W 1889 roku we Wrocławiu ukazała się publikacja, która dzisiaj może być dla mieszkańców powiatu trzebnickiego ciekawsza niż niejeden współczesny przewodnik archeologiczny. Nosiła tytuł „Die bemalten Thongefässe Schlesiens aus vorgeschichtlicher Zeit”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „Malowane naczynia gliniane Śląska z czasów prehistorycznych”.
Jej autorem był Martin Zimmer, asystent Museum schlesischer Altertümer we Wrocławiu. Książkę wydano w imieniu Verein für das Museum schlesischer Altertümer, przy wsparciu władz prowincji. Do tekstu dołączono siedem kolorowych tablic oraz mapę Śląska i właśnie te kolorowe tablice są największą wartością publikacji.
Zimmer zebrał ogromny materiał. We wstępie pisał o około 160 malowanych naczyniach z 43 stanowisk na Śląsku. Dla porównania jeszcze w 1875 roku dr Lachs znał 75 takich naczyń pochodzących z 23 stanowisk.
Zimmer nie ograniczył się do informacji, że gdzieś znaleziono „fragment ceramiki”. Opisywał materiał, kształt naczyń, sposób wykonania ornamentów, użyte barwy, wymiary i numery katalogowe. Czasami podawał także miejsce oraz okoliczności odkrycia.
Co więcej, ilustracje nie były prostym odwzorowaniem tego, jak zabytki wyglądały w chwili wydania książki. Zimmer sam wyjaśniał, że w przypadku mocno zatartych dekoracji rekonstruował pierwotne malowanie na podstawie zachowanych śladów. Tylko tam, gdzie odtworzenie ornamentu byłoby zbyt niepewne, przedstawiał naczynie w jego ówczesnym stanie.
Mamy więc do czynienia nie ze współczesną komputerową wizualizacją, lecz z XIX-wieczną rekonstrukcją wykonaną przez badacza mającego dostęp do samych zabytków i zachowanych na nich resztek malowania. Wśród przedstawionych przedmiotów znajdują się zabytki z miejscowości leżących obecnie w powiecie trzebnickim.
Większość tych malowanych naczyń pochodzi z wczesnej epoki żelaza, przede wszystkim z okresu halsztackiego, mniej więcej 700–450 lat p.n.e.
W tym artykule celowo zajmuję się przede wszystkim nimi — i tymi, których wizerunek Zimmer rzeczywiście opublikował. Najwięcej materiału pochodzi z: Bychowa, Strzeszowa i Pawłowa Trzebnickiego. Jest też jedno naczynie, które być może pochodzi z Brzeźna.
Bychowo. Naczynia z „Góry Garncarzy”
Dzisiejsze Bychowo w gminie Żmigród w czasach Zimmera nosiło nazwę Beichau i administracyjnie należało jeszcze do Kreis Militsch — powiatu milickiego i właśnie Bychowo przyniosło kilka szczególnie interesujących znalezisk. Co więcej, za częścią tych odkryć stoi konkretny człowiek. Był nim Schlutius, inspektor gospodarczy, który wraz ze swoim ojcem wydobywał zawartość grobów ciałopalnych w Bychowie. Znaleziska dokumentował w zeszytach za pomocą starannych rysunków ołówkowych. Zimmer korzystał później z tej dokumentacji.
Pierwsze z interesujących nas naczyń umieścił na Tablicy V jako rycinę nr 3. Sama tablica jest zatytułowana „Kreise Militsch und Trebnitz”.

Jest to niewielka, pękata misa wykonana z drobnej czerwonej gliny. Jej wygładzona powierzchnia zewnętrzna była jednak pokryta ciemniejszą warstwą, dlatego na ilustracji naczynie wygląda raczej na ciemnobrązowe niż czerwone.
Misa ma mocno zwężoną szyjkę, odchylony na zewnątrz brzeg oraz ozdobny uchwyt — Zierhenkel — nieco wystający ponad krawędź i łączący górną część brzuśca z brzegiem.
Zimmer dostrzegał jeszcze pozostałości malowania: czarne plamy na brzuścu i słabo zachowane kreski zbiegające się pod kątem.
Misa miała około: 6,2 cm wysokości, 10 cm średnicy otworu, 42,2 cm obwodu brzuśca.
Najciekawsze jest jednak miejsce znalezienia. Autor zapisuje: „Fundort Mittlerer Töpferberg in Beichau”, czyli: środkowa Góra Garncarzy w Bychowie.
Czerwona misa z Bychowa
Tuż obok Zimmer pokazuje drugi zabytek z tej samej miejscowości — Ryc. 4.

To płaska misa wykonana z jasnej, niemal białawej gliny, prawdopodobnie pokrytej żółtawym szlamem glinianym. Jej dekoracja jest znacznie bardziej efektowna.
Brzusiec podzielono trzema szerokimi i głębokimi rowkami. Pomiędzy nimi umieszczono czerwono malowane motywy przypominające półksiężyce lub ziarna fasoli. Ornament uzupełniają grupy ukośnych kresek. Zimmer opisuje grupy złożone z 5–7 ukośnych kresek. Po trzy takie elementy nakładają się zygzakowato, tworząc wzór nazwany przez niego „dreifaches Blattmuster” — potrójnym motywem liściastym. Liczbę tych potrójnych układów podaje bardzo konkretnie: 3 razy 3. Czyli dziewięć.
Naczynie miało około: 4,8 cm wysokości, 12 cm średnicy u góry, 46 cm obwodu brzuśca.
Miejsce znalezienia autor podaje po prostu jako: Beichau — Bychowo.
Bychowo, lato 1869 roku
Najciekawszy zabytek autor umieścił na Tablicy VII jako Ryc. 2.

I jest to naczynie naprawdę niezwykłe. Nazywa je: „Etagenurne” — urną piętrową. To właściwie dwa niewielkie naczynia ustawione jedno nad drugim i połączone uchwytem. Najciekawszy szczegół konstrukcyjny jest jednak niewidoczny na pierwszy rzut oka: górne naczynie nie miało własnego dna. Oba poziomy tworzyły więc jedno wspólne, głębokie wnętrze. Zachowały się również resztki brunatnoczerwonej warstwy pokrywającej powierzchnię oraz ryte ornamenty.
Przy tym zabytku Zimmer podał konkretne okoliczności odkrycia. Naczynie znaleziono: latem 1869 roku w Bychowie, na Töpferberg, „in den Kiefern” — wśród sosen.
Strzeszów. Prawdziwa kolekcja
Jeszcze ciekawiej robi się bliżej Wiszni Małej. Na tej Tablicy V aż sześć kolejnych pozycji — od 5 do 10 — pochodzi ze Strzeszowa, zapisanego przez Zimmera jako Striese, Kr. Trebnitz.
Ale tak naprawdę materiał ze Strzeszowa jest jeszcze większy. Zimmer opisuje osiem naczyń z tej miejscowości. Sześć zilustrował. Dwa kolejne wymienił tylko w tekście.
Jeżeli zestawić to z około 160 malowanymi naczyniami z 43 stanowisk na całym Śląsku, które zebrał Zimmer, osiem zabytków z jednej wsi zaczyna robić naprawdę duże wrażenie. To nie jest pojedyncze przypadkowe znalezisko. To cała kolekcja różnorodnej malowanej ceramiki.
Misa nr 182/87
Pierwszy ze strzeszowskich zabytków został przedstawiony jako Ryc. 5a i 5b.

Zimmer pokazał go z dwóch stron. Jest to cienkościenna misa wykonana z dobrze przygotowanej, czerwonawej gliny. W masie ceramicznej widoczne były liczne czerwone drobiny, które — zdaniem autora — mogły zostać dodane celowo. Naczynie podzielono trzema nieregularnie biegnącymi rowkami. Najważniejszy był jednak ornament. Zimmer opisuje rzędy czarnych kresek, z których po cztery rzędy połączone były w jeden zespół. Taki czterorzędowy układ powtarzał się na naczyniu czterokrotnie.
Misa miała zaledwie: 3,7 cm wysokości, 10,5 cm szerokości u góry, 37,8 cm obwodu. Miejsce znalezienia: Striese — Strzeszów.
Filiżanka z czarnym zygzakiem
Ryc. 6 wygląda zupełnie inaczej. Zimmer określa to naczynie jako tassenförmig, czyli filiżankowate.

Wykonano je z bardzo piaszczystej żółtej gliny. Było już w chwili opisu mocno popękane, a z dużego uchwytu zachowały się tylko jego końce. Na brzuścu znajdowały się dwa płytkie rowki. W górnym zachowały się fragmenty czerwonego malowania oraz 13 grup czarnych, klinowatych kresek. W dolnym znajdowało się kolejnych 10 grup. Na pierścieniu szyjki widniało jeszcze 7 grup kresek.
Najbardziej efektowny musiał być jednak uchwyt. Zimmer pisze, że na całej długości pokrywał go: czarny podwójny zygzak. Naczynie miało około 6 cm wysokości.
Miejsce znalezienia: Strzeszów.
Czerwone pasy na misie
Ryc. 7 to kolejna misa ze Strzeszowa. Glina podczas wypalania stała się żółta niemal w całym przekroju, z wyjątkiem cienkiej warstwy środkowej.

Najbardziej charakterystyczne było malowanie. Na brzuścu znajdowało się pięć szerokich czerwonych pasów biegnących ukośnie z prawej strony ku lewej. Pomiędzy nimi powstawały pola przypominające równoległoboki, dzielone następnie przekątną na dwa trójkąty wypełnione przeciwnie skierowanymi nacięciami. Zimmer przypuszczał, że nad czerwonymi pasami mogły znajdować się również grupy czarnych kresek. Zachowała się tylko jedna z nich. Na szyjce znajdował się ponadto niewielki guzek, któremu autor poświęcił osobną uwagę w przypisie.
Czerwień zachowała się lepiej niż czerń
Następna misa — Ryc. 8 — zachowała się w większej części. Zimmer określa ją wprost jako: „Grössere Hälfte einer hellgelben Schale” — większą część jasnożółtej misy.

Wykonano ją z jasnożółtej, drobnej i lekko piaszczystej gliny. Zimmer zwrócił uwagę na ciekawy szczegół. Czerwona farba zachowała się bardzo dobrze. Czarna — znacznie gorzej. To drobna informacja, ale dzięki niej widzimy problem, przed którym stał autor publikacji: próbował odtworzyć pierwotny wygląd naczyń, choć część pigmentów po stuleciach była już niemal niewidoczna.
Misa miała około: 4,5 cm wysokości, 9,5 cm średnicy u góry.
Mała butelka ze Strzeszowa
Kolejny znaleziony przedmiot jest przedstawiony na Ryc. 9. Zimmer nazywa go: „zierliches Fläschchen” — zgrabną, delikatną buteleczką. Ma wysoką cylindryczną szyjkę rozszerzającą się ku górze oraz korpus przypominający dwa ścięte stożki zestawione podstawami. Wykonano ją z delikatnej żółtej gliny. Na brzuścu znajdowały się dwa pasy, w które wpisano naprzemiennie sześć grup czarnych kresek. Szyjkę od korpusu oddzielały dwa czarne koncentryczne okręgi. Sama szyjka była: pomalowana na czerwono i wygładzona. Na jej wąskim brzegu znajdowały się jeszcze trzy grupy po trzy poprzeczne kreski. Buteleczka miała około: 8 cm wysokości.
Żółty zygzak na czerwonym naczyniu
Ostatni zilustrowany zabytek ze Strzeszowa to Ryc. 10.

Nie zachował się w całości. Zimmer dysponował dolną częścią naczynia i fragmentem brzegu. Dlatego na ilustracji zaznaczył również rekonstrukcję brakującego kształtu. Naczynie wykonano z piaszczystej gliny wypalonej na czerwono niemal na wskroś. Wokół brzuśca biegł jego najbardziej charakterystyczny ornament: sześcioczęściowy zygzakowaty pas grubo nałożony żółtą farbą. Dopiero ten żółty zygzak został obwiedziony czarnymi pasami. Czarna farba w czasach Zimmera była już niemal całkowicie starta, ale jej ślady pozwalały odtworzyć kompozycję. Przypuszczalna wysokość naczynia wynosiła około 8 cm.
A to jeszcze nie wszystkie naczynia ze Strzeszowa
Zimmer opisuje ponadto dwa zabytki ze Strzeszowa, których nie umieścił na kolorowej tablicy. Jeden to fragment cienkościennej misy. Drugi to pozostałość misy z uchwytem, oznaczona numerem: 9393/86. Łącznie daje nam to więc: osiem malowanych naczyń ze Strzeszowa. Sześć możemy zobaczyć. Dwa znamy wyłącznie z opisu. Przy około 160 naczyniach pochodzących z 43 miejscowości całego Śląska to liczba, której trudno nie zauważyć.

Pawłów Trzebnicki. Misa w muzealnych zbiorach Jeny
Wreszcie Pawellau — Pawłów Trzebnicki. Naczynie znajduje się na Tablicy V, czyli dokładnie w części: „Kreise Militsch und Trebnitz”. Jest oznaczone jako: Ryc. 11a i 11b.

11a — widok od środka, 11b — widok z boku. Zimmer pisze jednoznacznie: „Innen- und Seitenansicht einer Schale aus Pawellau, Kr. Trebnitz”. Czyli: widok wnętrza i widok boczny misy z Pawłowa w powiecie trzebnickim. Nie rysował jej jednak bezpośrednio od początku. Skorzystał z wcześniejszego przedstawienia opublikowanego przez Friedricha Klopfleischa. I nawet skorygował jego ilustrację. Uznał bowiem, że na rysunku Klopfleischa kolory — szczególnie czerwony — są zbyt jaskrawe. Dlatego w swojej publikacji celowo je przytłumił, dostosowując do bardziej matowych barw innych znanych mu pradziejowych naczyń.
Najbardziej charakterystycznym elementem misy był ornament w przewężeniu szyjki. Zimmer nazywa go: „dichter Perlenkranz” — gęstym wieńcem perełkowym. Od środka widzimy natomiast wyraźnie zaznaczoną pierścieniową podstawę.
Zimmer nie zdążył dokończyć swojej książki
Historia publikacji ma jeszcze jeden smutny epilog. Tuż przed oddaniem pracy do druku Martin Zimmer ciężko zachorował. Nie był już w stanie samodzielnie doprowadzić przedsięwzięcia do końca. Przygotowanie do druku oraz część korekty przejęli inni członkowie towarzystwa — między innymi A. Langenhan i dr Kunisch. Langenhan dokończył również rozpoczętą przez Zimmera mapę rozmieszczenia znalezisk. Dzięki temu książka jednak się ukazała. I przetrwała.
A wraz z nią kolorowe wizerunki naczyń wydobywanych ponad sto lat temu w: Bychowie, Strzeszowie i Pawłowie Trzebnickim.

















