Dzwony należą do zabytków ruchomych — i ta cecha definiuje ich historię bardziej niż cokolwiek innego. Zmieniają miejsce lokalizacji, giną, pojawiają się w nieoczekiwanych miejscach. O wielu zachowały się jedynie drobne wzmianki, o innych wiemy tylko tyle, że istniały.
Na przestrzeni dziejów rola dzwonów ulegała ciągłym przemianom. W średniowieczu stanowiły nieodłączny element miejskiego krajobrazu: regulowały tempo życia, ogłaszały nowiny, wyznaczały czas modlitwy i pracy. W XIX wieku ich znaczenie wyraźnie zmalało. Początek kolejnego stulecia przyniósł wojnę — i właśnie wtedy dzwony stały się dosłownie wojenną ofiarą.
I Wojna Światowa
Rozporządzenie z 1 marca 1917 roku wydane przez niemieckie ministerstwo wojny nakazywało rekwizycję wszelkich dzwonów z brązu na potrzeby armii. Wyjątek stanowiły dzwony małe, poniżej 20 kg, mechanizmy grające oraz sygnalizacyjne na statkach i wozach straży pożarnej. Od wykonania rozporządzenia można było odstąpić również wtedy, gdy zdjęcie dzwonu wiązałoby się z częściową rozbiórką budynku, a koszt naprawy przekraczał wartość artefaktu — przeliczaną według prostej stawki: 2 marki za kilogram dla dzwonów powyżej 665 kg i 3,5 marki dla mniejszych. Wyjątek stanowiły też obiekty o stwierdzonej wysokiej wartości historycznej. Pozostałe miały zostać dostarczone na hamburskie nabrzeże — a osoby uchylające się od wykonania rozporządzenia podlegały karze i musiały pokryć koszty transportu.
Część duchownych stawiała opór, ukrywając mniejsze egzemplarze lub przewożąc je w inne miejsca. Większości dzwonów nie udało się jednak ocalić. W Hamburgu podzielono je na cztery kategorie: od A — dzwony o znikomej wartości, przeznaczone do przetopienia w pierwszej kolejności — po D, obejmującą obiekty najcenniejsze historycznie i artystycznie, które w znacznej części pozostawiono w pierwotnym miejscu. Dokumentacja sporządzona na hamburskim nabrzeżu przechowywana jest dziś w Glockenarchiv w Norymberdze.
II Wojna Światowa
Historia jednak nie zakończyła się na I wojnie światowej. II wojna przyniosła kolejną falę rekwizycji — tym razem na skalę nieporównanie większą. Niemcy zagrabiły szacunkowo 175 tysięcy dzwonów kościelnych z całej Europy. Część przetopiono na potrzeby przemysłu zbrojeniowego, część trafiła do tzw. Glockenfriedhöfe — „cmentarzy dzwonów” — skąd po wojnie rozdzielano je do zachodnioniemieckich parafii. Proceder ten trwał latami i przez dziesięciolecia był traktowany jako ostateczny i nieodwracalny.
Dzwony Pokoju dla Europy
Tę opowieść wywraca do góry nogami projekt „Dzwony Pokoju dla Europy”. Wszystko zaczęło się od remontu katedry w Rottenburg w diecezji Rottenburg-Stuttgart. Robotnicy natknęli się na informację, że jeden z tamtejszych dzwonów pochodzi z terenów dzisiejszej Polski. Miejscowy biskup Gebhard Fürst postanowił sprawdzić, czy to wyjątek. Wyniki były zaskakujące — przebadano wszystkie kościoły katolickie w Wirtembergii i znaleziono 66 dzwonów z epoki wojennej, z których 54 były nadal w codziennym użytku. Tak powstał projekt zwrotu zagrabionych dzwonów do ich pierwotnych właścicieli. Trzebnica jest jednym z jego beneficjentów.
Dwa dzwony już są w Trzebnicy, trzeci jeszcze w Hanowerze
Sanktuarium pw. św. Jadwigi Śląskiej prawdopodobnie posiadało przed wojną trzy dzwony. Dwa zostały już przywiezione i stoją wystawione w bazylice. Trzeci, według ustaleń parafii, znajduje się w Hanowerze — jego los pozostaje otwarty.
Uroczystość formalnego przekazania odbędzie się 12 kwietnia 2026 roku o godz. 12:30 w Trzebnicy. Dwa dzwony trafią do bazyliki, jeden do kościoła w lesie bukowym. W ceremonii weźmie udział delegacja z Niemiec oraz biskup pomocniczy diecezji przekazującej.
Trzy dzwony różnią się znacząco wiekiem i rozmiarem. Największy, został odlany w 1668 roku przez Sebastiana i Zygmunta Götzów we Wrocławiu, waży około 210 kg i ma średnicę 720 mm. Drugi pochodzi prawdopodobnie z XVI lub XVII wieku — waży ok. 50 kg, średnica 450 mm. Najmniejszy, z 1758 roku, waży ok. 45 kg, ma średnicę 430 mm i nosi na płaszczu wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego.

Götzowie: dynastia, która zdominowała wrocławskie ludwisarstwo
Rodzina Götzów to jeden z najważniejszych, a zarazem najmniej znanych rozdziałów historii rzemiosła artystycznego Wrocławia. Dynastię zapoczątkował Jakob I Götz. Jego syn Jakob II odlewał dzwony dla wrocławskich kościołów, w tym dla kościoła pw. św. Elżbiety. Najbardziej produktywny był Jacob III Götz — pozostawił po sobie około 40 dzwonów. W XVI i XVII wieku warsztat Götzów de facto zmonopolizował wrocławski rynek odlewniczy.
Rok 1668 to szczyt potęgi dynastii — daleki od jej schyłku. Sygnatariuszami dzwonu trzebnickiego są Sebastian i Zygmunt Götz, jednak ustalenie, które konkretnie pokolenie kryje się za tymi imionami, wymaga sięgnięcia do źródeł. Akademicką historię rodziny opisał Piotr Oszczanowski w opracowaniu z 2003 roku zatytułowanym Rodzina Götzów — z historii wrocławskiego ludwisarstwa — poza tym tomem temat praktycznie nie istnieje w publicznym obiegu.
Warto odnotować szczegół ikonograficzny: wizerunek św. Wawrzyńca na płaszczu dzwonu nie jest przypadkowy. Wawrzyniec zginął na rozżarzonym ruszcie — w tradycji rzemieślniczej był patronem zawodów związanych z ogniem i metalem, w tym właśnie ludwisarzy. Umieszczenie jego wizerunku na dzwonie przez rodzinę odlewników ma wymiar niemal korporacyjnego znaku rozpoznawczego.

Za rok — Strzeszów
Historia ma swój ciąg dalszy… 10 kwietnia 2027 roku odbędzie się kolejna uroczystość przekazania dzwonów w ramach tego samego projektu. Cztery dzwony trafią do katedry wrocławskiej oraz do kościołów w Strzeszowie, Sułowie i Woskowicach. Dzień później uroczystości powtórzą się w poszczególnych parafiach.
Stuttgart jedzie do Trzebnicy
Wymiar uroczystości przekazania dzwonów 12 kwietnia 2026 roku o godz. 12:30 wykracza poza samą trzebnicę. Parafia pw. św. Jadwigi i Ulryka w Stuttgarcie — ta sama, z której pochodzą zwracane dzwony — organizuje w związku z uroczystością parafialną pielgrzymkę do Trzebnicy. Trwa ona od 7 do 13 kwietnia 2026 roku, a więc obejmuje właśnie dzień przekazania dzwonów, 12 kwietnia. Jedzie autokar, jadą dorośli, rodziny i młodzież. Program łączy zwiedzanie, nabożeństwa i — jak to ujmuje parafia — „geistliches Programm”, czyli program duchowy.
Przygotowania były staranne. 27 lutego odbyło się poświęcenie dzwonów w Stuttgarcie, 1 marca — uroczysta msza pożegnalna z udziałem biskupa pomocniczego Gerharda Schneidera. Tydzień wcześniej parafia zorganizowała wieczór informacyjny z dwoma gośćmi: profesorem Bendlem z Uniwersytetu w Tybindze, specjalistą od historii Śląska, oraz Romanem Schmidem — specjalistą od dzwonów z diecezji Rottenburg-Stuttgart.

W opublikowanym programie wyjazdu Trzebnica figuruje jako jeden z głównych punktów całej podróży. Uczestnicy mają spędzić tu cztery noce, odwiedzić klasztor cysterek i sanktuarium św. Jadwigi, a z Trzebnicy wyruszać także na zwiedzanie Wrocławia i innych miejsc na Dolnym Śląsku. Kulminacją pobytu ma być niedziela 12 kwietnia, opisana wprost jako dzień „Białej Niedzieli”, święta Miłosierdzia Bożego i przekazania dzwonów pokoju. Z niemieckiego programu wynika jasno, że nie chodzi o krótki, symboliczny przyjazd delegacji, lecz o pełnoprawną pielgrzymkę zbudowaną wokół Trzebnicy i samego aktu oddania dzwonów.




















