nadużyć związanych z wywozem szamb z obiektów szkoły. Problem polegał na tym, że ścieków wywożono kilkakrotnie więcej niż zużywano wody. Pani Hermann udzieliła informacji, że szamba są nieszczelne, co powoduje napływ wód gruntowych. Zadaję pytanie: jak to się dzieje, że we wszystkich okolicznych domach szamba są szczelne do gruntu, a nie odwrotnie?
Niezbadane są wyroki Boże i przepływy wód gruntowych, ale widać, że według pani Hermann Bożą mocą obdarzone zostały obiekty gminne. Chciałem, aby sprawą zajęła się niezależna komisja, ale radni mój wniosek odrzucili. Rodzinna Komisja Rewizyjna oraz rada nie były zainteresowane rozwiązaniem problemu. Taki układ spraw nie budzi zaufania do części radnych oraz do rodzinnej Komisji Rewizyjnej i zmusza do kierowania podobnych spraw do kontroli zewnętrznych.
Poruszyłem tutaj tylko kilka przykładów, a jest ich o wiele więcej, które mają świadczyć o zdolnościach organizacyjnych i talentach wójta i jego administracji. Czy świadczą pozytywnie, czy negatywnie — to będzie przedmiotem oceny radnych.
Ja pracę wójta oceniam jako pozorowaną pracę celebryty, która nie zasługuje na tak znaczącą podwyżkę płacy. Jest to praca pracownika, nie pracodawcy.
Zwracam się również tą drogą do mieszkańców gminy Wisznia Mała, którzy oglądają sesję i w mediach społecznościowych, o zainteresowanie się pracą wójta i jego administracji, gdyż uważam, że stopień jego niekompetencji został przekroczony. Zaufania do jego zdolności organizacyjnych [nie mam], co oznacza, że on i jego administracja zasiedziała się i nic dobrego już dla społeczności [nie zrobi]. Dziękuję bardzo za uwagę.










